Irak: „Stypendia Papieża Franciszka”

Dzięki PKWP ponad cztery razy więcej studentów na uniwersytecie w Erbilu!

Dzięki PKWP ponad cztery razy więcej studentów na uniwersytecie w ErbiluZdj. CUE Erbil, ACN International / Studenci podczas pracy w laboratorium Katolickiego Uniwersytetu w Erbilu (CUE), Irak.

Niespełna rok po historycznej wizycie papieża Franciszka w Iraku, pomimo trudności związanych z pandemią, pierwsza grupa studentów zaczęła korzystać ze „Stypendiów Papieża Franciszka”, ufundowanych przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International). Dzięki nim Uniwersytet Katolicki w Erbilu (CUE) będzie mógł przyjąć ponad cztery razy więcej chrześcijańskich studentów niż dotychczas. Współpraca pomiędzy PKWP i Katolickim Uniwersytetem w Erbilu pomaga budować bardziej obiecującą przyszłość dla irackich chrześcijan i członków innych mniejszości na północy kraju.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International) będzie pierwszym i głównym darczyńcą, i przeznaczy na sfinansowanie „Stypendiów Papieża Franciszka” ponad 1,7 miliona dolarów. W ciągu czterech lat skorzysta z nich 150 studentów, z których przynajmniej 90% to chrześcijanie. Wielu z nich to uchodźcy wewnętrzni, którzy w 2014 roku zostali wypędzeni ze swoich domów przez terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego. Początkowo program stypendialny papieża Franciszka miał zostać uruchomiony jesienią 2021 r., ale z powodu pandemii i po historycznej wizycie papieskiej w Iraku został przesunięty na 2022 r.

Rok akademicki 2022/2023 pod szyldem „Stypendium Papieża Franciszka” rozpoczęła grupa 128 studentów, w tym 113 chrześcijan, 12 Jazydów i 3 muzułmanów. PKWP wspiera również zakwaterowanie w pobliżu uniwersytetu 12 młodych kobiet i 2 młodych mężczyzn pochodzących z Równiny Niniwy.

„Model Katolickiego Uniwersytetu w Erbilu motywuje całą rodzinę, by zamiast emigrować, pozostali w Iraku. Dzieci otrzymają doskonałe wykształcenie, które pozwoli im zdobyć pracę i zapewni przyszłość w ojczyźnie, a tym samym będą mogły utrzymać siebie i swoich rodziców” – mówi arcybiskup Bashar Warda z Erbilu, założyciel uczelni.

„Jeśli młodzi chrześcijanie będą mieli możliwość zdobycia dobrego wykształcenia, wtedy pozostaną w kraju. PKWP zrobiło już wszystko, co możliwe, aby pomóc wyznawcom Chrystusa pozostać w Iraku – w minionych latach inwestowaliśmy w odbudowę ich domów, kościołów i niezbędnej infrastruktury. Teraz nadszedł czas, aby zainwestować w młodych ludzi” – powiedział ogłaszając projekt w marcu 2021 roku Thomas Heine-Geldern, prezydent wykonawczy PKWP.

Na CUE studiuje obecnie 280 studentów czterech roczników, którzy pragną uzyskać stopień naukowy na różnych kierunkach: od architektury i Medycznych Nauk Laboratoryjnych (MLS), po rachunkowość i język angielski. Więcej specjalności, takich jak np. farmacja, zostanie otwartych w przyszłym roku, dając studentom, którzy chcieliby się tutaj uczyć, jeszcze większy wybór. Najważniejsze jest jednak to, że młodzi ludzie mają tu kontakt z chrześcijańskim etosem i katolicką nauką społeczną, której nie znajdą nigdzie indziej w Iraku.

Od momentu założenia w 2015 r. Uniwersytet Katolicki w Erbilu odniósł wielki sukces i jest już na 41 miejscu wśród 250 instytucji szkolnictwa wyższego w Iraku. Arcybiskup Warda ma nadzieję, że w ciągu kilku lat wejdzie do pierwszej dziesiątki. Cała nauka i studia odbywają się w języku angielskim. W kraju, który wciąż odbudowuje się po prawie dwóch dekadach konfliktów i prześladowań, oprócz jakości akademickiej cennym owocem uniwersytetu jest promowanie jedności społecznej i harmonii międzyreligijnej.

„Dziękuję wszystkim biurom PKWP pracującym niestrudzenie na całym świecie, a także wszystkim darczyńcom, którzy pomogli młodym chrześcijanom w Iraku mieć nie tylko prawo, ale i możliwość zdobycia wyższego wykształcenia. To daje im i ich rodzinom nadzieję na przyszłość. Dziękuję wszystkim członkom Katolickiego Uniwersytetu w Erbilu, dzięki którym udało się to osiągnąć w czasie pandemii” – powiedział abp Bashar Warda.

Thomas Heine-Geldern zauważa, że uczelnia jest odpowiednim sposobem na podtrzymanie dziedzictwa wizyty papieża Franciszka: „Wierzymy, że ten projekt będzie wspierał przesłanie Ojca Świętego na rzecz integracji społecznej i pojednania. Uniwersytet jest zbudowany wokół różnorodności. Tutaj młodzi ludzie różnych wyznań mogą nauczyć się żyć razem w harmonii”.

Rocznica męczeńskiej śmierci

Dziś rocznica śmierci 21 koptyjskich męczenników zamordowanych przez dżihadystów. „Ich świadectwo pokazuje światu, że są wartości większe od pieniądza, a wiara w Chrystusa może kosztować nawet życie” – mówi po 7 latach od tamtych wydarzeń ks. prof. Waldemar Cisło z PKWP.

Rocznica męczeńskiej śmierci koptówZdj. ACN International / Ikona 21 męczenników koptyjskich.

Okoliczności, w jakich zginęli, wywołują przerażenie. Ich wiara wzbudza ogromny podziw. 15 lutego 2015 roku 20 koptów egipskich i pracujący razem z nimi Ghańczyk zostali ścięci przez fanatyków islamskich.

„Pamiętamy brutalny obraz prowadzonych męczenników w pomarańczowych strojach i wybrzeża Libii zakrwawione ich męczeńską krwią” – mówi w 7. rocznicę tamtych wydarzeń ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Przypomina, że „z Egiptu przyjechali w poszukiwaniu chleba dla swoich rodzin”. Porwani na początku stycznia, „byli przez 40 dni przetrzymywani przez fundamentalistów”. Ich grób znaleziono po 2,5 roku.

W momencie okrutnej egzekucji męczennicy mieli skute ręce. Zostali zmuszeni do uklęknięcia. Za nimi stali ubrani na czarno terroryści z tzw. Państwa Islamskiego. Jeszcze tego samego dnia film z egzekucji obiegł cały świat. Oprawcy podpisali nagranie słowami: „Naród krzyża, wierni wrogiego Kościoła egipskiego”. W ostatnich chwilach zamordowanym towarzyszyła modlitwa. Wypowiadali słowa „Panie Jezu Chryste”. Z tym imieniem na ustach ponieśli śmierć.

„Papież Tawardos II, zwierzchnik Kościoła Koptyjskiego, wyniósł ich do godności męczenników. Wiemy, że już za ich wstawiennictwem dzieją się cuda” – wskazuje ks. prof. Waldemar Cisło. Dodaje, że ich świadectwo „pokazuje dzisiejszemu światu, że są wartości większe niż pieniądz, dobra materialne, że wiara w Chrystusa kosztuje czasem nawet życie”.

Ojciec Święty Franciszek powiedział, że 21 zamordowanych chrześcijan otrzymało od Boga największy dar: „świadczenie o Jezusie Chrystusie aż po oddanie życia”. Papież zapewniał, że w swoich sercu nosi ten „chrzest krwi”. Nazwał ich świętymi. „Są tymi, którzy wybielili swe życie we krwi Baranka” – podkreślał.

W Egipcie ich świadectwo jest wciąż żywe. W miejscu, z którego pochodzili, powstało sanktuarium zwane „Katedrą Męczenników za Wiarę”. W utworzonym obok muzeum przechowywane są m.in. kajdanki, w które byli zakuci, a także buty, monety i dowody tożsamości. Od dwóch tygodni chrześcijanie z Egiptu przeżywają tam odnowę duchową. Odbywają się celebracje liturgiczne, spotkania modlitewne i konferencje.

Biuro Prasowe PKWP Polska

Gruzja: Rozmowa z bp. Pasotto – protagonistą odbudowy lokalnego Kościoła katolickiego po czasach komunizmu

„Pięknie jest dawać świadectwo o Bogu, który uczy nas poprzez swoje serce poszerzać horyzonty, przestać koncentrować się wyłącznie na własnych interesach”.

GruzjaZdj. Ismael Martínez Sánchez, ACN International / Bp Giuseppe Pasotto CSS – Administrator Apostolski Obrządku Łacińskiego na Kaukazie dla Gruzji i Armenii ze stolicą w Tbilisi.

Bp Giuseppe Pasotto CSS (Zgromadzenie Najświętszych Stygmatów; Stygmatycy) pochodzi z Włoch. Od czasu upadku żelaznej kurtyny czuwa i pomaga kształtować losy małego Kościoła rzymskokatolickiego na Kaukazie – najpierw jako misjonarz, od 1996 r. jako administrator apostolski, a od 2000 r. jako biskup diecezjalny.

Co zastał Ksiądz Biskup, kiedy przybył do Gruzji w 1993 roku? Jaki był stan Kościoła katolickiego w tym kraju po 70 latach rządów komunistycznych?

Co zastałem? Trudno jest opisać w kilku słowach sytuację, jaka panowała, gdy przybyłem tutaj w 1993 roku. Gruzja dopiero co uzyskała niepodległość, a Rosja zerwała z nią wszelkie więzi, nawet gospodarcze. Kiedy przyjechałem, był jeszcze gaz, woda i elektryczność. Jednak zaledwie półtora miesiąca później znaleźliśmy się w punkcie, w którym prąd był dostępny tylko przez dwie godziny dziennie, wodę mieliśmy tylko raz na dwa dni, a gaz został całkowicie odcięty. Było bardzo mało towaru do kupienia. Podam przykład: Pewnego dnia poszedłem na rynek, gdyż potrzebowałem cytryny. Nikt ich nie miał, ale w końcu znalazłam kobietę, która miała dwie. Były to jedyne dwa owoce, które miała do sprzedania. Postanowiłem kupić obie. Handlarka powiedziała jednak do mnie: „Sprzedam ci jedną z nich, ktoś inny może potrzebować drugiej”. Byłem zaskoczony i pełen podziwu. Inną rzeczą, której nigdy nie zapomnę, był okrzyk radości, który dało się słyszeć w dniu, kiedy na godzinę lub dwie znów włączono prąd i można było zgasić świece i lampy gazowe.

Przyjechałem tu razem z innym księdzem z mojej małej wspólnoty Stygmatyków, która została założona w Weronie. W tamtym czasie doświadczaliśmy tych samych trudności, co tutejsi mieszkańcy – przede wszystkim zimna i niedostatku. To pomogło nam jeszcze bardziej pokochać tych ludzi i zrozumieć znaczenie wolności. Rozmowy z młodzieżą nauczyły nas, jak ważne jest cierpienie w obronie podstawowych wartości i podtrzymywanie nadziei. Ostatecznie mogliśmy jeszcze lepiej zrozumieć życie tych ludzi, ucząc się języka gruzińskiego, który nie należy do najłatwiejszych i to praktycznie bez żadnych materiałów dydaktycznych. Naprawdę musieliśmy się wiele nauczyć, nie zwracając uwagi na trudności, które nas otaczały. Jednakże to, że byliśmy w tym miejscu właśnie w tamtym czasie, to było opatrznościowe.

Jakie były pierwsze kroki, jakie podjął Ksiądz ze współbraćmi w celu odbudowy wspólnoty katolickiej?

Z Kościoła katolickiego po czasach komunizmu pozostało tylko jedno otwarte miejsce kultu (kościół św. Piotra i Pawła w Tbilisi). Wszystkie wspólnoty, które były rozrzucone po obszarach wiejskich, zostały opuszczone. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, było ponowne nawiązanie kontaktu, a następnie znalezienie dodatkowych księży z innych krajów i lokalnych kościołów, którzy mogliby nam pomóc. I tak stopniowo zaczęliśmy odbudowywać najważniejsze struktury.

Wydaje mi się, że wiarę katolicką uratował różaniec, nie tylko z resztą w Gruzji, ale we wszystkich krajach komunistycznych. Ludzie zbierali się w domach, aby się modlić, a babcie były tymi, które brały za to odpowiedzialność. Nie trzeba było księdza ani paciorków różańca – „Zdrowaśki” można było liczyć na palcach rąk.

Pierwszym zadaniem, którego się podjęliśmy, było kształcenie katechistów. Na naszym pierwszym letnim obozie formacyjnym zebraliśmy około 30 starszych nastolatków i młodych dorosłych, i przez dziesięć bardzo intensywnych dni prowadziliśmy dla nich zajęcia edukacyjne, aby mogli rozpocząć pracę z dziećmi. Pierwszą rzeczą, jaką wydrukowaliśmy, był Katechizm Kościoła Katolickiego… potem zajęliśmy się kolejnymi sprawami, jedną po drugiej.

Jak przeżywał Ksiądz Biskup konflikt wojenny między Rosją a Gruzją w 2008 roku? Jaką pomoc niósł wtedy Kościół?

Wojna zaczęła się dość niespodziewanie, a przynajmniej ja nie spodziewałem się, że coś takiego może się wydarzyć. Rosja bardzo szybko dała do zrozumienia, że nie ma nadziei dla gruzińskiej armii – rosyjskie bombardowania zbliżyły się nawet do Tbilisi. Po raz pierwszy w życiu widziałem ludzi ogarniętych paniką. Daliśmy uchodźcom z Gori schronienie w naszej auli i opiekowaliśmy się nimi przez cały miesiąc. Do dziś w rocznicę wybuchu wojny przysyłają mi listy z podziękowaniami. Caritas w Gruzji zrobiła bardzo wiele, aby pomóc wysiedlonym, dostarczając posiłki i zapewniając odpowiednie wsparcie. Pamiętam, że jak tylko było to możliwe, ciężarówka z żywnością wyjechała do Gori. Nasze towary były pierwszymi, które tam dotarły. Zostały one dostarczone biskupowi prawosławnemu, aby mógł je rozdać na miejscu potrzebującym.

GruzjaZdj. Ismael Martínez Sánchez, ACN International / Widok na kościół św. Józefa Robotnika w Ude, zbudowany w 1998 r. przez katolicką rodzinę i podarowany Kościołowi. Proboszczem jest tu ks. Andrzej Graczyk.

Jakie są dziś największe wyzwania dla Kościoła w Gruzji? Co po wielu latach pracy misyjnej pozostało jeszcze do zrobienia?

Podstawowym wyzwaniem, z którym musimy się zmierzyć, nadal jest ekumenizm. To jest nasze pierwsze zadanie i jest ono bardzo trudne. Kościół prawosławny, ze względu na dziedzictwo swojej przeszłości, wciąż ma trudności z otwarciem się na dialog ekumeniczny. Katolicy doskonale zdają sobie sprawę, że są mniejszością i często spotykają się z dyskryminacją i niesprawiedliwym traktowaniem. Wystarczy przypomnieć sześć kościołów, które zostały skonfiskowane i nigdy nie oddane, czy zakaz zawierania małżeństw międzywyznaniowych. Droga ekumeniczna wymaga dużej cierpliwości i ciągłego poszukiwania nowych, potencjalnych możliwości nawiązania relacji, które mogłyby przerodzić się w budowanie mostów. Ważną rolę odgrywa tu nasz uniwersytet, gdzie większość studentów stanowią niekatolicy.

Myślę, że drugim zadaniem jest formacja naszych wiernych, aby ich wiara stawała się coraz mocniejsza i pewniejsza. Jest to główna troska księży i zakonników w parafiach. Trzecim zadaniem jest ukazywanie miłosiernego i kochającego oblicza Boga, szczególnie wobec tych, którzy przeżywają obecnie wielkie trudności.

Zdajemy sobie sprawę, że jest nas zbyt mało, także dlatego, że obszary naszej pracy stale się powiększają i zmieniają w coraz bardziej złożonym świecie. Na szczęście są młodzi ludzie, którzy przygotowują się do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Jednakże ich formacja trwa długo, co jest oczywiście ważne, bo potrzebują oni dobrego wykształcenia. Trudno jest znaleźć księży w innych krajach, którzy byliby chętni do współpracy z nami, zwłaszcza ze względu na barierę językową. Aby nauczyć się gruzińskiego, potrzeba długiego czasu i wielu poświęceń, a język ten jest używany tylko w tym kraju. Ale Pan to widzi i troszczy się.

Jaka Księdza zdaniem przyszłość czeka Kościół katolicki w Gruzji i jak PKWP może go wspierać?

Wsparcie udzielane przez PKWP w ciągu ostatnich kilku lat było niezwykle istotne. Mogę powiedzieć, że wiele osób przyczyniło się do utrzymania naszego Kościoła, ale PKWP zawsze wyróżniało się swoją pomocą dla ośrodków ewangelizacyjnych i formacyjnych. Dzięki PKWP, a co za tym idzie, dzięki tysiącom dobroczyńców, mogliśmy każdego roku realizować różne inicjatywy duszpasterskie, a w szczególności letnie obozy, które organizujemy w celu promowania formacji wiary wśród dzieci i młodzieży. Zawsze byłem tego świadomy i głęboko wdzięczny, że PKWP towarzyszy nam w naszej drodze. Nie widzimy twarzy dobroczyńców PKWP, ale Bóg zna ich wszystkich: będzie im błogosławił i wynagradzał. Zawsze pocieszała mnie świadomość, że siostrzane Kościoły podążają tą samą drogą i wspierają nas. Ostatecznie, zawsze byliśmy po prostu rękami, które realizowały to, co było w sercach tak wielu katolików na całym świecie.

Co chciałby Ksiądz Biskup przekazać naszym dobroczyńcom?

Chciałbym skorzystać z okazji, aby wyrazić moją najgłębszą wdzięczność dla PKWP: nasze podziękowania dla tych, którzy z nami współpracują i którzy są zawsze cierpliwi wobec nas; naprawdę czujemy się kochani. Można by powiedzieć, że finansowo nasz Kościół nie ma prawie nic, ale ufając Bogu jest w stanie przetrwać każdy dzień. Wszyscy jesteśmy wezwani do głoszenia Ewangelii, ale na różne sposoby. Tutaj w Gruzji poznałem wartość słowa „katolik”. To piękna myśl, że my, tutejsi katolicy, możemy pokazać wszystkim Kościołom, jak wspaniale jest mieć serce, które nie zna granic, które nikogo nie faworyzuje, ale które zawsze patrzy poza własne granice. Pięknie jest dawać świadectwo o Bogu, który uczy nas poprzez swoje serce poszerzać horyzonty, przestać koncentrować się wyłącznie na własnych interesach, a zamiast tego otwierać się coraz bardziej. Taka jest Jego miłość do nas. I to jest to, o czym powinniśmy świadczyć i czego powinniśmy nauczać. To jest dobra nowina, ewangelia. I dla mnie to jest właśnie koloryt katolicyzmu.

Egipt: Football – czy mamy do czynienia z rzeczywistą dyskryminacją?

„W Egipcie rzadko widzi się chrześcijańskich piłkarzy”.

Egipt - Football - czy mamy do czynienia z rzeczywistą dyskryminacjąZdj. Micheal Youssif, ACN International / Chrześcijanie i muzułmanie wspólnie oglądają finałowy mecz Egiptu z Senegalem w kawiarni w Gizie. Puchar Afryki w piłce nożnej 2022.

Chrześcijanie w Egipcie pasjonują się piłką nożną tak samo jak ich muzułmańscy sąsiedzi, jednakże w drużynie narodowej nie ma ani jednego Kopta. Wraz z postępami egipskiej reprezentacji narodowej w piłce nożnej w Pucharze Narodów Afryki, futbolowa gorączka po raz kolejny ogarnęła cały naród.

„Egipcjanie są całkowicie zwariowani na punkcie piłki nożnej. Kochają ją” – mówi Manuel Jose, portugalski trener, który przez osiem lat trenował największy egipski klub Al-Ahly, będąc naocznym świadkiem pasji kibiców. „Kiedy byłem trenerem w Egipcie, Międzynarodowy Stadion w Kairze mógł pomieścić 100 tys. osób, a zapełniał się już na trzy godziny przed meczami”.

Tony Ghali opuścił Egipt wiele lat temu. Obecnie mieszka i pracuje w Niemczech, skąd z uwagą śledził postępy egipskiej drużyny w afrykańskim turnieju. Przed każdym meczem on i jego córki zakładali egipskie koszulki z nadrukiem imienia bohatera narodowego i gwiazdy turnieju Mohameda Salaha. Jak wszyscy Egipcjanie modlili się o zwycięstwo, ale Tony, podobnie jak wielu innych koptyjskich chrześcijan wie, że nikt w tej drużynie nie modli się tak jak oni. „W Egipcie rzadko widzi się chrześcijańskich piłkarzy” – mówi Pomocy Kościołowi w Potrzebie (ACN International).

Nie ma oficjalnych statystyk dotyczących liczby Koptów w Egipcie, ale szacunki wahają się od 10 do 20%. Zdecydowana większość należy do Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego, ale jest też niewielka liczba wyznawców Koptyjskiego Kościoła Katolickiego. Bolesny jest fakt, że Koptowie nie są reprezentowani w piłce nożnej na najwyższym szczeblu, a tym samym w drużynie narodowej.

„Zawsze będę emocjonował się drużyną narodową, ponieważ zawodnicy reprezentują kraj. Przykro nam jednak, że nie wykorzystuje się w niej pełnego potencjału populacji. Jestem pewien, że wśród Koptów jest wiele talentów” – mówi Tony i dodaje: „To niemożliwe, że wśród 20% populacji nie ma nikogo, kto potrafi grać w piłkę”. Jego zdanie podziela Andrew Youssef, koptyjski wykładowca i doktorant teologii, mieszkający w Kanadzie: „Ogólnie rzecz biorąc powiedziałbym, że przeciętny Kopt kocha piłkę nożną i cieszy się, gdy drużyna narodowa wygrywa, a jednocześnie jest zasmucony dyskryminacją Koptów w tym względzie”.

Egipt - Football - czy mamy do czynienia z rzeczywistą dyskryminacjąZdj. Tony Ghali, ACN International / Tony Ghali i jego córki w koszulkach Egiptu na Puchar Afryki w piłce nożnej 2022.

Ale czy mamy do czynienia z rzeczywistą dyskryminacją? Niektórzy twierdzą, że tak i że jest ona bardziej powszechna. Wskazują na fakt, że w ostatnich olimpijskich reprezentacjach Egiptu również nie było Koptów. Nawet głowa Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego, Tawadros II, zauważył w wywiadzie dla egipskiej gazety Al-Youm Al-Saba w 2018 roku, że „to niezwykłe, że żadna egipska drużyna piłkarska nie ma ani jednego koptyjskiego zawodnika, a przecież także Koptowie mają dobre nogi i w dzieciństwie kopali piłkę na ulicach”.

Niektórzy muzułmanie również się z tym zgadzają. Były zawodnik Ahmed Hossam, znany jako Mido, który grał dla wielu międzynarodowych klubów, powiedział w wywiadzie dla egipskiego kanału telewizyjnego DMC w kwietniu 2018 roku, że „niestety w Egipcie jest wielu ludzi, którzy są nietolerancyjni dla koloru skóry, religii i pochodzenia etnicznego. Musimy stawić im czoła, a nie chować głowy w piasek. Czy uwierzycie, że w historii piłki nożnej w Egipcie na najwyższym szczeblu rozgrywek grało tylko pięciu chrześcijan?”.

Wiele jest historii młodych koptyjskich chłopców, którzy zostali usunięci z dużych klubów sportowych, gdy okazywało się, że są chrześcijanami – albo z powodu ich nazwiska, albo – w jednym przypadku – z powodu tatuażu w kształcie krzyża, który wielu Koptów ma na nadgarstku. Nie wiadomo, ile z tych przypadków było rzeczywiście dyskryminacją, a ile zostało po prostu tak zinterpretowanych przez ludzi, którzy nauczyli się patrzeć na życie przez pryzmat prześladowań. Tony Ghali rozmawiając z PKWP ocenia, że „być może kluby boją się podnieść chrześcijańskiego Egipcjanina do rangi bohatera”.

Jeden z aspirujących zawodników o jednoznacznie chrześcijańskim imieniu, Mina Bindari, został poproszony przez klub o grę pod nazwiskiem Ibrahim. Początkowo się zgodził, ale później wolał zrezygnować z profesjonalnego futbolu i założyć akademię, aby dać młodym chrześcijańskim piłkarzom szansę na rozwój. Ponieważ nie zgodził się na zastąpienie jednej formy dyskryminacji inną, akademia „Je Suis” jest otwarta również dla muzułmanów, którzy stanowią około 10% zawodników.

Inni twierdzą jednak, że problemem nie jest dyskryminacja. Ich zdaniem chrześcijańscy rodzice zniechęcają swoje dzieci do gry w piłkę nożną, a przekonanie o powszechnej dyskryminacji daje młodym koptyjskim piłkarzom pretekst do poddania się, gdy tylko nie przejdą testów, zamiast walczyć o swoje marzenia.

W rozmowie z PKWP Manuel José wydawał się nie zauważać, że egipscy chrześcijanie są dyskryminowani w piłce nożnej: „Byłem tam podczas Arabskiej Wiosny. Widziałem, jak kibice piłkarscy, Koptowie i muzułmanie, ramię w ramię chronili protestujących przed policją. Wciąż mam w domu dwie koszulki, które należały do dwóch kibiców, którzy zostali zabici. Po rewolucji pojawiły się pewne problemy, spalono kilka kościołów, ale potem wszystko się uspokoiło i obie społeczności dogadują się ze sobą”.

Krytycy teorii dyskryminacji wskazują zazwyczaj na Hany’ego Ramzy’ego, byłego piłkarza i trenera, który odnosił wielkie sukcesy w Egipcie i za granicą, w tym jako kapitan reprezentacji narodowej. Sam Ramzy twierdzi, że nigdy nie spotkał się z dyskryminacją. Co jednak znamienne, jego nazwisko nie jest jednoznacznie chrześcijańskie, a on sam przyznaje, że przez lata nikt w piłkarskim świecie nie wiedział, że jest Koptem.

Ostateczna porażka Egiptu z Senegalem spowodowała, że nie było okazji do świętowania w kraju, ale kibice będą mieli wkrótce kolejną okazję, ponieważ ich piłkarze zmierzą się w marcu z Senegalem w trudnym meczu o kwalifikację do tegorocznych Mistrzostw Świata w Katarze. Czy to w zwycięstwie, czy w porażce, piłka nożna wciąż pokazuje, że ma moc jednoczenia ludzi pomimo dzielących ich różnic. Jednak w przypadku Koptów wydaje się, że ten czynnik jednoczący mógłby zostać głębiej zbadany, z korzyścią dla całego kraju.

Burkina Faso: Atak na seminarium Saint Kisito de BOUGUI

Spalono dwa dormitoria, salę lekcyjną, jeden pojazd, zniszczono krucyfiks.

Burkina FasoZdj. ACN International / Zniszczenia w seminarium w Saint Kisito de BOUGUI, Burkina Faso.

W miniony piątek wieczorem Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International) otrzymało smutną wiadomość, że w nocy z 10 na 11 lutego 2022 r. niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni zaatakowali niższe seminarium duchowne Saint Kisito de BOUGUI w diecezji Fada N’Gourma we wschodniej Burkina Faso, położone około dziesięciu kilometrów od Fada N’Gourma. Na szczęście nikt nie zginął, lecz wiele jest strat materialnych.

Lokalni partnerzy PKWP poinformowali, że dżihadyści przyjechali do seminarium motocyklami koło godziny 20:00, było ich mniej więcej 30. Pozostali tam przez godzinę. W tym czasie spalili dwa dormitoria i salę lekcyjną, a także jeden pojazd, drugi został skradziony. Zniszczyli też krucyfiks, mówiąc, że nie chcą widzieć krzyży, a seminarzystom powiedzieli, żeby sobie poszli, bo oni wrócą i jeśli ktoś tam zostanie, to go zabiją. Na miejscu było 146 kleryków i 7 formatorów.

Burkina FasoZdj. ACN International / Zniszczenia w seminarium w Saint Kisito de BOUGUI, Burkina Faso.

Biskup Pierre Claver Yenpabou Malgo odwiedził w piątek seminarium i spotkał się z młodymi ludźmi i ich rodzinami. Klerycy przez tydzień będą teraz mieszkać u swoich bliskich, czekając na rozwój wydarzeń po tym tragicznym zajściu. Mieszkańcy wioski, w której znajduje się seminarium, oczywiście bardzo się boją, niektórzy z nich już wyjeżdżają.

Módlmy się za wszystkich seminarzystów, formatorów, rodziny i wszystkich mieszkańców Burkina Faso.