Wenezuela: „Nic nie powstrzyma naszej misji” – zapewnia biskup La Guairy

Dwa miesiące po trzęsieniu ziemi, które poważnie uszkodziło miejscowy kościół, 62 młodych ludzi z niewielkiej górskiej miejscowości w Wenezueli przyjęło sakrament bierzmowania. Uroczystość odbyła się pod gołym niebem.

Mszy św. przewodniczył bp Pablo Modesto González Pérez z diecezji La Guaira. Liturgię sprawowano na placu przed kościołem Matki Bożej Gromnicznej w miejscowości Tarmas. Ołtarz ustawiono w pobliżu zniszczonej świątyni, a wierni wypełnili plac i sąsiednią ulicę, by towarzyszyć młodym ludziom przyjmującym sakrament. Niektórzy mieszkańcy uczestniczyli w Eucharystii, stojąc w drzwiach swoich domów.

Bierzmowanie mimo zniszczeń

Mieszkańcy Tarmas wciąż zmagają się ze skutkami podwójnego trzęsienia ziemi, które nawiedziło region 24 czerwca. Zabytkowy kościół, pochodzący z XVIII wieku, pozostaje zamknięty po całkowitym zawaleniu się dachu.

Proboszcz parafii, ks. Daniel Acosta, powiedział Pomocy Kościołowi w Potrzebie (ACN), że „pomimo trudnych warunków i ogromnego upału młodzi ludzie oraz ich rodziny zgromadzili się w atmosferze modlitwy, radości i nadziei”.

Jak dodał, podczas najbardziej poruszających momentów uroczystości można było dostrzec „silną duchową więź oraz odnowione zobowiązanie młodych ludzi do życia wiarą”.

Jako proboszcz jestem wdzięczny, że mogliśmy sprawować ten ważny sakrament. Ufam, że pomimo wszystkich trudności wiara naszej wspólnoty będzie nadal wzrastać i umacniać się w Jezusie Chrystusie – podkreślił kapłan.

Zdaniem ks. Acosty odprawianie liturgii na świeżym powietrzu stało się czymś więcej niż tylko rozwiązaniem problemu zniszczonego kościoła.

Pomimo przeciwności ta uroczystość stała się doświadczeniem jedności i wytrwałości. Umocniła ducha wspólnoty i wzajemnego wsparcia – zaznaczył.

Bierzmowanie stało się więc widocznym znakiem, że życie parafii trwa. Choć wspólnota straciła swoją świątynię, nadal wspiera rodziny, które w wyniku katastrofy utraciły bliskich, domy lub źródła utrzymania.

wenezuela bierzmowanie

Parafia bez kościoła, ale nie bez wspólnoty

Dwa tygodnie po trzęsieniu ziemi delegacja PKWP odwiedziła Tarmas. Dwaj ministranci, Luis i Alejandro, opowiedzieli wówczas, że po zakończeniu Mszy św. żegnali wiernych i zamykali drzwi kościoła, kiedy ziemia zaczęła drżeć, a dach świątyni runął.

Plebania oraz sala parafialna, wybudowane wcześniej przy wsparciu PKWP, nie zostały zniszczone. Od czasu katastrofy właśnie tam ks. Acosta przyjmuje parafian. Kapłan przyznał, że towarzyszenie ludziom dotkniętym tragedią zmusiło go również do zmierzenia się z własnym bólem.

Rano jesteśmy napełnieni siłą Pana i Duchem Bożym, aby jak najlepiej służyć naszym wspólnotom. Ale gdy nadchodzi noc, serce się kurczy i ponieważ jesteśmy tylko ludźmi, płyną łzy – powiedział.

„Nie jesteście sami”

Zwracając się do mieszkańców, bp Modesto zapewnił, że Kościół nie pozostawi samych tych, którzy wciąż ponoszą konsekwencje katastrofy.

Każdej osobie i każdej rodzinie, która przeżywa dziś trudności i chwile niepewności, chcę powiedzieć z głębi serca: nie jesteście sami – podkreślił.

Uroczystość w Tarmas była wymownym potwierdzeniem tych słów. Budynek kościoła pozostaje zamknięty, ale wspólnota nadal się spotyka i sprawuje sakramenty.

Nasza diecezja pozostaje silna, aktywna i bliska ludziom. Nic nie powstrzyma naszej misji – zapewnił biskup.

Pomoc PKWP po trzęsieniu ziemi

Trzęsienie ziemi dotknęło Wenezuelę w czasie, gdy kraj od lat zmaga się z głębokim kryzysem gospodarczym i społecznym. W La Guaira wiele rodzin, które już wcześniej znajdowały się w trudnej sytuacji, straciło domy i źródła utrzymania. Uszkodzenia kościołów i infrastruktury parafialnej dotknęły także miejsc, w których Kościół zapewniał mieszkańcom pomoc duchową i materialną.

Od pierwszych dni po katastrofie księża, osoby konsekrowane, seminarzyści i wolontariusze pomagają poszkodowanym bezpośrednio w terenie. Liturgie w wielu miejscach odbywają się na świeżym powietrzu.

PKWP przekazała pomoc nadzwyczajną dla księży, osób konsekrowanych i świeckich wspierających ofiary trzęsienia ziemi w diecezjach La Guaira i Caracas. Delegacja organizacji wróciła również z kolejnej wizyty na miejscu, podczas której oceniano potrzeby związane z przygotowaniem następnego pakietu pomocy na odbudowę zniszczonej infrastruktury kościelnej.

Wenezuela: PKWP przygotowuje kolejne wsparcie dla ofiar trzęsienia ziemi

Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) przygotowuje kolejny, znacznie większy pakiet wsparcia dla Wenezueli. Jak zapowiedziała prezes wykonawcza organizacji Regina Lynch, jego wartość będzie „zdecydowanie wyższa niż pierwsze 100 tys. euro”, przekazane bezpośrednio po katastrofalnych trzęsieniach ziemi z 24 czerwca.

Od pierwszych godzin po podwójnym trzęsieniu ziemi Kościół niesie pomoc mieszkańcom Caracas i La Guairy – regionów najbardziej dotkniętych katastrofą. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez PKWP abp Raúl Biord z Caracas podkreślił, że mimo poważnych zniszczeń świątyń i budynków kościelnych wspólnoty nie przerwały swojej misji.

Jako chrześcijanie i jako Kościół jesteśmy na ulicach od pierwszego dnia. Ponad 35 kościołów i budynków kościelnych w Caracas i La Guairze zostało uszkodzonych, ale Kościół to coś więcej niż mury. Odwiedzamy ludzi, niesiemy pocieszenie do szpitali, żywność do tymczasowych obozowisk i sprawujemy sakramenty razem z poszkodowanymi, na ulicach – powiedział metropolita.

Szczególną rolę odgrywają seminarzyści z Caracas i okolicznych diecezji, którzy każdego dnia odwiedzają osoby dotknięte tragedią, wspierając tych, którzy stracili bliskich i cały dobytek.

Pomoc materialna i duchowa

Kościół nadal prowadzi szeroko zakrojoną akcję pomocy humanitarnej. Za pośrednictwem Caritas dostarcza żywność, leki i niezbędne środki do życia. Jednak, jak podkreśla abp Biord, równie ważne jest wsparcie duchowe.

Ludzie przeżywają niewyobrażalne dramaty. Są wdzięczni, gdy przychodzi kapłan lub diakon, bo czują, że razem z nimi obecny jest Bóg. Ktoś powiedział mi ostatnio, że od czasu trzęsienia ziemi nawet ateiści zaczęli wierzyć w Boga – przyznał arcybiskup.

Choć od katastrofy minął niemal miesiąc, oficjalne dane nadal mówią o 4-5 tysiącach ofiar śmiertelnych. Skala tragedii jest jednak znacznie większa. Według Kościoła od 20 do 30 tys. osób wciąż uznaje się za zaginione, a jeszcze więcej straciło dach nad głową.

W La Guairze, gdzie wielu mieszkańców utrzymywało się z turystyki i pracy w porcie, tysiące osób utraciły również źródło dochodu. Wielu poszkodowanych mieszka obecnie w prowizorycznych namiotach, narażonych na ulewne deszcze pory zimowej.

Zdaniem abp. Biorda odbudowa nie może ograniczyć się wyłącznie do infrastruktury.

Najpierw trzeba odbudować ludzkie życie i historie. Dopiero później przyjdzie czas na odbudowę budynków – przede wszystkim szpitali i szkół. Jako Kościół chcemy towarzyszyć ludziom w ich bólu i pomóc im przejść przez traumę – zaznaczył.

wenezuela pkwp

Trzeba zatroszczyć się także o tych, którzy pomagają

Kościół zwraca uwagę, że wsparcia potrzebują również ci, którzy od pierwszych dni służą poszkodowanym – kapłani, siostry zakonne, diakoni i świeccy wolontariusze. Wielu z nich także straciło swoje domy lub bliskich.

Jesteśmy rodziną dla tych, którzy utracili swoje rodziny. Odczuwamy solidarność Kościoła powszechnego i konkretną pomoc organizacji takich jak PKWP. Musimy zadbać o tych, którzy każdego dnia niosą wsparcie innym. Oni również potrzebują obecności i umocnienia – powiedział arcybiskup.

Jednym z najtrudniejszych zadań duszpasterzy jest dziś towarzyszenie rodzinom w żałobie oraz organizowanie godnych pochówków. W wielu miejscach ciała ofiar nadal pozostają pod wielometrowymi zwałami gruzu. Abp Biord zauważył, że tragedia zmieniła sposób postrzegania Kościoła przez część władz państwowych. Rząd umożliwił organizacjom kościelnym dostęp do najbardziej zniszczonych terenów oraz dystrybucję pomocy.

Caritas jest dziś uznawana za jedną z najlepiej zorganizowanych i najbardziej wiarygodnych instytucji koordynujących pomoc humanitarną. Jak podkreślił arcybiskup, odpowiedzialność za odbudowę spoczywa przede wszystkim na państwie, jednak ponad politycznymi podziałami najważniejsze pozostaje dobro ofiar.

Biskup pomocniczy Caracas Carlos Márquez podkreślił, że podstawowym zadaniem Kościoła jest dziś niesienie nadziei.

Staramy się być w Wenezueli narzędziami nieba. Kiedy ludzie z nami rozmawiają i widzą nas pomagających innym, chcemy przekazać im, że Bóg ich nie opuszcza. Być może nie odbudujemy wszystkich budynków, ale możemy być rękami i głosem Boga, który przynosi nadzieję – powiedział.

PKWP przygotowuje kolejne wsparcie

Po przekazaniu pierwszego pakietu pomocy w wysokości 100 tys. euro PKWP przygotowuje już następny etap wsparcia. W najbliższym czasie do Wenezueli uda się delegacja fundacji, która wspólnie z lokalnym Kościołem określi najpilniejsze potrzeby.

Jak zapowiedziała Regina Lynch, nowy program obejmie nie tylko odbudowę zniszczonych obiektów, ale również pomoc psychologiczną i duszpasterską dla osób zmagających się z traumą po katastrofie.

pkwp wenezuela

Wenezuela: Kościół pomaga ofiarom katastrofy i przygotowuje odbudowę

Skala zniszczeń po czerwcowym trzęsieniu ziemi w Wenezueli jest trudna do opisania. „To wygląda jak apokalipsa” – mówi Regina Lynch, prezes wykonawcza organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), która odwiedziła najbardziej dotknięte katastrofą rejony kraju. Mimo ogromu tragedii Kościół pozostaje na pierwszej linii pomocy, organizując wsparcie dla tysięcy poszkodowanych. PKWP już przekazała pierwsze środki na działania ratunkowe i przygotowuje kolejne projekty, obejmujące odbudowę oraz pomoc osobom zmagającym się z traumą.

„To wygląda jak apokalipsa”

„Nie spodziewałam się tak ogromnych zniszczeń. Kiedy przyjeżdża się na miejsce i widzi góry gruzów, koparki oraz ekipy przeszukujące rumowiska, już nie w poszukiwaniu ocalałych, bo minęło zbyt wiele czasu, a także całe bloki mieszkalne przechylone i nienadające się do zamieszkania, trudno znaleźć inne słowo niż „apokalipsa” – relacjonuje Regina Lynch.

Według oficjalnych danych w wyniku trzęsienia ziemi zginęło około 4,5 tys. osób, jednak rzeczywista liczba ofiar może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy. Kilka tysięcy osób odniosło ciężkie obrażenia, a nawet pół miliona mieszkańców straciło źródło utrzymania.

Po powrocie z Wenezueli Regina Lynch oraz dyrektor działu komunikacji PKWP Maria Lozano podkreślają, że choć Kościół również ucierpiał w katastrofie, to od pierwszych chwil skutecznie odpowiada na potrzeby mieszkańców.

wenezuela

Kościół działa jak dobrze zorganizowana wspólnota

„Widać było, jak świetnie zorganizowany jest Kościół w Wenezueli. To ogromna operacja. W centrum dystrybucji pomocy w Caracas pracowali wolontariusze w każdym wieku, segregując dary przekazane przez mieszkańców kraju. Wszystko przypominało ul” – mówi Regina Lynch.

Delegacja PKWP zwraca uwagę, że sprawność działań wynika z wieloletniej pracy diecezjalnych i parafialnych struktur Caritas. Ich działalność jest głęboko zakorzeniona w misji Kościoła i Ewangelii.

„Wolontariusze wielokrotnie powtarzali nam: „Nie jesteśmy organizacją pozarządową. Działamy, ponieważ prowadzi nas wiara”. Caritas nie jest tu postrzegana jako niezależna instytucja, lecz jako wyraz macierzyńskiej troski Kościoła i konkretne przedłużenie jego misji” – wyjaśnia Maria Lozano.

Dodaje, że wolontariusze przed rozpoczęciem posługi przechodzą formację duchową i biblijną, obejmującą m.in. rozważanie Pisma Świętego metodą lectio divina. Dzięki temu ich pomoc wypływa z chrześcijańskiego rozumienia miłości bliźniego.

PKWP pozostaje z Wenezuelą na dłużej

Regina Lynch przypomina, że PKWP współpracuje z diecezjami Caracas i La Guaira od 2011 roku, czyli od początku pogłębiającego się kryzysu społeczno-gospodarczego w kraju.

„Dzięki temu mogliśmy przekonać się, że niemal cała infrastruktura wybudowana przy wsparciu PKWP przetrwała trzęsienie ziemi, podczas gdy wiele osiedli mieszkaniowych legło w gruzach” – podkreśla.

Tuż po katastrofie fundacja przekazała 100 tys. euro na pomoc doraźną. Środki wspierają kapłanów, siostry zakonne i świeckich, którzy każdego dnia pomagają ofiarom tragedii.

Dziesiątki tysięcy ludzi nadal mieszkają w namiotach rozstawionych na ulicach. Kościół zapewnia im nie tylko żywność i pomoc materialną, ale również opiekę duszpasterską oraz dostęp do sakramentów. PKWP obawia się jednak, że wraz z upływem czasu zainteresowanie świata dramatem Wenezueli osłabnie, podczas gdy potrzeby poszkodowanych pozostaną ogromne. Dlatego organizacja planuje długofalowe wsparcie obejmujące odbudowę zniszczonych obiektów kościelnych oraz pomoc psychologiczną i duchową dla osób dotkniętych traumą.

Leczenie ran ciała i duszy

Jednym z miejsc odwiedzonych przez delegację PKWP była całodobowa przychodnia prowadzona przez Kościół w La Guaira.

„Część personelu straciła swoje rodziny i domy, a dwóch lekarzy zginęło. Tego samego dnia specjaliści z Caracas prowadzili szkolenie z pomocy osobom po traumie. Najpierw pomagali pracownikom placówki poradzić sobie z własnym cierpieniem, a następnie przygotowywali ich do wspierania pacjentów” – opowiada Regina Lynch.

PKWP zapewniła miejscowych biskupów, że w razie potrzeby jest gotowa rozszerzyć pomoc.

Historie, których nie da się zapomnieć

Podczas wizyty w szpitalu przedstawiciele PKWP poznali 31-letnią Gismely, która przeżyła upadek z dwunastego piętra. Kobieta straciła nogę, ale dzięki wsparciu wolontariuszy Caritas odzyskała nadzieję.

„Wiem, że bez nogi nie będzie łatwo, ale moje życie jest czymś więcej niż tylko tym” – powiedziała.

Maria Lozano wspomina również ojca i troje jego dzieci, którzy znaleźli schronienie u sióstr karmelitanek. W katastrofie stracili 40 członków swojej rodziny, w tym matkę dzieci.

Równie bolesne doświadczenia dotknęły sam Kościół. Ks. Alfredo stracił około 80 proc. swoich parafian. Z kolei biskup La Guaira, Pablo Modesto, po otwarciu drzwi swojej sypialni zobaczył, że jego biuro, część seminarium i kilka sąsiednich budynków całkowicie zniknęły. On i seminarzyści ocaleli.

„Jesteśmy tutaj, aby odbudować ten kraj. To jedno z najważniejszych zadań Kościoła” – powiedział biskup przedstawicielom PKWP, wyrażając przekonanie, że dobroczyńcy organizacji będą nadal towarzyszyć mieszkańcom Wenezueli w tym dziele.

wenezuela

Wenezuela: Seminarzyści niosą pomoc ofiarom trzęsienia ziemi

„To, że ludzie nas przytulają i szukają u nas pocieszenia, pokazuje, że misją Kościoła jest być blisko człowieka” – mówi Germán Jiménez, kleryk z diecezji Petare w Wenezueli.

Germán Jiménez przygotowuje się do święceń kapłańskich i kończy ostatni etap formacji w seminarium. Gdy 24 czerwca Wenezuelę nawiedziły dwa silne trzęsienia ziemi, które według najnowszych oficjalnych danych pochłonęły ponad 4400 ofiar śmiertelnych, bez wahania włączył się w pomoc poszkodowanym. Razem z innymi seminarzystami ruszył do regionu La Guaira, najbardziej dotkniętego katastrofą, aby nieść wsparcie materialne i duchowe tysiącom ludzi.

Jak podkreśla, doświadczenia ostatnich tygodni na zawsze pozostaną w pamięci przyszłych kapłanów.

Teologia sprawdzana w praktyce

„Przeżywaliśmy trzęsienie ziemi z ogromnym lękiem i niepewnością” – wspomina Germán w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN). W chwili wstrząsów uczył się w swoim pokoju w seminarium św. Rity w Caracas. Alarm w telefonie i odgłosy paniki na korytarzu sprawiły, że wszyscy natychmiast wybiegli z budynku.

Kilka godzin później klerycy zobaczyli skalę zniszczeń – zawalone kościoły, budynki publiczne i domy w Caracas oraz La Guaira. Od razu zgłosili się do pomocy w parafiach i Caritas, wspierając ludzi, którzy stracili dach nad głową lub rozpaczliwie szukali swoich bliskich pod gruzami.

„Byłem w La Guaira już trzykrotnie. Spotykałem osoby, które wciąż mają nadzieję odnaleźć swoich bliskich żywych, ale także takie, które czekają już tylko na odnalezienie ich ciał” – opowiada.

Najważniejsza jest obecność

Razem z kolegami z seminarium Germán rozdawał żywność, materace, odzież i lekarstwa. Jak podkreśla, najważniejsze było jednak coś więcej niż pomoc materialna.

„Chcieliśmy, aby ludzie poczuli, że Kościół jest z nimi. Czasem wystarczy wysłuchać, przytulić, uśmiechnąć się” – mówi.

Dodaje, że choć alumni nie są jeszcze kapłanami, mieszkańcy postrzegają ich jako przedstawicieli Kościoła i samego Chrystusa.

„To, że ludzie nas obejmują i szukają u nas pocieszenia, przypomina nam, że Kościół powinien być obecny bez rozgłosu i bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Naszą misją nie jest przede wszystkim działanie, ale obecność. Bycie pośród ludzi i uobecnianie tam Kościoła” – podkreśla.

wenezuela seminarzyści

Nadzieja rodzi się z solidarności

W obliczu ogromnego cierpienia Germán odnajduje siłę w Ewangelii, szczególnie we fragmencie o uciszeniu burzy na jeziorze.

„Jezus pyta uczniów: «Dlaczego się boicie?». On jest z nami pośród tej burzy” – mówi.

Katastrofa pokazała mu również coś ważnego o jego ojczyźnie.

„Ta tragedia uświadomiła nam, że wszyscy Wenezuelczycy tworzymy jedną rodzinę. Pierwsi z pomocą ruszyli sąsiedzi i zwykli ludzie. Ta spontaniczna solidarność daje nadzieję naszemu krajowi” – zaznacza.

Świadectwo Germána odzwierciedla postawę wielu seminarzystów, którzy aktywnie uczestniczą w pomocy poszkodowanym. Opiekując się ofiarami katastrofy oraz niosąc im nadzieję i wsparcie, sami zdobywają doświadczenie, które będzie kształtować ich przyszłą posługę kapłańską.

12 lipca arcybiskup Caracas, abp Raúl Biord, odprawił Mszę św. posłania dla alumnów, którzy po zakończeniu roku akademickiego zostali skierowani do rejonów dotkniętych trzęsieniem ziemi, aby odbyć praktykę duszpasterską wśród poszkodowanych.

„To będzie trudna praca, ale stanowi istotę «żywej teologii». Formacja akademicka jest ważna, jednak równie ważne jest bezpośrednie spotkanie z cierpieniem i codziennością ludzi. To właśnie ono przygotowuje przyszłych kapłanów do służby najbardziej potrzebującym” – podkreślił metropolita.

Na zakończenie Germán zwrócił się z prośbą do dobroczyńców PKWP:

„Proszę Boga o miłosierdzie dla naszego narodu w tym trudnym czasie. Wenezuela od lat doświadcza wielu cierpień, dlatego dziś szczególnie modlę się o pokój, spokój i o to, by Boża obecność towarzyszyła nam we wszystkim, przez co przechodzimy.”

PKWP przeznaczyła już 100 tys. euro na pomoc dla diecezji La Guaira i Caracas. Środki zostaną wykorzystane na najpilniejsze potrzeby ofiar oraz wsparcie kapłanów i seminarzystów, którzy towarzyszą poszkodowanym. W tym tygodniu delegacja organizacji odwiedziła regiony dotknięte trzęsieniem ziemi, aby okazać solidarność z mieszkańcami i ocenić kolejne możliwości niesienia pomocy.

wenezuela seminarzyści

Wenezuela jest pogrążona w żałobie

Wenezuela w żałobie. Ból obecny jest niemal wszędzie, a dla wielu ludzi jedynym źródłem nadziei pozostaje Kościół.

Nasze uczucia są bardzo trudne do opisania. Jesteśmy tutaj, by towarzyszyć, wspierać i pocieszać tych, którzy stracili bliskich, ale także tych, którzy utracili pracę. Każdego ranka prosimy Boga o siłę, by służyć naszym wspólnotom. Jednak gdy zapada noc, serce się łamie, a ponieważ jesteśmy tylko ludźmi, z oczu płyną łzy – mówi ks. Daniel Acosta, proboszcz parafii w Tarmas, w rozmowie z delegacją organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), która odwiedziła diecezję La Guaira – jeden z regionów najbardziej dotkniętych trzęsieniami ziemi z 24 czerwca.

Słowa kapłana oddają doświadczenie wielu księży, osób konsekrowanych i biskupów. Dopiero wieczorem, gdy zapada cisza, wracają obrazy tragedii, która niemal doszczętnie zniszczyła diecezję. Ks. Daniel sam stracił dom, ale przyznaje, że najbardziej boli utrata przyjaciół.

„Tak wielu ludzi odeszło. Tak wiele przyjaźni zakończyło się nagle. Najbardziej boli świadomość, że ktoś, kogo znało się całe życie, zniknął bezpowrotnie” – mówi. Z każdym kolejnym dniem skala katastrofy staje się coraz bardziej widoczna.

Słowa nie wystarczają – pozostaje tylko uścisk

Msze święte są dziś odprawiane m.in. w budowanym jeszcze kościele Matki Bożej z Candelarii w Caraballeda. Świątynia nie ma jeszcze ścian ani dachu, a mimo to codziennie przychodzi tam pięć razy więcej wiernych niż przed katastrofą. Szukają modlitwy, pocieszenia i nadziei.

Przy wejściu do kościoła wisi tablica z trzema listami: zmarłych, zaginionych i uratowanych.

Obok ołtarza ustawiono trzynaście drewnianych urn z prochami osób wydobytych spod gruzów w ostatnich dniach. Rodziny przyniosły je na nabożeństwo żałobne.

W jednej urnie spoczywa żona Daniela, w innej siostra bliźniaczka Glorii. W kolejnych – rodzice i siostry młodej dziewczyny. Cała jej rodzina zginęła. Biskup Pablo Modesto ze wzruszeniem wskazuje urnę z prochami ministrantki, która jeszcze kilka dni przed trzęsieniem ziemi niosła jego pastorał podczas uroczystości św. Jana. Czy można znaleźć słowa wobec takiego cierpienia?

Najczęściej spotykanym gestem stał się dziś uścisk. Ludzie obejmują się nawzajem, bo słowa przestają wystarczać. Po jednej z Mszy św. arcybiskup Caracas Raúl Biord, wcześniej biskup La Guaira, długo obejmuje Daniela, którego zna od dzieciństwa. Kapłan przez kilka minut po prostu pozwala się przytulać, szukając choć odrobiny ukojenia. Uścisk nie usuwa bólu, ale pomaga go unieść. Wielu mieszkańców nie miało nawet możliwości pożegnania swoich bliskich.

Żałoba, która dotknęła całe wspólnoty

Przedstawiciele PKWP usłyszeli historię młodej kobiety, do której zadzwonili rodzice dwóch zaginionych sióstr. Sami trafili do szpitala po trzęsieniu ziemi i poprosili ją, aby sprawdziła kostnicę. Dziewczyna musiała przejść między dwustoma ciałami. Odnalazła obie siostry oraz ich przyjaciółkę.

„Serce po prostu pęka” – mówią świadkowie.

Ks. Laudence Betancourt opowiada z kolei o dziesięciu dniach spędzonych przy ruinach budynku, spod których ratownicy próbowali wydobyć dwoje dzieci z jednej z rodzin parafialnych. Z czasem wszyscy wiedzieli już, że nie żyją, ale rodzice prosili, aby kapłan był obecny i pomodlił się nad ich ciałami.

Ostatniego dnia czekał tam dwanaście godzin, do drugiej w nocy, kiedy wydobyto ciała 23-letniej córki i 16-letniego syna. Cztery godziny później został wezwany do kolejnego budynku, by modlić się nad następną ofiarą.

Szczególnie dotknięta została parafia św. Oscara Arnulfo Romero w Ciudad Chávez.

„Była to młoda parafia, a dziś praktycznie przestała istnieć. Zginęło około 80 procent naszych wiernych. Straciliśmy całe rodziny – dziadków, rodziców, dzieci i wnuki. Z chóru ocalały tylko cztery osoby. Zginęło także czworo moich ministrantów. To było piekło” – mówi proboszcz, ks. Alfredo Bustamante.

Ciudad Chávez liczyło około 22,5 tys. mieszkańców. Dokładna liczba ofiar nadal nie jest znana, ale praktycznie wszyscy stracili swoje domy. Niektóre budynki zawaliły się całkowicie, inne zostały zdeformowane lub spłonęły. Miasto przypomina teren działań wojennych.

Katastrofa zniszczyła również podstawy lokalnej gospodarki. La Guaira utrzymywała się głównie z turystyki, portu i lotniska. Wszystko zostało zniszczone. Ocalało jedynie sanktuarium św. Gregoria Hernándeza – wenezuelskiego lekarza, który poświęcił życie ubogim. Jego figura, stojąca wcześniej na kilkumetrowym cokole, po zawaleniu się konstrukcji upadła w pozycji stojącej.

„Ale jeśli spojrzy się w jego oczy, widać smutek” – mówi ks. Alfredo.

Wenezuela w żałobie

Wiara silniejsza od tragedii

Pośród tragedii pojawiają się jednak także historie ocalenia.

Podczas homilii w kościele Matki Bożej z Candelarii biskup Pablo Modesto mówi o cudzie życia. Sam był przekonany, że nie przeżyje pierwszego wstrząsu. Schronił się pod futryną drzwi, a chwilę później usłyszał potężny huk zawalających się pięciu budynków stojących obok seminarium.

Z wielkim trudem wydostał się na zewnątrz. Część murów runęła, ale żaden z szesnastu seminarzystów nie odniósł poważnych obrażeń. Wspólnie wynieśli z budynku dwie osoby potrzebujące pomocy.

Trudno zrozumieć, dlaczego jedni przeżyli, a inni nie. To pytanie trzeba zachować w sercu, tak jak Maryja. Jeśli Bóg podarował nam życie, uczynił to po to, byśmy służyli innym. Nie chodzi o pytanie: „Dlaczego żyję?”, ale: „Po co żyję?” – podkreśla biskup.

Wielu wolontariuszy, pracowników Caritas i osób pomagających w parafiach również straciło swoich bliskich, domy i źródła utrzymania. Mimo to witają przedstawicieli PKWP z wdzięcznością i uśmiechem. Dzielą się tym, co sami jeszcze mają.

To właśnie ta wiara, wytrwała, pokorna i pełna wdzięczności mimo cierpienia, staje się dziś jednym z najpiękniejszych świadectw Kościoła w diecezji La Guaira i darem dla całego Kościoła powszechnego.