Kościół w Kolumbii przy ofiarach katastrofy. „Trzeba zaczynać niemal od zera”

Gdy tysiące rodzin w Kolumbii mierzą się ze skutkami katastrofy, lokalny Kościół od pierwszych godzin pozostaje przy poszkodowanych. Parafie i wspólnoty zapewniają schronienie, pomoc i duchowe wsparcie. Jednocześnie trwa ocena zniszczeń kościołów, plebanii i innych budynków, które służyły lokalnym społecznościom.

Według najnowszych oficjalnych danych katastrofa dotknęła 53 816 osób, czyli 25 872 rodziny. Zginęło 266 osób, a 11 789 domów zostało zniszczonych. Szczególnie trudna sytuacja panuje m.in. w departamentach Chocó, Risaralda, Valle del Cauca i Caldas.

„Sytuacja jest dramatyczna”

Pomoc Kościołowi w Potrzebie pozostaje w stałym kontakcie z biskupami z najbardziej dotkniętych terenów. Zespół PKWP w Kolumbii, kierowany przez dyrektor Maríę Inés Espinosę Calle, udaje się do diecezji Quibdó, Istmina-Tadó i Buenaventura.

Przedstawiciele organizacji chcą na miejscu ocenić skalę zniszczeń infrastruktury kościelnej i spotkać się z lokalnymi wspólnotami. Będą także rozmawiać z osobami zaangażowanymi w pomoc poszkodowanym mieszkańcom.

Bp Mario de Jesús Álvarez Gómez z diecezji Istmina-Tadó w ostatnich dniach odwiedzał poszkodowane miejscowości, na ile pozwalał na to stan dróg.

„Sytuacja jest dramatyczna. Zniszczenia są znacznie większe, niż można było sobie wyobrazić” – przekazał PKWP.

Trudności komunikacyjne pozostają jednym z największych problemów. Szczególnie na terenach wiejskich uszkodzone drogi utrudniają dotarcie do mieszkańców, a także pełną ocenę ich potrzeb.

Kościół w Kolumbii

Przepełnione szpitale i zniszczone parafie

O dramatycznej sytuacji mówi również bp Winston Mosquera z Quibdó.

„Szpitale są przepełnione” – relacjonuje hierarcha.

Trzęsienie ziemi przypadło na czas zmian proboszczów w jego diecezji. Wielu kapłanów zobaczyło, jak w jednej chwili zniszczone zostały efekty wieloletniej pracy i inwestycji w kościoły, plebanie oraz inne budynki służące wspólnotom.

Dla wielu parafii oznacza to – jak mówi bp Mosquera – konieczność „rozpoczęcia wszystkiego od nowa, niemal od zera”.

Kościół miejscem schronienia

Mimo że również kościelna infrastruktura została dotknięta zniszczeniami, kapłani, siostry zakonne i świeccy od pierwszych godzin angażują się w pomoc. Kościół stał się dla wielu rodzin jednym z miejsc, w których mogą znaleźć schronienie, wsparcie i duchowe towarzyszenie.

Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie ma pomóc diecezjom w dalszych działaniach humanitarnych i duszpasterskich oraz określeniu, jakiego wsparcia będą potrzebowały w najbliższych tygodniach i miesiącach.

O znaczeniu tej solidarności mówi ks. Harold Romaña, ekonom diecezji Buenaventura. Na wiadomość o przyjeździe przedstawicieli PKWP odpowiedział:

„Dziękujemy za tak wielką miłość do nas”.

PKWP prowadzi zbiórkę dla poszkodowanych

Pomoc Kościołowi w Potrzebie uruchomiła zbiórkę „Kiedy ziemia zabiera dom, dajmy nadzieję”, aby nieść pilną pomoc rodzinom dotkniętym katastrofą. Wsparcie będzie przekazywane za pośrednictwem lokalnego Kościoła, który od pierwszych godzin jest blisko poszkodowanych i dociera z pomocą tam, gdzie potrzeby są największe.

Każda wpłata może pomóc zapewnić poszkodowanym najpilniejsze wsparcie – schronienie, żywność, wodę i pomoc medyczną.

Kościół w Kolumbii

Kolumbia: rośnie liczba ofiar katastrofy. Ponad 53 tys. osób potrzebuje pomocy

Sytuacja humanitarna w Kolumbii staje się coraz poważniejsza. Według najnowszych oficjalnych danych (OCHA Kolumbia), aktualnych na 13 sierpnia, skutki katastrofy dotknęły już 53 816 osób, czyli 25 872 rodziny, w co najmniej 13 departamentach i 401 gminach kraju. Zginęło 266 osób, a 11 789 domów zostało zniszczonych.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w departamentach Risaralda, Valle del Cauca, Chocó i Caldas. W wielu miejscach dostęp do poszkodowanych jest jednak nadal utrudniony, dlatego rzeczywista skala zniszczeń może okazać się jeszcze większa.

kolumbia

Tysiące rodzin straciły domy

Szczególnie dramatyczna jest sytuacja mieszkańców terenów wiejskich. Uszkodzone drogi i problemy z dotarciem do odległych miejscowości utrudniają zarówno dokładne oszacowanie strat, jak i dostarczenie niezbędnej pomocy.

Katastrofa spowodowała również poważne zakłócenia w dostępie do podstawowych usług. W części miejscowości występują problemy z dostawami energii elektrycznej i wody, funkcjonowaniem opieki zdrowotnej oraz telekomunikacji. W wielu placówkach edukacyjnych zawieszono zajęcia.

Zespoły humanitarne prowadzą obecnie ocenę najpilniejszych potrzeb, aby pomoc mogła w pierwszej kolejności dotrzeć tam, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza.

PKWP prowadzi zbiórkę dla poszkodowanych

Pomoc Kościołowi w Potrzebie uruchomiła zbiórkę „Kiedy ziemia zabiera dom, dajmy nadzieję”, aby nieść pilną pomoc rodzinom dotkniętym katastrofą. Wsparcie będzie przekazywane za pośrednictwem lokalnego Kościoła, który od pierwszych godzin jest blisko poszkodowanych i dociera z pomocą tam, gdzie potrzeby są największe.

Każda wpłata może pomóc zapewnić poszkodowanym najpilniejsze wsparcie – schronienie, żywność, wodę i pomoc medyczną.

Trzęsienie ziemi w Kolumbii: Kościół ocenia potrzeby w zakresie pomocy doraźnej

W poniedziałek znaczną część zachodniej i środkowej Kolumbii nawiedziło silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,4. Podczas gdy władze oceniają skalę zniszczeń, Kościół katolicki już wspiera poszkodowane społeczności i gromadzi informacje, które pozwolą określić najpilniejsze potrzeby.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) pozostaje w bezpośrednim kontakcie z biskupami diecezji znajdujących się na terenach dotkniętych kataklizmem. Celem jest ocena skutków trzęsienia ziemi oraz przygotowanie pomocy doraźnej, która będzie przekazywana za pośrednictwem lokalnego Kościoła.

Epicentrum wstrząsu znajdowało się w rejonie San José del Palmar, na terenie diecezji Istmina-Tadó. Jej ordynariusz, bp Mario de Jesús Álvarez Gómez, w rozmowie z PKWP podkreślił, że trzęsienie było wyjątkowo silne i długotrwałe.

Było to bardzo silne i długotrwałe trzęsienie ziemi. (…) Odnotowaliśmy szkody materialne, zawaliły się dachy kilku kościołów, choć na szczęście w tym czasie nie odbywały się w nich nabożeństwa – powiedział hierarcha.

Według dotychczasowych informacji szkody materialne w San José del Palmar i Istminie wydają się ograniczone. Znacznie poważniejsza sytuacja może jednak panować w innych częściach regionu. Sekretariat diecezji Quibdó poinformował PKWP, że kilka parafii zostało poważnie uszkodzonych. Są również doniesienia o ofiarach śmiertelnych. Przedstawiciele diecezji docierają obecnie do poszkodowanych miejscowości, aby dokładnie ocenić sytuację.

Staramy się skontaktować z innymi diecezjami, aby poznać rzeczywistą skalę zniszczeń. Na razie nadal oceniamy potrzeby – dodał bp Álvarez.

PKWP pozostaje w stałym kontakcie z biskupami i przedstawicielami lokalnego Kościoła. W najbliższych godzinach, wraz z napływem kolejnych informacji, możliwe będzie dokładniejsze określenie skali kryzysu oraz najpilniejszych potrzeb mieszkańców.

Trzęsienie ziemi w Kolumbii

Kościół od pierwszych godzin jest z poszkodowanymi

Jak często dzieje się w przypadku klęsk żywiołowych, parafie i inne struktury kościelne stają się jednymi z pierwszych miejsc, w których poszkodowani szukają schronienia i pomocy. Już w pierwszych godzinach po trzęsieniu ziemi kapłani, siostry zakonne i wierni ruszyli z pomocą rodzinom dotkniętym katastrofą. Zapewniają poszkodowanym schronienie, wsparcie oraz duchowe towarzyszenie.

PKWP zachęca swoich dobroczyńców i przyjaciół do modlitwy za mieszkańców Kolumbii oraz wszystkich, którzy ucierpieli w wyniku trzęsienia ziemi. Organizacja przygotowuje się również do wsparcia działań pomocowych prowadzonych przez Kościół, gdy tylko zakończy się wstępna ocena potrzeb w najbardziej poszkodowanych diecezjach.

Kolejna katastrofa w regionie

Trzęsienie ziemi w Kolumbii nastąpiło niespełna dwa miesiące po dwóch silnych wstrząsach, które spustoszyły rozległe obszary sąsiedniej Wenezueli. Dzięki wsparciu dobroczyńców z wielu krajów PKWP od pierwszych dni pomaga tam lokalnemu Kościołowi w niesieniu pomocy poszkodowanym i mierzeniu się ze skutkami katastrofy.

Przedstawiciele PKWP odwiedzają obecnie Caracas oraz inne dotknięte trzęsieniami ziemi diecezje w Wenezueli, aby wspólnie z lokalnym Kościołem zaplanować pomoc na kolejne miesiące. Ma ona obejmować m.in. odbudowę poważnie uszkodzonych budynków kościelnych.

Trzęsienie ziemi w Kolumbii

Wenezuela jest pogrążona w żałobie

Wenezuela w żałobie. Ból obecny jest niemal wszędzie, a dla wielu ludzi jedynym źródłem nadziei pozostaje Kościół.

Nasze uczucia są bardzo trudne do opisania. Jesteśmy tutaj, by towarzyszyć, wspierać i pocieszać tych, którzy stracili bliskich, ale także tych, którzy utracili pracę. Każdego ranka prosimy Boga o siłę, by służyć naszym wspólnotom. Jednak gdy zapada noc, serce się łamie, a ponieważ jesteśmy tylko ludźmi, z oczu płyną łzy – mówi ks. Daniel Acosta, proboszcz parafii w Tarmas, w rozmowie z delegacją organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), która odwiedziła diecezję La Guaira – jeden z regionów najbardziej dotkniętych trzęsieniami ziemi z 24 czerwca.

Słowa kapłana oddają doświadczenie wielu księży, osób konsekrowanych i biskupów. Dopiero wieczorem, gdy zapada cisza, wracają obrazy tragedii, która niemal doszczętnie zniszczyła diecezję. Ks. Daniel sam stracił dom, ale przyznaje, że najbardziej boli utrata przyjaciół.

„Tak wielu ludzi odeszło. Tak wiele przyjaźni zakończyło się nagle. Najbardziej boli świadomość, że ktoś, kogo znało się całe życie, zniknął bezpowrotnie” – mówi. Z każdym kolejnym dniem skala katastrofy staje się coraz bardziej widoczna.

Słowa nie wystarczają – pozostaje tylko uścisk

Msze święte są dziś odprawiane m.in. w budowanym jeszcze kościele Matki Bożej z Candelarii w Caraballeda. Świątynia nie ma jeszcze ścian ani dachu, a mimo to codziennie przychodzi tam pięć razy więcej wiernych niż przed katastrofą. Szukają modlitwy, pocieszenia i nadziei.

Przy wejściu do kościoła wisi tablica z trzema listami: zmarłych, zaginionych i uratowanych.

Obok ołtarza ustawiono trzynaście drewnianych urn z prochami osób wydobytych spod gruzów w ostatnich dniach. Rodziny przyniosły je na nabożeństwo żałobne.

W jednej urnie spoczywa żona Daniela, w innej siostra bliźniaczka Glorii. W kolejnych – rodzice i siostry młodej dziewczyny. Cała jej rodzina zginęła. Biskup Pablo Modesto ze wzruszeniem wskazuje urnę z prochami ministrantki, która jeszcze kilka dni przed trzęsieniem ziemi niosła jego pastorał podczas uroczystości św. Jana. Czy można znaleźć słowa wobec takiego cierpienia?

Najczęściej spotykanym gestem stał się dziś uścisk. Ludzie obejmują się nawzajem, bo słowa przestają wystarczać. Po jednej z Mszy św. arcybiskup Caracas Raúl Biord, wcześniej biskup La Guaira, długo obejmuje Daniela, którego zna od dzieciństwa. Kapłan przez kilka minut po prostu pozwala się przytulać, szukając choć odrobiny ukojenia. Uścisk nie usuwa bólu, ale pomaga go unieść. Wielu mieszkańców nie miało nawet możliwości pożegnania swoich bliskich.

Żałoba, która dotknęła całe wspólnoty

Przedstawiciele PKWP usłyszeli historię młodej kobiety, do której zadzwonili rodzice dwóch zaginionych sióstr. Sami trafili do szpitala po trzęsieniu ziemi i poprosili ją, aby sprawdziła kostnicę. Dziewczyna musiała przejść między dwustoma ciałami. Odnalazła obie siostry oraz ich przyjaciółkę.

„Serce po prostu pęka” – mówią świadkowie.

Ks. Laudence Betancourt opowiada z kolei o dziesięciu dniach spędzonych przy ruinach budynku, spod których ratownicy próbowali wydobyć dwoje dzieci z jednej z rodzin parafialnych. Z czasem wszyscy wiedzieli już, że nie żyją, ale rodzice prosili, aby kapłan był obecny i pomodlił się nad ich ciałami.

Ostatniego dnia czekał tam dwanaście godzin, do drugiej w nocy, kiedy wydobyto ciała 23-letniej córki i 16-letniego syna. Cztery godziny później został wezwany do kolejnego budynku, by modlić się nad następną ofiarą.

Szczególnie dotknięta została parafia św. Oscara Arnulfo Romero w Ciudad Chávez.

„Była to młoda parafia, a dziś praktycznie przestała istnieć. Zginęło około 80 procent naszych wiernych. Straciliśmy całe rodziny – dziadków, rodziców, dzieci i wnuki. Z chóru ocalały tylko cztery osoby. Zginęło także czworo moich ministrantów. To było piekło” – mówi proboszcz, ks. Alfredo Bustamante.

Ciudad Chávez liczyło około 22,5 tys. mieszkańców. Dokładna liczba ofiar nadal nie jest znana, ale praktycznie wszyscy stracili swoje domy. Niektóre budynki zawaliły się całkowicie, inne zostały zdeformowane lub spłonęły. Miasto przypomina teren działań wojennych.

Katastrofa zniszczyła również podstawy lokalnej gospodarki. La Guaira utrzymywała się głównie z turystyki, portu i lotniska. Wszystko zostało zniszczone. Ocalało jedynie sanktuarium św. Gregoria Hernándeza – wenezuelskiego lekarza, który poświęcił życie ubogim. Jego figura, stojąca wcześniej na kilkumetrowym cokole, po zawaleniu się konstrukcji upadła w pozycji stojącej.

„Ale jeśli spojrzy się w jego oczy, widać smutek” – mówi ks. Alfredo.

Wenezuela w żałobie

Wiara silniejsza od tragedii

Pośród tragedii pojawiają się jednak także historie ocalenia.

Podczas homilii w kościele Matki Bożej z Candelarii biskup Pablo Modesto mówi o cudzie życia. Sam był przekonany, że nie przeżyje pierwszego wstrząsu. Schronił się pod futryną drzwi, a chwilę później usłyszał potężny huk zawalających się pięciu budynków stojących obok seminarium.

Z wielkim trudem wydostał się na zewnątrz. Część murów runęła, ale żaden z szesnastu seminarzystów nie odniósł poważnych obrażeń. Wspólnie wynieśli z budynku dwie osoby potrzebujące pomocy.

Trudno zrozumieć, dlaczego jedni przeżyli, a inni nie. To pytanie trzeba zachować w sercu, tak jak Maryja. Jeśli Bóg podarował nam życie, uczynił to po to, byśmy służyli innym. Nie chodzi o pytanie: „Dlaczego żyję?”, ale: „Po co żyję?” – podkreśla biskup.

Wielu wolontariuszy, pracowników Caritas i osób pomagających w parafiach również straciło swoich bliskich, domy i źródła utrzymania. Mimo to witają przedstawicieli PKWP z wdzięcznością i uśmiechem. Dzielą się tym, co sami jeszcze mają.

To właśnie ta wiara, wytrwała, pokorna i pełna wdzięczności mimo cierpienia, staje się dziś jednym z najpiękniejszych świadectw Kościoła w diecezji La Guaira i darem dla całego Kościoła powszechnego.

Regina Lynch odwiedzi Wenezuelę po tragicznym trzęsieniu ziemi

7 lipca prezydent wykonawcza organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), Regina Lynch uda się do Wenezueli. Planuje odwiedzić diecezje najbardziej dotknięte katastrofą i okazać solidarność miejscowemu Kościołowi oraz poszkodowanym.

Trzęsienia ziemi, które 24 czerwca nawiedziły północną część Wenezueli, spowodowały ogromne zniszczenia, szczególnie w Caracas i La Guaira. W odpowiedzi na katastrofę PKWP przeznaczyło już pierwszą transzę pomocy nadzwyczajnej w wysokości 100 tys. euro, wspierając działania Kościoła, który od pierwszych chwil niesie pomoc rodzinom dotkniętym tragedią i odpowiada na ich najpilniejsze potrzeby.

„Kościół w Wenezueli nie jest sam”

Podczas wizyty Regina Lynch spotka się z przedstawicielami obu diecezji, aby osobiście poznać ich potrzeby i przekazać wyrazy wsparcia od darczyńców PKWP z całego świata.

Jedziemy do Wenezueli, aby osobiście pokazać, że miejscowy Kościół nie jest sam wobec tej tragedii. Chcemy wyrazić solidarność z cierpiącymi oraz przekazać im zapewnienie o modlitwie i wsparciu naszych dobroczyńców – podkreśla Regina Lynch.

Jak zaznacza, szybka reakcja fundacji była możliwa dzięki hojności tysięcy darczyńców z kilkudziesięciu krajów.

Dobroczyńcy PKWP przez wiele lat wiernie wspierali Kościół w Wenezueli. Dziś, gdy ponownie potrzebuje on pomocy, po raz kolejny odpowiedzieli na ten apel – mówi.

Hojność, która jest znakiem misji PKWP

Regina Lynch podkreśla, że gotowość do niesienia pomocy w sytuacjach kryzysowych stanowi istotę misji PKWP.

„To właśnie wyróżnia naszych dobroczyńców. Gdy pojawia się kryzys i ludzie potrzebują pomocy, odpowiadają z wielką hojnością, nie tylko materialnie, ale także modlitwą i duchową bliskością z cierpiącym Kościołem. Jestem im za to głęboko wdzięczna” – podkreśla.

Pochodząca z Irlandii Północnej Regina Lynch od 1980 roku związana jest z działalnością PKWP. Przez wiele lat kierowała działem projektów organizacji, a od czerwca 2023 roku pełni funkcję prezydent wykonawczej PKWP.

Świadczyć o cierpieniu i nieść nadzieję

Nie jest to pierwsza podróż Reginy Lynch do miejsc dotkniętych wojną lub katastrofami.

„Byłam już w wielu miejscach doświadczonych przez wojny i katastrofy. Pamiętam choćby Irak i dramatyczne wydarzenia na Równinie Niniwy po ataku tzw. Państwa Islamskiego w 2014 roku. Dotarliśmy tam zaledwie kilka dni po rozpoczęciu inwazji” – wspomina.

Dodaje, że obecność przedstawicieli PKWP w takich miejscach ma ogromne znaczenie.

„Bardzo ważne jest dla nas pokazanie, że PKWP i nasi dobroczyńcy nie zapominają o cierpiących. Równie istotne jest dawanie świadectwa o ich dramacie i rzeczywistych potrzebach” – mówi.

Mimo ogromu zniszczeń Regina Lynch dostrzega w Wenezueli źródło nadziei.

„Pomimo tej straszliwej katastrofy Wenezuela jest błogosławiona narodem głębokiej wiary i Kościołem, który pozostaje bardzo blisko ludzi. To właśnie tam, nawet wobec tragedii przekraczającej ludzkie siły, odnajdujemy nadzieję” – podkreśla.

Na zakończenie prosi o modlitwę za mieszkańców Wenezueli oraz za owoce swojej wizyty.

Musimy zachować nadzieję, że nadejdą lepsze czasy i że to cierpienie nie okaże się daremne – mówi Regina Lynch.

Regina Lynch