Nigeria: Radość w Cieniu Cierpienia

W sercu Afryki, gdzie codzienność przesiąknięta jest zarówno trudami, jak i niezłomnym duchem, odkryliśmy prawdziwe oblicze Nigerii. Kraj kontrastów, który mimo swoich licznych wyzwań, zaskakuje radością życia i głęboką wiarą swoich mieszkańców.

Abudża: Stolica Nadziei i Wyzwań

Abudża, nowoczesna stolica Nigerii, to miejsce, gdzie przeszłość styka się z przyszłością. Wśród błyszczących wieżowców i luksusowych rezydencji, widzimy także obszary nędzy, gdzie ludzie walczą o przetrwanie każdego dnia. Przechadzając się po jej ulicach, nie sposób nie dostrzec ogromnych kontrastów – bogactwo obok skrajnej biedy.

„Każdy dzień jest walką, ale Bóg daje nam siłę, by ją przetrwać” – mówi starszy mężczyzna, siedząc przed skromnym domem zbudowanym z cegieł i blachy falistej. Jego oczy pełne są zmęczenia, ale w głosie słychać determinację. „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,10), cytuje Biblię z głęboką wiarą.

Dane i Statystyki: Oblicza Nigerii

Nigeria, z populacją przekraczającą 200 milionów ludzi, jest najludniejszym krajem Afryki. Ponad 40% z jej obywateli żyje poniżej granicy ubóstwa. Abudża, mimo swojego dynamicznego rozwoju, nie jest wolna od problemów społecznych. W stolicy i jej okolicach tysiące ludzi żyją w ubogich warunkach, bez dostępu do podstawowych usług.

Nigeria: Radość w Cieniu Cierpienia
fot. Michał Banach (ACN Polska)

„Nie mamy wiele, ale cieszymy się z tego, co mamy. Każdy dzień jest darem” – mówi mężczyzna, który codziennie dojeżdża do miasta na rowerze, by sprzedawać owoce. Jego proste życie jest przepełnione radością z małych rzeczy, które wielu z nas mogłoby uznać za oczywiste.

Diecezja Lafia: Wiara w Trudnych Czasach

Diecezja Lafia, położona w sercu Nigerii, to miejsce, gdzie spotykamy ludzi, którzy każdego dnia dają świadectwo swojej wiary i niezłomności. Chrześcijanie w tym regionie często padają ofiarą prześladowań. W ciągu ostatnich kilku lat, zginęło tu ponad 8 tysięcy wyznawców Chrystusa.

Nigeria: Radość w Cieniu Cierpienia
fot. Michał Banach (ACN Polska)

„Nasza wiara jest silniejsza niż strach. Wiemy, że Bóg jest z nami, nawet w najtrudniejszych chwilach” – mówi młoda kobieta, trzymając w rękach różaniec. Jej oczy błyszczą determinacją, a w głosie słychać niezachwianą wiarę. „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego” (Ps 23,1), dodaje, wyrażając swoje głębokie przekonanie, że Bóg czuwa nad jej rodziną.

Codzienność w Slumsach: Życie na Krawędzi

Wśród wąskich uliczek i zatłoczonych zakątków slumsów Abudży, widzimy dzieci bawiące się wśród odpadków, kobiety sprzedające skromne towary na straganach, mężczyzn pracujących w warunkach dalekich od godnych. Mimo to, wszędzie, gdzie się nie obejrzymy, spotykamy uśmiechy i serdeczność.

Nigeria: Radość w Cieniu Cierpienia
fot. Michał Banach (ACN Polska)

„Nie mamy wielu luksusów, ale mamy siebie nawzajem i to daje nam siłę” – mówi kobieta, przygotowująca posiłek na prowizorycznym piecyku. „Ufaj Panu z całego serca i nie polegaj na swoim rozsądku!” (Prz 3,5), dodaje, podkreślając, że jej życie opiera się na wierze i wzajemnym wsparciu.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie: Niezłomna Wiara i Wsparcie

Pomimo trudności, mieszkańcy Nigerii znajdują siłę w swojej wierze i wzajemnym wsparciu. Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) od lat niesie pomoc chrześcijanom prześladowanym na całym świecie, także w Nigerii. Wspierając budowę kościołów, edukację oraz pomoc humanitarną, PKWP daje nadzieję tym, którzy jej najbardziej potrzebują.

„Dzięki wsparciu PKWP, możemy kontynuować naszą misję i nieść światło w mrokach prześladowań” – mówi lokalny duchowny. „Nadzieja, którą niesiemy, jest silniejsza niż strach przed prześladowaniami. Wiemy, że Bóg jest z nami, a organizacje takie jak PKWP pomagają nam trwać w wierze”.

Nigeria: Radość w Cieniu Cierpienia
fot. Michał Banach (ACN Polska)

Nigeria to kraj pełen wyzwań, ale i niesamowitej determinacji. Odwiedzając Abudżę i diecezję Lafia, doświadczyliśmy nie tylko trudów codzienności, ale i niezwykłej radości z prostych rzeczy oraz głębokiej wiary, która daje ludziom siłę do przetrwania. W obliczu cierpienia, mieszkańcy tych regionów uczą nas, jak cieszyć się życiem i dziękować za każdy dzień. Dzięki wsparciu takich organizacji jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie, chrześcijanie w Nigerii mogą dalej kultywować swoją wiarę i odnajdywać nadzieję w najtrudniejszych warunkach.

POMÓŻ TERAZ

87 1020 1068 0000 1402 0096 8990 z dopiskiem „Nigeria”

Korzystając z serwisu Przelewy24.pl przekaż ofiarę

POMÓŻ TERAZ

Wychowani na tej i dla tej ziemi. S.O.S. dla Ziemi Świętej

Mówią o pokoju, choć w ich domu trwa rywalizacja o to, kto bardziej będzie w stanie zranić drugiego. Wielu z nich, przytłoczonych obrazem pustych ulic i zamkniętych sklepów, dalej żyje w Ziemi Świętej. Pozostanie w swoim domu to dla nich misja, by wśród podziałów szukać pomostów. Świadectwo pokoju, jakie niosą chrześcijanie, nagłaśnia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Ziemia Święta, podzielona murem, a po obu stronach chrześcijanie. W Betlejem przytłoczeni obrazem pustych ulic, bo bez pielgrzymów nie mają po co otwierać swoich sklepów. W Jerozolimie spragnieni, by znowu usłyszeć polskie pieśni na Via Dolorosa. Pomoc Kościołowi w Potrzebie dotarła do nich przed Wielkanocą. Pracownicy papieskiej organizacji byli po jednej i drugiej stronie muru. Wysłali im komunikat, że Ziemia Święta potrzebuje ich świadectwa.

Wychowani na tej i dla tej ziemi S.O.S. dla Ziemi Świętej
fot. Michał Banach (ACN Polska)

Do PKWP docierają informacje o co najmniej kilkudziesięciu rodzinach, które myślą o tym, by wyjechać. O. Jerzy Kraj OFM, dyrektor Centrum Informacji Chrześcijańskiej w Jerozolimie, przypomina, że chrześcijanie żyją w dwóch społecznościach: izraelskiej i arabskiej, których relacje nazwał rywalizacją o to, kto będzie w stanie bardziej zranić drugiego. „Dlatego można użyć określenia, że chrześcijanie znaleźli się między młotem a kowadłem. Starają się tak żyć, by tym, którzy oddalili się od siebie, pokazać drogę spotkania” – zauważa o. Kraj.

Ewa Rishmawi, która w Betlejem mieszka od 36 lat, w rozmowie z Pomocą Kościołowi w Potrzebie, prosi, by pamiętać o Ziemi Świętej w modlitwie. „Ludzie często pytają, co mogą zrobić. Módlmy się, bo tym, czego najbardziej chcemy, jest pokój” – wyjaśnia.

Roni Tabash pracuje w sklepie, jaki założył jego dziadek. Rodzinny biznes ciągnie się już od blisko 90 lat. Żyje z niego kilkadziesiąt rodzin, które w warsztatach przygotowują przeznaczone do sprzedaży pamiątki z drewna oliwnego. „Naszą misją jest pozostać w Ziemi Świętej, nawet jeśli nie ma pracy” – zaznacza Roni, który doskonale radzi sobie z językiem polskim, a swój sklep nazywa polską ambasadą.

Wychowani na tej i dla tej ziemi. S.O.S. dla Ziemi Świętej
fot. Michał Banach (ACN Polska)

Pomoc Kościołowi w Potrzebie miała okazję widzieć, jak pracują chrześcijanie w swoich warsztatach. Miral zajmuje się przygotowaniem różańców i bransoletek. „To moje główne źródło utrzymania. Mam nadzieję, że nasze wyroby dalej będą kupowane” – powiedziała. Inna z kobiet, również przygotowująca różańce, wyjaśniła, że pracuje w warsztacie od 15 lat, a rzemiosła nauczył ją tata.

„Każdy zakup pamiątek, jakie wykonują chrześcijanie, wspiera ich obecność w Ziemi Świętej. Potrzebujemy wspólnoty, żywych kamieni” – podkreśla o. Jerzy Kraj.

Nour z Betlejem, której świadectwo opublikował Łaciński Patriarchat Ziemi Świętej, wyjaśniła na nagraniu, że wobec tego wszystkiego, co dzieje się w regionie, wiara stała się dla niej siłą. „Nie wolno nam zapomnieć, że jako dzieci Boga wszyscy mamy nadzieję i ufamy, że On jest z nami i nie opuści nas w takich okolicznościach” – zaznaczyła. Z jej ust padł apel do światowych przywódców, by wspierali pokojowe sposoby zakończenia konfliktów na całym świecie.

35-letni Jeries, mąż i ojciec, podkreśla, że chrześcijanie chcą zostać w swoim domu. „By uratować nasze kościoły. Jeśli odejdziemy, one zamienią się w muzea, a wtedy nie będzie tutaj ludzi, którzy wypełnią je swoją modlitwą” – tłumaczy.

Wychowani na tej i dla tej ziemi. S.O.S. dla Ziemi Świętej
fot. Michał Banach (ACN Polska)

„Chrześcijanie chcą byś pomostem łączącym dwie społeczności, które są w trakcie wojny” – mówi o. Jerzy Kraj. Praca, jaką wykonują, rozpoczyna się już w szkołach, gdzie do najmłodszych dociera przesłanie o szacunku, tolerancji i współistnieniu.

Biuro Prasowe PKWP Polska

Wiara silniejsza od strachu! Świadectwa z Nigerii

„Kiedy zostałem porwany, wydawało mi się, że mam za sobą ostatnią modlitwę w życiu” – mówi jeden z nigeryjskich kapłanów, który opisał swoją historię w rozmowie z Pomocą Kościołowi w Potrzebie. O. Jamesa spotkały tortury. Inny z księży, o. John, został zaatakowany w swoim domu. W codziennych dramatach rodzinom, które doświadczyły prześladowań, towarzyszy o. Raymond. „Ludzie tutaj kochają Boga, dlatego wbrew przemocy przychodzą do kościoła” – podkreśla.

POMÓŻ TERAZ

87 1020 1068 0000 1402 0096 8990 z dopiskiem „Afryka”

Korzystając z serwisu Dotpay S.A przekaż ofiarę

POMÓŻ TERAZ

Raporty, które przygotowuje Pomoc Kościołowi w Potrzebie, wskazują, że Nigeria jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów dla księży. W tym roku już kilku z nich zostało uprowadzonych. W 2023 roku organizacja odnotowała 28 takich przypadków. Nie wszystkich udaje się uwolnić. Od dawna nie ma żadnych informacji o trzech kapłanach. Ks. John Bako Shekwolo zaginął w 2019 roku. Ojcowie Joseph Igweagu i Christopher Ogide w 2022 r.

O. James, który w Nigerii udzielił wywiadu Pomocy Kościołowi w Potrzebie, otarł się o śmierć. „Kiedy zostałem porwany, wydawało mi się, że mam za sobą swoją ostatnią modlitwę w życiu” – podkreśla. Został ogłuszony, na głowę założono mu worek, zaciśnięto pętlę na szyi. „Nie mogłem oddychać. Dwa razy zemdlałem. Modliłem się do Boga, żeby przyjął moje życie” – mówi. Porywacze odstąpili od tortur, gdy zaczęły docierać do nich głosy z zewnątrz. „Zaczęli krzyczeć, że jest jakiś problem. Wyszli, zostawili mnie w spokoju. Zostałem wykupiony” – zaznacza o. James.

Inny z księży, do którego dotarła PKWP, tłumaczy, że ataki na kapłanów często mają charakter rabunkowy. „Ludzie, którzy dokonują takich ataków, widzą cię i myślą +ciekawe, ile mógłbym dostać za porwanie tego księdza+” – wyjaśnia o. John. Wraca pamięcią do wydarzeń, jakie miały miejsce trzy miesiące wcześniej.

fot. Michał Banach (ACN Polska)

„Zostałem zaatakowany. Siedmiu mężczyzn z bronią przyszło do mojego parafialnego domu. Atak trwał ponad godzinę. Mieliśmy szczęście, że policja była w stanie przyjechać i nas uratować. Usłyszeliśmy od policjantów, że nie możemy dłużej mieszkać w tym domu, bo to niebezpieczne. Powiedzieli, że następnym razem mogą nie zdążyć nas uratować” – mówi o. John.

O. Nor Raymond wyjaśnia, że w Nigerii „jednym z największych problemów jest brak bezpieczeństwa”. „A przez to bycie księdzem tutaj to realne wyzwanie” – dodaje. Raporty, jakie przygotowuje Pomoc Kościołowi w Potrzebie, wskazują, że w kraju każdego roku tysiące chrześcijan zostaje zamordowanych. „Niezależnie o jakich liczbach byśmy mówili, najgorszy jest fakt, że do tych zabójstw cały czas dochodzi. W moim kościele, w którym służę, wielu ludzi zmaga się z problemami. Kilka osób zostało porwanych, jedna osoba została zabita w swoim domu. To straszne, bo to biedni ludzie, a do tego spotykają ich takie dramaty” – tłumaczy o. Raymond.

Kapłan zauważa, że wierni, których spotykają krzywdy, nie mogą zostać bez księży. Wskazuje, że jego rolą jest pomoc materialna i mentalna, a ludzie otoczeni jego wsparciem, nie mają dostępu do edukacji i dobrej służby zdrowia. „Oni są biedni, ledwo mają wodę. Nie mają nikogo, kto w jakikolwiek sposób zadbałby o ich bezpieczeństwo. Tam, gdzie mieszkamy, jest tylko dwóch policjantów na kilka tysięcy osób. Często brakuje nam podstawowych rzeczy. Staram się zrobić wszystko, żeby pomóc tym ludziom” – zaznacza o. Raymond.

Wiara silniejsza od strachu! Świadectwa z Nigerii
fot. Michał Banach (ACN Polska)

Kapłan musi dotrzeć do 18 miejsc, choć jest jeden. Wszędzie, gdzie przyjeżdża, wierni już na niego czekają. „Ich przekonanie o sensie wiary daje im siłę do codziennego życia” – tłumaczy. Torturowany przez porywaczy o. James zaznacza, że wiara w Afryce pozostaje silna, bo ludzie mają świadomość, że Jezus jest prawdziwy. W rozmowie z PKWP zwraca się do chrześcijan w Europie. „Więcej odwagi. Utrzymajcie swoją wiarę żywą, nie dajcie jej sobie wydrzeć” – podkreśla.

O. Raymond dodaje, że w Nigerii ludzie po prostu kochają Boga. „Dlatego chcą przychodzić do kościoła” – mówi. Kapłan postanowił dodać odwagi księżom z Polski. „Jest dobrze być księdzem, niezależnie od sytuacji” – zaznacza.

Biuro Prasowe PKWP Polska

Irak: „Chrześcijanie są jak drzewa oliwne. Można je spalić, ale i tak wydadzą owoce”.

Wielu obawiało się, że inwazja bojowników Państwa Islamskiego (ISIS) na Irak wypędzi chrześcijan z ich ojczyzny. Dziesięć lat później, tysiące z nich powróciło do domów odbudowanych z pomocą PKWP, mając wiąż w sobie miłość do Kościoła i nadzieję Ewangelii.

„Słowa nie mogą opisać tego, czego doświadczyliśmy 10 lat temu, ISIS próbowało nas wykorzenić, ale im się nie udało”, powiedział Nizar Semaan, syryjskokatolicki arcybiskup Adiabene w północnym Iraku. Dodał „Ludzie tutaj są jak drzewa oliwne. Można je ściąć, spalić, ale po 10 czy 20 latach nadal będą wydawać owoce. Próbowali wszystkiego, ale my pozostaliśmy i jako Kościół robimy wszystko, aby dać znak nadziei”.

Chociaż przemoc w Iraku ustąpiła, chaldejski arcybiskup Erbilu, Bashar Warda powiedział, że obecne zagrożenie regionalnym konfliktem z udziałem Izraela, Hamasu, Libanu, a może nawet Iranu, wywołuje u chrześcijan niepokój, ponieważ zdają sobie sprawę, że w takich sytuacjach często stają się bezpośrednimi celami dla fundamentalistów lub pobocznymi celami w wojnach innych. Te podziały przejawiają się również w sferze politycznej. „Napięcie między niektórymi partiami jest wysokie, bardzo wysokie, co daje wrażenie, że może się wydarzyć coś, na co trzeba uważać i być dobrze przygotowanym, chociaż na razie nie zauważyliśmy, aby konflikt się zaostrzył”.

Walka z mentalnością „wyspy”

Syryjsko-katolicki arcybiskup potwierdza, że samo ISIS nie stanowi już poważnego zagrożenia dla społeczności chrześcijańskiej, ale pokonanie mentalności, która je zrodziła, to już inna kwestia. „ISIS nie chciało nas tutaj, ale nie chciało też szyitów. Problem z Irakiem polega na tym, że próbujemy stworzyć odizolowane wyspy dla każdej społeczności, bez wspólnego życia. To niebezpieczne. Możesz żyć, gdzie chcesz, możesz być dumny ze swojej tożsamości, ale nie zamykaj swojej wyspy przed innymi ludźmi”.

„Istnieją dwa sposoby na pozbycie się tej mentalności: Po pierwsze, musimy skupić się na edukacji, nie tylko w szkołach chrześcijańskich, ale musimy naciskać również na rząd, aby dostosowywał edukację, która zaprasza do dialogu i wzajemnego szacunku. Drugim sposobem jest stworzenie konstytucji opartej na człowieczeństwie, a nie na religii. To pomoże chrześcijanom pozostać w Iraku

i pozbyć się strachu. Zawsze się boimy. Cokolwiek dzieje się wokół nas, w Libanie, Gazie, gdziekolwiek, chrześcijanie są zawsze dotknięci”, powiedział arcybiskup Semaan.

Ewangelia solidarności

Jako przywódcy Kościoła, biskupi starają się przełamać tę mentalność w swoich społecznościach. Chrześcijanie mający dostęp do dość dużej pomocy, nie wahali się dotrzeć do innych społeczności, które również były w potrzebie. „Podzieliliśmy się częścią tej pomocy z muzułmanami i Jezydami w obozach. Po pokonaniu ISIS skorzystaliśmy z Programu Stypendialnego Papieża Franciszka i zapytaliśmy PKWP, czy moglibyśmy włączyć do niego Jezydów i muzułmanów w rozpaczliwej potrzebie. Wierzę, że ewangelizujemy, dzieląc się tym dobrem z ludźmi, pokazując im ewangelię solidarności. Pozwalamy im oddychać Chrystusem poprzez uczynki dobroci, którymi się z nimi dzielimy”, wyjaśnił arcybiskup Warda, podkreślając, że edukacja jest kluczem do współistnienia w przyszłości, dlatego Kościół katolicki tak wiele zainwestował w tę dziedzinę.

Odbudowa domów i życia

Irak: „Chrześcijanie są jak drzewa oliwne. Można je spalić, ale i tak wydadzą owoce”.

W szczytowym momencie kryzysu obawiano się, że jeśli nic nie zostanie zrobione, cała społeczność opuści Równinę Niniwy, a może nawet cały kraj. Od tego czasu, dzięki naszej wspólnej pomocy, sytuacja wydaje się coraz bardziej pozytywna według abp Wardy.

„W 2014 roku zarejestrowało się u nas 13 200 rodzin, z których 11 000 zostało. Dziewięć tysięcy z nich wróciło później do Niniwy. To powód do wdzięczności. Te 2 tysiące, które wyjechały, musiały udać się do Jordanii, Libanu i Turcji, a następnie na zachód”.

Około połowa chrześcijan z Qaraqosh, największego wyłącznie chrześcijańskiego miasta w Iraku, którego ludność masowo uciekała przed zajęciem go przez ISIS, również powróciła. „Przed ISIS mieliśmy 50.000 ludzi w Qaraqosh, a teraz mamy może 25.000”, powiedział arcybiskup Semaan.

Kościół jest nie tylko duchowym miejscem modlitwy

„Kiedy zorganizowaliśmy kursy teologiczne dla młodych przesiedleńców, aby studiowali i zastanawiali się nad naszą wiarą, zarejestrowało się ponad 300 osób. Musicie zrozumieć, że ludzie są bardzo przywiązani do Kościoła, kiedy mają problem z policją lub sytuacją medyczną, nie idą do wybranych urzędników lub partii politycznych, przychodzą do biskupa. Dlatego zachęcam do pomocy duszpasterskiej Kościołowi, ponieważ jeśli Kościół jest silny, społeczność pozostanie. Jeśli ksiądz odejdzie, społeczność odejdzie. Rodziny zostawały, gdy widziały przy sobie swojego pasterza. Tutaj, w Iraku, bez względu na to, czego doświadczają rodziny, przychodzą do Kościoła i nie ma żadnych harmonogramów, ludzie dzwonią o każdej porze, a ksiądz odpowiada. Nie można powiedzieć, że jest to tylko duchowe centrum mszy i modlitwy, wszystko jest z tym związane”, mówi arcybiskup Warda.

Każda inna osoba mogłaby narzekać na ten wyczerpujący styl życia, ale nie ci biskupi. „To sprawia, że czujemy, że żyjemy. Nasze telefony nigdy nie są wyłączone, musimy odbierać telefony, musimy wychodzić, otwierać nasze drzwi dla wszystkich. Każdy może łatwo do nas dotrzeć; przychodzisz i pukasz do drzwi. To właśnie oznacza Kościół. Nasi ludzie są przywiązani do Kościoła i to jest dobre”, potwierdza arcybiskup Semaan. „Staramy się dać im wszystko, co możemy, niezależnie od dziedziny. Nie jest naszym zadaniem wzywanie policji, ale robimy to. Nie jest naszym zadaniem dostarczanie im rzeczy, ale to robimy. Wielu ludzi poświęca się służbie Kościołowi, a kiedy widzisz wielu młodych ludzi w Kościele, dziękujesz Bogu, ponieważ to właśnie oznacza bycie Kościołem. To jest sposób na utrzymanie naszego Kościoła przy życiu. Dziękujemy więc Bogu”.

Modlitwa i konkretne działania przynoszą owoce

Irak: „Chrześcijanie są jak drzewa oliwne. Można je spalić, ale i tak wydadzą owoce”.

Dla nas widok żywego Kościoła w Iraku, pomimo zastrzeżeń i obaw, jest oznaką dobrze wykonanej pracy. „Kiedy ISIS dokonało inwazji, chrześcijanie uciekli do Kurdystanu, gdzie byli przynajmniej bezpieczni, ale większość z nich nie miała nic. Natychmiast przyszliśmy im z pomocą. Przez kolejne lata pomagaliśmy najpierw w zabezpieczeniu podstawowych potrzeb przesiedleńców, następnie w zapewnieniu im mieszkań, a w końcu w odbudowie ich domów, tak aby ci, którzy chcieli wrócić do swoich miast i wiosek, mogli to zrobić po odepchnięciu ISIS” – powiedziała Regina Lynch, prezes wykonawczy ACN International.

Prowadzimy projekty z lokalnymi Kościołami w Iraku od 1972 roku. W lipcu 2014 r. byliśmy pierwszą organizacją, która pomogła na miejscu, a od tego czasu międzynarodowa organizacja charytatywna wsparła prawie 500 projektów pomocą o wartości ponad 56 milionów euro, od natychmiastowej pomocy humanitarnej po projekty odbudowy i stypendia.

Nigeria: Porwany ksiądz wychodzi na wolność

Nigeryjski ksiądz Mikah Suleiman został uwolniony w niedziele wieczorem 7 lipca po ponad dwóch tygodniach spędzonych w niewoli.

Proboszcz kościoła katolickiego św. Rajmunda w Damba w stanie Zamfara został uprowadzony ze swojej plebanii w północno-zachodniej Nigerii we wczesnych godzinach porannych w sobotę 22 czerwca. W kolejnych dniach rosły obawy o jego bezpieczeństwo, zwłaszcza po opublikowaniu nagrania wideo, w którym uprowadzony ksiądz ostrzegał przed groźbami zabicia go.

W nagranym wideo o. Suleiman padły słowa: „Bandyci powiedzieli mi, że zabicie człowieka nie jest dla nich trudne”. Dodał: „Proszę, ocal moje życie w imię Boga. Spójrz na moją głowę, spójrz na moje nogi. Byłem przywiązany do liny i jestem jedyną osobą w tym miejscu. Zwykle, gdy kogoś porywają, nie tracą czasu”.

Uwolniony po dwóch tygodniach w niewoli

O. Suleiman w swojej wiadomości udostępnionej na Facebooku poinformował, że jest w dobrym stanie, dodając: „Chcę podziękować za modlitwy i wsparcie w moim uwolnieniu. Dzięki łasce Boga jestem poza zasięgiem bandytów. Dziękuję bardzo!”.

Ogłaszając jego uwolnienie, biskup Matthew Kukah z Sokoto podziękował za modlitwę w intencji bezpieczeństwa księdza Suleimana: „Dziękuję bardzo całej rodzinie PKWP. Wasza miłość i wsparcie tak wiele znaczą”.

Dyrektor ds. komunikacji w diecezji Sokoto, ksiądz Pascal Salifu, powiedział: „Wyrażamy naszą serdeczną wdzięczność Bogu za Jego ochronę i wszystkim, którzy zaoferowali modlitwy i wsparcie w tym trudnym czasie”. Dodał: „Nasze podziękowania kierujemy również do władz i wszystkich zaangażowanych w uwolnienie ojca Mikaha”.