Panele Słoneczne w Papui Nowej Gwinei

Dzięki naszemu zaangażowaniu i wsparciu ludzi dobrej woli, udało się zainstalować panele słoneczne na dachu Centrum Formacji Świeckich w parafii Yobai, w dystrykcie Salt-Nomane-Karamui (Papua Nowa Gwinea).

Centrum otrzymało 8 paneli słonecznych, każdy o mocy 250W. Teraz pozostało tylko je dobrze zamontować, ale najpierw przenieść z salki parafialnej na dach Domu Misyjnego.

Panele Słoneczne w Papui Nowej GwineiPapua Nowa Gwinea leży blisko równika, co oznacza, że panele mogły zostać zainstalowane praktycznie na płasko. Osiem paneli jest w stanie dostarczyć do 145V i 1000W energii słonecznej do falownika i akumulatorów.

Panele Słoneczne w Papui Nowej Gwinei

Po zamontowaniu paneli, przyszedł czas na montaż baterii oraz falownika. Nie obyło się bez zabawy z okablowaniem, ponieważ nowe przewody musiały zostać podłączone do falownika, a dalej połączone z rezerwowym generatorem i prosto do systemu elektrycznego, który dostarcza energię do domu misyjnego, sali parafialnej, centrum duszpasterskiego i budynku kościoła.

Panele Słoneczne w Papui Nowej Gwinei

Posługujący na miejscu o. Grzegorz Kubowicz SVD przeprowadził niezbędne testy na nowo zainstalowanym falowniku. Wszystko działa idealnie, zbierając energię słoneczną nawet w pochmurne dni. Poddane próbie zostały urządzenia, które potrzebują sporo prądu, takie jak drukarki laserowe, projektory czy pompy wodne. Inwerter zadziałał bardzo dobrze, bez żadnych komplikacji. Przetestowany został również generator rezerwowy, który jest teraz podłączony do instalacji elektrycznej za pośrednictwem falownika. Przełączanie z mocy generatora na energię słoneczną odbywa się automatycznie, co oznacza, że nie trzeba specjalnie pilnować tego urządzenia.

Po wszystkich testach przyszedł czas, aby wierni również mogli skorzystać z tego małego cudu, dla niewielkiej lokalnej społeczności w parafii Yobai. W środę, 5 lutego 2020 r., po porannej Mszy św., wszyscy parafianie wraz z dziećmi oraz uczniami z Katolickiej Szkoły Podstawowej zostali zaproszeni do obejrzenia filmu edukacyjnego o pierwszym misjonarzu z prowincji Simbu, o. Johnie Niles SVD. Chociaż był chłodny i pochmurny poranek wiele osób zjawiło się na projekcji. Byli zdumieni oglądaniem filmu w ciszy, kiedy już nie było słychać starego generatora prądu.

Panele Słoneczne w Papui Nowej Gwinei

– W imieniu własnym i wszystkich parafian, chciałbym wyrazić naszą szczerą wdzięczność dla Pomocy Kościołowi w Potrzebie (ACN International) i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy przyczynili się do zakupu paneli słonecznych. To jest dla nas ogromna pomoc, ponieważ tego rodzaju falowników nie można kupić w Papui Nowej Gwinei. Baterie słoneczne umożliwią nam organizowanie spotkań formacyjnych i znacznie przyczynią się do rozwoju Centrum Formacji Świeckich – podkreślił o. Grzegorz Kubowicz.

Inauguracja akcji Wolni-Niewolni w woj. warmińsko-mazurskim

Kampanię Wolni-Niewolni, która ma na celu pomoc ofiarom handlu ludźmi w Afryce, oficjalnie zainaugurował ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

Inauguracja kampanii Wolni Niewolni - Haart Kenya

Projekt tworzymy wraz z fundacją HAART Kenya, która jest jedyną organizacją w Kenii prowadzącą schronisko dla ofiar handlu ludźmi.

– Handel ludźmi jest plagą naszych czasów. Corocznie sprzedaje się nawet 40 mln ludzi i tego procederu nie zwalczy się tylko poprzez działania policji. W krajach takich jak Kenia, instytucje państwowe nie są w stanie skutecznie pomóc ofiarom handlu ludźmi, a mówimy o dziesiątkach tysięcy osób rocznie. Od nas zależy czy Ci co cierpią otrzymają pomoc – nasi bliźni, którym zabrano wolność i godność człowieka – zaznaczył dyrektor fundacji, Radosław Malinowski.

Inauguracja kampanii Wolni Niewolni - Haart Kenya

Przypominamy, że akcja potrwa do czerwca, a w planach są m. in. konferencje, które przybliżą problem handlu ludźmi, a także szkolenia, charytatywne koncerty, wizyty w szkołach oraz zbiórki w parafiach.

Więcej informacji o projekcie oraz możliwość wsparcia:

https://pkwp.org/kenia

Batnaya wraca do życia

Już 75 rodzin chrześcijańskich wróciło do irackiego miasta Batnaya. Został otwarty pierwszy sklep, dzieci chodzą do szkoły, każdego ranka przyjeżdża po nie autobus.

Batnaya

Niestety nie ma przedszkola, przez co mniejsze dzieci nie mają swojego miejsca do nauki. Siostry dominikanki, zawsze uśmiechnięte, mają już plan rekonstrukcji budynku wraz z ich klasztorem, który także ucierpiał przez działania wojenne. Proboszcz parafii Batnaya, ks. Aram Rameel Hanna, który prowadzi centrum leczenia urazów w Alqosh i Teleskof, codziennie odwiedza miasto i cieszy się, że społeczność się rozwija.

– Rzeczywiście Batnaya nieśmiało wstaje z kolan w niepewnym słońcu Iraku – komentuje sytuację w mieście ks. Andrzej Halemba, odpowiedzialny za projekty PKWP na Bliskim Wschodzie, dyrektor departamentu Azji i Afryki, który właśnie wrócił z podróży do Iraku.

Miasto budzącej się nadziei

Batnaya to chaldejskie miasto w północnym Iraku, położone ok. 14 km od Mosulu. Znajduje się w pobliżu miast Teleskof i Baqofa, w których w większości mieszkają chaldejscy katolicy. Wcześniej miasto było pod kontrolą Kurdystanu, Batnaya dziś pozostaje spornym terytorium pod kontrolą Haszymidów, a tym samym Bagdadu, chociaż w rzeczywistości Bagdad nie ma tu nic do powiedzenia. Równina Niniwy znajduje się w miejscu konfliktu wielu interesów. Nawet po klęsce ISIS chrześcijańskie miasta w tym regionie były pod ostrzałem.

– W niedzielę 16 kwietnia 2017 r. w kościele św. Kyriakosa wysiedleni mieszkańcy Batnaya uczestniczyli w swojej pierwszej Mszy Wielkanocnej, po dwóch latach okupacji ISIS – przypomina ks. Halemba, który zaznacza, że w tamtym momencie, nikt jeszcze nie czuł się bezpiecznie i nie myślał o powrocie.

Pierwsze powroty

Pierwsza rodzina pojawiła się w mieście 22 czerwca 2019 r. Ich dom był w złym stanie, ale chcieli wrócić, ponieważ przywiązanie było mocniejsze od sytuacji w mieście. Głowa rodziny – Faris Hanna Naamo postanowił przekonać swoją żonę Hanę i wraz z trójką dzieci ponownie pojawili się w mieście. Musiał być bardzo zdeterminowany, ponieważ nie było tam elektryczności, bieżącej wody ani żadnych sąsiadów. Nawet tak prosta sprawa, jak zakupy, była ryzykowna, wymagała za każdym razem pokonania 5 km przez punkty kontrolne do Teleskofu.

Batnaya

– Ks. Aram był uparty, a zarazem wytrwały. W tym okresie odwiedzał tę rodzinę każdego dnia – wspomina Faris.  Duchowny podkreśla, że przychodził tylko na filiżankę herbaty. Sama postać ks. Arama Rameel Hanna jest interesująca. Założył on „New Hope Trauma Center of Irak” dla osób cierpiących na PTSD (zespół stresu pourazowego). Został przeszkolony na Harvardzie w zakresie niesienia pomocy psychologicznej. Kiedy miał zamiar wyjechać na stypendium, aby ukończyć studia, biskup poprosił go, by został i zajął się Batnayą, więc duchowny postanowił zostać na stałe.

Faris jest wdzięczny ks. Aramowi. Powiedział, że w tym okropnym czasie nie było ani jednego dnia, w którym duchowny by ich nie odwiedził: „Nie wiem, co byśmy zrobili bez naszego księdza. Przeżywaliśmy bardzo trudne chwile, nie mieliśmy nadziei, że będzie lepiej. Pamiętam moją małą córeczkę Nour, nie miała przyjaciół do zabawy, miała tylko swoją starszą siostrę. Cały dzień jeździła na rowerze po pustych ulicach. Kiedy ks. Aram przychodził do nas, to było jak wizyta Świętego Mikołaja. Wszystkie dzieci gromadziły się wokół niego. To był dla nas wspaniały prezent, podnoszący na duchu, powiew świeżego powietrza. Umocnił naszą wiarę, dzięki niemu udało się nam pozostać w mieście. Ks. Aram jest teraz jak członek rodziny. Jesteśmy wdzięczni Bogu, że się o nas zatroszczył”.

Mieszkańcy, jak duża rodzina

Społeczność chrześcijańska w Batnaya jest jak duża rodzina, ks. Halemba stwierdza: „Znają się, wspierają się wzajemnie, jak wspólnota pierwszych chrześcijan opisana w Dziejach Apostolskich (Dz 4,32-34). Bóg pokazał, iż nie ma rzeczy niemożliwych. Wielu się nawraca, powraca również do społeczności. W Batnaya prócz sklepu działa także mały klub dla młodzieży. Młodzi lubią się tam spotykać i grać w backgammon, typową grę planszową na Bliskim Wschodzie”.

Ks. Andrzej Halemba porównuje obecną sytuację w Iraku, do zasad gry w backgammon: „Celem graczy jest przejście do przodu, zanim przeciwnik zrobi to samo. Gracz może wylądować w dowolnym miejscu, które nie jest zajęte. Jeśli wyląduje na punkcie zajmowanym przez przeciwnika to wtedy pionek jest trafiony i wyeliminowany z możliwości ruchu. Pierwszy gracz, który przyprowadzi wszystkie swoje pionki do domu wygrywa. Tak samo jest z chrześcijanami w Iraku, zwłaszcza na Równinie Niniwy. Chrześcijanie mogą tam pozostać jedynie idąc naprzód i wracając do swoich domów. Jeśli nie zrobią tego wystarczająco szybko, ktoś inny zajmie ich miejsce. Jeśli robią to indywidualnie, jest to ryzykowne, ponieważ mogą stać się łatwym celem ataków. Dlatego też chrześcijanie muszą powrócić teraz i razem odbudować lokalną społeczność. Możemy im pomóc wygrać ten iracki Tryktrak”.

Kenia – pomoc najbiedniejszym

Handel ludźmi jest trzecim co do wielkości procederem przestępczym na całym świecie, a kraje Afryki są szczególnie dotknięte tym problemem społecznym.

Kenia - pomoc najbiedniejszym

Na chwilę obecną ONZ szacuje, że ponad 40 mln ludzi jest w stanie niewoli. Ofiary są zmuszane do pracy w kopalniach, fabrykach, na farmach lub do prostytucji. Najbardziej poszkodowanymi grupami są dzieci i młode kobiety. Kenia jest krajem, gdzie rekrutuje się, przewozi oraz eksploatuje ofiary handlu żywym towarem.

Na chwilę obecną HAART jest jedyną organizacją w Kenii, która prowadzi schronisko dla ofiar handlu ludźmi. Od początku działalności HAART Kenya pomogło ponad 500 ofiarom oraz przeszkolił ponad 40 tys. osób narażonych na sprzedaż. Niestety potrzeby są większe niż możliwości, gdyż z każdym miesiącem wzrasta liczba ofiar szukających pomocy. Ofiarami, którym najczęściej udziela się pomocy, są dziewczynki w wieku 9-16 lat, które zostały sprzedane do pracy przymusowej, do domów publicznych lub zmuszone do małżeństwa.

Warto wspomnieć, że HAART Kenya jest organizacją założoną w 2010 r. przez grupę misjonarzy i aktywistów społecznych pod kierownictwem Radosława Malinowskiego – Polaka, który od 14 lat mieszka i pracuje w Afryce. Misją organizacji jest niesienie pomocy ofiarom niewolnictwa w Afryce Wschodniej.

Przed nami kampania Wolni-Niewolni, której organizatorem jest Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP). Inicjatywa będzie trwała sześć miesięcy – od 7 lutego do czerwca 2020 r. Celem jest zebranie pieniędzy potrzebnych do uratowania i rehabilitacji dzieci i osób dorosłych – ofiar handlu ludźmi w Afryce. Zebrane fundusze będą przekazane dla organizacji HAART Kenya i pozwolą powrócić pokrzywdzonym do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Kenia - pomoc najbiedniejszym

– Kilkaset tysięcy ludzi w Kenii staje się ofiarami handlu ludźmi. Trudno policzyć dokładnie ile, ponieważ w samej Nairobi w slumsach żyje ok. 3 mln ludzi. Tutaj są największe slumsy Afryki. Mieszka w nich 600 tys. osób, a to tylko jedne z wielu. Sprzedawani są przede wszystkim młodzi ludzie i dzieci. Ogromna część z nich zmuszana jest do prostytucji. W naszą kampanię tym razem włącza się województwo warmińsko-mazurskie. Dzięki tej akcji pomożemy ofiarom, które zostały odzyskane. Płacimy za ich leczenie i opiekę psychologiczną. Pomagamy finansowo w organizacji szkoleń w slumsach, które mogą uchronić ludzi przed byciem porwanym i sprzedanym. Opłacamy też szkołę dla dzieci, które są pod opieką fundacji. Trzy miesiące nauki w szkole dla jednego dziecka to koszt 150 dolarów – podkreśla ks. Paweł Antosiak, koordynator akcji z ramienia PKWP.

Jak można pomóc ?

Wesprzyj kampanię Wolni-Niewolni >>