Indonezja: PKWP wspiera ofiary trzęsienia ziemi na Flores

Kościół katolicki od pierwszych chwil angażuje się w pomoc ofiarom trzęsienia ziemi, które nawiedziło Flores – jedną z najbardziej chrześcijańskich wysp Indonezji.

15 sierpnia wyspę Flores nawiedziło silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7. W wyniku katastrofy zginęło co najmniej 70 osób, ponad tysiąc zostało rannych, a dziesiątki tysięcy mieszkańców musiały opuścić swoje domy.

Choć Indonezja jest krajem z największą liczbą muzułmanów na świecie, Flores należy do nielicznych wysp archipelagu, na których większość mieszkańców stanowią chrześcijanie. Wyspa jest również jednym z najważniejszych miejsc, z których wywodzą się powołania do życia zakonnego w całej Indonezji – wyjaśnia Marco Bachmann, odpowiedzialny za projekty Pomocy Kościołowi w Potrzebie (ACN) w tym regionie.

Kościół ruszył z pomocą natychmiast

Lokalny Kościół szybko odpowiedział na potrzeby poszkodowanych. W przesłanym do PKWP nagraniu bp Siprianus Hormat z diecezji Ruteng, jednej z sześciu diecezji na Flores, opowiedział o pierwszych działaniach pomocowych.

Za pośrednictwem parafii i instytucji diecezjalnych natychmiast udzieliliśmy pomocy ofiarom. Zapewniliśmy namioty poszkodowanym w różnych parafiach, przygotowaliśmy miejsce dla pacjentów przy Regionalnym Szpitalu w Ruteng, zbieraliśmy pomoc od różnych instytucji i osób oraz utworzyliśmy punkty pomocy – mówi biskup.

Diecezje pomagają również w zbieraniu i weryfikowaniu danych dotyczących poszkodowanych, współpracując przy tym z instytucjami państwowymi. Angażują się w działania ograniczające skutki katastrofy, a także zapewniają mieszkańcom wsparcie duchowe i duszpasterskie.

PKWP od lat realizuje projekty na Flores. Po otrzymaniu informacji o trzęsieniu ziemi, które uszkodziło dziesiątki tysięcy domów oraz co najmniej 75 kościołów i kaplic, organizacja natychmiast skontaktowała się z lokalnymi partnerami, aby ustalić najpilniejsze potrzeby.

PKWP wesprze najbardziej poszkodowanych

Pomoc Kościołowi w Potrzebie zadeklarowała już wsparcie dla lokalnego Kościoła w niesieniu pomocy mieszkańcom najbardziej dotkniętym skutkami trzęsienia ziemi.

Jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z biskupami diecezji, które ucierpiały najbardziej. Zatwierdziliśmy już pomoc dla diecezji Ruteng i Labuan Bajo na zakup i dystrybucję podstawowych artykułów, takich jak odzież, leki i żywność. Chcemy również wesprzeć pozostałe poszkodowane diecezje – podkreśla Marco Bachmann.

W dalszej perspektywie PKWP będzie rozpatrywać wnioski dotyczące odbudowy zniszczonych kościołów, a także innych obiektów należących do Kościoła i zgromadzeń zakonnych. Pomoc nie ogranicza się jednak do potrzeb materialnych. Szczególną troską otaczane są osoby, które doświadczyły traumy, w tym dzieci.

Zapewniamy wsparcie psychologiczne poprzez zajęcia pomagające ofiarom radzić sobie z traumą, zwłaszcza najmłodszym. Angażują się w nie księża diecezjalni, zakonnicy i siostry zakonne – mówi bp Hormat. – Równie ważne jest wsparcie duchowe poprzez wizyty duszpasterskie, rozmowy i wspólną modlitwę z poszkodowanymi.

„Gdzie jest Bóg?”

Katastrofa postawiła mieszkańców również przed trudnymi pytaniami dotyczącymi wiary. Jak przyznaje bp Hormat, wielu pyta: „Gdzie jest Bóg? Dlaczego pozwolił, aby doszło do trzęsienia ziemi?”.

Biskup odwiedził dziesiątki miejsc dotkniętych katastrofą i spotykał się z poszkodowanymi.

Głęboko porusza mnie widok ich łez smutku, które powoli przemieniają się w świt nadziei. Bóg zawsze się o nas troszczy. Jego wierna miłość nigdy się nie kończy – podkreśla.

Na zakończenie bp Siprianus Hormat zwrócił się z apelem o solidarność z mieszkańcami Flores:

Proszę o modlitwę i pomoc. Niech Bóg obdarzy swoim błogosławieństwem ofiary tej katastrofy i nas wszystkich.

Trzęsienie ziemi w Indonezji to kolejna w ostatnich miesiącach katastrofa naturalna, w której PKWP wspiera lokalny Kościół. W czerwcu dwa silne wstrząsy spowodowały ogromne zniszczenia i wiele ofiar w Wenezueli. W sierpniu trzęsienie ziemi dotknęło także Kolumbię, powodując poważne straty i pogłębiając potrzeby humanitarne mieszkańców.

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Od mleka dla dzieci po odbudowę domów – tak pomaga PKWP

Mleko dla dzieci w Syrii, żywność i leki dla mieszkańców Strefy Gazy, pomoc rodzinom uciekającym przed wojną w Libanie czy odbudowa domów chrześcijan wypędzonych przez Państwo Islamskie w Iraku – to tylko niektóre przykłady pomocy docierającej do potrzebujących dzięki Pomocy Kościołowi w Potrzebie. 19 sierpnia, w Światowym Dniu Pomocy Humanitarnej, przypominamy o tych, którzy żyją w miejscach dotkniętych wojną, katastrofami i długotrwałymi kryzysami.

Pomoc humanitarna od początku wpisana jest w misję Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Organizacja reaguje zarówno na nagłe katastrofy, jak i kryzysy, których konsekwencje trwają latami. Wsparcie obejmuje najbardziej podstawowe potrzeby: żywność, wodę, leki czy schronienie, ale również działania, które pozwalają rodzinom odzyskać samodzielność, wrócić do swoich domów i odbudować życie.

Nasza organizacja wyrosła z pomocy humanitarnej, ale przede wszystkim wyrosła z Ewangelii. Z Ewangelii, w której Jezus Chrystus mówi bardzo wyraźnie: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali”. A miłość to nie są tylko deklaracje. To nie są sentymenty ani piękne słowa. Miłość wyraża się w konkretnych wyborach, w konkretnym działaniu i w konkretnej pomocy – podkreśla ks. dr hab. Jan Witold Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej PKWP.

Skala tych działań jest szczególnie widoczna na Bliskim Wschodzie. W 2025 roku ponad 80%. światowej pomocy humanitarnej PKWP zostało skierowane właśnie do tego regionu, dotkniętego konfliktami zbrojnymi, przesiedleniami, ubóstwem i ich długotrwałymi konsekwencjami.

Syria – od mleka dla dzieci w Aleppo po pomoc po trzęsieniu ziemi

Syria jest jednym z krajów, w których PKWP prowadzi pomoc od wielu lat. Wojna, przesiedlenia i pogłębiające się ubóstwo sprawiły, że dla wielu rodzin wyzwaniem stało się zaspokojenie nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów jest „Mleko dla Aleppo”, dzięki któremu najmłodsi otrzymują mleko potrzebne do prawidłowego rozwoju. PKWP finansowała również pomoc żywnościową i medyczną, środki higieniczne oraz wsparcie dla rodzin pozbawionych źródeł utrzymania.

Kiedy 6 lutego 2023 roku Syrię i Turcję nawiedziło katastrofalne trzęsienie ziemi, PKWP uruchomiła specjalną zbiórkę. Z Polski do Aleppo wyruszyły ciężarówki wypełnione żywnością, ubraniami, pościelą i środkami higienicznymi. Finansowano również mleko w proszku dla dzieci, lekarstwa i artykuły pierwszej potrzeby dla rodzin, które straciły dach nad głową.

Strefa Gazy – pomoc w warunkach wojny

Jednym z miejsc, do których w ostatnich latach kierowana była pomoc PKWP, jest Strefa Gazy. Tam, w parafii Świętej Rodziny schronienie znalazły setki osób zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

W ramach pomocy humanitarnej PKWP finansowała żywność, lekarstwa, paliwo i materace dla osób, które znalazły tam bezpieczne schronienie. W warunkach wojny i ograniczonego dostępu do pomocy szczególnego znaczenia nabrała obecność lokalnego Kościoła, dzięki któremu wsparcie mogło trafić bezpośrednio do potrzebujących.

Pomoc obejmuje również chrześcijańskie rodziny w innych częściach Ziemi Świętej, dla których trwający konflikt oznacza nie tylko zagrożenie życia i bezpieczeństwa, ale także utratę pracy oraz źródeł utrzymania.

Irak – od pomocy uchodźcom do powrotu do domu

Doświadczenie Iraku pokazuje, że pomoc humanitarna nie kończy się wraz z ustaniem bezpośredniego zagrożenia.

W 2014 roku, po zajęciu Równiny Niniwy przez Państwo Islamskie, setki tysięcy chrześcijan zostały zmuszone do ucieczki. PKWP wspierała przesiedlonych, zapewniając im m.in. żywność, lekarstwa i podstawowe środki potrzebne do życia.

Po wyparciu ISIS rozpoczął się kolejny etap – pomoc w powrocie do rodzinnych miejscowości. W ramach projektu „Powrót do korzeni” PKWP wraz z lokalnymi Kościołami wspierała odbudowę domów, kościołów, szkół i infrastruktury na Równinie Niniwy. Dzięki temu tysiące rodzin otrzymały szansę powrotu do miejsc, z których wcześniej zostały wypędzone.

Liban – pomoc dla rodzin dotkniętych wojną

Szczególnym miejscem działań PKWP pozostaje również Liban, gdzie konsekwencje konfliktu zbrojnego nakładają się na trwający od lat głęboki kryzys gospodarczy.

PKWP wspiera m.in. rodziny zmuszone do opuszczenia południowej części kraju. Jedna z inicjatyw objęła 1600 rodzin, czyli około 8 tys. osób. Pomoc obejmuje żywność, lekarstwa i podstawowe środki higieniczne.

Jednocześnie organizacja wspiera projekty, które pozwalają mieszkańcom odzyskiwać samodzielność i pozostać w swojej ojczyźnie. Pomoc nie kończy się więc na odpowiedzi na najpilniejsze potrzeby, ale ma również służyć odbudowie życia lokalnych społeczności.

PKWP reaguje również na nagłe katastrofy

Wieloletnie projekty prowadzone w miejscach konfliktów to tylko część działań. PKWP reaguje również wtedy, gdy pomoc potrzebna jest natychmiast – po trzęsieniach ziemi, powodziach i innych katastrofach naturalnych.

W ostatnich miesiącach organizacja zaangażowała się m.in. w pomoc po trzęsieniach ziemi w Wenezueli i Kolumbii. Obecnie PKWP prowadzi akcję humanitarną dla mieszkańców Kolumbii „Kiedy ziemia zabiera dom, dajmy nadzieję”. Katastrofa dotknęła ponad 53 tys. osób. Pomoc trafi do mieszkańców najbardziej poszkodowanych terenów za pośrednictwem lokalnego Kościoła.

PKWP pozostaje również w kontakcie z misjonarzami i przedstawicielami Kościoła w Indonezji, którą 15 sierpnia nawiedziło silne trzęsienie ziemi. Trwa rozpoznawanie skali zniszczeń i najpilniejszych potrzeb mieszkańców.

Siłą pomocy jest obecność na miejscu

PKWP jest organizacją międzynarodową, działającą poprzez 23 biura narodowe i wspierającą Kościół w ponad 140 krajach świata. Biura w Europie, obu Amerykach, Azji i Australii angażują darczyńców, dzięki którym każdego roku możliwe jest finansowanie tysięcy projektów.

Jednocześnie siłą PKWP jest rozbudowana sieć lokalnych partnerów – diecezji, parafii, zgromadzeń zakonnych, księży, sióstr zakonnych, misjonarzy i świeckich. To oni znają miejscowe społeczności i ich potrzeby. Mogą również docierać tam, gdzie dostęp dla innych organizacji jest utrudniony.

Są na miejscu przed wybuchem kryzysu, pomagają w jego najtrudniejszym momencie i pozostają z ludźmi również wtedy, gdy zainteresowanie świata przenosi się gdzie indziej.

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej przypomina, że za każdą liczbą stoi konkretny człowiek. Pomoc może zaczynać się od puszki mleka, paczki żywnościowej czy lekarstw. Jej celem jest jednak także umożliwienie ludziom odbudowania życia, odzyskania samodzielności i – tam, gdzie jest to możliwe – pozostania we własnej ojczyźnie.

Wenezuela: PKWP przygotowuje kolejne wsparcie dla ofiar trzęsienia ziemi

Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) przygotowuje kolejny, znacznie większy pakiet wsparcia dla Wenezueli. Jak zapowiedziała prezes wykonawcza organizacji Regina Lynch, jego wartość będzie „zdecydowanie wyższa niż pierwsze 100 tys. euro”, przekazane bezpośrednio po katastrofalnych trzęsieniach ziemi z 24 czerwca.

Od pierwszych godzin po podwójnym trzęsieniu ziemi Kościół niesie pomoc mieszkańcom Caracas i La Guairy – regionów najbardziej dotkniętych katastrofą. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez PKWP abp Raúl Biord z Caracas podkreślił, że mimo poważnych zniszczeń świątyń i budynków kościelnych wspólnoty nie przerwały swojej misji.

Jako chrześcijanie i jako Kościół jesteśmy na ulicach od pierwszego dnia. Ponad 35 kościołów i budynków kościelnych w Caracas i La Guairze zostało uszkodzonych, ale Kościół to coś więcej niż mury. Odwiedzamy ludzi, niesiemy pocieszenie do szpitali, żywność do tymczasowych obozowisk i sprawujemy sakramenty razem z poszkodowanymi, na ulicach – powiedział metropolita.

Szczególną rolę odgrywają seminarzyści z Caracas i okolicznych diecezji, którzy każdego dnia odwiedzają osoby dotknięte tragedią, wspierając tych, którzy stracili bliskich i cały dobytek.

Pomoc materialna i duchowa

Kościół nadal prowadzi szeroko zakrojoną akcję pomocy humanitarnej. Za pośrednictwem Caritas dostarcza żywność, leki i niezbędne środki do życia. Jednak, jak podkreśla abp Biord, równie ważne jest wsparcie duchowe.

Ludzie przeżywają niewyobrażalne dramaty. Są wdzięczni, gdy przychodzi kapłan lub diakon, bo czują, że razem z nimi obecny jest Bóg. Ktoś powiedział mi ostatnio, że od czasu trzęsienia ziemi nawet ateiści zaczęli wierzyć w Boga – przyznał arcybiskup.

Choć od katastrofy minął niemal miesiąc, oficjalne dane nadal mówią o 4-5 tysiącach ofiar śmiertelnych. Skala tragedii jest jednak znacznie większa. Według Kościoła od 20 do 30 tys. osób wciąż uznaje się za zaginione, a jeszcze więcej straciło dach nad głową.

W La Guairze, gdzie wielu mieszkańców utrzymywało się z turystyki i pracy w porcie, tysiące osób utraciły również źródło dochodu. Wielu poszkodowanych mieszka obecnie w prowizorycznych namiotach, narażonych na ulewne deszcze pory zimowej.

Zdaniem abp. Biorda odbudowa nie może ograniczyć się wyłącznie do infrastruktury.

Najpierw trzeba odbudować ludzkie życie i historie. Dopiero później przyjdzie czas na odbudowę budynków – przede wszystkim szpitali i szkół. Jako Kościół chcemy towarzyszyć ludziom w ich bólu i pomóc im przejść przez traumę – zaznaczył.

wenezuela pkwp

Trzeba zatroszczyć się także o tych, którzy pomagają

Kościół zwraca uwagę, że wsparcia potrzebują również ci, którzy od pierwszych dni służą poszkodowanym – kapłani, siostry zakonne, diakoni i świeccy wolontariusze. Wielu z nich także straciło swoje domy lub bliskich.

Jesteśmy rodziną dla tych, którzy utracili swoje rodziny. Odczuwamy solidarność Kościoła powszechnego i konkretną pomoc organizacji takich jak PKWP. Musimy zadbać o tych, którzy każdego dnia niosą wsparcie innym. Oni również potrzebują obecności i umocnienia – powiedział arcybiskup.

Jednym z najtrudniejszych zadań duszpasterzy jest dziś towarzyszenie rodzinom w żałobie oraz organizowanie godnych pochówków. W wielu miejscach ciała ofiar nadal pozostają pod wielometrowymi zwałami gruzu. Abp Biord zauważył, że tragedia zmieniła sposób postrzegania Kościoła przez część władz państwowych. Rząd umożliwił organizacjom kościelnym dostęp do najbardziej zniszczonych terenów oraz dystrybucję pomocy.

Caritas jest dziś uznawana za jedną z najlepiej zorganizowanych i najbardziej wiarygodnych instytucji koordynujących pomoc humanitarną. Jak podkreślił arcybiskup, odpowiedzialność za odbudowę spoczywa przede wszystkim na państwie, jednak ponad politycznymi podziałami najważniejsze pozostaje dobro ofiar.

Biskup pomocniczy Caracas Carlos Márquez podkreślił, że podstawowym zadaniem Kościoła jest dziś niesienie nadziei.

Staramy się być w Wenezueli narzędziami nieba. Kiedy ludzie z nami rozmawiają i widzą nas pomagających innym, chcemy przekazać im, że Bóg ich nie opuszcza. Być może nie odbudujemy wszystkich budynków, ale możemy być rękami i głosem Boga, który przynosi nadzieję – powiedział.

PKWP przygotowuje kolejne wsparcie

Po przekazaniu pierwszego pakietu pomocy w wysokości 100 tys. euro PKWP przygotowuje już następny etap wsparcia. W najbliższym czasie do Wenezueli uda się delegacja fundacji, która wspólnie z lokalnym Kościołem określi najpilniejsze potrzeby.

Jak zapowiedziała Regina Lynch, nowy program obejmie nie tylko odbudowę zniszczonych obiektów, ale również pomoc psychologiczną i duszpasterską dla osób zmagających się z traumą po katastrofie.

pkwp wenezuela

Wenezuela jest pogrążona w żałobie

Wenezuela w żałobie. Ból obecny jest niemal wszędzie, a dla wielu ludzi jedynym źródłem nadziei pozostaje Kościół.

Nasze uczucia są bardzo trudne do opisania. Jesteśmy tutaj, by towarzyszyć, wspierać i pocieszać tych, którzy stracili bliskich, ale także tych, którzy utracili pracę. Każdego ranka prosimy Boga o siłę, by służyć naszym wspólnotom. Jednak gdy zapada noc, serce się łamie, a ponieważ jesteśmy tylko ludźmi, z oczu płyną łzy – mówi ks. Daniel Acosta, proboszcz parafii w Tarmas, w rozmowie z delegacją organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN), która odwiedziła diecezję La Guaira – jeden z regionów najbardziej dotkniętych trzęsieniami ziemi z 24 czerwca.

Słowa kapłana oddają doświadczenie wielu księży, osób konsekrowanych i biskupów. Dopiero wieczorem, gdy zapada cisza, wracają obrazy tragedii, która niemal doszczętnie zniszczyła diecezję. Ks. Daniel sam stracił dom, ale przyznaje, że najbardziej boli utrata przyjaciół.

„Tak wielu ludzi odeszło. Tak wiele przyjaźni zakończyło się nagle. Najbardziej boli świadomość, że ktoś, kogo znało się całe życie, zniknął bezpowrotnie” – mówi. Z każdym kolejnym dniem skala katastrofy staje się coraz bardziej widoczna.

Słowa nie wystarczają – pozostaje tylko uścisk

Msze święte są dziś odprawiane m.in. w budowanym jeszcze kościele Matki Bożej z Candelarii w Caraballeda. Świątynia nie ma jeszcze ścian ani dachu, a mimo to codziennie przychodzi tam pięć razy więcej wiernych niż przed katastrofą. Szukają modlitwy, pocieszenia i nadziei.

Przy wejściu do kościoła wisi tablica z trzema listami: zmarłych, zaginionych i uratowanych.

Obok ołtarza ustawiono trzynaście drewnianych urn z prochami osób wydobytych spod gruzów w ostatnich dniach. Rodziny przyniosły je na nabożeństwo żałobne.

W jednej urnie spoczywa żona Daniela, w innej siostra bliźniaczka Glorii. W kolejnych – rodzice i siostry młodej dziewczyny. Cała jej rodzina zginęła. Biskup Pablo Modesto ze wzruszeniem wskazuje urnę z prochami ministrantki, która jeszcze kilka dni przed trzęsieniem ziemi niosła jego pastorał podczas uroczystości św. Jana. Czy można znaleźć słowa wobec takiego cierpienia?

Najczęściej spotykanym gestem stał się dziś uścisk. Ludzie obejmują się nawzajem, bo słowa przestają wystarczać. Po jednej z Mszy św. arcybiskup Caracas Raúl Biord, wcześniej biskup La Guaira, długo obejmuje Daniela, którego zna od dzieciństwa. Kapłan przez kilka minut po prostu pozwala się przytulać, szukając choć odrobiny ukojenia. Uścisk nie usuwa bólu, ale pomaga go unieść. Wielu mieszkańców nie miało nawet możliwości pożegnania swoich bliskich.

Żałoba, która dotknęła całe wspólnoty

Przedstawiciele PKWP usłyszeli historię młodej kobiety, do której zadzwonili rodzice dwóch zaginionych sióstr. Sami trafili do szpitala po trzęsieniu ziemi i poprosili ją, aby sprawdziła kostnicę. Dziewczyna musiała przejść między dwustoma ciałami. Odnalazła obie siostry oraz ich przyjaciółkę.

„Serce po prostu pęka” – mówią świadkowie.

Ks. Laudence Betancourt opowiada z kolei o dziesięciu dniach spędzonych przy ruinach budynku, spod których ratownicy próbowali wydobyć dwoje dzieci z jednej z rodzin parafialnych. Z czasem wszyscy wiedzieli już, że nie żyją, ale rodzice prosili, aby kapłan był obecny i pomodlił się nad ich ciałami.

Ostatniego dnia czekał tam dwanaście godzin, do drugiej w nocy, kiedy wydobyto ciała 23-letniej córki i 16-letniego syna. Cztery godziny później został wezwany do kolejnego budynku, by modlić się nad następną ofiarą.

Szczególnie dotknięta została parafia św. Oscara Arnulfo Romero w Ciudad Chávez.

„Była to młoda parafia, a dziś praktycznie przestała istnieć. Zginęło około 80 procent naszych wiernych. Straciliśmy całe rodziny – dziadków, rodziców, dzieci i wnuki. Z chóru ocalały tylko cztery osoby. Zginęło także czworo moich ministrantów. To było piekło” – mówi proboszcz, ks. Alfredo Bustamante.

Ciudad Chávez liczyło około 22,5 tys. mieszkańców. Dokładna liczba ofiar nadal nie jest znana, ale praktycznie wszyscy stracili swoje domy. Niektóre budynki zawaliły się całkowicie, inne zostały zdeformowane lub spłonęły. Miasto przypomina teren działań wojennych.

Katastrofa zniszczyła również podstawy lokalnej gospodarki. La Guaira utrzymywała się głównie z turystyki, portu i lotniska. Wszystko zostało zniszczone. Ocalało jedynie sanktuarium św. Gregoria Hernándeza – wenezuelskiego lekarza, który poświęcił życie ubogim. Jego figura, stojąca wcześniej na kilkumetrowym cokole, po zawaleniu się konstrukcji upadła w pozycji stojącej.

„Ale jeśli spojrzy się w jego oczy, widać smutek” – mówi ks. Alfredo.

Wenezuela w żałobie

Wiara silniejsza od tragedii

Pośród tragedii pojawiają się jednak także historie ocalenia.

Podczas homilii w kościele Matki Bożej z Candelarii biskup Pablo Modesto mówi o cudzie życia. Sam był przekonany, że nie przeżyje pierwszego wstrząsu. Schronił się pod futryną drzwi, a chwilę później usłyszał potężny huk zawalających się pięciu budynków stojących obok seminarium.

Z wielkim trudem wydostał się na zewnątrz. Część murów runęła, ale żaden z szesnastu seminarzystów nie odniósł poważnych obrażeń. Wspólnie wynieśli z budynku dwie osoby potrzebujące pomocy.

Trudno zrozumieć, dlaczego jedni przeżyli, a inni nie. To pytanie trzeba zachować w sercu, tak jak Maryja. Jeśli Bóg podarował nam życie, uczynił to po to, byśmy służyli innym. Nie chodzi o pytanie: „Dlaczego żyję?”, ale: „Po co żyję?” – podkreśla biskup.

Wielu wolontariuszy, pracowników Caritas i osób pomagających w parafiach również straciło swoich bliskich, domy i źródła utrzymania. Mimo to witają przedstawicieli PKWP z wdzięcznością i uśmiechem. Dzielą się tym, co sami jeszcze mają.

To właśnie ta wiara, wytrwała, pokorna i pełna wdzięczności mimo cierpienia, staje się dziś jednym z najpiękniejszych świadectw Kościoła w diecezji La Guaira i darem dla całego Kościoła powszechnego.

Wenezuela: „Nawet ci, którzy nie mają nic, oddają wszystko”

W jednej z najuboższych i najgęściej zaludnionych części Caracas Kościół stał się centrum pomocy dla rannych po niszczycielskich trzęsieniach ziemi. Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) przeznaczyła 100 tys. euro na wsparcie działań prowadzonych przez lokalny Kościół.

Gdy Wenezuelę nawiedziły tragiczne w skutkach trzęsienia ziemi, bp Juan Carlos Bravo Salazar z diecezji Petare przebywał w Méridzie, ponad 600 kilometrów od swojej diecezji. Po odwołaniu wszystkich lotów wracał do Caracas przez 16 godzin drogą lądową. Na miejscu zastał zaskakujący obraz.

Petare to jedna z najuboższych i najgęściej zaludnionych dzielnic Caracas, często nazywana największą fawelą Ameryki Łacińskiej. Można było się spodziewać, że to właśnie tutaj zniszczenia będą największe. Tymczasem sama dzielnica pozostała niemal nietknięta – powiedział biskup w rozmowie z PKWP.

Diecezja Petare, położona na wschodzie Caracas, obejmuje 177 km² i liczy około dwóch milionów mieszkańców żyjących w blisko dwóch tysiącach osiedli.

Nie mieliśmy ofiar śmiertelnych ani rannych bezpośrednio wskutek trzęsienia ziemi, ponieważ nasze dzielnice znajdują się na skalnym podłożu. Doszło jednak do uszkodzeń kościołów, kaplic, plebanii oraz niektórych domów – wyjaśnia hierarcha.

trzęsienie ziemi wenezuela

Z najuboższej dzielnicy popłynęła pomoc

Jak podkreśla bp Bravo, około 90 proc. mieszkańców diecezji żyje w ubóstwie. Paradoksalnie to właśnie Petare stało się głównym zapleczem pomocy dla najbardziej poszkodowanego regionu La Guaira.

Na terenie diecezji znajdują się cztery największe szpitale w kraju, do których trafia większość rannych. Właśnie dlatego Kościół skoncentrował swoje działania na wsparciu placówek medycznych, które od początku katastrofy borykają się z dramatycznym brakiem leków i sprzętu.

Za pośrednictwem diecezjalnej Caritas uruchomiono cztery centra zbiórki darów oraz zmobilizowano ponad 250 wolontariuszy.

Dostarczamy leki, materiały chirurgiczne, środki czystości i żywność, ale również ubrania, ponieważ wielu ludzi przybywa do nas dosłownie z niczym – mówi biskup.

Miłość silniejsza od strachu

Hierarcha podkreśla niezwykłą hojność mieszkańców.

„To prawdziwe błogosławieństwo Boga. Ludzie z ogromnym zaangażowaniem segregują odzież i lekarstwa, przewożą pomoc i po prostu są obecni przy potrzebujących. W tym wszystkim wyraźnie dostrzegamy Bożą obecność” – zaznacza.

Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń była historia kobiety z La Guaira. Przyjechała do Petare całkowicie zagubiona. Jej bliscy przebywali w szpitalu, a ona nie wiedziała, gdzie zdobyć leki, odzież czy wykonać niezbędne badania. Wolontariusze pomogli jej we wszystkim i nie opuszczali jej ani na chwilę.

W pewnym momencie kobieta nagle upadła. „Przez chwilę myśleliśmy, że zmarła” – wspomina bp Bravo. Na miejsce natychmiast przybiegli lekarze, ratownicy i młodzi wolontariusze. Po chwili kobieta odzyskała przytomność.

„Powiedziała nam, że nie zemdlała jedynie z wyczerpania czy strachu. Była tak głęboko poruszona bezinteresowną pomocą ludzi, których wcześniej nie znała, że emocje ją całkowicie przerosły. Strach potrafi złamać człowieka, ale miłość potrafi ten strach pokonać” – relacjonuje biskup.

„Nawet ci, którzy nie mają nic, oddają wszystko”

Bp Bravo przyznaje, że to właśnie ubodzy nieustannie go zaskakują. „Ubodzy są największym skarbem Kościoła w Wenezueli” – podkreśla.

Opowiada historię dwóch szewców, którzy utrzymują się z naprawiania starych butów.

„Przynieśli nam 50 par odnowionego obuwia. Mogli je sprzedać i zarobić na swoje utrzymanie, ale postanowili przekazać je ludziom, którzy stracili wszystko. Nawet ci, którzy sami nie mają wiele, potrafią oddać wszystko” – mówi.

Zdaniem biskupa ten gest pokazuje głębszą prawdę – Bóg potrafi czynić wielkie rzeczy nawet tam, gdzie niemal nie ma środków materialnych. Choć zasoby są bardzo ograniczone, nie brakuje bogactwa duchowego i ludzkiej solidarności.

Młodzi niosą nadzieję

Szczególnym znakiem nadziei są dla bp. Bravo młodzi wolontariusze.

„Rozładowują ciężarówki, segregują dary, przygotowują posiłki i przewożą pomoc. Pewnej nocy dotarł transport z wodą, materacami, żywnością i lekami. Było bardzo późno, ale wystarczyło zadzwonić do młodych ludzi. W ciągu piętnastu minut ciężarówka była całkowicie rozładowana” – opowiada.

Jak dodaje, młodzież pomaga z radością, odpowiedzialnością i bez szukania uznania. „Najważniejsze jest dla nich być obok drugiego człowieka jak brat” – towarzyszyć i pomagać.

Potrzebna jest także pomoc duchowa

Kościół w Petare nie ogranicza się wyłącznie do pomocy materialnej. Kapłani i wolontariusze otaczają opieką duchową osoby poszkodowane, personel medyczny oraz wszystkich zaangażowanych w akcję ratunkową.

„Nie możemy poprzestać jedynie na pomocy psychologicznej. Potrzebne jest także wsparcie duchowe. Nie chodzi o ucieczkę od rzeczywistości, ale o jej głębsze przeżywanie w perspektywie Jezusa, który nadaje cierpieniu sens i przywraca człowiekowi nadzieję” – wyjaśnia biskup.

Hierarcha zachęca swoją diecezję, by czas katastrofy przeżywać w duchu roztropności, spokoju i cierpliwości.

„Roztropność pomaga troszczyć się o siebie i innych. Spokój chroni przed pochopnymi decyzjami w czasie cierpienia. Cierpliwość przypomina, że odbudowa życia nie trwa kilka dni, wymaga czasu i mądrości” – podkreśla.

PKWP przeznacza 100 tys. euro na pomoc

Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie przeznaczyła 100 tys. euro na wsparcie działań Kościoła w diecezjach dotkniętych trzęsieniem ziemi. Środki pozwolą elastycznie odpowiadać na najpilniejsze potrzeby – zarówno materialne, jak i duszpasterskie oraz psychologiczne.

Na zakończenie bp Juan Carlos Bravo zwraca się do dobroczyńców PKWP z prostą prośbą:

„Najbardziej proszę o modlitwę i duchową bliskość. PKWP to dla nas bracia i siostry, na których zawsze możemy liczyć. Chciałbym, aby fundacja pozostała wspólnotą budującą braterstwo, a nie stała się jedynie kolejną organizacją udzielającą pomocy”.