Bliski Wschód: Wielki Tydzień rozpoczyna się w cieniu krzyża

Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) wyraża głębokie zaniepokojenie wydarzeniami podczas Niedzieli Palmowej 29 marca 2026 roku w Jerozolimie, Gazie i Syrii. Chrześcijańskie wspólnoty świętowały ten dzień w atmosferze napięcia, ograniczeń i braku bezpieczeństwa.

W Jerozolimie izraelska policja uniemożliwiła kardynałowi Pierbattiście Pizzaballi, łacińskiemu patriarsze Jerozolimy, oraz kustoszowi Ziemi Świętej, o. Francesco Ielpo, wejście do Bazyliki Grobu Świętego, gdzie mieli przewodniczyć Mszy św. Niedzieli Palmowej. Do zdarzenia doszło w jednym z najważniejszych dni w kalendarzu chrześcijańskim. Jak podkreślają lokalne władze kościelne, stanowi ono poważne ograniczenie wolności religijnej w Świętym Mieście.

Sytuacja ta wpisuje się w szerszy kontekst napięć. Wcześniej, ze względów bezpieczeństwa, odwołano tradycyjną procesję na Górze Oliwnej. Wydarzenia te pogłębiają niepokój wiernych oraz lokalnych wspólnot chrześcijańskich, których obecność w Ziemi Świętej pozostaje krucha.

Ograniczenia i napięcia w Ziemi Świętej

Równie trudna sytuacja panowała w Gazie, gdzie parafia katolicka obchodziła Niedzielę Palmową w szczególnie ciężkich warunkach. Jak informuje PKWP, uroczystości odbywały się w napiętej atmosferze i podczas deszczu.

„Wzdłuż tzw. żółtej linii było słychać intensywną strzelaninę, a odłamki spadały na dach naszego kościoła” – relacjonował o. Gabriel Romanelli.

Ze względu na zagrożenie parafia musiała zrezygnować z tradycyjnego udekorowania krzyża na dachu gałązkami palmowymi. Konstrukcja nosi wyraźne ślady bombardowań. Sam krzyż pozostał jednak nienaruszony, stając się wymownym symbolem w przededniu Wielkanocy.

bliski wschód

Niepokój i solidarność chrześcijan w regionie

Niepokój chrześcijan dotyczy również Syrii. W kilku miastach, w tym w Damaszku i Aleppo, odwołano procesje Niedzieli Palmowej z powodu niestabilnej sytuacji bezpieczeństwa. Decyzję tę podjęto także w geście solidarności z mieszkańcami chrześcijańskiego miasta, które niedawno padło ofiarą ataku. Nabożeństwa odbywały się wyłącznie wewnątrz kościołów, w atmosferze skupienia i modlitwy.

Do ataku na miasto Suqajlabijja (Sqelbiyeh) w prowincji Hama doszło w nocy z 28 marca. Według lokalnych źródeł mieszkańcy sąsiedniej miejscowości zaatakowali miasto po wcześniejszym sporze. Splądrowano kilka sklepów, a figura Matki Bożej została zniszczona. Sytuację ostatecznie opanowano, jednak wydarzenie wywołało duży niepokój wśród mieszkańców, z których większość stanowią chrześcijanie.

Ks. Dimitrios, duchowny ze Sqelbiyeh i partner projektowy PKWP, podkreślił, że atak był niespodziewany i nie poprzedzały go wyraźne sygnały ostrzegawcze. Choć podobne incydenty zdarzały się wcześniej, miały ograniczony charakter. Jego zdaniem eskalacji napięć sprzyjały podburzające treści w mediach społecznościowych.

Kapłan zaznaczył również, że relacje między różnymi wspólnotami religijnymi w regionie są na ogół dobre, a obecnie podejmowane są działania mające na celu opanowanie sytuacji.

„Dziś odczuwalne są niepokój, napięcie i pewien strach, ale ludzie pozostają w swoich domach” – powiedział.

Dodał, że ze względów bezpieczeństwa odwołano uroczystości na zewnątrz, natomiast Msze św. i modlitwy w kościołach odbywają się zgodnie z planem.

Z kolei maronicki arcybiskup Aleppo, Joseph Tobji, w homilii wygłoszonej w Niedzielę Palmową wyjaśnił, że decyzja o odwołaniu procesji nie wynikała ze strachu, lecz była świadomym gestem solidarności z zaatakowanymi wspólnotami. Podkreślił również, że była to forma protestu przeciwko powszechnemu dostępowi do broni oraz jej obecności poza kontrolą władz państwowych.

Przywódcy Kościoła wielokrotnie ostrzegali przed rosnącym niepokojem chrześcijan o przyszłość Syrii. Niektórzy z nich, w tym arcybiskup Jacques Mourad, wskazują na obawy związane z ograniczaniem wolności i ryzykiem marginalizacji, co rodzi lęk przed stopniową islamizacją społeczeństwa.

Tymczasem w południowym Libanie chrześcijanie zorganizowali procesje Niedzieli Palmowej mimo trwającego konfliktu i trudnych warunków pogodowych. W deszczu i napiętej atmosferze, po licznych atakach, które doprowadziły do śmierci katolickiego kapłana oraz przymusowej ewakuacji kilku chrześcijańskich wiosek, wierni dali świadectwo wiary i nadziei pośród cierpienia.

bliski wschód

Apel o wolność religijną i modlitwę o pokój

W obliczu tych wydarzeń PKWP wyraża swoją bliskość. Zapewnia także o solidarności z Patriarchatem Łacińskim Jerozolimy, Kustodią Ziemi Świętej oraz wszystkimi dotkniętymi wspólnotami chrześcijańskimi.

„Apelujemy o rzeczywiste poszanowanie wolności religijnej oraz obowiązującego status quo regulującego prawa i dostęp do miejsc świętych w Jerozolimie, tak aby wierni mogli swobodnie praktykować swoją wiarę, szczególnie w tych świętych dniach” – powiedziała Regina Lynch, prezes wykonawcza ACN International.

„Zachęcamy również wiernych na całym świecie do jedności w modlitwie za chrześcijan w Ziemi Świętej i na całym Bliskim Wschodzie oraz o pokój w Jerozolimie i całym regionie. Niech ten Wielki Tydzień, naznaczony próbą i niepewnością, stanie się także czasem nadziei, pojednania i wiary w Zmartwychwstanie” – dodała.

Jerozolima: chrześcijańskie szkoły w obliczu zagrożenia


10 marca 2026 roku izraelskie Ministerstwo Edukacji ogłosiło wstrzymanie wydawania pozwoleń na pracę dla palestyńskich nauczycieli z Zachodniego Brzegu w roku szkolnym 2026-2027. Decyzja ta dotyczy osób posiadających tzw. „zieloną kartę”. Jest to dokument administracyjny umożliwiający niektórym Palestyńczykom pracę lub przemieszczanie się na obszarach kontrolowanych przez Izrael.

W konsekwencji ponad 200 chrześcijańskich nauczycieli może stracić zatrudnienie i możliwość nauczania w jerozolimskich szkołach chrześcijańskich. Decyzja ta stanowi poważne zagrożenie dla funkcjonowania tych historycznych placówek oraz dla przyszłości edukacji chrześcijańskiej w Świętym Mieście.

Rosnąca presja na szkoły chrześcijańskie

Od kilku miesięcy chrześcijańskie szkoły w Jerozolimie znajdują się pod bezprecedensową presją.

6 lipca 2025 roku komisja edukacji Knesetu ostatecznie zatwierdziła projekt ustawy dotyczącej zatrudniania palestyńskich nauczycieli. Przepisy zakładają zakaz pracy w Izraelu i we Wschodniej Jerozolimie dla osób z dyplomami uzyskanymi na Zachodnim Brzegu. Według władz dyplomy te nie spełniają wymaganych standardów akademickich.

Już na początku bieżącego roku szkolnego 171 nauczycieli z Zachodniego Brzegu nie otrzymało niezbędnych zezwoleń na pracę. W odpowiedzi Sekretariat Generalny Szkół Chrześcijańskich ogłosił tygodniowy strajk we wszystkich szkołach chrześcijańskich w Jerozolimie. Domagano się uregulowania sytuacji oraz wydania wymaganych pozwoleń.

Nowe restrykcje od roku szkolnego 2026-2027

10 marca 2026 roku Ministerstwo Edukacji skierowało do dyrektorów szkół w Jerozolimie odpowiednie pismo. Zobowiązano ich do zatrudniania w kolejnym roku szkolnym wyłącznie nauczycieli mieszkających w mieście i posiadających izraelskie certyfikaty.

W praktyce oznacza to całkowite wstrzymanie wydawania pozwoleń na pracę dla nauczycieli z Zachodniego Brzegu posiadających „zieloną kartę”.

„Jeśli ta decyzja zostanie rzeczywiście wprowadzona w życie, nasze szkoły chrześcijańskie znajdą się w bardzo trudnej sytuacji, która zagrozi ich dalszemu funkcjonowaniu i może doprowadzić do utraty ich chrześcijańskiej misji” – ostrzegł przedstawiciel Sekretariatu Generalnego Szkół Chrześcijańskich w Ziemi Świętej w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), prosząc o zachowanie anonimowości.

Około 230 nauczycieli zagrożonych utratą pracy

Blisko 230 chrześcijańskich nauczycieli mieszkających na Zachodnim Brzegu i posiadających zielone karty pracuje obecnie w 15 szkołach chrześcijańskich w Jerozolimie.

„Oznaczałoby to średnio około 15 brakujących nauczycieli w każdej placówce, co spowoduje poważne zakłócenia w funkcjonowaniu szkół, zarówno dla uczniów, jak i kadry” – podkreślił przedstawiciel Sekretariatu.

Większość tych szkół powstała pod koniec XIX wieku i przez dziesięciolecia wykształciła setki tysięcy uczniów. Kształciły zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów, odgrywając istotną rolę społeczną, edukacyjną i międzyreligijną.

Ich misją było nie tylko nauczanie, ale także podtrzymywanie wiary i obecności chrześcijan w Jerozolimie.

„Problem polega na tym, że w samej Jerozolimie nie ma wystarczającej liczby chrześcijańskich nauczycieli, którzy mogliby ich zastąpić” – zaznaczył rozmówca. „W dłuższej perspektywie te ograniczenia mogą trwale osłabić chrześcijański charakter naszych instytucji oraz obecność chrześcijan w mieście”.

chrześcijańskie szkoły

Skutki społeczne i ekonomiczne dla rodzin

Większość zagrożonych nauczycieli pracuje w tych szkołach od wielu lat i otrzymuje stabilne wynagrodzenie. Utrata pracy oznaczałaby poważne trudności finansowe dla ich rodzin, zwłaszcza w kontekście trwającej wojny w Strefie Gazy i napiętej sytuacji w regionie.

Niektórzy mogą zostać zmuszeni do emigracji w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla siebie i swoich dzieci.

„Kościół nie pozostawi ich samych w tych trudnych okolicznościach” – zapewnił przedstawiciel, dodając, że podejmowane są wszelkie możliwe działania, by prowadzić dialog z władzami izraelskimi, mimo że jest on bardzo trudny.

Szkoły zwróciły się również do odpowiednich instytucji prawnych. Lokalny Kościół utrzymuje stały kontakt ze Stolicą Apostolską oraz wpływowymi partnerami międzynarodowymi, apelując o zmianę decyzji izraelskiego rządu.

Apel o wsparcie i modlitwę

Zapytany o rolę organizacji PKWP, przedstawiciel podkreślił znaczenie nagłośnienia problemu na świecie:

„Konieczne jest informowanie opinii publicznej, aby prawda mogła zostać poznana. Jeśli decyzja wejdzie w życie, niezbędna będzie także pomoc finansowa dla rodzin pozbawionych dochodu. Wreszcie, trzeba modlić się za tych nauczycieli oraz za wszystkich chrześcijan w Jerozolimie i Ziemi Świętej. Modlitwa pozostaje kluczem do serca Boga Wszechmogącego w ziemi, którą On pobłogosławił i uświęcił.”

Ziemia Święta w cieniu nowej wojny. Chrześcijanie mówią: „Nigdy nie przeżyliśmy czegoś takiego”.

Kolejny cios dla stabilności regionu sprawia, że wielu chrześcijan w Ziemi Świętej zaczyna myśleć o wyjeździe. Mimo to misja Kościoła trwa nadal, przynosząc ludziom nadzieję i poczucie godności w ich codziennym życiu.

Dyrektor Biura Rozwoju Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy, George Akroush, przebywał w Monachium w Niemczech, gdy Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły najnowszą wojnę przeciwko Iranowi.

Po tym jak, w wyniku irańskich ataków odwetowych, odwołano wszystkie loty do Izraela, George rozpoczął wyczerpującą, 32-godzinną podróż powrotną. Wiodła ona z Monachium do Aten, następnie do Kairu, a stamtąd drogą lądową do Taby w Egipcie. Tam, wraz z tysiącami innych osób, wsiadł do autobusów zorganizowanych przez rząd izraelski, które zawiozły pasażerów na lotnisko Ben Guriona.

„To było naprawdę wyczerpujące i przerażające doświadczenie, ponieważ gdy dotarliśmy na teren lotniska Ben Guriona, ponownie rozległy się syreny alarmowe, a znajdowaliśmy się w jednym z najbardziej wrażliwych miejsc w Izraelu” – powiedział w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN).

W końcu dotarł do swojego domu w Jerozolimie, gdzie jego żona i dzieci przez trzy dni żyły w ciągłym napięciu. Każdego dnia nieustannie rozbrzmiewały syrenach alarmu przeciwlotniczego.

„Staram się udawać przed dziećmi, że się nie boję, ale to najgorsze doświadczenie w moim życiu. Nigdy nie przeżyliśmy czegoś takiego” – mówi. Słowa te wypowiada człowiek, który bezpośrednio doświadczył już czternastu wojen w Ziemi Świętej.

Ziemia Święta: Rakiety nad chrześcijańskimi miejscowościami

Irańskie uderzenia odwetowe na Izrael całkowicie zaburzyły codzienne życie wszystkich mieszkańców, w tym także starożytnej wspólnoty chrześcijańskiej. Mieszkańcy Jerozolimy i jej okolic żyją pod stałym zagrożeniem rakietami. Niebezpieczeństwo stanowią także odłamki pocisków przechwytujących, które są wystrzeliwane, by je zniszczyć.

W czwartek rano odłamki spadły na Stare Miasto w Jerozolimie, gdzie znajduje się wiele kościołów, klasztorów i innych miejsc świętych, w tym także siedziba Łacińskiego Patriarchatu.

Pocisk, który uderzył w południowe miasto Beer Szewa, uszkodził wiele mieszkań, w tym należące do chrześcijańskiej rodziny – poinformował PKWP Wikariat św. Jakuba dla katolików języka hebrajskiego.

Na północy z kolei regiony Hajfy i Galilei znajdują się w zasięgu rakiet wystrzeliwanych z południowego Libanu przez milicje wspierane przez Iran. Paradoks polega na tym, że wiele wiosek po obu stronach granicy zamieszkują właśnie chrześcijanie.

Wstrzymana pomoc humanitarna

Wojna doprowadziła także do zamknięcia przejść granicznych z Zachodniego Brzegu do Izraela.

„180 tysięcy Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu miało pozwolenia na pracę w Izraelu. Po atakach z 7 października 2023 roku liczba ta spadła do 15 tysięcy. Niestety teraz nawet oni stracili dostęp do pracy, w tym nauczyciele i pracownicy pomocniczy w chrześcijańskich szkołach w Jerozolimie” – wyjaśnia George Akroush.

To poważny problem, ponieważ, jak dodaje, aż 40 procent nauczycieli i personelu pomocniczego w szkołach Patriarchatu codziennie dojeżdżało do pracy z Zachodniego Brzegu. Oficjalnie władze izraelskie tłumaczą zamknięcie przejść brakiem personelu do obsługi punktów kontrolnych. Wielu chrześcijan uważa jednak, że to jedynie pretekst.

„Moim zdaniem jest to sposób na wywieranie większej presji na społeczności palestyńskie. Widzimy przecież codzienne działania izraelskich żołnierzy na Zachodnim Brzegu, a nawet nagrania, na których wspierają ataki osadników na palestyńskie wioski i miasta. Wojsko jest wszędzie, ale gdy chodzi o umożliwienie ludziom przejazdu, nagle okazuje się, że brakuje ludzi.”

Podobną logikę zastosowano wobec Strefy Gazy. Pomimo obowiązującego zawieszenia broni, po rozpoczęciu wojny z Iranem całkowicie wstrzymano dostawy pilnej pomocy humanitarnej.

„Od soboty, 7 marca, do Gazy nie dotarł ani jeden transport pomocy humanitarnej – w tym leków, części zamiennych do szpitali czy nawet antybiotyków. Staramy się jak możemy pomagać jedynemu tamtejszemu chrześcijańskiemu szpitalowi, który znajduje się bardzo blisko kompleksu katolickiego, ale wszystkie kanały komunikacji z władzami zostały zamknięte. Słyszymy tylko, że wszyscy są teraz zaangażowani w działania wojenne.”

Sytuacja ta zmusiła Łaciński Patriarchat Jerozolimy do ponownego przemyślenia planów otwarcia jednej z chrześcijańskich szkół w Gazie.

„Byliśmy już gotowi ogłosić decyzję o ponownym otwarciu szkoły – najpierw dla 400 uczniów, potem 600, a w końcu 1000. Jednak w obliczu tej wojny nie wiemy, czy będziemy mogli zrealizować ten plan.”

ziemia święta

Nadzieja mimo rozpaczy

Po stopniowym wygaszaniu walk w Gazie około 300 osób opuściło katolicki kompleks. Przez ponad dwa lata znajdowały tam schronienie dzięki inicjatywom Patriarchatu. Około 200 osób nadal tam jednak mieszka, a ponadto prawie 50 osób z niepełnosprawnościami pozostaje pod opieką sióstr Misjonarek Miłości.

„Jego Błogosławioność patriarcha Pizzaballa zapewnił nas, że Kościół nigdy nie opuści najsłabszych wspólnot” – podkreśla Akroush.

Łaciński Patriarchat nadal angażuje się w pomoc chrześcijanom w całej Ziemi Świętej. Zatrudnia wielu pracowników w regionach objętych swoją działalnością, w tym 60 osób w Gazie. W regionie, w którym wielu chrześcijan utrzymuje się z turystyki, sytuacja staje się coraz trudniejsza. Perspektywa długotrwałej wojny z Iranem jest dla nich bardzo trudna do zniesienia.

„Chrześcijanie, którzy zainwestowali w sektor hotelarski i pielgrzymkowy, zaczynają popadać w rozpacz. Wydawało się, że sytuacja się poprawia, w najbliższych tygodniach miało nas odwiedzić pięć lub sześć dużych grup pielgrzymkowych. Jeśli jednak wojna będzie się przedłużać, wszystkie te wizyty zostaną odwołane.”

Coraz więcej osób myśli o wyjeździe, najpierw do Jordanii, a stamtąd o emigracji do krajów europejskich lub zachodnich.

„Nawet ci, którzy jeszcze nie są zdecydowani na emigrację, starają się zdobyć dokumenty pozwalające w razie potrzeby opuścić kraj.”

Mimo wszystko życie wciąż trwa. Organizacja PKWP od wielu lat wspiera Łaciński Patriarchat w licznych projektach. Szczególnie od początku obecnego kryzysu pomoc obejmuje wsparcie nadzwyczajne, programy tworzenia miejsc pracy, pakiety żywnościowe oraz inne inicjatywy.

George Akroush przypomina słowa patriarchy Pizzaballi, który często porównuje misję Kościoła w tych trudnych czasach do młota pneumatycznego powoli kruszącego twardą skałę.

„Każdy akt pomocy, każde stworzone miejsce pracy, każde dziecko wracające do szkoły i każda wsparta rodzina to kolejne małe pęknięcie w skale rozpaczy.”

Tajbeh: Nie pozwólmy, aby palestyńscy chrześcijanie stali się jedynie wspomnieniem przeszłości

Tajbeh to ostatnia w całości chrześcijańska wioska na Zachodnim Brzegu Jordanu, położona na wschód od Ramallah. Od pewnego czasu mieszkańcy doświadczają fali ataków i zastraszania ze strony izraelskich osadników. Do wrogich działań należą m.in. podpalanie pól uprawnych i samochodów oraz murów starożytnego kościoła, a także obraźliwe i groźne graffiti. Wśród incydentów są również przypadki wypuszczania bydła na teren wioski oraz liczne wojskowe punkty kontrolne ustawione przy wjazdach do miejscowości.

8 lutego 2026 roku rząd Izraela przyjął decyzję administracyjną dotyczącą Zachodniego Brzegu. Wzmacnia ona kompetencje cywilnej i wojskowej administracji izraelskiej w zakresie kontroli nad ziemią i nieruchomościami na tym terytorium.

W rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) proboszcz parafii łacińskiej w Tajbeh, ks. Bashar Fawadleh, mówi o „narastającej presji” wywieranej na 1400 mieszkańców wioski oraz o „braku ochrony”.

Jaka była księdza reakcja na decyzję z 8 lutego 2026 roku wzmacniającą izraelską kontrolę nad Zachodnim Brzegiem?

Gabinet bezpieczeństwa rządu izraelskiego podjął bardzo poważną decyzję dotyczącą Zachodniego Brzegu, znacząco zwiększając bezpośrednią kontrolę nad tym terytorium. Wielu uważa ją za jedną z najpoważniejszych decyzji od 1967 roku, a część obserwatorów postrzega ją jako początek oficjalnej aneksji Zachodniego Brzegu.

Po pierwsze, wiele kompetencji administracyjnych i cywilnych zostaje przekazanych izraelskim instytucjom. Również na obszarach, które zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami miały pozostawać pod zarządem palestyńskim. Jednocześnie zachęca się do dalszej rozbudowy osiedli. Osadnicy mogą kupować kolejne ziemie i rozszerzać swoje placówki, co wywiera coraz większą presję na palestyńskie miasta i wioski, takie jak nasza.

Izrael przejmuje również pełną kontrolę nad ważnymi miejscami religijnymi, w tym nad meczetem Ibrahima w Hebronie, zbudowanym nad Grobem Patriarchów. Władze palestyńskie tracą tam swoją rolę, co wpływa na prawa religijne i kulturowe mieszkańców. Ponadto nasilają się wyburzenia domów oraz ograniczenia w przemieszczaniu się. Miasta i wioski są coraz bardziej od siebie odcinane.

Co to oznacza dla wioski takiej jak Tajbeh?

Ta decyzja bezpośrednio wpływa na codzienne życie mieszkańców, które staje się coraz trudniejsze. Rodziny tracą domy, pracownicy nie mogą dotrzeć do swoich miejsc pracy, uczniowie mają problem z dotarciem do szkół, a rolnicy tracą dostęp do swoich pól.

Od lat mieszkańcy Tajbeh cierpią z powodu ataków ze strony pobliskich osadników: niszczenia ziemi uprawnej, podpalania mienia oraz uniemożliwiania rolnikom dostępu do ich drzew oliwnych, które stanowią główne źródło utrzymania. 28 lutego osadnicy wkroczyli na teren należący do jednej z rodzin i ukradli konia wraz z źrebakiem.

Sytuację dodatkowo pogarsza kontekst regionalny, zwłaszcza wojna w Strefie Gazy, która ma poważne konsekwencje dla Zachodniego Brzegu. Ogólny klimat stał się bardziej napięty i niestabilny: zwiększyła się liczba operacji wojskowych, a ruch drogowy jest coraz częściej ograniczany z powodu instalowania wojskowych bram przy wjazdach do miasta. Jedną z nich ustawiono zaledwie dwa tygodnie temu. Izraelskie siły decydują, kiedy są otwierane i zamykane, co znacząco zakłóca codzienne życie cywilów.

Po decyzji z lutego 2026 roku presja ta będzie jeszcze większa. Rozbudowa osiedli zagraża ziemiom rolnym. Brak ochrony pozostawia mieszkańców bez realnego wsparcia prawnego. Przemoc tworzy atmosferę strachu i niepewności.

Tajbeh

Wszystko to sprawia, że wielu chrześcijan w Ziemi Świętej rozważa emigrację. Jakie przesłanie ma ksiądz dla nich? Jak zachęcać tych, którzy pozostają?

Niestety, myśl o emigracji coraz częściej pojawia się wśród mieszkańców. Kilka rodzin już opuściło Tajbeh, w latach 2023–2025 było ich szesnaście. Kolejne poważnie się nad tym zastanawiają, zwłaszcza z powodu braku bezpieczeństwa i perspektyw ekonomicznych.

Historia Tajbeh zaczyna coraz częściej opowiadać o pustych domach, utraconych ziemiach, rozbitych wspólnotach i stopniowym zanikaniu chrześcijańskiej obecności w miejscu, gdzie chrześcijaństwo ma swoje korzenie.

Jako kapłan i duszpasterz przede wszystkim chcę okazać zrozumienie i bliskość. Rozumiem lęk rodziców oraz ich odpowiedzialność za przyszłość dzieci. Jednocześnie przypominam, że obecność chrześcijan w Tajbeh jest misją i żywym świadectwem wiary zakorzenionej w tej ziemi, na której narodziło się chrześcijaństwo. Czasem wyjazd jest ludzką koniecznością, ale pozostanie bywa aktem wiary i nadziei.

Nadzieja nie zaprzecza trudnościom, lecz przypomina, że godność człowieka, sprawiedliwość i pokój wciąż są możliwe. Chrześcijanie w Ziemi Świętej chcą nadal być budowniczymi dialogu, pokoju i ewangelicznej obecności w sercu tej zranionej ziemi. Jednocześnie, aby zachęcić ludzi do pozostania, potrzebne jest konkretne wsparcie: tworzenie miejsc pracy, towarzyszenie młodym, wzmacnianie solidarności parafialnej i dawanie każdej rodzinie poczucia, że nie jest sama.

Jakiej roli oczekuje ksiądz od społeczności międzynarodowej, Kościoła powszechnego i międzynarodowych organizacji chrześcijańskich?

Jako kapłan pracujący na miejscu oczekuję od społeczności międzynarodowej wizyt w naszym regionie oraz dokumentowania incydentów. Oczekuję także podjęcia zdecydowanych działań w celu zagwarantowania bezpieczeństwa cywilów, dostępu do ziemi uprawnej i źródeł utrzymania, ochrony miejsc kultu oraz zakończenia bezkarności sprawców przemocy.

Od Kościoła powszechnego oczekuję silnego i konsekwentnego głosu w obronie chrześcijan w Ziemi Świętej, a także wsparcia duszpasterskiego i materialnego, które pomoże rodzinom pozostać na swojej ziemi.

Z kolei od międzynarodowych organizacji chrześcijańskich, takich jak PKWP, oczekuję niezbędnego wsparcia poprzez konkretne projekty w dziedzinie edukacji, mieszkalnictwa, zatrudnienia oraz pomocy psychologicznej i duchowej.

Jakie przesłanie chciałby ksiądz skierować do chrześcijan na całym świecie?

Jako proboszcz Tajbeh chciałbym powiedzieć chrześcijanom na całym świecie, że potrzebujemy waszej solidarności. Tajbeh nie jest tylko wioską, jest żywym znakiem obecności chrześcijan w Ziemi Świętej.

Módlcie się za nas, ale także wspierajcie nas poprzez swoje działania, zaangażowanie i świadectwo. Pomóżcie nam sprawić, aby chrześcijanie tej ziemi pozostali żywą wspólnotą zakorzenioną w wierze, a nie jedynie wspomnieniem przeszłości.

Jeszcze raz dziękujemy za wsparcie i modlitwę za wspólnoty Ziemi Świętej.

Tajbeh

„To absolutnie konieczne, aby wojna się zakończyła” – mówi proboszcz z Gazy

Choć po zawieszeniu broni zainteresowanie mediów osłabło, Strefa Gazy nadal zmaga się z głębokim kryzysem humanitarnym i zdrowotnym. Katolicki proboszcz Gazy, ks. Gabriel Romanelli, w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) opisuje sytuację jako „bardzo poważną”, naznaczoną codziennym cierpieniem mieszkańców.

Sytuacja w całej Strefie Gazy pozostaje niezwykle trudna – podkreśla kapłan, apelując o modlitwę, działania na rzecz pokoju oraz materialne wsparcie dla ludności.

Choć masowe bombardowania ustały, przemoc wciąż trwa. „Bombardowania nadal mają miejsce, zwłaszcza za tzw. Żółtą Linią. Domy są niszczone, wciąż są zabici i ranni” – mówi ks. Romanelli. „Wojna się nie skończyła, nawet jeśli media sprawiają wrażenie, że jest inaczej.”

Tysiące ludzi nadal cierpi. Zamknięte granice, zniszczona infrastruktura wodna i elektryczna oraz skażona woda sprzyjają rozprzestrzenianiu się chorób. „To absolutnie konieczne, aby wojna się zakończyła” – podkreśla proboszcz. „2,3 miliona mieszkańców Gazy potrzebuje przynajmniej minimalnych warunków, by móc odbudować swoje życie. System szpitalny praktycznie przestał istnieć.”

Szczególnie dramatyczna jest sytuacja dzieci. Według danych UNICEF-u od początku zawieszenia broni zmarło ich już 100. „Nie były to zgony z przyczyn naturalnych” – zaznacza kapłan, wskazując na skutki bombardowań, zimno i skrajnie niehigieniczne warunki.

Większość mieszkańców żyje dziś w namiotach. „Lawinowo rośnie liczba chorób. Epidemie nasilają się z powodu braku ogrzewania, schronień i leków” – mówi ks. Romanelli. Ulewne deszcze powodują dodatkowo zawalenia się zniszczonych budynków; w jednym z nich zginęło pięciu członków rodziny nauczyciela pracującego w parafii.

Niezbędna pomoc humanitarna

W tej sytuacji pomoc humanitarna jest niezbędna. – Towary zaczęły napływać, ale dla ludzi bez środków finansowych pozostają niedostępne – wyjaśnia duchowny, dziękując Łacińskiemu Patriarchatowi Jerozolimy oraz międzynarodowym partnerom, w tym ACN, za realne wsparcie tysięcy rodzin.

Poważnie ucierpiała także edukacja. Spośród około 2250 uczniów katolickich szkół do nauki wróciło jedynie 162 dzieci. Ponieważ edukacja pozostaje znakiem nadziei, parafia wsparła dwie niezależne szkoły w dzielnicy Zeitoun, przekazując im podstawowe materiały szkolne.

Mimo ogromnych trudności życie duchowe pozostaje oparciem dla wspólnoty. – Sercem naszego życia zawsze pozostaje Pan obecny w Eucharystii – podkreśla ks. Gabriel Romanelli.

Zachęcamy do wsparcia naszej kampanii „Rozpal światło nadziei dla Strefy Gazy”.

POMÓŻ TERAZ

87 1020 1068 0000 1402 0096 8990 z dopiskiem „Strefa Gazy”

Korzystając z serwisu Dotpay S.A przekaż ofiarę

POMÓŻ TERAZ