„Bardzo módlcie się za mnie…”

Najnowsze przesłanie s. Glorii porwanej w Mali w 2017 r.

KolumbiaZdj. ACN International / Uprowadzona w 2017 r. w Karangasso w Mali s. Gloria Narváez Argoti w lutym br. za pośrednictwem Międzynarodowego Czerwonego Krzyża wysłała kolejną wiadomość do swego brata Edgara Narváeza Argoti.57-letnia siostra Gloria Narváez Argoti (franciszkanka) uprowadzona w 2017 r. w Karangasso w Mali i przebywająca wciąż w niewoli, wysłała za pośrednictwem Międzynarodowego Czerwonego Krzyża kolejną wiadomość do swego brata Edgara Narváeza Argoti. Notatkę liczącą 11 linijek widzieli przedstawiciele Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International). Jest datowana na 3 lutego 2021 r. i napisana ręcznie po hiszpańsku, wielkimi literami, niebieskim długopisem. Rodzina otrzymała list w maju.

„Przesyłam wszystkim najserdeczniejsze pozdrowienia. Niech dobry Bóg błogosławi i obdarzy zdrowiem. Byłam więziona przez cztery lata, a teraz jestem z nową grupą” – pisze zakonnica. S. Gloria określa grupę terrorystyczną, która obecnie przetrzymuje ją jako zakładniczkę, jako GSIM (Groupe de soutien à l’islam et aux musulmans) – Grupa Wspierania Islamu i Muzułmanów.

Według wszelkich przesłanek jest to grupa należąca do sojuszu dżihadystów w Sahelu, mająca powiązania z Al-Kaidą. W swoim liście siostra Gloria prosi wszystkich o modlitwę, aby mogła odzyskać upragnioną wolność: „Niech wszyscy bardzo się za mnie modlą. Niech Bóg błogosławi ich wszystkich. Jestem pełna nadziei, że Bóg pomoże mi odzyskać wolność. Wasza kochająca siostra, Gloria”.

Śmierć matki

List jest zaadresowany do brata zakonnicy, Edgara Narváeza, nauczyciela w mieście Pasto w Kolumbii, gdzie się urodziła. Rozmawiając z PKWP w Kolumbii, przypomniał on, że w swoim pierwszym liście do siostry poinformował ją, że ich matka, Rosita Argoti de Narváez, zmarła we wrześniu 2020 roku w wieku 87 lat, „nie mogąc dłużej znieść smutku i rozpaczy”. Jego siostra odpowiedziała kilka miesięcy później. Edgar Narváez wspomina: „Przesłała pozdrowienia dla rodziny, powiedziała, że jest w dobrym zdrowiu i poprosiła o wystosowanie apelu do władz Kolumbii o podjęcie działań umożliwiających jej uwolnienie i powrót do ojczyzny”.

Życie w niewoli

W oparciu o najnowsze informacje, dotyczące stanu zdrowia siostry Glorii, jakie udało mu się uzyskać za pośrednictwem Czerwonego Krzyża, jej brat powiedział PKWP, że czuje się ona dobrze, chociaż bardzo wpłynęło na nią uwolnienie w październiku ubiegłego roku współwięźniarki, francuskiej lekarki Sophie Petronin, z którą dzieliła niewolę. „Ich rozstanie spowodowało u mojej siostry ogromne trudności psychiczne i umysłowe, ponieważ łączyły je cztery lata przyjaźni. Bardzo dobrze się dogadywały i były bardzo dobrymi przyjaciółkami…” – powiedział Edgar Narváez.

Wyjaśnił, że obie kobiety większość czasu w obozie dżihadystów spędziły razem: „Były razem przez cztery lata, mieszkały razem, jadły razem, spały w tym samym namiocie. Były pilnowane, ale cieszyły się pewnym stopniem wolności. Do pewnego momentu mogły wychodzić na zewnątrz i liczyć gwiazdy, kamyki i przechodzące zwierzęta, żeby zabić czas, bo nie miały nic innego do roboty. Dostawały śniadanie, obiad i herbatę, były lekarstwa i lekarz, traktowano je dobrze, bo były kobietami, a ze względu na zakonny habit mojej siostry okazywano jej wielki szacunek”.

Brat s. Glorii mówi o jej sytuacji po uwolnieniu Sophie Petronin: „Przenieśli ją do grupy GSIM, o której wspominała w swoim liście, w jeszcze bardziej odległym miejscu. Ale stopniowo odzyskiwała siły psychiczne i teraz znów czuje się dobrze. Jest wyczerpana fizycznie, bardzo chuda, jej twarz jest spalona na brązowo przez słońce i przez klimat regionu Mali, ale dzięki Bogu jest zdrowa. Jest bardzo silna”.

Nieudana misja ratunkowa

Międzynarodowa misja pod przewodnictwem Kolumbii, która udała się do Afryki, aby doprowadzić do uwolnienia s. Glorii Narváez Argoti, w czerwcu została niestety zawieszona. „Wyruszyli w marcu i wrócili trzy miesiące później, choć zamierzali pozostać do sierpnia 2021 r.” – wyjaśnił PKWP rozczarowany Edgar Narváez. Misja ratunkowa została zawieszona z powodu pogarszającej się sytuacji po zamachu stanu w Mali. Brat uprowadzonej zakonnicy przyznał, że jest „trochę zasmucony i skonsternowany” tą wiadomością, ponieważ „kolumbijska grupa, która pojechała ją odnaleźć, wróciła, a moja siostra nadal jest sama… Chociaż mamy nadzieję, że wkrótce misja będzie mogła wrócić do Mali”.

Doprowadzenie do uwolnienia siostry jest tym, czego Edgar Narváez pragnie bardziej niż czegokolwiek innego na świecie: „Wszyscy tego chcemy. Tego właśnie pragnęła moja matka – zobaczyć ją wolną i umrzeć w spokoju. Tak się jednak nie stało…”.

Republika Południowej Afryki: kotwica do ucieczki przed ubóstwem i przemocą

Życie jako uchodźca nie jest łatwe. Porzucenie wszystkiego za sobą i rozpoczęcie nowego życia w innym kraju z różnymi prawami, wykształceniem, językami i oczekiwaniami kulturowymi wymaga okresu przystosowania się. Rasizm i dyskryminacja, ciągłe problemy ze zdrowiem psychicznym spowodowane traumą, w tym poczucie winy ofiary, oraz brak dokumentów prawnych to tylko niektóre z problemów, z którymi borykają się uchodźcy w RPA.

RPAZdjęcie ACN, RPA, Archidiecezja Durban

Republika Południowej Afryki „gości” około 270 500 uchodźców i osób ubiegających się o azyl, ale prawdziwa liczba nielegalnych migrantów w tym kraju jest bez wątpienia drastycznie wyższa. Spośród tych uchodźców 84% pochodzi z Afryki Subsaharyjskiej. Pochodzą głównie z: Zimbabwe, Etiopii, Nigerii, Demokratycznej Republiki Konga (DRK) i Rwandy. Głównym powodem ucieczki do RPA jest ucieczka przed ubóstwem, przemocą polityczną i wojną we własnych krajach.

Dlatego projekt „Opieka duszpasterska” dla uchodźców realizowany przez Archidiecezję Durbanu i wspierany przez ACN (Pomoc Kościołowi w Potrzebie) od 2013 roku, ma kluczowe znaczenie dla uchodźców w Durbanie – mieście położonym na wybrzeżu Afryki Południowej. Celem ich projektu jest zapewnienie opieki duszpasterskiej i socjalnej uchodźcom, osobom ubiegającym się o azyl i migrantom, w celu przywrócenia im utraconej godności, wiary i nadziei poprzez zapewnienie im schronienia i zaangażowanie w warsztaty opieki medycznej, programy spójności społecznej. Zapewniają również sprawiedliwość potrzebną we wszystkich sprawach, które ich dotyczą.

Niestety uchodźcy są często ofiarami przemocy ze strony innych ludzi, którzy obwiniają ich o przestępczość i bezrobocie, oraz postrzegają ich jako nieuczciwych konkurentów w walce o pracę, domy i inne zasoby.

W 2008 r. między 11 a 25 maja, kiedy wybuchły pierwsze bomby, 62 osoby zginęły w Johannesburgu, Kapsztadzie, Durbanie oraz w mniejszym stopniu w częściach Wolnego Państwa i Przylądka Wschodniego. Większość stanowili uchodźcy, ale jedna trzecia ofiar to mieszkańcy RPA, którzy zostali błędnie zidentyfikowani jako „obcokrajowcy” lub po prostu zostali uwikłani w wir przemocy. Archidiecezja Durban stała się schronieniem dla 580 ofiar tych ataków w 2008 r., a w 2015 r. miał miejsce kolejny atak, w wyniku którego 190 ofiar szukało ochrony. W tych okresach Duszpasterstwo Uchodźców zapewniało tym ludziom wszystkie podstawowe potrzeby.

Projekt Refugee Pastoral Care obejmuje również inne ważne programy, takie jak opłacanie czesnego dla dzieci uchodźców, dostarczanie żywności i schronienia nowo przybyłym uchodźcom, nauczanie języka angielskiego w celach integracyjnych tych, którzy przyjeżdżają z regionów frankofońskich, nauczanie IsiZulu (języka lokalnego), wśród wielu innych.

Wszystkie te programy odgrywają bardzo ważną rolę, jeśli chodzi o przyszłość uchodźców. Nauka języków służy jako narzędzie integracyjne. Dzięki językom ludzie mogą rozmawiać z mieszkańcami, co wypełnia lukę w spójności społecznej między mieszkańcami a obcokrajowcami. W tym kontekście są w stanie opowiedzieć swoją historię, dlaczego opuścili swoje kraje. To przyciemni złe światło, i może zmienić postrzeganie gospodarzy. Język angielski odgrywa ważną rolę w świecie pracy. Większość biznesu jest prowadzona w języku angielskim i ten program przygotowuje ich do tego wyzwania.

Od lat, jak wspomniano wcześniej, diecezjalny projekt „Opieki nad Uchodźcami”, wspierany przez PKWP, pokrywał również czesne za szkołę dla dzieci uchodźców wraz z zapewnieniem im mundurków szkolnych. „Chcę podziękować duszpasterstwu ds. uchodźców za udział w moich opłatach edukacyjnych. Naprawdę to doceniam, ponieważ moja mama nie była w stanie tego zrobić. Jestem w 8 klasie w Westrich High School. Dziękuję bardzo. Mogę tylko wypowiedzieć słowa wdzięczności, bo nie mam nic do zaoferowania w zamian. Tylko słowa i akty wdzięczności” – pisze Georgette Ntambwa, jedna z beneficjentów.

Największym narzędziem wzmacniania pozycji jest edukacja, która znacznie zmienia przyszłość dzieci uchodźców, a także przyszłość ich rodzin. Hupenyu Makusha, koordynator organizacji, powiedział: „Te dzieci, które otrzymały pomoc i wsparcie, wzniosły się na wyższy poziom i teraz walczą o swoje rodziny”.

Każdy zarejestrowany uczeń otrzymuje mundurek szkolny na początku roku. Duszpasterstwo uchodźców Archidiecezji Durbanu ma projekt nauki szycia. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego mundurki są tak ważne, prawda jest taka, że są one obowiązkowe w RPA we wszystkich szkołach publicznych i w zdecydowanej większości szkół prywatnych. Co najważniejsze mundurki odgrywają kluczową rolę w tworzeniu pomostów między bogatymi a biednymi – w tym sensie, że wszystkie dzieci wyglądają tak samo w szkole.

Dzięki współpracy PKWP wraz z innymi organizacjami, Archidiecezja Durban kontynuuje realizację tego programu, który wprowadza istotną zmianę w życiu rodzin uchodźców i przyszłości ich dzieci.

„Wasza współpraca w tym projekcie przez lata zmieniła życie wielu rodzin uchodźców. Ich życie nabrało nadziei, pomogła w tym ewangelizacja. To z Waszą pomocą udało nam się kontynuować ten ważny projekt, zwłaszcza na rok 2021” – mówi Makusha.

Ks. Andrzej Paś, PKWP

Wakacje z PKWP

Wakacje z PKWP

Poznań

Przez całe wakacje będziemy odwiedzać parafie i nagłaśniać dramat prześladowanych chrześcijan. Nasze drzwi są otwarte! W Krakowie i we Wrocławiu zapraszamy na najlepszą kawę! W Poznaniu swoją ofertę kierujemy m.in. do pasjonatów dobrego kina!

Wrocław

Choć trwają wakacje, to w regionalnych biurach polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, dzieje się naprawdę dużo. Już w najbliższy piątek oddział w Poznaniu zaprasza na plenerowe „Kino z misją”. Wspólnie z ojcami jezuitami na placu przed Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej u zbiegu ulic Szewskiej i Dominikańskiej wyemitujemy film pt. „Największy dar”. To fabularyzowany dokument ze sporą dawką wzruszenia i dobrego humoru. Kolejny seans planujemy na 20 sierpnia. Na chętnych czeka już „Z miłości do Joey”.https://www.facebook.com/MisjaNaSzewskiej/posts/856814965257958,

Nie zapominamy też o tych, którzy są naszym sercom szczególnie bliscy; o chrześcijanach z Ziemi Świętej.

„Zapraszamy do biura regionalnego PKWP „Misja na Szewskiej” przy ul. Szewska 18 w Poznaniu – do naszego sklepiku z produktami z Ziemi Świętej. Wspieramy tamtejszych chrześcijan w ramach całorocznej kampanii „S.O.S. dla Ziemi Świętej” – podkreśla Kinga Waliszewska z biura PKWP w Poznaniu.

Przez całe wakacje będzie nas można spotkać w parafiach. Chcemy nagłaśniać dramat prześladowanych chrześcijan. Być może uda Ci się trafić na Mszę św., gdzie nasi księża będą mówić homilię. Jeśli nie, na pewno spotkasz naszych pracowników i wolontariuszy, którzy nakreślą, w jakich warunkach żyją nasze siostry i nasi bracia prześladowani za wiarę.

Nasze plany w Poznaniu:

– 17/18.07.2021 – Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana w Poznaniu

– 14/15.08.2021 – Parafia Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu

– 21/22.08.2021 – Parafia św. Łukasza w Poznaniu

Oddziałowi w Poznaniu tempa będą dotrzymywać pracownicy naszego biura we Wrocławiu. Nasza kawiarnia na Dworcu Głównym PKP jest otwarta. Mamy do zaproponowania wyjątkową mieszkankę smacznej kawy i dobrego humoru!

Ks. Andrzej Paś nasze działania podsumowuje hasłem „kawa i ciastko z Misją”. Na gorące lato naszą ofertę uzupełniły pyszna lemoniada i sok. Do zaproponowania mamy produkty z Ziemi Świętej. Oferta „Stacji Dialog” jest jednak szersza.

Wrocław

„Ciekawe spotkania i seanse filmowe to lipcowa propozycja dla dzieci. Z kolei sierpień to miesiąc muzyki. Czy kiedykolwiek byliście na dworcowym koncercie muzycznym? Teraz macie okazję, aby posłuchać dobrej, ale przede wszystkim żywej muzyki w naszym lokalu. Serdecznie zapraszamy na dwa koncerty z cyklu: +Wrocławskie nuty – z kolei+, które odbędą się 2 i 26 sierpnia” – mówi ks. Andrzej Paś.

Każda podróż ma swoje niesamowite doświadczenia. Może z kolejnej podróży do domu zabierzecie ze sobą wyjątkowe wspomnienia związane z PKWP. „Zapraszamy do Wrocławia, a potem dalej!” – podsumowuje ks. Andrzej Paś.

Wrocław

Od poniedziałku do piątku otwarte jest nasze regionalne biuro w Krakowie. W godz. od 9.00 do 17.00 serwujemy najlepszą kawę. Nasi pracownicy będą także obecni w parafiach.

„Będziemy przybliżać obecną sytuacje chrześcijan na świecie, zachęcać do modlitwy za prześladowanych i do wsparcia materialnego w postaci zakupu pamiątek z drzewa oliwnego wykonanych przez chrześcijan z Betlejem” – mówi dyrektor biura PKWP w Krakowie Konrad Ciempka.

Plany naszego biura w Krakowie:

11.07 – Parafia Wniebowzięcia NMP w Proszowicach

21.07 – Msza św. w intencji prześladowanych chrześcijan w Sanktuarium św. Józefa przy ul. Poselskiej 21 w Krakowie

08.08 – Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku

29.08 – festyn w Rymanowie-Zdrój

ACN Polska

COVID-19 w Zimbabwe

COVID-19 w Zimbabwe

ZimbabweZdjęcie ACN, Kurs dla pracowników duszpasterskich w szpitalach, ZimbabweNiedawne ponowne nałożenie przez Zimbabwe kwarantanny z powodu pandemii COVID-19 ponownie skupiło uwagę świata na tym dotkniętym kryzysem kraju. Potrzeba pomocy jest ogromna, a liczba infekcji wzrasta, do 596 nowych przypadków i 26 zgonów w ciągu zaledwie jednego tygodnia, jak stwierdził wiceprezydent Constantino Chiwenga w połowie czerwca. W ostatnich miesiącach papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) było w stanie zapewnić stałą pomoc w walce z pandemią.

Fundusze przeznaczono na dostawę środków ochrony osobistej, w tym masek, osłon twarzy, rękawic lateksowych, kombinezonów ochronnych, gumobutów i środków dezynfekujących. Całe to wyposażenie umożliwia obsługę ponad 1200 pracowników duszpasterskich – księży, diakonów oraz sióstr i braci zakonnych. Ich wyzwaniem jest objęcie ogromnego terytorium ośmiu diecezji kraju, w którym wielu duszpasterzy często znajduje się na pierwszej linii frontu, służąc również jako pomoc medyczna.

Ze względu na swoje położenie Zimbabwe jest bramą do Botswany, Zambii, RPA i Mozambiku. Jest to problem na przykład dla diecezji Chinhoyi. Rozciąga się ona na rozległym obszarze 56 000 kilometrów kwadratowych, a łącznie 142 pracowników duszpasterskich (księży, diakonów stałych oraz braci i sióstr zakonnych) pracuje w szkołach, szpitalach, ośrodkach duszpasterskich, parafiach i misjach. Są więc podatni na infekcje pochodzące z Chirundu, głównego posterunku granicznego Zambii. Istnieje również duży ruch ludzi przez nielicencjonowane przejścia graniczne między Zambią a Zimbabwe i Mozambikiem. Duszpasterze muszą objąć ogromny obszar również w diecezji Masvingo, który wynosi około 70 000 kilometrów kwadratowych, dwukrotnie większy od Belgii. Jest tylko 66 księży, 83 siostry, 2 braci, wszyscy zaangażowani w pracę duszpasterską i wychowawczą, ale także pielęgniarską i socjalną, związaną z 3 szpitalami i 5 klinikami.

Kolejnym wyzwaniem jest fakt, że większość kraju to tereny wiejskie zamieszkane przez rolników. W Chinhoyi na 21 parafii 6 to parafie miejskie, a pozostałe to parafie i misje wiejskie. Szpitale są daleko, co utrudnia przenoszenie poważnych przypadków. Poważne problemy z infekcjami występują również z powodu nieoddzielenia przypadków COVID-19 od innych. Jeszcze gorzej w diecezji Gokwe. Tutaj 100% populacji to rolnicy. W związku z tym nie ma ludzi, którzy mogliby pomóc w sytuacjach awaryjnych. Strumień opadów jest bardzo nieregularny, co skutkuje niewystarczającymi zbiorami. Wiele osób żyje w ubóstwie. Ten głód naraził ludzi nawet na zarażenie się różnymi chorobami, takimi jak malaria, ponieważ obszar ten jest opanowany przez muchy Tse Tse i komary, które pochłonęły wiele istnień. Sytuacja stała się bardziej skomplikowana wraz z pojawieniem się COVID-19, który ma podobne objawy. Późniejsze zablokowanie przez rząd pozostawiło wiele osób bez pomocy. Duszpasterze nie zdobywają pożywienia tak łatwo jak wcześniej, ponieważ nie mogą dotrzeć do parafian, którzy pomagali im w przeszłości. Podobne problemy można znaleźć w trzech kolejnych diecezjach: Bulawayo, Gweru i Mutare.

Mimo wszystko, obecnym epicentrum pandemii jest Harare, stolica Zimbabwe. Tutaj obecnie około 136 zakonników i zakonnic służy chorym: modląc się z nimi, udzielając im sakramentów, chowając zmarłych i udzielając porad rodzinom pogrążonym w żałobie. Są to ludzie z pierwszej linii frontu, którzy współdziałają ze sobą i ze społecznościami, którym służą każdego dnia, co czyni ich podatnymi na śmiertelny wirus.

„Jak niedawno poinformował nas arcybiskup Bulawayo, nasza pomoc przybyła w samą porę przed trzecią falą” – mówi Ulrich Kny, szef działu projektów ACN w Zimbabwe. Kny kontynuuje: „W wielu krajach afrykańskich opieka medyczna jest całkowicie niewystarczająca. Malaria, AIDS, cholera i inne choroby są bardzo rozpowszechnione. Jeśli do tej mieszanki doda się pandemię Covid-19, katastrofa jest nieunikniona. A ta zbliżyła się do niektórych krajów południowoafrykańskich na początku roku. Druga fala pandemii, w związku z rozprzestrzenieniem się południowoafrykańskiego mutanta wirusa, przybierała coraz bardziej wyniszczające rozmiary i pochłonęła coraz więcej istnień ludzkich – w tym biskupów, księży, sióstr zakonnych, katechistów i innych świeckich pracowników kościelnych”.

Kryzys humanitarny w Zimbabwe narasta nieprzerwanie w ciągu ostatnich kilku lat, zwłaszcza od czasu cyklonu Idai w 2019 roku. Kraj ten przejściowo doświadczył rekordowych wskaźników inflacji na poziomie 786 proc., a do 2020 r. ponad jedna trzecia całej populacji, która wynosi 15 mln, nadal jest uzależniona od pomocy żywnościowej. Kościół poprzez swoich przedstawicieli nieustannie stara się nieść pocieszenie cierpiącym ludziom.

„Było dla mnie jasne: aby kościoły lokalne mogły utrzymać swoją pracę duszpasterską, musieliśmy pomagać. Zwykle w wielu diecezjach dajemy tak zwaną „pomoc na utrzymanie” siostrom zakonnym i intencje mszalne księżom, aby mogli prowadzić godne życie. Ale teraz niezbędna stała się nie tylko pomoc na utrzymanie, ale także stypendium na przetrwanie! Księża i siostry zakonne mogą nadal odwiedzać chorych, umierających i potrzebujących, szczególnie zależnych od pomocy duchowej w swojej samotności. Dlatego zaoferowaliśmy naszą pomoc w kilku krajach (wszystkim diecezjom) na zakup środków ochrony indywidualnej” – podsumowuje Kny.

Ks. dr Andrzej Paś, PKWP

Indie: „Pandemia uczy nas, że musimy walczyć razem, jeśli chcemy przetrwać”

Pomimo kryzysu abp Bhopalu dostrzega pozytywne znaki.

Indie Zdj. ACN International / Pomoc egzystencjalna rozdzielana biednym rodzinom w Indiach, marzec 2020 rW pierwszym półroczu 2021 r. Indie doświadczyły niszczycielskiego wzrostu liczby przypadków COVID-19. Żyje tam około 68 milionów chrześcijan, wielu z nich należy do najuboższych warstw społecznych i jest dyskryminowanych w różnych częściach kraju.Pomimo napiętej sytuacji, arcybiskup Leo Cornelio z Bhopal w środkowych Indiach widzi również obiecujące znaki w walce z pandemią. Mówi o tym, jak księża, zakonnice i wierni walczą na pierwszej linii frontu. Na początku czerwca rozmawiał z nim Volker Niggewöhner z PKWP w Niemczech.

Ekscelencjo, otrzymujemy niepokojące informacje o sytuacji związanej z COVID-19 w Indiach. Jaka jest ona w archidiecezji Bhopal?

Sytuacja jest tragiczna. Kiedy świat został dotknięty pierwszą falą COVID-19, Europa i USA ucierpiały bardziej niż Indie. Dlatego tutejsi mieszkańcy i przywódcy polityczni stali się beztroscy i druga fala zaskoczyła nas całkowicie. Bhopal, siedziba mojego biskupstwa, i miasto Indore są jednymi z najbardziej dotkniętych obszarów w stanie Madhya Pradesh. Oba miasta są zamknięte od prawie siedmiu tygodni. Wszystkie szpitale są wypełnione po brzegi. Brakuje lekarstw i tlenu. Do tej pory z powodu COVID-19 zmarło ponad 300 tys. osób. Nieoficjalne dane są jednak o wiele wyższe, niektórzy obserwatorzy uważają, że nawet dziesięciokrotnie! Przecież wiele osób, które zaraziły się wirusem, pozostało w domu i tam zmarło.

Co Kościół katolicki może zrobić, aby pomóc ludziom w czasie tego kryzysu?

Jeśli chodzi o zapewnienie duchowej pomocy wiernym, większość diecezji regularnie transmituje Eucharystie. W archidiecezji Bhopal zorganizowaliśmy dla naszych księży możliwość wspierania członków ich parafii poprzez programy online. Zachęcamy też kapłanów, aby kontaktowali się z każdą rodziną w swojej parafii. Mają ich pytać o potrzeby finansowe i pomagać w każdy możliwy sposób. Rozprowadzamy na przykład paczki z żywnością. Te posługi często wykonywane są przez „Małe Wspólnoty Chrześcijańskie”, świecki ruch, który jest bardzo aktywny w Indiach.

Czy duszpasterze, którzy pomagają ludziom, są szczególnie narażeni na ryzyko?

W mojej diecezji na COVID-19 zachorowało 18 księży, jeden zmarł. Wirusem zaraziła się duża liczba zakonnic; zmarły cztery. W całym kraju na COVID-19 zmarło ponad 170 księży, a także wiele osób zakonnych i wiernych świeckich. Na początku maja zachorował i zmarł Basil Bhuriya, biskup Jhabua.

Jak opisałby Ksiądz Biskup ogólny nastrój mieszkańców Indii?

Od kilku lat w kraju nasila się tendencja do podziałów; ma ona swoje korzenie w ambicjach politycznych. Naruszenia podstawowych praw człowieka, polaryzacja religijna i kwestia lojalności wobec państwa są manipulowane przez rządzących jako instrumenty służące do dzielenia ludzi.

Pandemia uczy nas, że musimy walczyć razem, jeśli chcemy przetrwać. Władza polityczna, bezpieczeństwo ekonomiczne, zdrowie fizyczne – to wszystko jest ulotne i nietrwałe. Najważniejsza jest dobroczynność, braterstwo i współczucie – wartości, którymi żyła święta Matka Teresa z Kalkuty. Coraz więcej ludzi w Indiach zdaje sobie z tego sprawę.

Czy wysiłki Kościoła są doceniane w kraju, który uważa się za państwo hinduistyczne?

Kościół w Indiach zawsze przejmował inicjatywę w każdym kryzysie, z jakim nasz kraj musiał się zmierzyć w przeszłości. Kapłani, zakonnice i inni pracownicy kościelni odgrywali wiodącą rolę w niesieniu pomocy i próbach odbudowy. Państwo uznaje organizacje kościelne, takie jak szpitale i punkty pomocy medycznej. Jednakże Kościół jest czasami podejrzewany o wykorzystywanie swoich programów do nawracania ludzi. Ci krytycy nie rozumieją postawy Chrystusa, który powiedział: „Co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Czy jest coś, co dodaje Księdzu Biskupowi odwagi w obecnym kryzysie?

Pandemia ponownie zbliżyła do siebie mieszkańców Indii. W Bhopalu i w innych miejscach ludzie połączyli siły, aby zapewnić potrzebującym żywność, schronienie, pomoc medyczną i wiele innych rzeczy. Mimo że Kościół katolicki stanowi niewielką mniejszość, od samego początku byliśmy zaangażowani w niesienie pomocy. Nasze parafie rozdawały ludziom paczki z żywnością, maseczki i środki dezynfekujące. W centrum duszpasterskim naszej diecezji stworzyliśmy stację kwarantanny, aby zapewnić schronienie i opiekę osobom pozbawionym środków do życia. Indyjskie przysłowie mówi: „Czyń swoją powinność bez oczekiwania nagrody”. Jesteśmy pewni, że na końcu tunelu jest światełko.

Czy ma Ksiądz Biskup jakieś przesłanie dla dobroczyńców PKWP?

Drodzy przyjaciele, jestem wam wdzięczny za wszelką pomoc, jaką nasi potrzebujący otrzymali od was poprzez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Dzięki temu staliśmy się rodziną miłości, mogliśmy się spotkać i doświadczyć Bożego miłosierdzia i pomocy. Niech Bóg błogosławi waszą hojność!