17 – latka porwana przez Boko Haram

Nigeryjski duchowny i rzecznik rodziny Sharibu zareagował na podejrzaną informację, jakoby Leah Sharibu, chrześcijańska uczennica uwięziona przez Boko Haram za odmowę przejścia na islam, urodziła chłopca, którego ojcem jest dowódca Boko Haram. Następnie przeszła na islam. Pastor Gideon Para-Mallam przekazał przedstawicielom PKWP, że muszą to być fałszywe wiadomości lub nastąpił gwałt i związane z nim przymusowe nawrócenie.

Boko Haram

Duchowny pytał: „…w jaki sposób 17-letnia dziewczynka, porwana w wieku 14 lat, może wyrazić zgodę na urodzenie dziecka dla porywaczy? Może to wynikać wyłącznie z przymusu. Nie uwierzyłbym, że Leah w tym wieku chciała zgodzić się na to, by zostać matką. Wcześniej chciała podjąć naukę na uniwersytecie. Nie możemy powiedzieć, że zgodziła się na to. Jest wciąż w niewoli”- powiedział pastor. W odniesieniu do rzekomych faktów dodał: „Wiemy, że Leah postanowiła pozostać przy swoich przekonaniach chrześcijańskiej wiary. Gdyby chciała zostać muzułmanką, aby odzyskać wolność, po prostu zaparłaby się Chrystusa i zostałaby uwolniona 21 marca 2018 r., ale odmówiła. To kolejne przymusowe nawrócenie. Musimy kontynuować naszą pracę i modlić się o uwolnienie Lei. Módlmy się także za jej rodzinę. Rodzice przeżywają trudny okres. Ten dramat codziennie przypomina mi, że mamy cenną duszę, której odmówiono prawa do wolności, podstawowego prawa osoby ludzkiej”.

Leah Sharibu została porwana wraz ze 109 innymi uczennicami 19 lutego 2018 r. Boko Haram zaatakowało szkołę z internatem w mieście Dapchi, w stanie Borno w północno-wschodniej Nigerii. Niektóre dziewczyny zmarły w niewoli. Miesiąc później w liczbie 101 zostały zwolnione z wyjątkiem Leah. Zeznawały, że Leah była jedyną chrześcijanką w tej grupie, a terroryści zmuszali ją do przejścia na islam, ale za każdym razem odmawiała.

Ks. Andrzej PaśPKWP

Huma Younus – najnowsze informacje na temat porwanej nieletniej pakistańskiej katoliczki

„W wyniku gwałtu Huma zaszła w ciążę i obecnie nie może opuścić domu swego porywacza” – powiedziała PKWP adwokat rodziny.

Huma Younus

Tabassuma Yousaf, adwokat w Sądzie Najwyższym w Sindh, pakistańskiej prowincji, której stolicą jest Karaczi, jest obrońcą rodziców Humy Younus, 15-letniej katolickiej dziewczynki, która została porwana w październiku 2019 roku i zmuszona do przejścia na islam. W rozmowie z PKWP adwokat przedstawiła dramatyczną informację na temat sytuacji osobistej i prawnej nastolatki: „Huma zadzwoniła do rodziców i poinformowała ich, że zaszła w ciążę z powodu przemocy seksualnej, jakiej doświadczała. Na pytanie ojca o możliwość opuszczenia domu porywacza i powrót do rodziców, odpowiedziała, że nie wolno jej wychodzić oraz że jej życie stało się teraz jeszcze trudniejsze, ponieważ jest zamknięta w jednym pokoju”.

Porywacz, muzułmanin Abdul Jabbar, ma brata Mukhtiara, który jest pracownikiem Rangersów, służb bezpieczeństwa. Adwokat relacjonuje: „Mukhtiar zadzwonił do rodziców Humy i poprzez połączenie video pokazał im swoją broń i zagroził, że zabije ich, jeśli spróbują szukać swojej córki. Dodał, że nawet gdyby wszyscy chrześcijanie zebrali się, by odzyskać Humę, zabiłby zarówno rodziców, jak i każdego, kto próbowałby im pomóc”.

Jak wyjaśniła adwokat rodziny Humy, sąd pierwszej instancji (trzeci sędzia sądowy ze Wschodniego Karaczi) oddalił sprawę z powodu braku dowodów. Do tego samego sędziego wniesiono apelację w celu ponownego zbadania dokumentów dowodowych, a ten zwrócił się do oficjalnego organu ds. rejestrów publicznych, NADRA, o uzyskanie aktu urodzenia nastolatki. Następne przesłuchanie zaplanowano na 13 lipca 2020 r. Jednak prawnik rodziców dziewczynki dostarczyła już na jednej z rozpraw dwa oficjalne dokumenty potwierdzające wiek nieletniej dziewczynki: świadectwo szkolne (oświadczenie złożone pod przysięgą przez jej szkołę) i świadectwo chrztu z parafii katolickiej św. Jakuba w Karaczi. Oba dokumenty wyraźnie podają datę urodzenia Humy: 22 maja 2005 r.

Sąd Najwyższy w Sindh jest nadal zamknięty z powodu pandemii koronawirusa i prawdopodobnie zostanie ponownie otwarty w sierpniu. Dopiero wtedy będzie można wyznaczyć termin rozprawy przed tym sądem.

Jak wyjaśnia Tabassuma Yousaf, adwokat porywacza Abdula Jabbara próbuje każdej prawnej sztuczki, aby zyskać na czasie, ponieważ za trzy lata nastolatka skończy 18 lat i sprawa zostanie najprawdopodobniej definitywnie zamknięta. Sąd Najwyższy Pakistanu, ten sam, który uniewinnił Asię Bibi, mógłby teoretycznie w bardzo krótkim czasie rozpatrzyć i osądzić sprawę, ale radykalne pakistańskie społeczeństwo islamskie nie pozwala na autonomię systemu sądownictwa. Co więcej, kiedy chodzi o prawa mniejszości religijnych, istnieje tendencja do długich opóźnień, ponieważ nie są one uznawane ani za priorytetowe, ani za pilne. Wspomniany powyżej przypadek Asii Bibi jest wymownym świadectwem tej rzeczywistości.

Jeśli chodzi o powszechność występowania tego rodzaju zjawiska, których ofiarą padła Huma, adwokat Tabassuma Yousaf informuje, że wiele organizacji pozarządowych podaje szacunkowe dane na podstawie przypadków zarejestrowanych i ujawnionych, dodając, że nie wszystkie z nich są jednak zgłaszane, „więc moja ocena oparta na doświadczeniu jest taka, że rocznie jest 2000 podobnych przypadków, zarejestrowanych i niezarejestrowanych”.

Według adwokat rodziny Humy „opóźniana sprawiedliwość to sprawiedliwość, której się odmawia, więc wszelkie opóźnienia w decyzjach dotyczących praw mniejszości religijnych stanowią zaprzeczenie tych praw. Sąd zwlekał i nadal zwleka z wymierzaniem sprawiedliwości Humie tylko dlatego, że jest ona niepełnoletnią chrześcijanką. Gdyby podobny przypadek miał miejsce przeciwko nieletniej muzułmance, wszystkie władze postąpiłyby bardzo sprawnie. Jako prawnik jestem pewna, że Sąd Najwyższy Pakistanu będzie w stanie zapewnić sprawiedliwość rodzicom dziewczynki i samej Humie. Na każdym innym niższym szczeblu systemu sądowniczego sprawiedliwość dla mniejszości nie będzie możliwa” – gorzko podsumowuje Tabassuma Yousaf.

Koronawirus w Demokratycznej Republice Konga: PKWP przyznaje pomoc również siostrom zakonnym

PKWP w ramach specjalnego pakietu projektów związanych z pandemią udzieliło nadzwyczajnej pomocy finansowej dla prawie 70 wspólnot sióstr zakonnych w Bukavu, prowincji kościelnej położonej we wschodniej części kraju.

Demokratyczna Republika KongaKlasztor Córek Zmartwychwstania w Bukavu. Wraz ze wzrostem przemocy w regionie siostry zostały zmuszone do zamknięcia 7 swoich domów. Utrzymują się same – mają małe gospodarstwo, uprawiają podstawowe artykuły żywnościowe oraz wykonują rękodzieło.

Utrata dochodów, która na początku była niewielka. Brak dalszego wsparcia materialnego i finansowego ze strony parafian. Bezwzględna bieda. Pandemia koronawirusa i zamkniecie kraju w Demokratycznej Republice Kongo (DRK) miały poważny wpływ na Kościół. Poza wsparciem zatwierdzonym już przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International) dla księży i seminarzystów, Papieskie Stowarzyszenie w ramach specjalnego pakietu projektów związanych z pandemią udzieliło właśnie nadzwyczajnej pomocy finansowej dla prawie 70 wspólnot sióstr zakonnych w Bukavu, prowincji kościelnej położonej we wschodniej części kraju.

22 czerwca w DRK odnotowano 5 826 potwierdzonych przypadków zachorowań na Covid-19 i 130 zgonów. Wraz z nadejściem pandemii, życie sióstr zakonnych w Bukavu stało się prawdziwym koszmarem. Nawet w normalnych okolicznościach sytuacja jest tam niezwykle trudna. W regionie dotkniętym konfliktami etnicznymi, w którym życie naznaczone jest niepewnością, napadami zbrojnymi sąsiednich krajów, porwaniami i gwałtami, siostry zakonne utrzymują się z nauczania katechizmu i pracy w szkołach oraz ośrodkach zdrowia. Jednakże przepisy sanitarne narzucone w celu ochrony przed koronawirusem odcięły je od dostaw, czyniąc ich sytuację niezwykle trudną.

Od 24 marca, gdy prezydent ogłosił stan wyjątkowy, przestały być wypłacane pensje. Co więcej, pracownicy medyczni, wśród których jest wiele sióstr zakonnych, otrzymują wynagrodzenie w zależności od liczby leczonych przez nich pacjentów. Jednak obecnie, z obawy przed zarażeniem, do szpitali nie zgłasza się wiele osób. Z tego powodu siostry zakonne doznały drastycznych cięć lub nawet całkowitej utraty dochodów. Z kolei wypłaty dla zakonnic pracujących w szkołach, zależne są od składek, które normalnie otrzymują od rodziców swoich uczniów. W czasie gdy szkoły z powodu pandemii Covid-19 są zamknięte, również te składki nie są już płacone.

Aby zapewnić zakonnicom utrzymanie w obliczu tych trudności, w odpowiedzi na prośbę o wsparcie wystosowaną przez arcybiskupa François-Xaviera Maroya, PKWP zatwierdziła pomoc dla 69 wspólnot sióstr z sześciu różnych kongregacji służących w sześciu diecezjach prowincji kościelnej Bukavu. Z przekazanej przez stowarzyszenie kwoty 120 tys. euro skorzystają w sumie 464 siostry zakonne.

Demokratyczna Republika KongaMsza św. w Nandandjika. Fot. © Emeric Fohlen / ACN

„Naszym obowiązkiem jest dać im poczucie bezpieczeństwa w obliczu tych niedostatków, poczucie bezpieczeństwa, które spowoduje, że będą w stanie pomnażać to wsparcie wielokrotnie na korzyść tych, którzy mają nawet mniej niż one same” – wyjaśniła Christine du Coudray, szefowa sekcji projektów PKWP w kraju. „Podczas gdy wszystkie organizacje pozarządowe uciekły z powodu trwającego konfliktu, Kościół, a w szczególności osoby zakonne, są nadal obecne i pozostają blisko najbardziej poszkodowanych grup, jak dobre dusze, niezauważane, ale w pełni w duchu Matki Teresy!” – dodaje de Coudray i kontynuuje: „Ten konflikt tli się od 20 lat; często odwiedzałam ich po kolejnym ataku rywalizujących ze sobą gangów, po tym, jak stali się ofiarami gwałtów i masakr, które nikogo nie oszczędziły, po tym, jak przeżyli trzęsienia czy osunięcia ziemi albo budzące grozę powodzie, jak to miało miejsce w Uvirze [położonej ponad 100 km na południe od Bukavu]; katastrofy, które niszczą wszystko, co staje na ich drodze”.

Pomoc dla sióstr zakonnych jest jeszcze jednym przejawem wsparcia ze strony PKWP. Na początku kryzysu organizacja zatwierdziła stypendia mszalne dla księży służących w różnych diecezjach w całym kraju. Oni również borykają się z poważnymi trudnościami finansowymi. Bez niedzielnych zbiórek lub innych źródeł dochodu, które nie są już dla nich dostępne z powodu zawieszenia pracy duszpasterskiej i wspólnotowej, wielu księży nie może ani samodzielnie zarabiać na życie, ani wykonywać swojej pracy duszpasterskiej. „W normalnych czasach wierni wspierają księży jedzeniem i innymi ofiarami” – wyjaśnia biskup diecezji Mbuji-Mayi, znajdującej się w centrum Demokratycznej Republiki Konga i dodaje: „Teraz, gdy wszystkie ich owce muszą pozostać w domu z powodu kwarantanny, nagle życie każdego z nich jest o wiele trudniejsze niż wcześniej, ponieważ większość ludzi jest dotknięta bardzo wysokim bezrobociem (prawie 96%) i po prostu w jakiś sposób muszą żyć z dnia na dzień”. W liście do PKWP biskup Bernard-Emmanuel Kasanda wyraził swoją wdzięczność, że na początku kryzysu organizacja przekazała liczne stypendia mszalne na wsparcie 289 księży i zakonników z jego diecezji.

Z dużej liczby stypendiów mszalnych skorzystało również 25 księży ze Zgromadzenia Misjonarzy Robotników (Congregation of the Missionaries of Workers). Jeden z beneficjentów, o. Alain Mwila Wa Ilunga, napisał nam, że stypendia te są dla niego prawdziwą „ulgą”. Postanowił podzielić się pomocą finansową „z najbiedniejszymi z biednych i ubogich chorych, aby mogli kupić chleb”. O. Clément Mwehu Muteba, mistrz nowicjatu, również cieszy się z otrzymanej pomocy finansowej. Wykorzysta ją na benzynę, aby mógł prowadzić swoje apostolstwo w przydzielonej mu kaplicy. Dzięki stypendiom mszalnym może również „kupić kilka kartek papieru, które są niezbędne do nauczania młodzieży”, z którą pracuje w Lubumbashi w prowincji Górnej Katangi.

Kolejnymi beneficjentami stypendiów mszalnych było 40 księży z diecezji Kilwa-Kasenga, która znajduje się we wschodniej części kraju. Stypendia te „zabezpieczają nasze utrzymanie i chronią życie tysięcy wiernych, którzy dzięki naszym pokornym wysiłkom słyszą Święte Słowo Boże i mogą przyjmować sakramenty” – wyjaśnił z zachwytem o. André Mpundu, który podkreśla, że otrzymana pomoc umożliwiła mu wykonywanie obowiązków duszpasterskich. Ojciec Mpundu jest wikariuszem w parafii Błogosławionej Anuarity w Kasendze.

Niedawno 80-letnia była zakrystianka podziękowała mu za wizytę, mówiąc: „Regularnie przychodzi do mnie pielęgniarka, aby leczyć mój reumatyzm, ale kiedy odwiedzasz mnie, Ojcze, przychodząc z Chrystusem, abym mogła przyjąć Komunię Świętą, moja radość jest ogromna i bezgraniczna”. O. Mpundu relacjonuje radośnie: „Często słyszymy te i podobne głosy”. Duchowny wciąż odwiedza chorych, starszych i tych, którzy są samotni, a na zakończenie mówi: „To bardzo budujące dla mojej kapłańskiej służby”.

Pożegnanie niestrudzonego Dobrego Samarytanina

Polak, ksiądz Andrzej Halemba, który przez 14 lat pracował z oddaniem, a nie rzadko ryzykując życiem, dla Kościoła znajdującego się w potrzebie, odchodzi na emeryturę. Przez najwyższego rangą przywódcę chrześcijańskiego w Iraku został nazwany współczesnym Dobrym Samarytaninem.

ks. Andrzej HalembaArcybiskup Greckiego Melchickiego Kościoła katolickiego Zahleh, Forzol i Bekka w Libanie, Issam John Darwish oraz ks. Andrzej Halemba wraz z syryjskimi uchodźcami przy ufundowanym przez PKWP „Stole św. Jana Jałmużnika” – katolickiej jadłodajni dla uchodźców i ubogich w Zahleh na granicy syryjskiej; maj 2016 r.

Ks. dr Andrzej Halemba pełnił w papieskim stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International) funkcję koordynatora projektów dla Azji i Afryki, obejmujących kraje Bliskiego Wschodu i części Azji Południowej, w tym takie punkty zapalne jak Syria, Irak czy Erytrea.

Katolicki Chaldejski Patriarcha Babilonii, kardynał Louis Raphael I Sako z Bagdadu, uhonorował 65-letniego Polaka tytułem chorbiskupa (chorbishop), równoznacznym z tytułem infułata (monsignor) w Kościele Zachodnim (łacińskim). Opisując go jako „współczesnego Dobrego Samarytanina”, patriarcha Sako powiedział, że ks. Halemba „był zawsze obecny wśród nas, budując przyczepy mieszkalne dla uchodźców, polikliniki, szkoły i wszystko inne”.

Dr Thomas Heine-Geldern, Prezydent Zarządzający ACN International, powiedział o nim: „W służbie cierpiącego Kościoła wielokrotnie stawiał na szali swoje życie, udając się do miejsc szczególnie niebezpiecznych. Jego wiara, odwaga, zdolności organizacyjne, dobry humor, umiejętności językowe i profesjonalizm – to tylko nieliczne cechy, które wykorzystał dla dobra prześladowanych wiernych. Kiedy potrzebowali oni kogoś do pomocy, szedł do nich”.

Do 2010 roku ks. Halemba służył głównie w Europie i Afryce. Później PKWP wyznaczyło go do poprowadzenia projektów na Bliskim Wschodzie – był to czas wybuchu niepokojów na niespotykaną dotąd skalę w tym rejonie w okresie poprzedzającym Arabską Wiosnę. Podróżując wielokrotnie do Syrii i Iraku w szczytowym momencie inwazji Daesh (ISIS), znacząco zwiększył pracę organizacji na tym obszarze, zapewniając pomoc doraźną oraz duszpasterską setkom tysięcy ludzi, zwłaszcza chrześcijan.

ks. Andrzej HalembaksPrzekazanie pomocy doraźnej wśród ludności syryjsko-ortodoksyjnej w Homs, Syria; 29 stycznia 2016 r.

Jego zadaniem była najpierw pomoc prześladowanym chrześcijanom w znalezieniu schronienia, a później, gdy okupanci islamscy zostali zmuszeni do odwrotu i gdy tylko było to możliwe – umożliwienie chrześcijanom powrotu do domu. Jego programom pomocowym przypisuje się spowolnienie exodusu wiernych w regionie, w którym wyznawcom Chrystusa groziła zagłada. Pracował też na rzecz zacieśnienia współpracy między różnymi wspólnotami katolickimi i prawosławnymi – za postawę ekumenizmu często był chwalony.

Ks. Halemba podkreśla, że niezmiennie inspiruje go ojciec Werenfried van Straaten, założyciel PKWP: „To co zawsze wymaga podkreślenia, to duchowy charakter naszego stowarzyszenia, ponieważ nigdy nie możemy stać się świecką organizacją humanitarną. Jesteśmy natomiast katolicką organizacją charytatywną, pomagającą ludziom żyć życiem Chrystusa – umożliwiamy im odpowiedzieć na potrzeby i cierpienia ludzkości, a przede wszystkim jesteśmy po to, by opatrywać rany krwawiącego Kościoła i osuszać łzy Boga, który płacze”.

Za pracę na rzecz uchodźców – chrześcijan uciekających z Syrii do Libanu – w 2015 roku arcybiskup melchickiego Kościoła katolickiego Zahleh i Forzol w Libanie, Issam John Darwish, nazwał ks. Halembę honorowym tytułem archimandryty.

W ciągu pierwszych czterech lat pracy w PKWP, począwszy od 2006 roku, ks. Andrzej Halemba był koordynatorem projektów dla angielskojęzycznych i portugalskojęzycznych krajów Afryki, czerpiąc z doświadczenia ponad 12 lat pracy jako misjonarz fidei donum w Zambii. W kraju tym założył placówki medyczne i edukacyjne oraz opracował pierwszy Nowy Testament w lokalnym języku Bantu, a także słownik, który pozostaje najbardziej kompleksowym słownikiem tego typu. W ubiegłym roku Prezydent RP odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi.

Korea Płn. poświęcona Maryi

Korea Północna: Kardynał Yeom ogłasza poświęcenie Phenianu Matce Bożej Fatimskiej i upamiętnienie prześladowań chrześcijan

Korea Płn. poświęcona Maryi

Diecezja Phenianu w stolicy Korei Północnej zostanie poświęcona Matce Bożej Fatimskiej. Zostało to ogłoszone przez kardynała Andrew Yeom Soo-junga, arcybiskupa Seulu, 25 czerwca podczas ceremonii upamiętniającej początek wojny 70 lat temu. Obecnie napięcia na półwyspie znów rosną.

Z tej okazji kard. Andrew Yeom Soo-jung mówił o znaczeniu pokoju i harmonii dla półwyspu koreańskiego, wspminając około trzy miliony ludzi, którzy zginęli podczas wojny wybuchłej 25 czerwca 1950 r. Tragedię, jaką ponieśli uchodźcy i dramat, którego doświadczyły rozdzielone rodziny, to owoce prześladowania chrześcijan przez reżim północnokoreański.

Ogłoszenie poświęcenia diecezji Pjongjang Matce Bożej Fatimskiej było punktem kulminacyjnym Mszy świętej w katedrze Myeong-dong w Seulu. W tym roku rozpoczęły się w tej świątyni modlitwy o pojednanie Koreańczyków.

Rocznica rozpoczęcia wojny przypada w szczególnie napiętym czasie, kiedy przywódcy reżimu północnokoreańskiego zerwali wszystkie kanały komunikacji z Południem, wysadzając 16 czerwca budynek w Kaesong, który służył jako wspólne biuro łącznikowe dla delegacji obu krajów.

Technicznie rzecz biorąc, oba kraje są nadal w stanie wojny, a reżim w Pjongjangu nieustannie zagraża rozwojowi pokojowych kontaktów poprzez eksperymenty dotyczące nowej broni masowego rażenia. Eskalacja napięć w ciągu ostatnich kilku tygodni przybliżyła możliwość bezpośredniej konfrontacji wojskowej i oznacza duży krok wstecz na drodze pojednania, którą oba kraje podążały od kilku lat dzięki porozumieniu zawartym w Deklaracji prezydenta Korei Południowej Moon Jae-in i przywódcę Korei Północnej Kim Jong-un w kwietniu 2018 r.

Kościół katolicki aktywnie wspiera proces pokojowy na półwyspie koreańskim. Na przykład codziennie w Korei Południowej odprawiana jest Msza święta w intencji pokoju; pierwsza odprawiona była w grudniu ubiegłego roku, a ostatnia będzie celebrowana 28 listopada. Ta niezbędna inicjatywa została przekazana podczas sesji plenarnej Konferencji Episkopatu Korei Południowej w listopadzie ubiegłego roku.

Konflikt koreański jest jednym z najkrwawszych epizodów tzw. Zimnej Wojny, która podzieliła świat na dwie ideologiczne frakcje. Głównym zwolennikiem reżimu w Pjongjangu były Chiny, podczas gdy Stany Zjednoczone poparły reżim w Seulu. Zawieszenie broni zakończyło aktywne operacje bojowe w 1953 r., jednak praktycznie trwa stan wojny.

Oprócz stale obecnego niebezpieczeństwa konfliktu zbrojnego na półwyspie koreańskim oba kraje są również podzielone przez kwestię wolności religijnej. Według najnowszego raportu na temat prześladowań chrześcijan, opublikowanego przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) w październiku 2019 r., „Korea Północna jest powszechnie uważana za najbardziej niebezpieczne dla chrześcijan miejsce na świecie”. Wyznanie chrześcijańskie jest postrzegane jako „zachodnie”, jest „surowo karane” w tym kraju.

Według zeznań uchodźców z Korei Północnej chrześcijanie są aresztowani i poddawani są torturom, a wielu z nich jest wysyłanych do obozów, przeznaczonych głównie dla więźniów politycznych, gdzie są zobowiązani do wykonywania pracy przymusowej .

Według raportu opublikowanego przez PKWP „w tych obozach może być obecnych od 50 000 do 70 000 chrześcijan” – to prawie połowa przetrzymywanych tam więźniów. Chrześcijanie cierpią tam „pozasądowe wyroki śmierci, pracę przymusową, tortury, prześladowania, głód, gwałt, przymusową aborcję i przemoc seksualną”.

Ks. Andrzej PaśPKWP