Wenezuela: „Nawet ci, którzy nie mają nic, oddają wszystko”
02 lip 2026W jednej z najuboższych i najgęściej zaludnionych części Caracas Kościół stał się centrum pomocy dla rannych po niszczycielskich trzęsieniach ziemi. Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) przeznaczyła 100 tys. euro na wsparcie działań prowadzonych przez lokalny Kościół.
Gdy Wenezuelę nawiedziły tragiczne w skutkach trzęsienia ziemi, bp Juan Carlos Bravo Salazar z diecezji Petare przebywał w Méridzie, ponad 600 kilometrów od swojej diecezji. Po odwołaniu wszystkich lotów wracał do Caracas przez 16 godzin drogą lądową. Na miejscu zastał zaskakujący obraz.
Petare to jedna z najuboższych i najgęściej zaludnionych dzielnic Caracas, często nazywana największą fawelą Ameryki Łacińskiej. Można było się spodziewać, że to właśnie tutaj zniszczenia będą największe. Tymczasem sama dzielnica pozostała niemal nietknięta – powiedział biskup w rozmowie z PKWP.
Diecezja Petare, położona na wschodzie Caracas, obejmuje 177 km² i liczy około dwóch milionów mieszkańców żyjących w blisko dwóch tysiącach osiedli.
Nie mieliśmy ofiar śmiertelnych ani rannych bezpośrednio wskutek trzęsienia ziemi, ponieważ nasze dzielnice znajdują się na skalnym podłożu. Doszło jednak do uszkodzeń kościołów, kaplic, plebanii oraz niektórych domów – wyjaśnia hierarcha.

Z najuboższej dzielnicy popłynęła pomoc
Jak podkreśla bp Bravo, około 90 proc. mieszkańców diecezji żyje w ubóstwie. Paradoksalnie to właśnie Petare stało się głównym zapleczem pomocy dla najbardziej poszkodowanego regionu La Guaira.
Na terenie diecezji znajdują się cztery największe szpitale w kraju, do których trafia większość rannych. Właśnie dlatego Kościół skoncentrował swoje działania na wsparciu placówek medycznych, które od początku katastrofy borykają się z dramatycznym brakiem leków i sprzętu.
Za pośrednictwem diecezjalnej Caritas uruchomiono cztery centra zbiórki darów oraz zmobilizowano ponad 250 wolontariuszy.
Dostarczamy leki, materiały chirurgiczne, środki czystości i żywność, ale również ubrania, ponieważ wielu ludzi przybywa do nas dosłownie z niczym – mówi biskup.
Miłość silniejsza od strachu
Hierarcha podkreśla niezwykłą hojność mieszkańców.
„To prawdziwe błogosławieństwo Boga. Ludzie z ogromnym zaangażowaniem segregują odzież i lekarstwa, przewożą pomoc i po prostu są obecni przy potrzebujących. W tym wszystkim wyraźnie dostrzegamy Bożą obecność” – zaznacza.
Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń była historia kobiety z La Guaira. Przyjechała do Petare całkowicie zagubiona. Jej bliscy przebywali w szpitalu, a ona nie wiedziała, gdzie zdobyć leki, odzież czy wykonać niezbędne badania. Wolontariusze pomogli jej we wszystkim i nie opuszczali jej ani na chwilę.
W pewnym momencie kobieta nagle upadła. „Przez chwilę myśleliśmy, że zmarła” – wspomina bp Bravo. Na miejsce natychmiast przybiegli lekarze, ratownicy i młodzi wolontariusze. Po chwili kobieta odzyskała przytomność.
„Powiedziała nam, że nie zemdlała jedynie z wyczerpania czy strachu. Była tak głęboko poruszona bezinteresowną pomocą ludzi, których wcześniej nie znała, że emocje ją całkowicie przerosły. Strach potrafi złamać człowieka, ale miłość potrafi ten strach pokonać” – relacjonuje biskup.

„Nawet ci, którzy nie mają nic, oddają wszystko”
Bp Bravo przyznaje, że to właśnie ubodzy nieustannie go zaskakują. „Ubodzy są największym skarbem Kościoła w Wenezueli” – podkreśla.
Opowiada historię dwóch szewców, którzy utrzymują się z naprawiania starych butów.
„Przynieśli nam 50 par odnowionego obuwia. Mogli je sprzedać i zarobić na swoje utrzymanie, ale postanowili przekazać je ludziom, którzy stracili wszystko. Nawet ci, którzy sami nie mają wiele, potrafią oddać wszystko” – mówi.
Zdaniem biskupa ten gest pokazuje głębszą prawdę – Bóg potrafi czynić wielkie rzeczy nawet tam, gdzie niemal nie ma środków materialnych. Choć zasoby są bardzo ograniczone, nie brakuje bogactwa duchowego i ludzkiej solidarności.
Młodzi niosą nadzieję
Szczególnym znakiem nadziei są dla bp. Bravo młodzi wolontariusze.
„Rozładowują ciężarówki, segregują dary, przygotowują posiłki i przewożą pomoc. Pewnej nocy dotarł transport z wodą, materacami, żywnością i lekami. Było bardzo późno, ale wystarczyło zadzwonić do młodych ludzi. W ciągu piętnastu minut ciężarówka była całkowicie rozładowana” – opowiada.
Jak dodaje, młodzież pomaga z radością, odpowiedzialnością i bez szukania uznania. „Najważniejsze jest dla nich być obok drugiego człowieka jak brat” – towarzyszyć i pomagać.
Potrzebna jest także pomoc duchowa
Kościół w Petare nie ogranicza się wyłącznie do pomocy materialnej. Kapłani i wolontariusze otaczają opieką duchową osoby poszkodowane, personel medyczny oraz wszystkich zaangażowanych w akcję ratunkową.
„Nie możemy poprzestać jedynie na pomocy psychologicznej. Potrzebne jest także wsparcie duchowe. Nie chodzi o ucieczkę od rzeczywistości, ale o jej głębsze przeżywanie w perspektywie Jezusa, który nadaje cierpieniu sens i przywraca człowiekowi nadzieję” – wyjaśnia biskup.
Hierarcha zachęca swoją diecezję, by czas katastrofy przeżywać w duchu roztropności, spokoju i cierpliwości.
„Roztropność pomaga troszczyć się o siebie i innych. Spokój chroni przed pochopnymi decyzjami w czasie cierpienia. Cierpliwość przypomina, że odbudowa życia nie trwa kilka dni, wymaga czasu i mądrości” – podkreśla.
PKWP przeznacza 100 tys. euro na pomoc
Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie przeznaczyła 100 tys. euro na wsparcie działań Kościoła w diecezjach dotkniętych trzęsieniem ziemi. Środki pozwolą elastycznie odpowiadać na najpilniejsze potrzeby – zarówno materialne, jak i duszpasterskie oraz psychologiczne.
Na zakończenie bp Juan Carlos Bravo zwraca się do dobroczyńców PKWP z prostą prośbą:
„Najbardziej proszę o modlitwę i duchową bliskość. PKWP to dla nas bracia i siostry, na których zawsze możemy liczyć. Chciałbym, aby fundacja pozostała wspólnotą budującą braterstwo, a nie stała się jedynie kolejną organizacją udzielającą pomocy”.

















