Dołącz do nas
na facebooku

Odwiedź nasz profil

Dołącz do nas
na YouTube

Odwiedź nasz kanał

Śledź nas
na Twitterze

Welcome!

Grupy dżihadystów wywieszają czarne flagi w Mozambiku

"To, co się dzieje, to hańba", ubolewa biskup Pemby po niedawnym ataku w jego diecezji. W poniedziałek 23 marca w ciągu kilku godzin uzbrojona grupa terrorystów zaatakowała i zajęła port Mocímboa da Praia, mieście liczącym około 20 tys. mieszkańców, stolicy dystryktu o tej samej nazwie w prowincji Cabo Delgado, na północy Mozambiku.

Grupy dżihadystów wywieszają czarne flagi w Mozambikufot. Leandro Martins

Według lokalnych źródeł napastnicy palili budynki publiczne, uwalniali osadzonych z miejscowego więzienia, a nawet swobodnie patrolowali ulice. Znakiem demonstracji siły było wywieszenie przez rebeliantów czarnej flagi, która jednoznacznie identyfikuje ich jako członków islamskich grup dżihadystycznych. Lokalne doniesienia prasowe mówią o „chaosie i panice” w czasie, gdy Mocímboa znajdowała się pod ich kontrolą.

W telefonicznej rozmowie z Pomocą Kościołowi w Potrzebie (ACN International), biskup Pemby, Luiz Fernando Lisboa, potwierdził te informacje: „Przyszli i poszli jak chcieli. Nie było żadnej skutecznej reakcji ze strony sił bezpieczeństwa, spośród których wielu uciekło, ponieważ atakujący byli liczniejsi niż oni. W ten sposób siły bezpieczeństwa pozostawiły napastnikom żywność, zaopatrzenie, pojazdy i sprzęt wojskowy. Niektórzy z atakujących byli ubrani w mundury wojskowe. Wezwane posiłki dotarły dopiero po rozproszeniu się agresorów”.

- To jest tragedia. To, co dzieje się w Mozambiku, to hańba. To prawdziwy wstyd, że nasi ludzie są poniżani w ten sposób - podkreślił bp Lisboa.

Punkt zwrotny?

Atak ten może oznaczać punkt zwrotny w rosnącej niestabilności, której doświadcza się w północnym Mozambiku od października 2017 roku. Do tej pory napaści miały miejsce głównie na słabo zaludnionych obszarach wiejskich. Z tego względu rebelianci celowo zorganizowali pokaz siły w stolicy okręgu.

W związku z tym wśród ludności narasta strach. - Ludzie się boją. Terroryści zostawili wiadomość, że wrócą. Jeśli mogli zaatakować Mocímboa, które jest największym miastem w regionie, to mieszkańcy Palmy, Muedy i Makomii mają powody, by czuć się zagrożeni. Są przerażeni, już wcześniej byli wystraszeni, ale teraz jest gorzej - podkreśla bp Lisboa.

Niedawno islamska grupa terrorystyczna Daesh (ISIS) przyznała się do odpowiedzialności za inne ataki w prowincji Cabo Delgado. Na początku marca po starciach z siłami rządowymi organizacja przyznała się przez Internet do winy za śmierć żołnierzy armii Mozambiku. Wcześniej, 19 lutego, w małym miasteczku Chiculua w dystrykcie Palma zginęło co najmniej czterech żołnierzy - uważa się, że to właśnie Daesh odpowiada za spalenie wielu domów oraz grabieże sklepów i zakładów pracy w tym regionie.

Nie trzeba dodawać, że wspólnota wierzących z wielką troską śledzi rozwijającą się sytuację. - Ataki z 23 marca zwiększyły poczucie niepewności. Niemniej jednak, Kościół katolicki pomimo oczywistego zagrożenia dalszymi napadami zbrojnymi, pozostanie nadal blisko ludzi - zapewnił nas bp Luiz Fernando.

Twój
koszyk

BRAK PRODUKTÓW