Ukraina: „Każdą kamizelkę <ładujemy> modlitwą”

Relacja s. Karoliny Mordaki OP – część 2.

Wojna na UkrainieZdj. ACN International / Delegacja PKWP z Volodymyrem Viytyshynem, arcybiskupem diecezji Iwano-Frankowskiej-UCR przed seminarium diecezjalnym.

Tuż przed Wielkanocą delegacja PKWP odwiedziła kilka miejsc w zachodniej Ukrainie. S. Karolina Mordaka OP, pracownik biura regionalnego PKWP w Poznaniu, opowiada o swoich wrażeniach z tej podróży. W latach 2005-2012 pracowania w Ukrainie jako misjonarka.

„Witaj nadziejo mojej duszy. Witaj bezpieczne zbawienie chrześcijan, wspomożenie grzeszników, obrono wiernych, zbawienie chrześcijan, zbawienie świata”. Św. Efrem

Kolejny dzień. Niedziela Palmowa upamiętniająca wjazd Jezusa do Jerozolimy. O świcie wyruszyliśmy ze Lwowa do miasteczka Stryj. Dawniej, podczas mojej posługi na Ukrainie, wiodła tam bardzo wyboista trasa. Dziś przed nami piękna, nowo wyremontowana droga, wokół budząca się do życia wiosenna przyroda. Gdyby nie Check–points oraz pozasłaniane znaki drogowe, które przypominają o toczącej się wojnie, mogłoby się wydawać, że udajemy się na wycieczkę w Karpaty.

Przyjechaliśmy na Mszę Świętą do Sanktuarium Matki Bożej Piastunki Ludzkich Nadziei w Stryju. Początki tego kościoła sięgają pierwszej połowy XV wieku. Stanowi on najcenniejszy zabytek miasteczka. To miejsce przez wieki przyciągało licznych pielgrzymów. Przybywali, by prosić Matkę Jezusa o pocieszenie, o umocnienie, o wstawiennictwo u Syna, by spełniły się ich pragnienia i nadzieje. Tutaj Maryja sprawiała, że rodziła się w ludzkich sercach święta nadzieja dóbr wiecznych i pragnienie życia szczęśliwego.

Dziś również w Sanktuarium pełnym starszych kobiet i matek z małymi dziećmi modlących się za swoich mężów i ojców, którzy walczą z agresorem, unosi się modlitwa: „Witaj nadziejo mojej duszy. Witaj bezpieczne zbawienie chrześcijan, wspomożenie grzeszników, obrono wiernych, zbawienie chrześcijan, zbawienie świata”.

Wraz z siostrami józefitkami pracującymi od lat w Stryju dołączamy do modlitwy. Wspólnie prosimy, aby spełniło się proroctwo Zachariasza, czytane dziś podczas Liturgii:

„Raduj się wielce, Córo Syjonu,wołaj radośnie, Córo Jeruzalem!Oto Król twój idzie do ciebie,sprawiedliwy i zwycięski.Pokorny – jedzie na osiołku,na oślątku, źrebięciu oślicy.On zniszczy rydwany w EfraimieI konie w Jeruzalem,łuk wojenny strzaska w kawałki,pokój ludom obwieści”.

Po Mszy Świętej i procesji z palmami (palma od czasów starożytnych była symbolem hołdu i zwycięstwa) wszyscy zgromadzeni wsłuchali się w pełne otuchy i nadziei słowa listu Konferencji Episkopatu Biskupów Ukrainy. Hierarchowie prosili: „…abyśmy pamiętali w tym trudnym czasie, że wszędzie tam, gdzie króluje Chrystus, króluje miłość, a nie złość i zemsta. Króluje życie, a nie śmierć. Króluje zgoda, a nie nienawiść. Niech zatem czas świąteczny będzie dla nas wszystkich królowaniem Chrystusa, bo w Nim i przez Niego przychodzi zwycięstwo życia nad nienawiścią”.

Wojna na UkrainieZdj. ACN International / Siostry józefitki po wybuchu wojny w Ukrainie swoje przedszkole zamieniły w „zakład krawiecki”, w którym szyją kamizelki taktyczne.

Następnie odwiedziliśmy siostry józefitki, które po wybuchu wojny w Ukrainie swoje przedszkole zamieniły w „zakład krawiecki”. Szyją tutaj kamizelki taktyczne. S. Natalia z wielkim emocjonalnym zaangażowaniem mówi: „Każdą kamizelkę <ładujemy> modlitwą. Do każdej dołączamy poświęcony medalik z wizerunkiem Matki Bożej. Głęboko wierzymy, że zwycięstwo jest niemożliwe bez wstawiennictwa Matki Najświętszej, bez Boga”.

Oprócz tych kamizelek siostry szyją dla wojskowych kominiarki i robią na drutach szaliki. Rozdają żywność dla wewnętrznych przesiedleńców i w pomieszczeniach przedszkola udzieliły schronienia uciekinierom z terenów Ukrainy objętych walką. Prawdziwie realizują motto swojego Zgromadzenia: „Serce przy Bogu, ręce przy pracy”.

Następnie, siostra Natalia odwiozła nas do sióstr w Hoszowie. Podczas jazdy na punkcie kontrolnym zatrzymali nas żołnierze Obrony Terytorialnej. Przywitali nas miło. W odpowiedzi s. Natalia podała przygotowany dla nich dar, w którym był Medalik i obrazek Matki Bożej z modlitwą. Powiedziała: „Dziękujemy Wam, że troszczycie się o bezpieczeństwo naszego kraju, że strzeżecie naszych dróg, byśmy mogli bezpiecznie podróżować”. Jakże krótkie, pełne wzajemnej serdeczności i troski spotkanie.

W położonym malowniczo u podnóża Karpat Domu Generalnym Sióstr Służebniczek w Hoszowie przywitała nas Matka Generalna Eufrozyna, siostry i liczni uchodźcy. W klasztorze sióstr znaleźli schronienie, wyżywienie i bezpieczeństwo. Pod całym budynkiem klasztoru znajduje się rozległa piwnica, gdzie wszyscy chronią się podczas alarmów przeciw bombowych. Tutaj też siostry przygotowały miejsce do bezpiecznego odpoczynku i „poziemną sale zabaw dla dzieci”. A obok krypty, w której znajduje się grobowiec z prochami Matki Fundatorki ich zgromadzenia, siostry urządziły skromną kaplicę. Tutaj podczas nocnych alarmów bombowych gromadzą się wszyscy: wierzący w Boga i ci, którzy Go nie znają. Wszyscy jednak wspólnie wołają: „Witaj nadziejo mojej duszy. Witaj bezpieczne zbawienie chrześcijan, wspomożenie grzeszników, obrono wiernych, zbawienie chrześcijan, zbawienie świata”.

24 maja: dzień modlitw za Kościół w Chinach

Władze Hongkongu aresztowały 90-letniego kardynała Josepha Zena.

ChinyZdj. ACN International / Kard. Joseph Zen, emerytowany arcybiskup Hongkongu; 13.05.2017.

W środę 11 maja br. władze Hongkongu aresztowały 90-letniego kardynała Josepha Zena. Według lokalnej gazety „The Standard” hierarcha został zatrzymany w związku z pełnioną przez niego funkcją powiernika 612 Humanitarian Relief Fund, który pomagał protestującym prodemokratom w opłaceniu kosztów sądowych. Po kilku godzinach kardynał został zwolniony za kaucją. Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International) jest jednak bardzo zaniepokojone stanem zdrowia i bezpieczeństwem 90-letniego emerytowanego arcybiskupa Hongkongu. Prosimy naszych dobroczyńców i pracowników o modlitwę za niego.

„Kardynał Zen od wielu lat jest przyjacielem cierpiących chrześcijan na całym świecie. Otwarcie krytykował wszelkie formy prześladowań, ale nigdy w żaden sposób nie popierał przemocy. Fakt, że został aresztowany przez władze chińskie jest szokujący i pokazuje, jak bardzo nadal obawiają się one zbawczego przesłania Chrystusa. PKWP będzie nadal modlić się o uwolnienie wszystkich, którzy są więzieni i prześladowani za obronę wartości chrześcijańskich i będzie to czynić zainspirowana wspaniałym przykładem kardynała” – powiedział Prezydent Wykonawczy PKWP, Thomas Heine-Geldern. Dodał:

„Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych obchodzone w Kościele 24 maja, zostało ustanowione przez papieża Benedykta XVI dorocznym światowym dniem modlitwy za Kościół w Chinach. PKWP prosi wszystkich ludzi dobrej woli o modlitwę za Kościół w Chinach, aby nasi odważni bracia i siostry wytrwali, zostali umocnieni w wierze oraz we wszystkich trudnościach, udrękach i strapieniach, których doświadczają”.

Ukraina: „Jakże inne jest dziś to miejsce”

Relacja s. Karoliny Mordaki OP – część 1.

UkrainaZdj. ACN International /Brzuchowice. Cały Dom Pielgrzyma jest zamieszkany przez uchodźców.

Tuż przed Wielkanocą delegacja PKWP odwiedziła kilka miejsc w zachodniej Ukrainie. S. Karolina Mordaka OP, pracownik biura regionalnego PKWP w Poznaniu, opowiada o swoich wrażeniach z tej podróży. W latach 2005-2012 siostra pracowała w Ukrainie jako misjonarka.

„Madonno cicha, zapatrzona w ziemię, przygwożdżona bólem do człowieczej drogi. Stoisz od wieków na krzyżowym szlaku, gdzie ludzie łzy niosą cięższe niż kamienie”. /nieznany poeta/

W piątek, w dniu upamiętniającym Mękę Pańską, przekroczyliśmy granicę polsko-ukraińską. Jakże inaczej wygląda to miejsce, przez które w ciągu 7 lat przejeżdżałam co tydzień .

Dziś przez granicę przelewa się fala uchodźców, głównie kobiet z niemowlętami i małymi dziećmi, osób starszych i na wózkach inwalidzkich. Straż Graniczna, Służba Celna, wszyscy pomagają na wszelkie możliwe sposoby. Są obecni wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc. Dbają o porządek i bezpieczeństwo, sprawdzają dokumenty, a także pomagają nosić walizki czy wózki dziecięce. Co więcej, często zabierają dzieci od wyczerpanych matek i niosą je na rękach do miejsca, gdzie wszyscy mogą się ogrzać i otrzymać posiłek. Nie brakuje gestów i łez wdzięczności, a czasem nawet uśmiechu. Wyczerpani, utrudzeni uchodźcy, na swojej „drodze krzyżowej” spotkali „Szymona”.

Pierwszy dzień spędziliśmy we Lwowie. Pogodny i słoneczny poranek zachęcił mnie do spaceru. Ulice były puste. Jak zawsze we Lwowie o tak wczesnej porze słychać było tylko śpiew ptaków i odgłosy modlitw płynące z licznych lwowskich kościołów.

Zdziwiłam się, że tak wcześnie przed ratuszem stały dwie panie. Przywitałyśmy się i zaczęłyśmy rozmawiać. Starsza z nich – Elena – poprosiła o modlitwę. Młodsza, zapytana o przyszłość, powiedziała: „My nie chcemy wyjeżdżać z Ukrainy. Przyjechałyśmy do Lwowa na jakiś czas, bo w Dniepropietrowsku trwa wojna. Musimy chronić nasze dzieci, nie chcemy, żeby cierpiały. Jak tylko to się uspokoi, wracamy. Zostawiłyśmy tam nasze domy i tam walczą nasi mężowie. Kochamy Ukrainę, kochamy naszego prezydenta, kochamy nasz naród”.

Idąc dalej, spotkałam grupę Żołnierzy Obrony Terytorialnej. Ich twarze były pełne odwagi, a także zadumy i smutku. Prosili o modlitwę, ponieważ jechali na wschód Ukrainy, gdzie toczą się działania wojenne. Nie mogłam im pomóc, ale mogłam ich ogarnąć moim „welonem modlitwy”. (Weronika nie mogła pomóc Jezusowi nieść krzyża, ale otarła Jego Święte Oblicze). Spojrzałam w kierunku katedry, gdzie znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej – Pięknej Gwiazdy Lwowa, modląc się w duchu: „Madonno cicha, zapatrzona w ziemię, przygwożdżona bólem do człowieczej drogi. Stoisz od wieków na krzyżowym szlaku, gdzie ludzie łzy niosą cięższe niż kamienie”.

Po Mszy św. odwiedziliśmy kościół św. Michała. Całe przedszkole parafialne prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zostało zaadoptowane na potrzeby uchodźców.

„Dzięki Bogu na zachodniej Ukrainie, we Lwowie, nie cierpimy z powodu ostrzału czy bombardowań. Ale stale przybywają do nas uchodźcy. Staramy się ich przyjmować jak najserdeczniej, jak najbardziej gościnnie. Są wyczerpani po traumatycznych przeżyciach, jakich doznali w swoich miastach z powodu bombardowań i ciągłych alarmów. Zwykle zostają u nas dwa lub trzy dni, a potem wyruszają w nieznane, do Polski lub dalej do Europy. Niektórzy chcą zostać tutaj, zostać z nami. Mają nadzieję, że wkrótce wrócą do swoich domów” – mówi s. Karolina ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek.

UkrainaZdj. ACN International / Klauzurowy klasztor sióstr benedyktynek w Sołonce także gości uchodźców.

Następnie pojechaliśmy do Domu Pielgrzyma Św. Jakuba Strzemię w Brzuchowicach. Zostaliśmy zaproszeni na obiad z uchodźcami, którzy tu zamieszkali. „W naszym ośrodku przez cały czas przebywa od 400 do 450 uciekinierów. Cały Dom Pielgrzyma jest zamieszkany przez uchodźców. Mamy tu wielu wolontariuszy, a przesiedleńcy wspierają się nawzajem. Są tu lekarze, nauczyciele, pielęgniarki, a także ksiądz z Kościoła prawosławnego z rodziną” – mówi Natalia, lekarka. Podczas, gdy jedliśmy obiad, mogliśmy posłuchać występu 15-letniej Oleny, która uciekła z Zaporoża. Musiała opuścić swoje miasto, ale nie zrezygnowała z marzeń. Chciałaby zostać piosenkarką.

Po obiedzie Natalia podeszła do mnie ponownie i powiedziała: „Jesteśmy wdzięczni za pomoc w tym najtrudniejszym czasie. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Jesteśmy wdzięczni za zakwaterowanie, jedzenie i lekarstwa, a także za wsparcie. Potrzebujemy jednak jeszcze jednej ważnej rzeczy, potrzebujemy waszej modlitwy”.

Niezwykle wyjątkowym miejscem, w którym zostali przyjęci uchodźcy jest położony niedaleko Lwowa klasztor sióstr benedyktynek klauzurowych w Sołonce. Mniszki otworzyły swój klasztor, mimo że są zakonem klauzurowym. Przyjęły uchodźców z dalekich stron – głównie z Zaporoża i Charkowa. U sióstr przebywa około 140 osób.

„Mieszkamy w tym budynku zaledwie od roku” – mówi siostra Bernadetta, przełożona wspólnoty benedyktynek w Sołonce. „Choć jesteśmy klasztorem klauzurowym, wspólnotą monastyczną, postanowiłyśmy pomagać uchodźcom. Ludzie, którzy przeżyli horror wojny, u nas doświadczają głębokiego, Bożego pokoju. Zapraszamy ich do naszej modlitwy, do uczestnictwa w Eucharystii, nawet jeśli są niewierzący. Nasza posługa bezinteresownej gościnności już zaowocowała doprowadzeniem wielu ludzi do Boga”.

Wołanie prześladowanych dociera do Polaków w Niemczech

W kolejnych polskich parafiach w Niemczech Pomoc Kościołowi w Potrzebie nagłaśnia dramat prześladowanych chrześcijan. Ks. Paweł Antosiak przebywał w Dortmundzie, gdzie tłumaczył wiernym, że bez naszego zaangażowania, cierpiący wyznawcy Chrystusa mogą opuścić Bliski Wschód.

Antosiak

Działalność Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie koncentruje się wokół trzech obszarów. Praca humanitarna i wsparcie w regionach, gdzie chrześcijanie doświadczają prześladowań, uzupełniają modlitwa i informacja. PKWP staje się głosem cierpiących w Iraku, gdzie wojna wymusiła ucieczkę z kraju ponad miliona wyznawców Chrystusa; w Libanie, gdzie większość mieszkańców żyje w skrajnej nędzy; czy w Afryce, gdzie najmniejsza pomoc decyduje o życiu i śmierci dzieci oraz całych rodzin.

Polska sekcja PKWP konsekwentnie uwrażliwia Polaków na potrzeby prześladowanych. Ze swoimi działaniami dociera także do rodaków żyjących na emigracji. Ks. Paweł Antosiak przebywał w Polskiej Misji Katolickiej w Dortmundzie, gdzie miał okazję głosić homilie. To kolejne miejsce w Niemczech, skąd napłynęło zaproszenie do PKWP, po m.in. Lipsku, Bremerhaven i Oldenburgu.

„Staramy się docierać do Polaków, którzy tworzą Polonię w Niemczech, by również oni mieli świadomość tego, co się dzieje i jak działa polska sekcja PKWP” – wyjaśnia ks. Antosiak. W trakcie homilii mówił wiernym o misji Stowarzyszenia. Wskazywał na kraje, w których chrześcijanie są prześladowani i żyją na terenach dotkniętych wojną. „W Syrii wojna trwa od niemal 12 lat. Nie tylko zniszczyła olbrzymią część kraju, ale też zdziesiątkowała chrześcijan. Z przeszło 2 mln zostało ich około kilkuset tysięcy. W Libanie, krainie ojca Szarbela, trwa ogromny kryzys ekonomiczny, który może skutkować ucieczką chrześcijan” – mogli usłyszeć wierni związani na co dzień z Polską Misją Katolicką w Dortmundzie.

Ks. Paweł Antosiak podkreślał, że wszędzie tam, gdzie są prześladowania, pojawiają się współcześni męczennicy. Wśród nich – jak wyjaśnił – „są kapłani, którzy pozostają z ludźmi do samego końca, za co często musieli zapłacić życiem”. Podał też przykład misjonarzy z Afryki. „Dzięki nim ludzie mają okazję usłyszeć o Chrystusie, przyjąć sakramenty, ale też przeżyć kolejny dzień, bo misje czy szkoły prowadzone przez misjonarzy to często jedyne miejsca, w których potrzebujący mogą otrzymać żywność” – mówił ks. Antosiak. Dodał, że są sytuacje, gdy „jedynym posiłkiem dla dziecka jest ten otrzymywany w szkole prowadzonej przez misjonarzy lub misjonarki”.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy działania polskiej sekcji Stowarzyszenia koncentrują się głównie na Ukrainie. Ks. Paweł Antosiak zwrócił uwagę na kolejne transporty humanitarne, jakie wyjeżdżają na wschód. Mówił też o pomocy, jaka jest udzielana na Ukrainie, a także o zaangażowaniu regionalnych biur PKWP w całej Polsce. Zaznaczył, że jako chrześcijanie nie musimy opuszczać głowy, „bo właśnie za chrześcijaństwo dziś ludzie oddają życie, i dzięki chrześcijaństwu pomagamy im, niesiemy nadzieje w najodleglejszych zakątkach świata”.

Ks. Bartłomiej Ilków, proboszcz Polskiej Misji Katolickiej w Dortmundzie, przypomniał w rozmowie z PKWP, że w Niemczech organizacja jest znana pod nazwą „Kirche in Not”. „Nasi parafianie wsparli działania Stowarzyszenia ofiarami na tacę. Chcę podziękować im za zaangażowanie” – powiedział.

Działania, których celem jest nagłaśnianie trudnej sytuacji chrześcijan na świecie, Pomoc Kościołowi w Potrzebie prowadzi w parafiach na terenie całej Polski. Towarzyszą im kiermasze „S.O.S. dla Ziemi Świętej”. Sprzedaż produktów wytworzonych przez chrześcijan w Betlejem pomaga zatrzymać tam ostatnich świadków Chrystusa.

Biuro Prasowe PKWP Polska

PKWP sfinansuje odbudowę splądrowanego seminarium duchownego w Worzelu na Ukrainie

Seminarium zostało pozostawione w opłakanym stanie, zwłaszcza jego wnętrze. „Zabrali wszystko, co się dało. Naczynia kuchenne, pralki, komputery i klimatyzatory. Splądrowano pokoje seminarzystów, zabrano przedmioty liturgiczne, w tym kielich podarowany przez św. Jana Pawła II podczas jego wizyty na Ukrainie w 2001 r.”

UkrainaZdj. ACN International / Seminarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Worzelu, zniszczone w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Seminarium duchowne w Worzelu w archidiecezji kijowsko-żytomierskiej, które zostało zniszczone podczas rosyjskich ataków w dniach po inwazji na Ukrainę, zostanie ponownie otwarte we wrześniu. Fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International) potwierdziła właśnie, że pokryje koszty odbudowy budynku oraz zakupu skradzionych mebli i wyposażenia. Decyzja ta została podjęta po wizycie fundacji w seminarium i spotkaniu z rektorem, o. Rusłanem Mykhalkivem.

Vorzel jest położony zaledwie 30 km od stolicy i wraz z innymi pobliskimi przedmieściami, takimi jak Bucza, Irpin, Hostomel i Borodianka, stał się punktem zapalnym konfliktu. 25 seminarzystów, którzy uczyli się i mieszkali w budynku, opuściło go 25 lutego, gdy dowiedzieli się, że Rosjanie zajęli pobliskie lotnisko i wkraczają do Vorzel. Wraz ze swoim rektorem, o. Mykhalkivem, i pozostałymi pracownikami znaleźli schronienie najpierw w pobliskiej wiosce, a następnie w innym seminarium w centrum kraju.

Rektor opowiada PKWP, że według miejscowych, którzy zatrzymali się w Vorzel, seminarium zostało splądrowane i zdewastowane doszczętnie. Oprócz zniszczeń spowodowanych przez dwie rakiety, w połowie marca budynek został splądrowany przez rosyjskie wojsko. Świadkowie twierdzą, że żołnierze spędzili w budynku dwie noce – dodaje o. Mykhalkiv.

UkrainaZdj. ACN International / Zniszczenia w seminarium duchownym w Worzelu spowodowane atakami rosyjskimi.

Seminarium zostało pozostawione w opłakanym stanie, zwłaszcza jego wnętrze. „Zabrali wszystko, co się dało. Naczynia kuchenne, pralki, komputery i klimatyzatory. Splądrowano pokoje seminarzystów, zabrano przedmioty liturgiczne, w tym kielich podarowany przez św. Jana Pawła II podczas jego wizyty na Ukrainie w 2001 r.” – i tego najbardziej żałuje o. Mykhalviv. Później okoliczni mieszkańcy również weszli na teren i zabrali wszystko inne, co – zdaniem rektora – jest zrozumiałe, bo nie mieli co jeść.

Mimo to nadal istnieje obawa o niepewną przyszłość, nie tylko z powodu wojny, ale także dlatego, że szacuje się, iż koszt naprawy szkód wyniesie ponad 150 tys. euro. Dlatego też papieska fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie postanowiła, po wizycie na miejscu, pokryć koszty remontu seminarium i przekazać znaczącą darowiznę.

Magda Kaczmarek, szefowa projektów na Ukrainie w PKWP, potwierdza tę wiadomość: „Od początku wojny udzielamy pełnego wsparcia lokalnemu Kościołowi obu obrządków, łacińskiemu i greckokatolickiemu. Najpierw poprzez pomoc doraźną w rejonach objętych wojną oraz dla uchodźców na zachodzie kraju. Dzięki naszym darczyńcom finansowaliśmy koszty transportu, pojazdy oraz nadzwyczajne działania księży i zakonników na terenach dotkniętych wojną. Ponadto, w drugiej fazie, pomagaliśmy parafiom i klasztorom na Ukrainie, które otworzyły swoje drzwi dla uchodźców, udzielając im wsparcia materialnego i duchowego. W trzeciej fazie, w ramach naszych możliwości, chcemy pomóc w naprawieniu szkód”. Jednym z filarów pomocy PKWP na Ukrainie od kilkudziesięciu lat jest pomoc ukraińskim seminarzystom, dlatego odzyskanie Worzel jest priorytetem dla fundacji – mówi Kaczmarek.

Trwają już prace nad ponownym podłączeniem wody, prądu i gazu, które również zostały uszkodzone. „Będziemy bardzo wdzięczni PKWP – mówi o. Mykhalkiv – jeśli nasi seminarzyści zdołają wrócić we wrześniu”.