PKWP: rekordowe wsparcie dla prześladowanych i potrzebujących chrześcijan w 2025 roku

Organizacja Pomocy Kościołowi w Potrzebie (ACN) otrzymała w 2025 roku 145,8 mln euro w darowiznach i zapisach testamentowych. Dzięki wsparciu 363 176 dobroczyńców z całego świata organizacja sfinansowała w 2025 roku 5368 projektów w 141 krajach. Pomoc objęła działalność duszpasterską, formację, budowę infrastruktury kościelnej oraz działania humanitarne.

Największym beneficjentem pomocy PKWP były w ubiegłym roku Indie, a następnie Ukraina, Liban i Syria. Środki trafiły do wspólnot chrześcijańskich zmagających się z prześladowaniami, dyskryminacją, wojną i głębokim kryzysem gospodarczym.

Bez naszych dobroczyńców żadna z tych inicjatyw nie byłaby możliwa. Dzięki ich hojności Kościół mógł pozostać znakiem nadziei dla milionów ludzi żyjących w ubóstwie, dotkniętych wojną, dyskryminacją i prześladowaniami – podkreśla Regina Lynch, prezes wykonawcza ACN International.

Rekordowe wsparcie dla kapłanów i seminarzystów

Jednym z najważniejszych obszarów działalności PKWP pozostaje pomoc duchowieństwu. W 2025 roku organizacja przekazała 1 887 721 stypendiów mszalnych, z których skorzystało 40 207 kapłanów, czyli około co dziesiąty ksiądz na świecie. Jest to najwyższy wynik w historii działalności organizacji.

Dla wielu księży posługujących w krajach ubogich lub ogarniętych konfliktami stypendia mszalne stanowią podstawowe źródło utrzymania i umożliwiają dalsze prowadzenie pracy duszpasterskiej.

PKWP wsparła także formację 13 368 seminarzystów, co oznacza, że pomoc otrzymał co ósmy przyszły kapłan na świecie. Najwięcej beneficjentów pochodziło z Afryki (ponad 8300 seminarzystów), co odzwierciedla dynamiczny rozwój Kościoła na tym kontynencie.

Ponadto około 20 tysięcy sióstr zakonnych skorzystało bezpośrednio lub pośrednio z projektów finansowanych przez PKWP. Pomoc obejmowała m.in. formację, wsparcie utrzymania, budowę i remonty klasztorów oraz zakup środków transportu.

W 2025 roku PKWP rozprowadziła na całym świecie 520 816 publikacji religijnych. Wśród nich znalazło się ponad 111 tysięcy egzemplarzy Biblii i Nowego Testamentu oraz ponad 214 tysięcy książek z serii YOUCAT, wspierających formację dzieci, młodzieży i dorosłych.

rekordowe wsparcie

Afryka i Bliski Wschód priorytetem pomocy

Największa część środków (34,5 proc. całej pomocy) została przeznaczona dla Afryki. Wynika to z nasilających się prześladowań, działalności islamskich ugrupowań terrorystycznych, masowych przesiedleń oraz dynamicznego rozwoju wspólnot chrześcijańskich. Szczególnie wzrosło wsparcie dla Burkina Faso, Nigru i Mali.

Na Bliski Wschód trafiło 17,1 proc. wszystkich środków. Liban, Syria i Irak należały do krajów, które otrzymały największą pomoc. PKWP skierowała ponad 80 proc. swojej światowej pomocy humanitarnej właśnie do tego regionu, dotkniętego trwającymi konfliktami zbrojnymi i ich dramatycznymi konsekwencjami.

Na Azję i Oceanię przeznaczono 19 proc. pomocy, natomiast 16,4 proc. trafiło do krajów Ameryki Łacińskiej. Wsparcie odpowiadało tam na takie wyzwania, jak niedobór kapłanów, masowe migracje oraz trudne warunki funkcjonowania Kościoła.

Kościoły, seminaria i formacja świeckich

Oprócz pomocy dla duchowieństwa PKWP finansowała również budowę i remonty kościołów, seminariów, klasztorów oraz ośrodków duszpasterskich. Organizacja wspierała także formację katechistów i zaangażowanych świeckich, którzy w wielu regionach świata pełnią kluczową rolę tam, gdzie brakuje kapłanów.

Sprawozdanie roczne PKWP za 2025 rok zostało zatwierdzone 25 czerwca przez Radę Nadzorczą organizacji podczas posiedzenia w Rzymie. Dokument został również poddany audytowi firmy PwC. Na działalność statutową przeznaczono 78,7 proc. wszystkich wydatków. Z tej kwoty 83,4 proc. stanowiło bezpośrednie finansowanie projektów, natomiast pozostałe 16,6 proc. przeznaczono na działalność informacyjną, formację wiary oraz działania na rzecz prześladowanych i cierpiących chrześcijan.

Koszty administracyjne wyniosły 8,5 proc. wszystkich wydatków, natomiast 12,8 proc. przeznaczono na obsługę dobroczyńców i pozyskiwanie funduszy.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) została założona w 1947 roku. Jako fundacja papieska wspiera Kościół tam, gdzie chrześcijanie doświadczają prześladowań, dyskryminacji i ubóstwa. Pomaga wspólnotom w prowadzeniu działalności duszpasterskiej oraz życiu wiarą.

pkwp rekordowe wsparcie

„Najważniejsze jest teraz odbudowanie ludzkiego życia” – mówi arcybiskup Caracas

Kościół w Wenezueli nie tylko niesie pomoc ofiarom katastrofalnych trzęsień ziemi, ale przygotowuje się także do długotrwałego wsparcia osób, które przeżyły dramat. „Dla tych, którzy ocaleli, to cud. Ale straciliśmy bardzo wielu ludzi” – mówi arcybiskup Caracas Raúl Biord w rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN).

Skala tragedii wciąż rośnie. Według oficjalnych danych z soboty, 27 czerwca, śmierć poniosło już ponad 1400 osób, a przeszło 3000 zostało rannych. Dziesiątki tysięcy ludzi nadal uznawane są za zaginione.

W wielu regionach nadal nie ma prądu. Liczne budynki całkowicie się zawaliły, a wiele innych zostało tak poważnie uszkodzonych, że nie nadają się do zamieszkania. Według źródeł kościelnych około 250 tysięcy osób mogło stracić dach nad głową. W wielu miejscach zamknięte pozostają również banki, co uniemożliwia mieszkańcom dostęp do gotówki potrzebnej do zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Musimy dobrze zorganizować pomoc, ponieważ potrzeby są ogromne. Najważniejsze jest teraz odbudowanie ludzkiego życia – podkreśla arcybiskup Biord.

caracas

Cud pośród ruin

Najbardziej ucierpiała diecezja La Guaira, szczególnie nadmorski region sąsiadujący z Caracas. Poważnym zniszczeniom uległo tam seminarium świętych Piotra i Pawła.

Seminarzyści przebywali w budynku, gdy rozpoczęło się trzęsienie ziemi. Kilku odniosło lekkie obrażenia, ale wszyscy, razem z wychowawcami, zdołali się ewakuować. To prawdziwy cud. Sam budynek został jednak poważnie uszkodzony i nie nadaje się do użytku. Stracili dosłownie wszystko, nawet ubrania i buty – opowiada arcybiskup.

Przez pierwsze dni seminarzyści przebywali w hali sportowej w La Guaira. Obecnie zostali przeniesieni do Caracas, gdzie otrzymują specjalistyczną pomoc psychologiczną, która ma pomóc im poradzić sobie z przeżytą traumą.

„Najważniejsze jest teraz słuchać”

Zdaniem arcybiskupa Biorda właśnie wsparcie psychologiczne i duchowe jest dziś jednym z najważniejszych zadań Kościoła.

Jedną z najważniejszych rzeczy jest teraz umiejętność słuchania. Wiemy o wielu rodzinach, które własnymi rękami wydobywały spod gruzów ciała swoich bliskich – mówi.

Kapłani odwiedzający rannych w szpitalach są świadkami cierpienia, którego trudno opisać słowami. W wiadomości przesłanej do PKWP jeden z księży relacjonuje swoją wizytę w szpitalu w Caracas.

Zanim udzieliłem sakramentu namaszczenia chorych jednej z matek, zapytałem ją, jak się czuje. Uśmiechnęła się i odpowiedziała: „Żyję”. Po chwili dodała: „Wszystko będzie dobrze. Właśnie amputowano mi obie nogi, ale damy radę”. Inna kobieta poprosiła mnie: „Pomódl się za moje małe dzieci, które zginęły”. Młoda dziewczyna, zalewając się łzami, opowiedziała, że straciła rodziców, dziadków i rodzeństwo. To rzeczywistość, która dosłownie miażdży człowieka – napisał kapłan.

Wobec tak ogromnego cierpienia Kościół przygotowuje się do długofalowego towarzyszenia ocalałym.

Straciliśmy bardzo wiele. Teraz musimy otoczyć troską tych, którzy przeżyli. Kapłani, osoby konsekrowane, wolontariusze Caritas i świeccy pracownicy duszpasterscy będą przez wiele miesięcy towarzyszyć tysiącom osób dotkniętych głęboką traumą. Jednym z najważniejszych zadań naszej diecezji będzie przygotowanie i wsparcie tych, którzy podejmą tę posługę – wyjaśnia arcybiskup.

Wsparcie PKWP

Pośród tragedii szczególnym umocnieniem okazały się dla arcybiskupa słowa Ojca Świętego.

Papież przysłał mi piękny list. Byłem nim głęboko poruszony – mówi hierarcha.

Arcybiskup dziękuje również PKWP oraz innym organizacjom międzynarodowym za okazywaną pomoc.

Naprawdę potrzebujemy waszego wsparcia. Dzięki niemu możemy wspólnie odbudowywać życie naszych ludzi i przyszłość naszego kraju – podkreśla.

Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie przeznaczyło już pierwsze 100 tysięcy euro na wsparcie Kościoła w Wenezueli. Środki zostaną wykorzystane na pomoc kapłanom, wspólnotom zakonnym i świeckim pracownikom duszpasterskim, którzy mimo że sami ucierpieli w katastrofie, nadal przyjmują rodziny poszkodowanych, towarzyszą ofiarom i niosą im wsparcie duchowe.

Jednocześnie PKWP, we współpracy z lokalnym Kościołem, prowadzi ocenę kolejnych potrzeb i deklaruje zaangażowanie także w długoterminową odbudowę terenów dotkniętych katastrofą.

caracas

Wenezuela: PKWP przeznacza 100 tys. euro na wsparcie Kościoła po katastrofalnych trzęsieniach ziemi

Służby ratunkowe nieprzerwanie przeszukują gruzy w poszukiwaniu ocalałych po niszczycielskich trzęsieniach ziemi, które 24 czerwca nawiedziły Wenezuelę. W tym samym czasie Kościół katolicki pozostaje na pierwszej linii pomocy. Otwiera swoje świątynie dla osób, które straciły wszystko, i wspierając tysiące ludzi pogrążonych w żałobie, niepewności oraz strachu.

Według najnowszych oficjalnych danych śmierć poniosło co najmniej 235 osób, ponad 4300 zostało rannych, a około 200 wciąż czeka na wydobycie spod zawalonych budynków. Tysiące mieszkańców nadal uznaje się za zaginionych lub ich los pozostaje nieznany. Choć władze krajowe potwierdziły dotąd ponad 2200 poszkodowanych rodzin, regionalne władze stanu La Guaira szacują, że tylko tam katastrofa dotknęła około 70 tysięcy rodzin. Akcja ratunkowa trwa przez całą dobę, a pełna skala zniszczeń nadal nie jest znana.

W odpowiedzi na tragedię organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) zatwierdziła natychmiastową pomoc w wysokości 100 tysięcy euro dla Kościoła w Wenezueli. Środki mają wesprzeć kapłanów i wspólnoty zakonne, które mimo własnych strat przyjmują poszkodowanych, otaczają opieką rodziny oraz niosą duchowe wsparcie społecznościom dotkniętym tragedią.

Kościół w Wenezueli ma doświadczenie w towarzyszeniu cierpiącym, ponieważ kraj od wielu lat zmaga się z kryzysami. Pozostaje blisko ludzi, pociesza pogrążonych w żałobie, wspiera rodziny poszukujące swoich bliskich i otwiera drzwi wszystkim potrzebującym schronienia – mówi Luis Vildoso, kierownik projektów PKWP odpowiedzialny za Wenezuelę. – Równocześnie oceniamy skalę zniszczeń, aby określić, w jaki sposób PKWP może najlepiej wesprzeć Kościół zarówno w działaniach ratunkowych, jak i w długofalowej odbudowie jego misji.

wenezuela trzesienie ziemi

Msza święta, która przeniosła się na ulicę

Jedno z najbardziej poruszających świadectw przekazanych PKWP pochodzi od ks. Ignatia Caleyi z diecezji Petare. W uroczystość św. Jana odprawiał Mszę św., gdy ziemia zaczęła gwałtownie się trząść.

Kościół był wypełniony wiernymi. Gdy podczas drugiego czytania rozpoczęły się silne wstrząsy, wszyscy opuścili świątynię. Kapłan nie przerwał jednak Eucharystii – kontynuował jej sprawowanie na ulicy.

To, co początkowo było jedynie ewakuacją, szybko stało się niezwykłym świadectwem wiary. Do modlących się dołączyli mieszkańcy pobliskich budynków mieszkalnych oraz pacjenci i personel ewakuowanego szpitala. W obliczu śmiertelnego zagrożenia liturgia stała się źródłem pokoju, nadziei i duchowej siły dla całej wspólnoty.

Jak podkreśla PKWP, to wydarzenie doskonale pokazuje jedną z najważniejszych misji Kościoła w czasie katastrofy – pozostać tam, gdzie ludzie najbardziej potrzebują nadziei.

„Moja rodzina nadal jest zaginiona”

Inny kapłan z La Guairy podzielił się z PKWP osobistym dramatem. Choć jego parafia i dom parafialny nie ucierpiały, kilku członków jego rodziny, w tym trzyletnia siostrzenica, nadal uznawanych jest za zaginionych.

Mimo własnego bólu nie przestaje troszczyć się o parafian. Wychodzi na ulice, rozmawia z ludźmi, modli się z tymi, którzy stracili domy, i niesie pociechę pogrążonym w rozpaczy. Jednocześnie przeżywa ten sam dramat, co tysiące wenezuelskich rodzin czekających na wiadomości o bliskich uwięzionych pod gruzami.

Szczególnie boleśnie tragedię przeżywa stan La Guaira, który już wcześniej doświadczył jednej z największych katastrof naturalnych w historii kraju – tzw. Tragedii Vargas z 1999 roku, kiedy lawiny błotne pochłonęły tysiące ofiar. Skutki obecnego kataklizmu odczuwalne są również w stolicy kraju, Caracas.

wenezuela

Tylko Bóg i wiara mogą ukoić ten ból

Odwiedzaliśmy te ulice, modliliśmy się w tych kościołach i spotykaliśmy się z kapłanami oraz rodzinami, które dziś przeżywają ten koszmar. Dlatego ta tragedia jest dla nas tak bardzo osobista. W każdej wielkiej katastrofie przychodzi moment, kiedy statystyki przestają oddawać dramat ludzi – mówi Maria Lozano, dyrektor działu prasowego ACN International.

Wciąż mamy nadzieję, że spod gruzów uda się uratować kolejnych ludzi. Jednak z każdą godziną, gdy ratownicy docierają do następnych zawalonych budynków, coraz wyraźniej widać prawdziwą skalę tragedii. Rodzice czekają na wiadomości o swoich dzieciach, dzieci szukają rodziców, a całe rodziny nie wiedzą, czy ich bliscy wciąż żyją. Tylko Bóg i wiara mogą przynieść ulgę w takim cierpieniu – dodaje.

PKWP pozostaje w stałym kontakcie z Kościołem w Wenezueli i przygotowuje kolejne formy wsparcia. Obejmą one zarówno pomoc doraźną dla poszkodowanych, jak i odbudowę zniszczonych kościołów oraz infrastruktury duszpasterskiej, aby lokalne wspólnoty mogły nadal otrzymywać pomoc duchową, pastoralną i humanitarną w nadchodzących miesiącach.

Wenezuela: PKWP apeluje o modlitwę za mieszkańców po niszczycielskich trzęsieniach ziemi

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) apeluje o modlitwę za mieszkańców Wenezueli po dwóch silnych trzęsieniach ziemi, które nawiedziły kraj. Kataklizm spowodował śmierć wielu osób, doprowadził do poważnych zniszczeń i sprawił, że tysiące mieszkańców obawia się powrotu do swoich domów.

Do trzęsień ziemi doszło po południu 24 czerwca. Pierwszy wstrząs o magnitudzie 7,2 nastąpił o godz. 18:04 czasu lokalnego, a zaledwie 39 sekund później odnotowano drugi, jeszcze silniejszy – o magnitudzie 7,5. Wstrząsy były odczuwalne na znacznym obszarze kraju i spowodowały rozległe zniszczenia domów, budynków użyteczności publicznej oraz świątyń.

Kościoły otwierają drzwi dla poszkodowanych

Wśród uszkodzonych obiektów znalazły się liczne kościoły, plebanie oraz instytucje kościelne. Wiele z nich doznało poważnych uszkodzeń konstrukcyjnych, jednak mimo to otworzyły swoje drzwi dla rodzin, które nie mogą wrócić do własnych domów.

Arcybiskup Caracas, abp Raúl Biord Castillo, przez wiele godzin odwiedzał najbardziej dotknięte parafie, aby osobiście ocenić skalę zniszczeń.

Właśnie wróciłem z objazdu kilku parafii. Wiele z nich doznało bardzo poważnych uszkodzeń konstrukcyjnych – powiedział w rozmowie z PKWP.

Jak wyjaśnił hierarcha, najbardziej ucierpiała katedra w Caracas oraz około dwunastu innych parafii. Ze względu na przerwy w dostawach prądu i problemy z łącznością nadal nie wiadomo jednak, jak duża jest rzeczywista skala zniszczeń.

W Ñauralí zawalił się dach prawej nawy kościoła. Kościół i plebania w Pagüicie legły w gruzach. Proboszcz cudem uszedł z życiem – dodał arcybiskup.

Zniszczone seminarium i uszkodzone świątynie

Poważnie ucierpiała również diecezja La Guaira. Biskup Pablo Modesto González Pérez poinformował PKWP, że trzęsienie ziemi poważnie uszkodziło diecezjalne seminarium duchowne, które od lat otrzymuje wsparcie od stowarzyszenia.

Nie mamy prądu i wszyscy odczuliśmy skutki kataklizmu. W seminarium zawaliło się wiele ścian. Obecnie przebywamy na parkingu stadionu sportowego i czekamy na strażaków, którzy ocenią stan budynku. Bogu dzięki nikomu z kapłanów nic poważnego się nie stało, choć wiele kościołów zostało poważnie uszkodzonych – powiedział biskup.

Dodał również, że dwa budynki znajdujące się naprzeciw seminarium całkowicie się zawaliły. Odwiedził także Ciudad Chávez – miejscowość liczącą około 20 tysięcy mieszkańców, gdzie PKWP wcześniej wsparło budowę kościoła. Większość bloków mieszkalnych została tam poważnie uszkodzona, choć na szczęście nie doszło do ich całkowitego zawalenia.

Wenezuela trzęsienie ziemi

Kościół niesie pomoc mimo tragedii

Choć wśród kapłanów, diakonów, seminarzystów i sióstr zakonnych nie odnotowano ofiar śmiertelnych, abp Biord potwierdził, że w różnych częściach kraju zginęli ludzie przygnieceni przez zawalające się budynki i mury.

Jak zaznaczył, bilans tragedii mógł być znacznie bardziej dramatyczny.

„Dzięki Bogu był to dzień wolny od pracy. Gdyby było to w zwykły dzień roboczy, kiedy szkoły, urzędy i sklepy są otwarte, liczba ofiar byłaby znacznie większa” – podkreślił.

Mimo ogromnych zniszczeń Kościół natychmiast rozpoczął działania pomocowe.

„Wiele parafii przyjęło osoby, które nie mogły wrócić do swoich domów i spędziły noc w budynkach kościelnych. Za pośrednictwem parafialnej Caritas uruchomiliśmy sieć pomocy. Od jutra rozpoczną się inspekcje, które pozwolą ocenić, które świątynie będzie można ponownie otworzyć. Niech Bóg obdarzy nas siłą i pociechą, abyśmy mogli towarzyszyć naszym wiernym w tych trudnych chwilach” – powiedział arcybiskup.

PKWP: „Najważniejsi są teraz ludzie”

PKWP pozostaje w stałym kontakcie z Kościołem w Wenezueli, który nadal ocenia skalę zniszczeń i najpilniejsze potrzeby. Abp Biord podziękował organizacji za modlitwę i solidarność.

Marco Mencaglia, dyrektor projektów PKWP, podkreślił, że Wenezuela od wielu lat należy do krajów objętych szczególną troską stowarzyszenia.

Najważniejsi są teraz ludzie. Kościół robi to, co zawsze czyni w czasie kryzysów – otwiera swoje drzwi, towarzyszy tym, którzy stracili wszystko, i niesie nadzieję tam, gdzie zapanował strach. Prosimy wszystkich naszych dobroczyńców i przyjaciół o modlitwę za Wenezuelę – powiedział.

Jak dodał, pełna skala zniszczeń nie jest jeszcze znana.

Dopiero gdy zostanie przywrócona łączność i zakończą się inspekcje techniczne, będzie można dokładniej ocenić potrzeby Kościoła i lokalnych wspólnot. Ze swojej strony PKWP deklaruje, że nadal będzie towarzyszyć Kościołowi w Wenezueli poprzez modlitwę i konkretną pomoc – zapewnił Marco Mencaglia.

Wenezuela trzęsienie ziemi

Demokratyczna Republika Konga: kryzys pogłębia się, gdy na północy otwiera się nowy front terroru

Mimo narastającego zagrożenia i widma głodu misjonarze pozostający na miejscu podkreślają, że nie opuszczą swoich wiernych. Jak mówią, są „żywymi znakami obecności Boga” pośród cierpienia.

Setki mieszkańców północnego regionu Górne Uele (Upper Uele) w Demokratycznej Republice Konga zostały zmuszone do ucieczki ze swoich domów po serii brutalnych ataków przeprowadzanych przez niezidentyfikowane grupy zbrojne. Relacje przekazane organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) przez misjonarzy pracujących w regionie wskazują na narastający kryzys humanitarny.

Tysiące osób napływają do większych miast, które nie są przygotowane na przyjęcie tak dużej liczby uchodźców wewnętrznych. Jak relacjonuje o. Claudino Gomes, misjonarz kombonianin pracujący w Isiro, miasto „obudziło się wraz z masowym napływem przesiedleńców” przybywających z dziesiątek wiosek położonych w głębi kraju. Niektórzy pokonali pieszo nawet 125 kilometrów, szukając schronienia.

Przemoc dociera do dotąd spokojnych regionów

Sytuacja zaskoczyła mieszkańców i misjonarzy. Dotychczas większość walk w Demokratycznej Republice Konga koncentrowała się na wschodzie kraju, zwłaszcza w prowincjach Kiwu Północne i Kiwu Południowe.

Skala przemocy jest alarmująca. Jak relacjonuje o. Claudino, w miejscowości Elimba napastnicy zamordowali kilka osób zajmujących się wydobywaniem złota na niewielką skalę. Również duża wieś Ndubala doświadczyła ataków, które przyniosły śmierć i zniszczenie.

Wszyscy zadają sobie pytanie, jak długo potrwa ta przemoc – mówi kapłan.

Mimo dramatycznych okoliczności mieszkańcy Isiro okazali ogromną solidarność. Wiele rodzin otworzyło swoje domy dla uchodźców, przyjmując pod dach nawet od 10 do 20 osób. W pomoc zaangażowały się również lokalne władze oraz Kościół.

Przesiedleńcy znaleźli schronienie w klasztorach oraz parafiach katolickich i protestanckich. W parafii św. Anny, gdzie posługuję, przyjmujemy osoby potrzebujące dachu nad głową i wspieramy rodziny, które otworzyły przed nimi swoje drzwi. Obecnie przebywa u nas 140 osób, a dodatkowo dostarczamy ryż i fasolę 40 rodzinom – wyjaśnia misjonarz.

Większość katolików z około 40 wspólnot rozsianych po sawannie i terenach wiejskich schroniła się obecnie w Isiro. Parafia zapewnia im nie tylko pomoc materialną, ale również wsparcie medyczne, duszpasterskie i psychologiczne.

Organizujemy dla dzieci zajęcia sportowe, katechezę i wspólną modlitwę. Parafia św. Anny stała się duchowym domem dla wszystkich przesiedleńców – podkreśla o. Claudino.

demokratycznej republice konga

Widmo głodu

Potrzeby jednak stale rosną. Lokalne życie gospodarcze zostało niemal całkowicie sparaliżowane.

Pola fasoli i orzeszków ziemnych, gotowe do zbiorów i kolejnych zasiewów, zostały porzucone. Zginęło całe bydło, a domy spalono. Wszystko przepadło. Widmo głodu jest już wyraźnie widoczne – ostrzega kapłan.

Podobne świadectwa napływają od innych misjonarzy pracujących w regionie. O. Bienvenu Clemy, kombonianin odpowiedzialny za parafię Matki Bożej Bolesnej w Mungbere, mówi o wszechobecnym strachu i niepewności.

Mungbere zawsze było spokojnym miejscem. Jednak od około miesiąca żyjemy w cieniu walk pomiędzy siłami rządowymi a rebeliantami – tłumaczy.

Większość mieszkańców uciekła, lecz wspólnota misjonarzy zdecydowała się pozostać.

Zostaliśmy z najuboższymi, ponieważ niektórzy nie mają dokąd pójść. Największym problemem jest dziś wyżywienie ludzi. Ze względu na niebezpieczeństwo nie mogą już uprawiać swoich pól. Dzielimy się tym, co mamy, i modlimy się o powrót pokoju – mówi kapłan.

„Bóg nie opuszcza swojego ludu”

Do solidarności z mieszkańcami regionu zaapelował również o. Marcelo Oliveira, kolejny misjonarz komboniański związany z tym obszarem.

Podkreśla on, że misjonarze pozostaną przy swoich wiernych niezależnie od okoliczności.

Bóg nie opuszcza swojego ludu, ale idzie razem z nim. Dlatego także my, misjonarze, będziemy nadal towarzyszyć ludziom mimo prześladowań, cierpienia i braków materialnych. Chcemy być żywymi znakami obecności Boga – podkreśla.

Obecność Kościoła w regionie jest możliwa również dzięki wsparciu projektów finansowanych przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Organizacja wspiera formację katechistów, inicjatywy duszpasterskie oraz utrzymanie miejscowych kapłanów poprzez stypendia mszalne.

PKWP apeluje do wszystkich dobroczyńców i przyjaciół organizacji o modlitwę za Kościół w Demokratycznej Republice Konga oraz za wszystkich mieszkańców regionu dotkniętych przemocą i przymusowymi przesiedleniami.