Dołącz do nas
na facebooku

Odwiedź nasz profil

Dołącz do nas
na YouTube

Odwiedź nasz kanał

Śledź nas
na Twitterze

Welcome!

Republika Środkowoafrykańska: „Nagle przy drzwiach stanęło 2 tysiące ludzi”

Niedawno Papież Franciszek powiedział, że Kościół powinien być „szpitalem polowym". W Republice Środkowoafrykańskiej stało się to już codziennością.

Tysiące ludzi poszukują schronienia w ośrodkach misyjnych i zakonnych. Klasztor karmelitański w mieście stołecznym Bangi również zamienił się w obóz dla uchodźców. Normalnie klasztor jest miejscem ciszy, a teraz dzień i noc rozlega się w nim płacz setek dzieci.

„Są Francuzi! Nareszcie!" Myśliwce odrzutowe wyłaniają się zza chmur ponad klasztorem karmelitów. Ludzie spontanicznie wiwatują. Ojciec przeor Federico Trinchero, 35-letni Włoch, nieomal się rozpłakał. Może nadchodzi pomoc... Kilka godzin wcześniej w dzielnicy, w której położony jest klasztor, wybuchła panika. Słychać było strzały. Kobiety z dziećmi zaczęły uciekać. Ponad 2 tysiące ludzi szukało schronienia w klasztorze.

„W piątek rano odprawiliśmy mszę za liczne ofiary śmiertelne ostatnich dni. Kiedy robiłem śniadanie, wezwano mnie do bramy. Stało przed nią mnóstwo ludzi, którzy do nas przybiegli. Przyjęliśmy ich z otwartymi ramionami" - relacjonuje przeor. Nagle mnisi stanęli przed ogromnym wyzwaniem. „Dyskretnie policzyłem ludzi, tak by nikt nie pomyślał, że nie znajdziemy dla niego miejsca. Było jednak dla nas jasne, że możemy zatroszczyć się o nich najwyżej przez jeszcze jeden dzień. Nie mogliśmy wyjść poza klasztor, aby kupić żywność, ponieważ na zewnątrz było zbyt niebezpiecznie. Poinformowaliśmy, kogo się dało: arcybiskupa, nuncjaturę i ambasadę Francji, prosząc o pomoc, ale wszędzie sytuacja była podobna".

Zaprzyjaźniony z klasztorem muzułmanin Jusuf, prowadzący w pobliżu farmę kurzą, oddał ojcom 2000 jaj, których nie sprzedał wtedy na targu. „Usmażyliśmy z nich naleśniki dla najmłodszych dzieci" - z wyraźną przyjemnością opowiada ojciec Federico. Później Jusuf dostarczył jeszcze worek ryżu, worek cukru i beczkę oliwy. „Kazaliśmy dzieciom ustawić się w rzędach i umyć ręce przed zjedzeniem naleśnika. Mamy tutaj 800 dzieci poniżej 12. roku życia i wiele ciężarnych kobiet". Przeor nie ośmielił się wypytywać spanikowanych uciekinierów o ich minione losy. „Uśmiecham się, aby za dużo nie płakać" - wyznaje.

Przed kilkoma dniami Dieudonné Nzapalainga, arcybiskup Bangi, w orędziu adwentowym bezpośrednio wskazał na okrucieństwa popełniane przez rebeliantów z Séléka, którzy od roku sieją przerażenie w kraju. Napiętnował porwania, masowe egzekucje i rabunki. W dzielnicach mieszkaniowych używano nawet broni przeciwpancernej. Mówił o tym, że w wielu miejscach zalegają na ziemi rozkładające się zwłoki ludzkie, będące pożywieniem dla sępów i dzikiej zwierzyny. Ponadto torturowani ludzie byli „krępowani w bestialski sposób" i wrzucani do rzeki, „aby tam nieuchronnie skonać w męczarniach". Setki tysięcy ludzi stały się uciekinierami. Ponieważ w ubiegłym tygodniu Rada Bezpieczeństwa ONZ zgodziła się na wzmocnienie francuskich oddziałów wojskowych w Republice Środkowoafrykańskiej, ludzie nieśmiało liczą na to, że koszmar być może niedługo się skończy.

Na razie życie w klasztorze w Bangi pozostaje dalekie od normalności. „Poranną mszę odprawiliśmy na dworze, aby nie zbudzić 350 dzieci śpiących w kaplicy. Dwoje z nich leżało pod samym ołtarzem" - opowiada poruszony ojciec Federico. Mnisi pracują dzień i noc. „O piątej rano spotkałem brata Léonce'a, Rwandyjczyka, zamiatającego korytarz. Powiedziałem mu, że powinien odpocząć, ale odparł, że sam urodził się w obozie dla uchodźców w Kongu, dokąd jego rodzina uszła z Rwandy przed ludobójstwem. Jestem bardzo dumny z naszych braci. Brat Cedric jest lekarzem i opiekuje się chorymi. Brat Mathieu prowadzi kuchnię lepiej niż niejedna kobieta. Inni pomagają rozdzielać żywność, przynoszą wodę, dbają o czystość, spisują uciekinierów i troszczą się o nich pod każdym względem. Wszyscy pracują bardzo ciężko!"

Dla wielu uciekinierów te doświadczenia kończą się szczęśliwie. „Przyszedł do nas ojciec z małym dzieckiem. Do wieczora udało nam się odnaleźć jego żonę. A mała Fatu w końcu spotkała się ze swoimi rodzicami w niedzielę" - opowiada z zadowoleniem ojciec Federico.

Zakonnicy śpiewają psalm 72: „Bronić będzie pokornych w narodzie / i przyjdzie z pomocą dzieciom ubogich". Ze śpiewem zlewa się płacz dzieci. Wysoko w górze huczą francuskie samoloty. „Bóg zbawia" to imię chłopca, który dopiero poznał, co to strach. Czy wkrótce zapanuje pokój?

PKWP/ Eva-Maria Kolmann

Tłum. z jęz. ang. Paweł Borkowski

Zostałeś zapisany pomyślnie do naszego newslettera
Uzupełnij puste pole!
Podany adres email jest już na liście.
  • Parlamentarny zespół ochrony chrześcijan w świecie

    Zespół tworzą posłowie i senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej, stanowią niepolityczną grupę, zainteresowaną problematyką prześladowań chrześcijan na świecie. Celem powołania Zespołu jest bieżące monitorowanie sytuacji prześladowanych chrześcijan na świecie oraz - w miarę możliwości - przeciwdziałanie temu zjawisku.

    Kid

Dane kontaktowe

Pomoc Kościołowi w Potrzebie - Sekcja Polska
ul. Wiertnicza 142, 02-952 Warszawa
tel./fax.: +48 22 845 17 09
email: info@pkwp.org
godziny otwarcia: 8.00 - 16.00 od pn. do pt.

Biuro Regionalne w Krakowie
ul. Stradomska 6, 31-058 Kraków
tel.: +48 512 194 534
email: biuro.krakow@pkwp.org
godziny otwarcia:
9.00 - 17.00 od pn. do pt.

Biuro Regionalne w Poznaniu
ul. Szewska 18, 61-760 Poznań
tel.: +48 61 881 88 19
email: biuro.poznan@pkwp.org
godziny otwarcia: 9.00 - 17.00 od pn. do pt.

Konta złotówkowe:
ING Bank Śląski o/ Warszawa
31 1050 1025 1000 0022 8674 7759

PKO BP o/ Warszawa
87 1020 1068 0000 1402 0096 8990

Konta walutowe:
Euro EUR
PL 47 1050 1025 1000 0023 4085 9988
SWIFT: INGBPLPW

Dolary USD
PL 25 1050 1025 1000 0090 7713 6449
SWIFT: INGBPLPW

Nr konta dla zamówień:
ING Bank Śląski o/Warszawa
81 1050 1025 1000 0090 6233 6830

Pomoc Kościołowi w Potrzebie

Partnerzy:

Code & Design: REBORN

Twój
koszyk

BRAK PRODUKTÓW