Dołącz do nas
na facebooku

Odwiedź nasz profil

Dołącz do nas
na YouTube

Odwiedź nasz kanał

Śledź nas
na Twitterze

Welcome!

Liban: „Znaleźliśmy się w stanie wojny”

W wyniku wojny w Strefie Gazy w południowym Libanie codziennie dochodzi do ostrzału rakietowego. Szczególnie dotknięte są obszary w pobliżu granicy z Izraelem. Potrzeba ogromu modlitwy.

"Oczy całego świata zwrócone są na wojnę w Strefie Gazy, ale media rzadko informują o fakcie, że doprowadziła ona do konfliktu zbrojnego w południowym Libanie" - powiedziała Marielle Boutros koordynator projektów PKWP w Libanie. "Podobnie jak w przypadku ludzi w Strefie Gazy, nie jest to pierwsza wojna, której musieli doświadczyć mieszkańcy południowego Libanu. Nie radzą sobie już z hałasem rakiet i przeżywają traumę. Naprawdę potrzebują naszych modlitw".

Liban

Maronicki arcybiskup Tyru, bp Charbel Abdallah, powiedział, że pomimo faktu, iż "znajdujemy się stanie wojny", większość ludzi, którzy uciekli do Bejrutu lub dalej na północ, wróciła teraz do domu, ponieważ brakowało im pieniędzy. W dziesięciu parafiach w pobliżu granicy z Izraelem, które stanowią prawie całą maronicką archidiecezję Tyru, powróciło już 70% wiernych. Niestety parafie Alma el Chaeb i Quzah są jednak nadal prawie puste, ponieważ leżą całkowicie na obszarach nalotów; duża część domów została tam całkowicie zniszczona.

Środki do życia zniszczone na lata

Według arcybiskupa, mieszkańcy tych dziesięciu parafii nie mogą już zbierać plonów, ponieważ ich pola są teraz strefą konfliktu. Ponadto wiele pożarów spowodowanych przez bomby fosforowe zniszczyło pola uprawne i drzewa owocowe, co będzie miało wpływ na przyszłe lata.

Arcybiskup Abdallah ubolewa, że wszyscy ci ludzie, którzy zostali okradzeni ze swojego jedynego źródła dochodu, nie otrzymują żadnej pomocy od państwa: "W obliczu tak wielu potrzeb państwo jest całkowicie nieobecne. Ludzie stają się coraz biedniejsi i nie mogą już żyć godnie. Ze względu na ekstremalną inflację, ubezpieczenie z funduszu ubezpieczeń społecznych na pobyty w szpitalu, wizyty u lekarza lub lekarstwa są niemal niedostępne".

Arcybiskup odwiedza parafie pomimo śmiertelnego zagrożenia

Liban

W każdą niedzielę, a czasem także w ciągu tygodnia, arcybiskup Abdallah sam odwiedza parafie dotknięte wojną, choć już dwukrotnie podczas jego wizyt w pobliżu lądowały bomby. Po mszy spotyka się z wiernymi. Po uroczystościach słuchamy ludzi, aby zobaczyć, jakie mają potrzeby i pomóc im naszymi skromnymi środkami". Arcybiskup Abdallah odkrył, że te wizyty "ogromnie zachęcają ludzi; czują, że nie zostali pozostawieni na lodzie przez Kościół".

Aby móc pomagać ludziom, lokalny Kościół, który jest jednym z najbiedniejszych w kraju, jest zależny od wsparcia z zewnątrz. "Na szczęście obecne są organizacje katolickie, takie jak PKWP i inne organizacje pozarządowe", relacjonuje maronicki arcybiskup, który jest bardzo wdzięczny za wieloletnią pomoc PKWP. "Każdego miesiąca dostarcza paczki żywnościowe tysiącom potrzebujących rodzin, udzielając w ten sposób istotnego wsparcia. Ponadto setki chorych osób otrzymują comiesięczną pomoc w zakupie leków. Organizacja charytatywna wyposażyła również ośrodek zdrowia w jednej z naszych dużych parafii, aby wspierać lokalne rodziny. Bardzo dziękujemy wszystkim dobroczyńcom za ich hojność! Proszę, módlcie się za nas, módlcie się, aby ta wojna na Bliskim Wschodzie zakończyła się tak szybko, jak to możliwe!"

Twój
koszyk

BRAK PRODUKTÓW