Festyn w Rymanowie Zdroju. Świeccy z pomocą prześladowanym

Z inicjatywy świeckich, których intencją jest pomoc prześladowanym chrześcijanom, w najbliższą niedzielę już po raz ósmy w Rymanowie Zdroju odbędzie się festyn dobroczynny. Wydarzenie wspiera Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Środki, jakie uda się zebrać, pozwolą zakupić busy dla syryjskich dzieci przebywających w Libanie. Pojazdy umożliwią najmłodszym dojazd do szkoły.

Mieli pomysł. W ich sercach mocno wybrzmiewały słowa z Ewangelii św. Mateusza: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Stanęli przed pytaniem: kto jest tym najmniejszym? Znaleźli odpowiedź! „Ci, którzy płacą ogromną cenę za to, że przyznają się do Chrystusa” – mówi Bogdan Porembski, organizator festynu „W hołdzie prześladowanym chrześcijanom” w Rymanowie Zdroju.

Wydarzenie odbywa się po raz ósmy. Zainicjowała je grupa ludzi, którzy wspólnie modlili się i spotykali w uzdrowiskowej Parafii św. Stanisława Biskupa. Przez lata wsparli m.in. szpital św. Ludwika w Aleppo, schronisko dla ofiar handlu ludźmi w Kenii oraz dzieci z Sudanu Południowego, które schronienie znalazły w Ugandzie.

„W tym roku grając, śpiewając, licytując cenne dary i dzieła sztuki, częstując ciastami i regionalnymi potrawami, zbieramy środki na zakup busów dla syryjskich dzieci przebywających w obozach dla uchodźców na terenie Libanu” – podkreśla Bogdan Porembski.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie od samego początku wspiera inicjatywę, jaka odbywa się w Rymanowie Zdroju. Organizatorzy za każdym razem konsultują z polską sekcją Stowarzyszenia, kogo objąć wsparciem. Ks. prof. Waldemar Cisło przypomina, że „najmłodsi, którzy żyją na co dzień w obozach dla uchodźców w Libanie, często nie pamiętają swojej ojczyzny”. Wojna w Syrii trwa od 12 lat, a dramatyczną sytuację w kraju pogłębiło trzęsienie ziemi z lutego tego roku.

Ks. prof. Cisło wielokrotnie odwiedzał uczniów, którzy będą na co dzień korzystać z przekazanych busów. Wyjaśnia, że „jeśli my nie pomożemy tym dzieciom i nie damy im książki do ręki, to znajdą się ci, którzy dadzą im karabin”. W Syrii są setki tysięcy dzieci bez możliwości chodzenia do szkoły. „Ich rodziców na to nie stać. W Libanie sytuacja jest podobna, bo katastrofa finansowa spowodowała, że w wielu miejscach skrócono rok szkolny” – dodaje dyrektor sekcji polskiej PKWP.Bogdan Porembski tłumaczy, że festyn nie tylko ma służyć zbiórce pieniędzy, ale pozwala też dotrzeć do ludzi z informacją o prześladowaniach i cierpieniu, z jakim zderzają się chrześcijanie na całym świecie. „Staramy się uświadamiać sobie i innym, że edukacja jest dla syryjskich dzieci przebywających w Libanie jedyną szansą na lepszą przyszłość. Bardzo chcemy tym dzieciom tę szansę stworzyć” – podkreśla.

„Szkoła jest miejscem, gdzie dzieci różnych religii, mogą dowiedzieć się, czym jest wzajemny szacunek. Doświadczenie biskupów z Bliskiego Wschodu wskazuje, że jeśli uczniowie usiądą razem w jednej ławce, to po latach trudniej będzie im ze sobą walczyć, a zamiast tego zaczną odbudowywać kraj trawiony przez podziały, biedę i głód” – dodaje ks. prof. Waldemar Cisło.

Festyn „W hołdzie prześladowanym chrześcijanom” rozpocznie się o godz. 14.00 w Parku nad Czarnym Potokiem. Organizatorzy zachęcają, by śledzić ich profil w mediach społecznościowych (https://www.facebook.com/FestynDobroczynny) oraz stronę internetową (http://www.festynrymanowzdroj.pl/). „Można znaleźć tam program wydarzenia, a także obejrzeć dary, jakie w tym roku przygotowaliśmy na licytację” – mówi Bogdan Porembski.

Na aukcji do wylicytowania będą obrazy, ikony, kapliczka, lampion, a nawet stolik kawowy. Jej początek o godz. 16.00. Po licytacji koncert zespołu „Sezon na Czereśnie”. Przed rokiem wiernym w Rymanowie Zdroju towarzyszyło błogosławieństwo Ojca Świętego Franciszka.Biuro Prasowe PKWP Polska

ŚDM młodych Syryjczyków i Libańczyków

Modlitwa, procesje, adoracja, katecheza, ale także mnóstwo zabawy – młodzież na Bliskim Wschodzie w duchowej jedności z młodymi w Lizbonie

ŚDM młodych Syryjczyków i Libańczyków

– Wielkie dzięki dla wszystkich darczyńców! Mamy namiastkę tego, czego inni doświadczają w Portugalii i świetnie się przy tym bawimy! – oznajmiła z radością młoda Libanka. –Wspaniale jest być tutaj z moimi przyjaciółmi i z nowymi tu poznanymi, zwłaszcza po tylu latach cierpienia w naszym kraju. Cieszę się, że tu jestem, módlcie się za nas i dziękuję! – wtórowała jej młoda Syryjka. W pierwszym tygodniu sierpnia w Lizbonie na Światowych Dniach Młodzieży zgromadziły się setki tysięcy młodych katolików, a w mszy św. na ich zakończenie wzięło udział ponad 1,5 miliona. Wielu młodych chrześcijan z Syrii i Libanu nie mogło udać się do Portugalii z powodu ograniczeń wizowych i trudności finansowych (pisaliśmy o tym w lipcu: https://pkwp.org/newsy/sdm_w_libanie_i_syrii). Z pomocą PKWP zorganizowali jednak własne wydarzenia, odbywające się równolegle do oficjalnych ŚDM.

Namiastka Lizbony

– Mimo że nie jesteśmy w Portugalii, czujemy się częścią tego wielkiego wydarzenia i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy tu być – powiedziała jedna z młodych Libanek. – Wielkie dzięki dla wszystkich darczyńców! Mamy namiastkę tego, czego inni doświadczają w Portugalii i świetnie się przy tym bawimy! – dodała inna. – Chcę podziękować ofiarodawcom, którzy umożliwili nam uczestnictwo w ŚDM w Libanie, podobne do tego w Portugalii, abyśmy mogli doświadczyć tutaj wiele dobrych chwil i pogłębić naszą wiarę w Chrystusa – powiedział jeden z młodych mężczyzn. W Bzommar w Libanie, w atmosferze, która – podobnie jak ŚDM w Lizbonie – była zarówno głęboko modlitewna, jak i niezwykle radosna, zebrało się około 1500 młodych. Spotkanie trwało cztery dni i przebiegało zgodnie z harmonogramem ŚDM w Portugalii, z sesjami katechetycznymi, warsztatami, Via Crucis, adoracją Najświętszego Sakramentu i wieloma chwilami uwielbienia. Wydarzenie zakończyło się Mszą Świętą, której przewodniczył patriarcha maronicki kard. Béchara Boutros Raï, a uczestniczyli w niej także patriarcha ormiańskokatolicki, nuncjusz apostolski i przedstawiciele wszystkich Kościołów katolickich w Libanie. Oprócz finansowej i logistycznej pomocy Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International), przebieg spotkania umożliwiła ciężka praca ponad 700 wolontariuszy z różnych libańskich organizacji chrześcijańskich.

– Już od dziewięciu miesięcy Liban nie ma rządu, kraj znajduje się w politycznym impasie i w najgorszej kondycji gospodarczej od czasów II wojny światowej. Jedną z tragicznych konsekwencji tego kryzysu jest to, że większość młodych katolików może tylko pomarzyć o podróży na ŚDM w Portugalii, a właśnie teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebują poczucia zachęty i solidarności ze strony Kościoła – podkreśla Xavier Stephen Bisits, odpowiedzialny za projekty PKWP w Syrii i Libanie. – Spotkanie w Bzommar zostało zorganizowane z ogromnym profesjonalizmem i mamy nadzieję, że tchnie nowe życie do lokalnego Kościoła pod względem powołań, działalności charytatywnej i inicjatyw duszpasterskich – dodaje Bisits.

– Tutaj w Libanie przeżywamy to samo, co młodzi w Portugalii. Jest to coś bardzo pięknego, ponieważ większość z nas, Libańczyków, nie może podróżować, bo nie możemy uzyskać paszportu. Jest to więc wielki dar od Boga, że możemy przeżyć to samo doświadczenie, które dotyka nas w ten sam sposób – pokreślił młody uczestnik ŚDM w Libanie.

ŚDM młodych Syryjczyków i Libańczyków

„Nasza wiara jest silniejsza niż trudności, które napotykamy”

W tym samym czasie w Syrii panowała podobna atmosfera modlitewnej radości. W Saidnaya niedaleko Damaszku zgromadziło się około tysiąc młodych katolików. W mieście tym znajduje się klasztor Najświętszej Maryi Panny, ważne miejsce pielgrzymkowe syryjskich chrześcijan. – Do wydarzenia mogli dołączyć młodzi z różnych regionów Syrii, dostali promyk nadziei pośród niezwykle trudnej sytuacji naszego kraju. Najlepsze jest to, że ŚDM w Syrii odbywają się w tym samym czasie, co wydarzenie w Portugalii z papieżem Franciszkiem – cieszy się Rama z Damaszku, która była zaangażowana w organizację spotkania. – Najbardziej wzruszającym momentem było dla mnie zaprezentowanie tańca podczas otwarcia. Na kilka chwil zapomniałam o wszystkim, widząc szczęśliwych młodych ludzi wchodzących ze mną w interakcję. Czułam, jak ich siła podnosi nas na duchu. Jesteśmy bardzo wdzięczni za możliwość zorganizowania tego spotkania – dodała młoda Syryjka.

Chociaż w Portugalii było obecnych wielu Syryjczyków, zdecydowana większość z nich pochodziła ze społeczności emigrantów. Bezpośrednio z samej Syrii przyjechały tylko dwie młode dziewczyny. Dzięki wysiłkom organizatorów, w tym PKWP, która sfinansowała wydarzenie w Saidnaya, mogli w nim wziąć udział chrześcijanie z całej Syrii, w tym z kontrolowanego przez Kurdów północnego wschodu i zubożałego południa, którzy rzadko mają okazję spotykać się z wyznawcami Chrystusa spoza ich własnych wspólnot.

– Przyjechaliśmy z różnych regionów Syrii. Żyjemy jak jedna rodzina. Wspaniale jest być tutaj z moimi przyjaciółmi i z nowymi tu poznanymi, zwłaszcza po tylu latach cierpienia w naszym kraju. Z niecierpliwością czekamy na spotkanie z Kościołem, z naszą chrześcijańską młodzieżą i z papieżem w Portugalii. Cieszę się, że tu jestem i dziękuję! Módlcie się za nas – dzieliła się z entuzjazmem podczas spotkania Nour z Damaszku.

ŚDM młodych Syryjczyków i Libańczyków

Doładowanie dusz

Inicjatywy takie jak ta mogą pomóc odbudować nadzieję młodym Syryjczykom, którzy tak wiele wycierpieli już w swoim życiu. – Jestem dziś w Saidnaya z tysiącem moich rówieśników, co jest bardzo ekscytujące. Życie w Aleppo przez 10 lat wojny i dwa lata pandemii, a także niszczycielskie trzęsienie ziemi wystarczyło, aby osłabić nasze nadzieje, ale nasza wiara jest silniejsza niż trudności, z którymi się zmagamy i wierzymy, że przyszłość przyniesie lepsze dni. Mamy nadzieję, mamy radość, zwłaszcza dzisiaj, kiedy spotkaliśmy się z innymi, naładowaliśmy nasze dusze. Wspaniale było się zebrać, podzielić się naszymi dobrymi historiami i naszymi zmaganiami. Razem jesteśmy silniejsi i możemy iść dalej – mówiła podczas ŚDM w Syrii Rose z ormiańskiej wspólnoty katolickiej w Aleppo.

Spotkaniu w Syrii przewodniczył patriarcha Youssef Absi z Melchickiego Kościoła Katolickiego, a uczestniczył w nim także arcybiskup Mario Zenari, nuncjusz apostolski w Syrii, który wygłosił poruszające przesłanie do obecnych na nim młodych. – Niektórzy młodzi Syryjczycy mają szczęście reprezentować was w Lizbonie. Spotykając się z nimi, papież Franciszek spotka się z wami. Podobnie młodzi ludzie, którzy przyjechali do Lizbony z całego świata, spotykając się z nimi, spotkają się z wami. Wasze radości, nadzieje i troski zostaną przedstawione przez waszych syryjskich przyjaciół papieżowi i wszystkim młodym uczestnikom ŚDM – mówił watykański dyplomata. – Drodzy młodzi, tchnienie Ducha Świętego, które odnawia Kościół, potrzebuje was! Również nowa Syria, zbudowana na nowych fundamentach moralnych, społecznych i ekonomicznych, potrzebuje was! –zakończył nuncjusz.

ŚDM młodych Syryjczyków i Libańczyków

Błogosławiony czas łaski

Regina Lynch, prezydent wykonawczy PKWP, również przesłała wiadomość do uczestników spotkania w Saidnaya. – Wiem, że wiele straciliście, odkąd rozpoczął się kryzys w Syrii: domy, pracę, przyjaciół, rodzinę, a czasem nawet nadzieję. Lecz równie ważne jest podkreślenie tego, czego nie straciliście: miłości do Kościoła i do bliźniego, w kraju, który prawie się rozpadł. Wy, młodzi Syryjczycy, inspirujecie mnie. Wiem, jak ciężko pracujecie w swoich parafiach, domach i wspólnotach, aby ewangelizować i służyć. Jesteście inspiracją dla katolików na całym świecie, którzy wsparli to wydarzenie – podkreśliła Lynch.

Ze względu na liczbę młodych Syryjczyków wyjeżdżających z ojczyny z powodu kryzysu gospodarczego i trwającej wojny, większość państw europejskich odmawia im wiz na takie wydarzenia jak ŚDM. Tym większa ich wdzięczność, że z pomocą PKWP mogli przeżyć święto młodych u siebie, równolegle z ŚDM w Portugalii. – Wszyscy młodzi ludzie, z którymi rozmawiałem, zwłaszcza z najbardziej niestabilnych i odległych regionów, byli poruszeni doświadczeniem jedności i solidarności. Dało to poczucie nadziei w czasie, gdy młodzi katolicy zmagają się z takimi problemami jak służba wojskowa, bezrobocie i skutki wyniszczającej wojny w kraju – zaznaczył Xavier Bisits.

Czy sprawiedliwości stanie się zadość?

Pakistańscy katolicy uczestniczyli w mszy św. przed spalonym kościołem w Jaranwala.

Pakistan© Caritas Pakistan Faisalabad

– Gdy ludzie wrócili do swoich domów, zastali zgliszcza… Nie mają dokąd pójść, a nie mogą dalej spać pod gołym niebem na ulicach lub na polach – opisywał sytuację z ubiegłego tygodnia jeden z Pakistańczyków z Jaranwala. Wielu chrześcijan powracających do miasta po nocy spędzonej wśród zbóż, było przerażonych zakresem zniszczeń dokonanych w ich domach. Nie mieli w czym i na czym gotować jedzenia, nie było elektryczności i kolejną noc zmuszeni byli spędzić śpiąc na podłodze. – Wielu rodzinom brakuje jedzenia, nie mają kuchenek, więc nie mogą nawet zrobić herbaty. Są bardzo wyczerpani i przestraszeni – przekazał PKWP anonimowy Pakistańczyk. Dlatego w minionych dniach lokalny Kościół dostarczył poszkodowanym paczki żywnościowe, mydło i inne środki higieniczne, a także kubki, talerze i inne podstawowe artykuły gospodarstwa domowego. Obecnie pomocy takiej potrzebuje 300 rodzin.

Przypomnijmy, w atakach z 16 sierpnia br. wywołanych oskarżeniem dwóch chrześcijan o bluźnierstwo i zbezczeszczenie Koranu, zniszczone zostały setki chrześcijańskich domów, 24 kościoły i chrześcijański cmentarz. Tysiące ludzi ledwo uciekło przed wielotysięcznym niezwykle złowrogim tłumem. Ocenia się, że był to jeden z najgorszych wybuchów agresji względem wyznawców Chrystusa w Pakistanie na przestrzeni ostatnich lat. (Zobacz: https://pkwp.org/newsy/masowe_ataki_na_chrzescijan_w_miescie_jaranwala_w_pakistanie

https://pkwp.org/newsy/pakistan_ponad_1000_obawiajacych_sie_o_wlasne_zycie_chrzescijan_porzucilo_swoje_domy_i_nocuja_pod_golym_niebem

W minioną niedzielę 20 sierpnia rzesze katolików uczestniczyło w mszy świętej przed spalonym kościołem pw. św. Pawła. Pojawiły się łzy smutku i strach. – Większość ludzi płakała podczas liturgii. To był bardzo bolesny czas, ale też okazja do podzielenia się poczuciem straty i smutkiem – powiedział nam po nabożeństwie lider wspólnoty, którego nazwiska nie podano ze względów bezpieczeństwa. Mszy świętej przewodniczył biskup diecezji Faisalabad, dr Indrias Rehmat, a uczestniczyli w niej także wikariusz generalny, ks. Abid Tanveer, proboszcz parafii pw. Holy Rosary Madina Town, ks. Khalid Rashid Asi oraz proboszcz parafii w Jaranwala, ks. Khalid Mukhtar.

Chociaż obecnych było ponad 30 funkcjonariuszy policji – w tym elitarne siły – wśród uczestników nabożeństwa panował strach. – Kiedy przyszliśmy, niektórzy miejscowi muzułmanie wpatrywali się w nas szeroko otwartymi oczami. Mieli wściekłe twarze, zaczęli nas przeklinać i używać obraźliwego języka – relacjonował PKWP anonimowy Pakistańczyk. Inni chrześcijańscy przywódcy donosili jednak o powszechnym zaniepokojeniu wśród wielu muzułmanów, którzy „wstydzili się” tego, co się stało i chcieli pomóc w jakikolwiek sposób. Powiedzieli oni, że przywódcy muzułmańscy domagają się, aby osoby odpowiedzialne za przemoc zostały postawione przed sądem.

Biskupi wzywają do sprawiedliwości

Pakistańska Konferencja Biskupów Katolickich (PCBC) zareagowała na ostatnie prześladowania oświadczeniem wzywającym do wymierzenia sprawiedliwości.

„PCBC potępia ten haniebny czyn i wzywa tymczasowy rząd federalny i prowincjonalny do podjęcia surowych działań przeciwko winowajcom, aby postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości” – napisali biskupi.

„Wspólnota chrześcijańska została sterroryzowana i zastraszona przez grupę bandytów, których celem jest utwierdzenie wyznawców Chrystusa w przekonaniu, że są w rzeczywistości obywatelami Pakistanu drugiej kategorii i takimi pozostaną. Zwracamy się do rządu o podjęcie zdecydowanych działań w celu ochrony mniejszości i wprowadzenie w życie takiej polityki, która pomoże nam jako narodowi stać się ludźmi żyjącymi w pokoju i lepszym społeczeństwem, aby takie incydenty nie miały miejsca w przyszłości” – czytamy w oświadczeniu PCBC.

Biskupi dziękują w dokumencie wielu osobom ze świata publicznego, religijnego, sądowniczego i politycznego za okazanie solidarności ze wspólnotą chrześcijańską w tym czasie niepokoju, ale jednocześnie pytają: „Czy sprawiedliwości stanie się zadość? To bardzo smutne, że po innych doświadczeniach z przeszłości nic się nie zmieniło i wszystko zostało zapomniane”.

Ks. prof. Cisło: Realizujmy prawo do pozostania w domu

„Pomagajmy na miejscu, bo jest to pomoc najbardziej efektywna. Przed prawem do emigracji jest prawo do pozostania. Słuchajmy tych, którzy potrzebują wsparcia. Dbajmy, by dzieci nie wypadły z systemu edukacji” – podkreślił ks. prof. Waldemar Cisło z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W trakcie konferencji naukowej, zorganizowanej przez Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Toruniu, wyjaśniał na czym polega mądra pomoc.

W Międzynarodowym Dniu Upamiętniającym Ofiary Aktów Przemocy ze względu na Religię lub Wyznanie ks. prof. Waldemar Cisło wygłosił wykład pt. „Ponad prawem do emigracji – prawo do pozostania. Pomoc humanitarna dla Bliskiego Wschodu jako szansa na zachowanie tożsamości regionu”.

Dyrektor sekcji polskiej PKWP przywołał słowa św. Jana Pawła II, który podkreślał, że Liban to nie tylko kraj, ale przesłanie. „To miejsce, gdzie muzułmanie i chrześcijanie żyją obok siebie i ze sobą; pokazują, jak można to robić, nie wyżynając się, nie zabijając” – tłumaczył. Sięgnął po adhortację apostolską „Ecclesia in Medio Orietne”, w której Benedykt XVI zauważył, że „Bliski Wschód bez chrześcijan lub z nielicznymi chrześcijanami nie jest już Bliskim Wschodem, ponieważ wraz z innymi ludźmi wierzącymi tworzą oni tak szczególną tożsamość regionu”.

Na przykładzie Iraku ks. prof. Waldemar Cisło mówił o tym, do czego prowadzi niezrozumienie tego, czym jest Bliski Wschód. Zwrócił uwagę na interwencję wojskową w kraju, po czym przypomniał swoją rozmowę z chaldejskim patriarchą kard. Sako. „Zapytałem, czy to, co dziś mają, było warte tej interwencji, a on wziął mnie pod rękę i powiedział +odpowiedz sobie sam, bo nie mieliśmy wcześniej pełnej wolności, ale nasze dzieci chodziły do szkoły, a kobiety wychodząc na zakupy nie bały się, że zostaną rozerwane przez ładunki wybuchowe, jak to się dzisiaj dzieje+” – zauważył wykładowca UKSW. Kontynuował, że „w świadomości chrześcijan w Iraku jedyne, co otrzymali, to możliwość raz na jakiś czas wrzucenia kartki wyborczej, bo odbierają to jako pusty gest, a wybory wygrywa ten, kto ma wygrać”.

POMÓŻ TERAZ

87 1020 1068 0000 1402 0096 8990z dopiskiem „Bliski Wschód”

Korzystając z serwisuDotpay S.A przekaż ofiarę

Pomóż teraz

Dyrektor sekcji polskiej PKWP wskazał na smutny wniosek, że błędne decyzje „nie pomogły chrześcijanom na miejscu, ale wyczyściły Irak z chrześcijan”. Dodał, że „Bliski Wschód przez wieki był i pozostaje punktem stycznym dla największych i najstarszych cywilizacji, kultur oraz religii, co wytworzyło niespotykany klimat tolerancji”. „Ktoś może powiedzieć: +ale się ksiądz pomylił+. Nie, bo zanim wszedł islamski ekstremizm, Syria była przykładem, jak można żyć ze sobą i obok siebie” – zauważył ks. prof. Cisło.

Wykładowca UKSW przestrzegał przez twarzą ekstremizmu, która rozlewa się obecnie po Pakistanie. W kraju doszło do licznych ataków na kościoły i domy chrześcijan. Ks. prof. Cisło przywołał śmierć gubernatora, zamordowanego za to, że upominał się o Asię Bibi, gdy została fałszywie oskarżona. Mówił o tym, że w teorii w kraju jest sąd, ale praktyka wskazuje, że chrześcijanie nie mogą czuć się bezpiecznie. „Sędzia przecież boi się podjąć wyrok sprzeczny z opinią tłumu, bo po prostu go +uciszą+, jak tego gubernatora, który upomniał się o prawa Asii Bibi. Dotyczy to całego Bliskiego Wschodu” – zaznaczył dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Tłumaczył, że potrzeba reakcji międzynarodowej, ale instytucje unijne unikają jej, bo nie chcą zajmować się sprawami związanymi z religią. „Jak sekcja angielska Pomocy Kościołowi w Potrzebie rozpoczęła akcję w mediach społecznościowych pod hasłem +Usłysz jej głos+, upominając się o dziewczynki na siłę wydawane za mąż za nieraz wielokrotnie starszych od nich mężczyzn w Pakistanie, co przecież nazywa się pedofilią, to temat zablokowano, bo w złym świetle stawiał religię islamu” – mówił ks. prof. Cisło. Nazwał to ceną, jaką płacimy w Europie za poprawność polityczną.Posługując się nauczaniem, które podzielali trzej kolejni papieże, zaznaczył, że „prawo do pozostania na miejscu jest przed prawem do emigracji”. W oparciu o tę wskazówkę swoje działania realizuje Pomoc Kościołowi w Potrzebie, która za najbardziej efektywną uznała pomoc na miejscu.

„Dlaczego pomagamy na miejscu? Bo najbiedniejsi tam zostali; bo największymi ofiarami wojny są zawsze najsłabsi: kobiety, starsi i dzieci. Ile kosztuje edukacja w Polsce? Jak trudno jest dziecku przyzwyczaić się do nowego miejsca? A na miejscu w Syrii wystarczy 10 euro, by przez miesiąc uczeń mógł chodzić do szkoły. Nie muszę być ekonomistą, by dostrzec, że u nas te koszty byłyby wyższe” – podkreślał ks. prof. Cisło.

Wykładowca UKSW zachęcał, by dbać o edukację, bo „jeśli my nie podamy dziecku do ręki książki, to na Bliskim Wschodzie znajdą się ci, którzy dadzą mu karabin”. Dodał, że także teraz „wojna pozostaje największym interesem dla bogatych, a największym cierpieniem dla biednych”. Dyrektor sekcji polskiej PKWP przywołał obrazy z Syrii, gdzie udał się z wizytą. Papieskie Stowarzyszenie podjęło natychmiastową reakcję, gdy po 12 latach wojny kraj został dotknięty katastrofalnym trzęsieniem ziemi. Wsparcie – jak wyjaśnił ks. prof. Cisło – było możliwe przy zaangażowaniu państwowych spółek, prywatnych firm i darczyńców indywidualnych.

„Nie chodzi o to, żeby zajechać do miejsca trzęsienia ziemi rok po trzęsieniu ziemi. Po dwóch tygodniach już pierwsze rzeczy dojechały: odzież, bo nas o nią prosili siostry i księża, środki do dezynfekcji, leki itd.” – mówił.

Zastrzegł, że pomoc musi być mądra, bo jeśli na miejscu nie ma wody, to do niczego nie będą potrzebne cierpiącym np. zupki błyskawiczne. Wykładowca UKSW wskazywał na potrzebę wsłuchania się w to, co mówią mieszkańcy Bliskiego Wschodu. „Dlatego Kościół ma tutaj przewagę, bo ma struktury, z których może korzystać, a dla wielu organizacji Aleppo pozostaje niedostępne” – podsumował ks. prof. Cisło.

POMÓŻ TERAZ

87 1020 1068 0000 1402 0096 8990z dopiskiem „Bliski Wschód”

Korzystając z serwisuDotpay S.A przekaż ofiarę

Pomóż teraz

Biuro Prasowe PKWP Polska

Dać nadzieję współczesnym niewolnikom

Średniowieczne poddaństwo determinuje los wielu rodzin z mniejszości religijnych (chrześcijanie i wyznawcy hinduizmu) w regionie Sindh. Kościół katolicki w Pakistanie „wychodzi na peryferia”, aby uwolnić ich z niewoli.

Dać nadzieję współczesnym niewolnikom

– Wszystkie ziemie w prowincji Sindh (południowy Pakistan) należą do dużych właścicieli ziemskich. Pracownicy ubiegają się o pozwolenie na uprawę ziemi i życie na niej. Jeśli właściciel się zgodzi, mogą zacząć ją uprawiać. Sami muszą jednak zapłacić za nasiona i narzędzia, a wielu z nich się w tym celu zadłuża. Jeśli zbiory są udane, mogą zatrzymać połowę dochodu, druga połowa trafia do właściciela ziemi – tłumaczy biskup Samson Shukardin, ordynariusz diecezji Hajdarabad.

Rolnicy, którzy nie otrzymują żadnego wynagrodzenia za swój trud, wykorzystują dochód na spłatę długów i zakup nasion na nadchodzący sezon. Teoretycznie pracownicy rolni i ich rodziny mogą w ten sposób zarobić na skromne życie. W praktyce jednak większość z nich wpada w pułapkę zadłużenia, która zamienia ich w poddanych bogatych właścicieli ziemskich. Jeśli zbiory się nie udadzą, rodziny nie tylko tracą swój udział, ale muszą także zrekompensować właścicielowi ziemi jego oczekiwany zysk. Jeśli nie są w stanie zapłacić, muszą wykonywać pracę przymusową. Ta forma średniowiecznego poddaństwa determinuje los wielu rodzin z mniejszości religijnych (głównie chrześcijańskich i wyznających hinduizm) w regionie Sindh. Klęska powodzi, która dotknęła ten obszar latem 2022 r. jeszcze bardziej pogłębiła tę nędzę: wszystkie zbiory przepadły, wioski zostały zniszczone przez wodę, a ludzie popadli w jeszcze większą zależność.

Przez pakistańską prowincję Sindh przepływa potężny Indus. Ziemia wokół tej życiodajnej rzeki jest miejscem narodzin wielu cywilizacji. Już 8 tys. lat przed Chrystusem osiedlili się tu pierwsi ludzie i zaczęli uprawiać ziemię. Z Hajdarabadu, głównego miasta prowincji, droga na południe przecina pola rozciągające się aż po horyzont. W upale pracują tam mężczyźni, kobiety i dzieci. W pełni lata temperatura regularnie wzrasta do ponad 50 stopni.

Dać nadzieję współczesnym niewolnikom

Dla biskupa Shukardina najpilniejszym zadaniem Kościoła jest dawanie nadziei współczesnym niewolnikom. W wioskach delty Indusu katechiści „wychodzą na peryferia”, jak to ujął papież Franciszek. Jednym z nich jest Veero Akhiani, który regularnie odwiedza rodziny w ich wioskach, uczy dzieci, prowadzi nabożeństwa i modli się z ludźmi. – Kiedy nadeszła powódź, wszystkie domy zostały zniszczone, a mieszkańcy wioski musieli schronić się na betonowych ścianach kanałów – wspomina Akhani, dodając że Kościół dostarczał im wówczas żywność i lekarstwa. Jednak najważniejszym darem jest dla nich edukacja. – Ci, którzy chodzą do szkoły, mogą potem znaleźć pracę w miastach – wyjaśnia biskup Shukardin. Przynajmniej dzieci mogą więc uciec z błędnego koła ubóstwa. Dlatego właśnie edukacja szkolna jest priorytetowym zadaniem duszpasterskim w wioskach. Zajęcia często odbywają się pod gołym niebem, ponieważ budynek szkolny można zbudować tylko wtedy, gdy pozwoli na to właściciel gruntu. – Wielu dużych właścicieli ziemskich postrzega edukację jako zagrożenie dla ich źródła utrzymania i nie pozwala na budowę szkoły – tłumaczy duchowny. Niemniej w małej wiosce bez nazwy na południe od Gharo hojny właściciel ziemi zgodził się na budowę prowizorycznej placówki edukacyjnej. Biskup Samson zdaje sobie jednak sprawę, że nauczyciele wędrujący od wioski do wioski i nauczający w zaimprowizowanych budynkach szkolnych, mogą być jedynie rozwiązaniem tymczasowym. Dlatego też zwrócił się do PKWP o pomoc w zapewnieniu dzieciom dostępu do edukacji. Diecezja Hajdarabad buduje w tym celu katolickie szkoły z internatem. O wsparciu PKWP dla pakistańskiej edukacji pisaliśmy więcej tutaj: https://pkwp.org/newsy/przyszlosc_w_jasnych_oczach_dzieci