Po niemal trzech latach wojny w Gazie ponownie otwarto katolicką szkołę Świętej Rodziny. Do placówki wróciło około tysiąca uczniów. Proboszcz miejscowej parafii, o. Gabriel Romanelli, podkreśla, że w rzeczywistości naznaczonej zniszczeniem i cierpieniem szkoła ma być „światłem w ciemności” i znakiem, że przyszłość jest wciąż możliwa.
Szkoła Świętej Rodziny na Starym Mieście w Gazie wznowiła działalność 16 września. Uczęszcza do niej około tysiąca dzieci – zarówno z miejscowej katolickiej parafii Świętej Rodziny, jak i z innych rodzin mieszkających w okolicy. Większość uczniów stanowią muzułmanie.
O. Gabriel Romanelli ma nadzieję, że ponowne otwarcie placówki po niemal trzech latach wojny, która rozpoczęła się po atakach Hamasu z 7 października 2023 roku, stanie się „światłem w ciemności dla miejscowej społeczności, która doświadczyła tak wiele cierpienia”.
Proboszcz rozmawiał z delegacją papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), która odwiedziła Ziemię Świętą, aby poznać aktualne potrzeby lokalnego Kościoła i wysłuchać świadectw jego mieszkańców.
Potrzeby w Gazie są ogromne – powiedział o. Romanelli.
Powrót do choćby namiastki normalności
Zdaniem kapłana ponowne otwarcie szkoły może pomóc dzieciom i ich rodzinom odzyskać choć część dawnego rytmu życia.
Zrobiliśmy wszystko, aby zapewnić uczniom bezpieczne warunki. W Gazie niemal nie ma miejsca, które nie zostałoby zniszczone. Zniszczenia są wszędzie. Staraliśmy się jednak stworzyć w szkole czyste i bezpieczne miejsce, w którym dzieci, które tak wiele przeszły, będą mogły czuć się spokojnie – mówił delegacji PKWP.
Przed wojną w Gazie działało pięć szkół chrześcijańskich: trzy katolickie, jedna prawosławna i jedna ewangelicka. Chrześcijańscy uczniowie uczęszczali do różnych placówek. Teraz po raz pierwszy wszyscy będą uczyć się razem w szkole Świętej Rodziny.
Jak poinformował George Akroush, dyrektor Biura Rozwoju Projektów Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy, wśród około tysiąca uczniów znajdzie się blisko 130 chrześcijan. Stanowią oni około 13 proc. wszystkich dzieci.
Po raz pierwszy wszyscy chrześcijańscy uczniowie w Gazie będą uczyć się razem w jednej chrześcijańskiej szkole. To wzmacnia poczucie wspólnoty i pokazuje, że Kościół pozostaje blisko nich i towarzyszy im pośród tego wszystkiego, przez co przechodzą – powiedział Akroush.
„Nic w Gazie nie jest normalne”
Ponowne uruchomienie szkoły stało się możliwe po tym, jak wielu wewnętrznie przesiedlonych mieszkańców zaczęło wracać do swoich domów. Do tej pory w budynku szkoły schronienie znajdowało ponad 450 osób, które uciekły przed izraelskimi bombardowaniami prowadzonymi po atakach Hamasu.
O. Romanelli podkreśla, że parafia stara się przywracać ludziom choćby namiastkę codzienności, „mimo że nic w Gazie nie jest normalne”.
W każdą niedzielę po Mszy św. proboszcz zabiera parafian na plażę w mieście Gaza.
Woda i plaża są pełne gruzu. Zresztą gruz jest dziś wszędzie w Gazie. Chcemy jednak dać rodzinom choć trochę czasu na odpoczynek i wspólne spędzenie czasu – wyjaśnia.
Wojna głęboko zmieniła życie mieszkańców. Jej skutki odczuwają również nauczyciele.
Dla nich także bardzo ważne jest to, że szkoła zostaje ponownie otwarta. Wielu nauczycieli jest głęboko straumatyzowanych. Czasami wydaje się, jakby nie byli już tymi samymi ludźmi, których znaliśmy przed wojną – mówi o. Romanelli.
Wsparcie dla dzieci i nauczycieli
Program szkoły został dostosowany do doświadczeń, przez które przeszli uczniowie i pracownicy. Ważną częścią działalności placówki będzie teraz wsparcie psychospołeczne.
Wcześniej nie mieliśmy go w programie szkoły. Teraz stanie się ono jednym z najważniejszych elementów pracy zarówno z dziećmi, jak i z nauczycielami – zaznacza proboszcz. – Każdy w Gazie niesie w sobie ogromną traumę.
Szkoła będzie także miejscem zajęć pozalekcyjnych. Dzieci same proszą kapłana, aby budynek pozostawał otwarty również po lekcjach.
Mówią mi: „Proszę, ojcze, niech szkoła będzie otwarta także po zajęciach. Nie mamy co robić ani dokąd pójść” – opowiada.
Dla o. Romanelliego powrót dzieci do szkoły ma znaczenie wykraczające daleko poza samą edukację.
Dla mnie ta szkoła jest światłem w ciemności. Kiedy ludzie widzą tysiąc uczniów przychodzących na lekcje w szkolnych mundurkach, otrzymują znak, że istnieje przyszłość – podkreśla.
Pomoc Kościołowi w Potrzebie od wielu lat wspiera chrześcijan w Ziemi Świętej, w tym także w Strefie Gazy, niosąc pomoc finansową i materialną lokalnemu Kościołowi oraz wspólnotom dotkniętym skutkami konfliktu.
Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) wyraża głębokie zaniepokojenie wydarzeniami podczas Niedzieli Palmowej 29 marca 2026 roku w Jerozolimie, Gazie i Syrii. Chrześcijańskie wspólnoty świętowały ten dzień w atmosferze napięcia, ograniczeń i braku bezpieczeństwa.
W Jerozolimie izraelska policja uniemożliwiła kardynałowi Pierbattiście Pizzaballi, łacińskiemu patriarsze Jerozolimy, oraz kustoszowi Ziemi Świętej, o. Francesco Ielpo, wejście do Bazyliki Grobu Świętego, gdzie mieli przewodniczyć Mszy św. Niedzieli Palmowej. Do zdarzenia doszło w jednym z najważniejszych dni w kalendarzu chrześcijańskim. Jak podkreślają lokalne władze kościelne, stanowi ono poważne ograniczenie wolności religijnej w Świętym Mieście.
Sytuacja ta wpisuje się w szerszy kontekst napięć. Wcześniej, ze względów bezpieczeństwa, odwołano tradycyjną procesję na Górze Oliwnej. Wydarzenia te pogłębiają niepokój wiernych oraz lokalnych wspólnot chrześcijańskich, których obecność w Ziemi Świętej pozostaje krucha.
Ograniczenia i napięcia w Ziemi Świętej
Równie trudna sytuacja panowała w Gazie, gdzie parafia katolicka obchodziła Niedzielę Palmową w szczególnie ciężkich warunkach. Jak informuje PKWP, uroczystości odbywały się w napiętej atmosferze i podczas deszczu.
„Wzdłuż tzw. żółtej linii było słychać intensywną strzelaninę, a odłamki spadały na dach naszego kościoła” – relacjonował o. Gabriel Romanelli.
Ze względu na zagrożenie parafia musiała zrezygnować z tradycyjnego udekorowania krzyża na dachu gałązkami palmowymi. Konstrukcja nosi wyraźne ślady bombardowań. Sam krzyż pozostał jednak nienaruszony, stając się wymownym symbolem w przededniu Wielkanocy.
Niepokój i solidarność chrześcijan w regionie
Niepokój chrześcijan dotyczy również Syrii. W kilku miastach, w tym w Damaszku i Aleppo, odwołano procesje Niedzieli Palmowej z powodu niestabilnej sytuacji bezpieczeństwa. Decyzję tę podjęto także w geście solidarności z mieszkańcami chrześcijańskiego miasta, które niedawno padło ofiarą ataku. Nabożeństwa odbywały się wyłącznie wewnątrz kościołów, w atmosferze skupienia i modlitwy.
Do ataku na miasto Suqajlabijja (Sqelbiyeh) w prowincji Hama doszło w nocy z 28 marca. Według lokalnych źródeł mieszkańcy sąsiedniej miejscowości zaatakowali miasto po wcześniejszym sporze. Splądrowano kilka sklepów, a figura Matki Bożej została zniszczona. Sytuację ostatecznie opanowano, jednak wydarzenie wywołało duży niepokój wśród mieszkańców, z których większość stanowią chrześcijanie.
Ks. Dimitrios, duchowny ze Sqelbiyeh i partner projektowy PKWP, podkreślił, że atak był niespodziewany i nie poprzedzały go wyraźne sygnały ostrzegawcze. Choć podobne incydenty zdarzały się wcześniej, miały ograniczony charakter. Jego zdaniem eskalacji napięć sprzyjały podburzające treści w mediach społecznościowych.
Kapłan zaznaczył również, że relacje między różnymi wspólnotami religijnymi w regionie są na ogół dobre, a obecnie podejmowane są działania mające na celu opanowanie sytuacji.
„Dziś odczuwalne są niepokój, napięcie i pewien strach, ale ludzie pozostają w swoich domach” – powiedział.
Dodał, że ze względów bezpieczeństwa odwołano uroczystości na zewnątrz, natomiast Msze św. i modlitwy w kościołach odbywają się zgodnie z planem.
Z kolei maronicki arcybiskup Aleppo, Joseph Tobji, w homilii wygłoszonej w Niedzielę Palmową wyjaśnił, że decyzja o odwołaniu procesji nie wynikała ze strachu, lecz była świadomym gestem solidarności z zaatakowanymi wspólnotami. Podkreślił również, że była to forma protestu przeciwko powszechnemu dostępowi do broni oraz jej obecności poza kontrolą władz państwowych.
Przywódcy Kościoła wielokrotnie ostrzegali przed rosnącym niepokojem chrześcijan o przyszłość Syrii. Niektórzy z nich, w tym arcybiskup Jacques Mourad, wskazują na obawy związane z ograniczaniem wolności i ryzykiem marginalizacji, co rodzi lęk przed stopniową islamizacją społeczeństwa.
Tymczasem w południowym Libanie chrześcijanie zorganizowali procesje Niedzieli Palmowej mimo trwającego konfliktu i trudnych warunków pogodowych. W deszczu i napiętej atmosferze, po licznych atakach, które doprowadziły do śmierci katolickiego kapłana oraz przymusowej ewakuacji kilku chrześcijańskich wiosek, wierni dali świadectwo wiary i nadziei pośród cierpienia.
Apel o wolność religijną i modlitwę o pokój
W obliczu tych wydarzeń PKWP wyraża swoją bliskość. Zapewnia także o solidarności z Patriarchatem Łacińskim Jerozolimy, Kustodią Ziemi Świętej oraz wszystkimi dotkniętymi wspólnotami chrześcijańskimi.
„Apelujemy o rzeczywiste poszanowanie wolności religijnej oraz obowiązującego status quo regulującego prawa i dostęp do miejsc świętych w Jerozolimie, tak aby wierni mogli swobodnie praktykować swoją wiarę, szczególnie w tych świętych dniach” – powiedziała Regina Lynch, prezes wykonawcza ACN International.
„Zachęcamy również wiernych na całym świecie do jedności w modlitwie za chrześcijan w Ziemi Świętej i na całym Bliskim Wschodzie oraz o pokój w Jerozolimie i całym regionie. Niech ten Wielki Tydzień, naznaczony próbą i niepewnością, stanie się także czasem nadziei, pojednania i wiary w Zmartwychwstanie” – dodała.
Wielki Tydzień rozpoczął się w cieniu trwającej wojny i niedoborów w katolickim kompleksie w Gazie. Mimo wszystko wspólnota zamierza przeżyć Święta Wielkanocne w pełni, podtrzymywana modlitwą o pokój na całym Bliskim Wschodzie, jak wyjaśnił ojciec Gabriel Romanelli w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN).
W miarę zbliżania się uroczystości Zmartwychwstania nie jest pewne, w jakiej formie odbędą się poszczególne celebracje w parafii Świętej Rodziny. Wojna nadal wyznacza rytm codziennego życia w Gazie. Pomimo tej niepewności parafia podjęła przygotowania:
„Przygotowaliśmy się wraz z ministrantami do przeżycia całego Wielkiego Tygodnia z pełną liturgią” – powiedział ojciec Romanelli.
Harmonogram nabożeństw zależy od sytuacji bezpieczeństwa. „Każdego dnia musimy oceniać poziom zagrożenia” – zaznaczył proboszcz jedynej katolickiej parafii w tej palestyńskiej enklawie. Choć ostrzały są rzadsze niż wcześniej, nadal trwają. W przypadku zagrożenia uroczystości będą odbywać się wewnątrz kościoła. Jak podkreśla kapłan, najważniejsze jest „pamiętać o Jezusie, Jego cierpieniu i zbawczej miłości, abyśmy także mogli ofiarować nasze cierpienie za odkupienie wszystkich i pokój w Gazie, Jerozolimie, całej Palestynie, Izraelu, Libanie, Iranie, krajach Zatoki Perskiej i na całym Bliskim Wschodzie”.
Żywa liturgia w sercu przeciwności
29 marca, w Niedzielę Palmową upamiętniającą wjazd Jezusa do Jerozolimy, uroczystości odbyły się w napiętej atmosferze i w deszczu. „Wzdłuż tzw. żółtej linii słychać było intensywną strzelaninę, a odłamki spadały na dach naszego kościoła” – relacjonował ojciec Romanelli.
Z powodu zagrożenia parafia musiała zrezygnować z udekorowania krzyża palmami. Konstrukcja nosi ślady ostrzału. Sam krzyż pozostał nienaruszony, co mogło być wymownym symbolem zbliżającej się Wielkanocy. Mimo wszystko udało się przeprowadzić procesję palmową na dziedzińcu przed Mszą świętą.
Obrzędy Triduum Paschalnego mają się odbyć, choć w dostosowanej formie. W Wielki Czwartek dwunastu mężczyzn z rodzin katolickich i prawosławnych weźmie udział w obrzędzie obmycia nóg, jako znak jedności chrześcijan w czasie próby. W tym roku prawosławni obchodzą jednak Wielkanoc tydzień później niż katolicy w Gazie.
Z powodu braku czasu i sił nie odbędzie się tradyjne odtworzenie Męki Pańskiej w Wielki Piątek, lecz po liturgii planowana jest procesja pogrzebowa z symbolicznym „złożeniem Chrystusa do grobu”. Wierni przejdą na niewielki cmentarz przy kościele, aby uczcić pamięć wszystkich ofiar wojny, szczególnie z parafii katolickich i prawosławnych w Gazie.
Chrześcijańska społeczność Gazy poniosła ogromne straty: niemal 6% jej członków (łącznie 60 osób) straciło życie. Wśród nich 23 osoby zginęły w wyniku ostrzału lub od snajperów, kolejne 23 z powodu braku opieki medycznej, a 14 zmarło ze starości w warunkach pogorszonych przez wojnę.
Między kryzysem humanitarnym a znakami zmartwychwstania
W Wielką Sobotę Wigilia Paschalna ma zostać odprawiona w pełnej formie liturgicznej, choć z widocznymi ograniczeniami materialnymi. Z powodu braku tradycyjnych kadzideł wierni otrzymają wodę święconą oraz niewielkie ilości czekolady. Parafia stara się zdobyć ją „za wszelką cenę”, podobnie jak w Boże Narodzenie, jako znak paschalnej radości.
„Miejmy nadzieję, że cała Ziemia Święta będzie mogła radować się Paschą Pana i że Pan położy kres tej strasznej wojnie oraz otworzy granice, by można było dostarczyć pomoc medyczną” – apeluje misjonarz.
Ojciec Romanelli zwraca również uwagę na ogromne trudności w odbudowie. Brakuje szkła, drewna, cementu, kabli, żelaza, instalacji elektrycznych i systemów wodnych.
Większość chrześcijańskich uchodźców opuściła już teren parafii, próbując odbudować swoje życie. Rodziny wracają do zniszczonych domów lub znajdują schronienie w opuszczonych, pożyczonych bądź wynajętych mieszkaniach, często w bardzo trudnych warunkach. Jak zauważa kapłan, „sam fakt, że zaczęli żyć poza parafią, daje im więcej siły”.
Parafia pozostaje jednak centrum wsparcia i stabilności: dzieci przychodzą tam rano do szkoły, a po południu uczestniczą w zajęciach modlitewnych. Dzięki zwolnieniu części pomieszczeń szkoła zaczyna ponownie przyjmować uczniów muzułmańskich, tak jak przed wojną w szkołach Patriarchatu Łacińskiego w Gazie.
Choć po zawieszeniu broni zainteresowanie mediów osłabło, Strefa Gazy nadal zmaga się z głębokim kryzysem humanitarnym i zdrowotnym. Katolicki proboszcz Gazy, ks. Gabriel Romanelli, w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) opisuje sytuację jako „bardzo poważną”, naznaczoną codziennym cierpieniem mieszkańców.
Sytuacja w całej Strefie Gazy pozostaje niezwykle trudna – podkreśla kapłan, apelując o modlitwę, działania na rzecz pokoju oraz materialne wsparcie dla ludności.
Choć masowe bombardowania ustały, przemoc wciąż trwa. „Bombardowania nadal mają miejsce, zwłaszcza za tzw. Żółtą Linią. Domy są niszczone, wciąż są zabici i ranni” – mówi ks. Romanelli. „Wojna się nie skończyła, nawet jeśli media sprawiają wrażenie, że jest inaczej.”
Tysiące ludzi nadal cierpi. Zamknięte granice, zniszczona infrastruktura wodna i elektryczna oraz skażona woda sprzyjają rozprzestrzenianiu się chorób. „To absolutnie konieczne, aby wojna się zakończyła” – podkreśla proboszcz. „2,3 miliona mieszkańców Gazy potrzebuje przynajmniej minimalnych warunków, by móc odbudować swoje życie. System szpitalny praktycznie przestał istnieć.”
Szczególnie dramatyczna jest sytuacja dzieci. Według danych UNICEF-u od początku zawieszenia broni zmarło ich już 100. „Nie były to zgony z przyczyn naturalnych” – zaznacza kapłan, wskazując na skutki bombardowań, zimno i skrajnie niehigieniczne warunki.
Większość mieszkańców żyje dziś w namiotach. „Lawinowo rośnie liczba chorób. Epidemie nasilają się z powodu braku ogrzewania, schronień i leków” – mówi ks. Romanelli. Ulewne deszcze powodują dodatkowo zawalenia się zniszczonych budynków; w jednym z nich zginęło pięciu członków rodziny nauczyciela pracującego w parafii.
Niezbędna pomoc humanitarna
W tej sytuacji pomoc humanitarna jest niezbędna. – Towary zaczęły napływać, ale dla ludzi bez środków finansowych pozostają niedostępne – wyjaśnia duchowny, dziękując Łacińskiemu Patriarchatowi Jerozolimy oraz międzynarodowym partnerom, w tym ACN, za realne wsparcie tysięcy rodzin.
Poważnie ucierpiała także edukacja. Spośród około 2250 uczniów katolickich szkół do nauki wróciło jedynie 162 dzieci. Ponieważ edukacja pozostaje znakiem nadziei, parafia wsparła dwie niezależne szkoły w dzielnicy Zeitoun, przekazując im podstawowe materiały szkolne.
Mimo ogromnych trudności życie duchowe pozostaje oparciem dla wspólnoty. – Sercem naszego życia zawsze pozostaje Pan obecny w Eucharystii – podkreśla ks. Gabriel Romanelli.
Katolicka parafia w Gazie przygotowuje się do Adwentu w czasie niestabilnego rozejmu. Z serca zniszczonego miasta ks. Gabriel Romanelli, proboszcz parafii Świętej Rodziny, opisuje dramatyczną sytuację sanitarną oraz codzienność naznaczoną brakiem środków do odbudowy. Kapłan apeluje do społeczności międzynarodowej o modlitwę o pokój w Ziemi Świętej.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, jednak przygotowania odbywają się w atmosferze niepokoju. „Świat powinien wiedzieć, że żyje tu ponad dwa miliony ludzi, którzy nie mają nic i potrzebują wszystkiego” – mówi ks. Gabriel Romanelli w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), prawie półtora miesiąca po rozpoczęciu rozejmu między Izraelem a Hamasem.
„Społeczność międzynarodowa powinna jasno powiedzieć, że zgodnie z prawem międzynarodowym ludzie mają prawo żyć na swojej ziemi”. Dodaje również: „Powinniśmy się modlić. Modlić się bardzo dużo o pokój i o wszystkich mieszkańców tej Ziemi Świętej, czy to w Gazie, Palestynie, czy w Izraelu”.
Brak podstawowej infrastruktury
Odkąd 10 października rozpoczął się kruchy rozejm, ludzie usiłują dojść do siebie. „Niektórzy próbują posprzątać swoje domy albo to, co z nich zostało” relacjonuje ks. Romanelli. Brakuje jednak sprzętu potrzebnego do odgruzowywania ulic i terenów, a kluczowa infrastruktura, czyli bieżąca woda, kanalizacja, elektryczność jest zniszczona.
„Nie ma żadnych oznak odbudowy, brak środków powoduje cierpienie, a brak perspektyw wywołuje niepokój”. Proboszcz prosi o materialne, duchowe i moralne wsparcie „dla wszystkich chrześcijan i muzułmanów, bo wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy cierpimy w ciele, duszy i sercu”.
Mimo nalotów 19 i 22 listopada rozejm przyniósł skromne, lecz realne wytchnienie od walk. Pomoc humanitarna zaczęła docierać regularniej.
„Od kiedy walki ustały, łaciński patriarchat Jerozolimy – któremu podlega nasza parafia – zdołał przesłać nam znaczącą pomoc, dzięki której wsparliśmy ponad 12 tysięcy rodzin” – mówi proboszcz Świętej Rodziny.
Inne organizacje dostarczyły owoce, warzywa i podstawowe produkty. Jednak potrzeby wciąż znacznie przewyższają dostępne środki, a choć ceny nieco spadły, nadal są zbyt wysokie dla wielu mieszkańców.
Przygotowania do świąt
Za trzy tygodnie parafia będzie obchodzić Boże Narodzenie, więc mimo trudnych realiów trwają przygotowania.
„Zastanawiamy się, co możemy zorganizować. Zaczęliśmy próby chórów i dabke (palestyńskich tańców grupowych). Być może uda się zrobić małe przedstawienie poza murami naszego kompleksu, jeśli warunki pozwolą” – wyjaśnia ks. Romanelli.
Chciałby także zorganizować odwiedziny chorych – zarówno tych, którzy mieszkają na terenie parafii, jak i tych, którzy wrócili do swoich domów, i wręczyć im drobne upominki. Stara się zdobyć czekoladę „za wszelką cenę”, wierząc, że „sprawi radość wszystkim”.
W poprzednich latach, jeszcze przed wojną, łacińscy patriarchowie zawsze odwiedzali katolicką wspólnotę w Gazie. Świętowali wtedy Boże Narodzenie z parafią Świętej Rodziny na kilka dni przed 25 grudnia. Czy w tym roku będzie to możliwe? Na razie nic na to nie wskazuje. Wiadomo jedynie, że nie rozważa się obecnie wydawania zezwoleń na wyjazd. To właśnie dzięki nim niektórzy chrześcijanie z Gazy mogli w poprzednich latach spędzić święta z rodzinami poza Strefą.
Codzienność w cieniu kryzysu
W oczekiwaniu na święta życie duchowe parafii pozostaje intensywne. Od początku rozejmu zorganizowano także trzy wyjazdy nad morze. Ostatni, 21 listopada, dał 130 przesiedlonym osobom (starszym, chorym i rodzinom) chwilę wytchnienia. „Dzieci w wieku od trzech do pięciu lat, urodzone tuż przed wojną, po raz pierwszy zobaczyły ocean” – wspomina z uśmiechem proboszcz.
Szkoła również wznowiła działalność. W zajęciach uczestniczy 150 przesiedlonych dzieci i nastolatków. To najlepszy możliwy początek roku szkolnego 2025/2026, biorąc pod uwagę warunki. Niestety, brakuje miejsca, by przyjąć więcej uczniów, ponieważ trzy katolickie szkoły w Gazie, uszkodzone podczas wojny, nadal służą za schronienie dla wielu rodzin.
Aktualnie na terenie katolickiego kompleksu mieszka 450 osób przesiedlonych, w tym 30 muzułmanów z niepełnosprawnościami oraz jedna muzułmańska rodzina. Około 60 osób zdołało znaleźć inne lokum lub wrócić do swoich domów, lecz nadal regularnie odwiedzają parafię, by zdobyć wodę pitną i naładować telefony.
W ramach kampanii „Rozpal światło nadziei dla Strefy Gazy” zachęcamy do solidarności i pomocy mieszkańcom dotkniętym kryzysem. Każdy gest wsparcia pomaga podtrzymać światło, które w tych dniach jest szczególnie potrzebne.