Republika Środkowoafrykańska: 40 000 ludzi ucieka przed falą przemocy.

RŚAPodczas ostatnich zamieszek w RŚA zginęło ponad 40 osób, spłonął kościół, a liczne domy i sklepy zostały okradzione.

26 września w Bangui, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej, przetoczyła się fala przemocy. W rezultacie ponad 40 000 osób uciekło z domów. Taką informację przekazali międzynarodowej katolickiej organizacji charytatywnej Pomoc Kościołowi w Potrzebie miejscowi duchowni katoliccy. Kapłani i zakonnicy powiedzieli, że te osoby, które w ostatnim czasie uciekły z Bangui dołączyły do tysięcy uchodźców, którzy od dwóch lat przebywają w obozach dla uchodźców na terenach kościołów i klasztorów, a także w wielkim skupisku uchodźców, które znajduje się na obszarze międzynarodowego portu lotniczego. Przedstawiciele Kościoła Katolickiego w tym kraju dodali, że ci ludzie potrzebują natychmiastowej pomocy. Sytuacja stała się bardziej niepewna, ponieważ w ostatnim czasie zostały okradzione liczne magazyny, które posiadały niezbędne środki dla uchodźców. Także magazyny należące do Caritas padły łupem złodziei, a pracownicy tej organizacji charytatywnej znajdują się wśród uchodźców.

Christine du Coudray, dyrektorka afrykańskiej sekcji organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, powiedziała, że arcybiskup Bangui Dieudonné Nzapalainga odwiedza wiele obozów dla uchodźców, a przez wydawanie żywności stara się zaspokoić najbardziej fundamentalne potrzeby uchodźców. Pani du Coudray uważa, że sytuacja w tych obozach jest dramatyczna. Pomoc Kościołowi w Potrzebie udzieliła 112 000 euro natychmiastowej pomocy humanitarnej.

Podczas ostatnich zamieszek zginęło ponad 40 osób, spłonął kościół, a liczne domy i sklepy zostały okradzione. Co więcej 800 więźniów, w tym wielu rebeliantów, uciekło z więzienia w wyniku fali przemocy. Według pani du Coudray sytuacja jest poważna i nie wiadomo w jaki sposób się rozwinie. „Ten kraj potrzebuje naszych modlitw i pomocy bardziej niż kiedykolwiek. Nadchodzące wybory parlamentarne i wizyta Ojca Świętego w Republice Środkowoafrykańskiej, która jest zaplanowana pod koniec listopada tego roku są znakiem nadziei na lepszą i spokojną przyszłość” – powiedziała pani du Coundray.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie otrzymała komunikat od Nuncjusza Apostolskiego w Bangui, który informuje, że: „Ojciec Święty pragnie pobłogosławić i spotkać się z każdym mieszkańcem Republiki Środkowoafrykańskiej podczas swojej podróży apostolskiej, która odbędzie się od 29 do 30 listopada bieżącego roku”.

„Modlimy się, aby ta nadzieja się spełniła. Należy zrobić wszystko, co jest możliwe, aby kraj już nigdy więcej nie wpadł w tą spiralę przemocy i chaosu” – powiedziała Christine du Coudray.

Tłumaczenie: Marcin Rak

Egipt: „Mój tata jest w niebie”

EgiptDzieci chrześcijan zabitych w lutym przez „Państwo Islamskie” na libijskiej plaży są dumni ze swoich ojców.

Egipscy chrześcijanie, którzy zostali zamordowani przez ISIS, już od dawna są czczeni jako męczennicy. Przedstawiciele Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie spotkali się z ich dziećmi.

Obraz dwudziestu jeden chrześcijan, którzy w lutym zostali ścięci przez terrorystów z „Państwa Islamskiego”, wryły się głęboko w pamięć wyznawców Chrystusa z Egiptu. Nikt nie jest w stanie zapomnieć filmików pokazujących mężczyzn ubranych w pomarańczowe kombinezony, którzy klęczeli przed zamaskowanymi mordercami na jednej z libijskich plaży. To rozpropagowane przez Dżihadystów wideo ukazuje szczegółowo i z całą brutalnością ten przerażający akt morderstwa. Mężczyzn, którzy przybyli do Libii za pracą, już dawno uznano i czci się w Koptyjskim Kościele Ortodoksyjnym jako męczenników. W tym tygodniu zaczęto kopać fundamenty pod budowę kościoła upamiętniającego męczenników. Prezydent Egiptu Sisi, sam będąc muzułmaninem, nakazał wzniesienie takiej świątyni. Kościół ten budowany jest na terenie koptyjsko-ortodoksyjnej diecezji Samalut, z której pochodzi większość męczenników. Każdy z nich, oprócz Matthew, który pochodził z Gany, był Egipcjaninem.

Przedstawiciele Pomocy Kościołowi w Potrzebie odwiedzili biskupa Paphnutiusa, który stoi na czele diecezji Samalut, w jego rezydencji leżącej około 3 godziny jazdy samochodem od Kairu. Hierarcha powiedział: „Jesteśmy dumni z naszych męczenników. Wprawdzie klęczeli przed swoimi mordercami, ale tak naprawdę byli silniejsi od nich. Oprawcy mieli w sobie znacznie mniej siły, mimo że byli uzbrojeni po zęby. Po co bowiem mieli, by zakrywać swoje twarze? Oczywiste jest, że bardzo się bali. Natomiast nasi synowi byli silni, co udowodnili, wzywając imienia naszego Pana aż do ostatniego tchnienia.”

Biskup Paphnutius widzi ich męczeństwo w kategoriach duchowych: „Kościół od początku swego istnienia wie, że krew męczenników jest nasieniem, z którego wyrastają nowi chrześcijanie. W tym przypadku ta zasada się potwierdziła. Z resztą tak będzie aż do końca czasów. W całym Egipcie – od Aleksandrii po Asuan – wiara chrześcijan staje się coraz silniejsza. Również wielu muzułmanów mówiło nam, że są dumni z postawy wyznawców Chrystusa. Sądzą, iż nasi męczennicy pokazali, że my, Egipcjanie, jesteśmy bardzo mocni. Śmierć ofiar napawa nas wszystkich dumą.”

Ksiądz biskup pamięta trudny, pełen lęku i napięcia czas, który upłynął między porwaniem pracowników z zagranicy a ich zamordowaniem: „Przez czterdzieści, pięćdziesiąt dni modliliśmy się, aby ofiary porwania nie wyrzekli się wiary. Mogli przecież przejść na islam i w ten sposób ocalić swe życie. Mimo tego opowiedzieli się za Jezusem, godząc się na najwyższy wyrok”. Niestety mężczyzn nie można było pochować: „Terroryści z <Państwa Islamskiego> powiedzieli, że wrzucili ciała naszych braci do morza. W ten sposób chcieli zemścić się za to, że Amerykanie w 2011 roku rzucili ciało szefa Al-Kaidy Bin Ladena na pastwę morza”, sądzi hierarcha. Biskup nie jest jednak przepełniony nienawiścią. „Podobnie jak to czynił św. Szczepan, my również dobrze życzymy naszym mordercom. Pierwszy męczennik modlił się o przebaczenie dla swoich oprawców, którzy nie wiedzieli, co czynią.”

Jednak konsekwencje tego przestępstwa dają się odczuć aż do dziś – męczennicy pozostawili po sobie wdowy i sieroty: „Dzięki szczodrym ofiarodawcom jesteśmy w stanie zatroszczyć się o wszystkie owdowiałe i osierocone osoby”, wyjaśnia biskup Paphnutius.

Pracownicy Pomocy Kościołowi w Potrzebie spotkali się z niektórymi z osieroconych dzieci. Silne świadectwo wiary przechodzi z ojców na potomstwo. Młodzi rozmówcy opowiadali o swoich ojcach w sposób opanowany i spokojny. Czternastoletni Ingy Tawadros jest jednym z dzieci zamordowanego Tawadrosa Youssef Tawadrosa. Młodzieniec powiedział, że jego ojciec zmagał się w Libii z wieloma trudnościami, które były konsekwencją jego chrześcijańsko brzmiącego nazwiska. Wielokrotnie proszono go, by zmienił je. Jednak syn zmarłego wyjaśnił, że ten, kto zmienia nazwisko, w końcu zapewne zmieni swoją wiarę. Obok Ingy’ego siedzą jego dwaj bracia. Młodszy ma nie więcej niż 6 lat: „Jestem dumny z mojego ojca. Nie tylko dlatego, że jego postawa przyniosła nie tylko mi honor, ale także całemu Kościołowi. Nie wyparł się swojej wiary; to cudowne. Modlimy się za oprawców taty, aby się nawrócili.” Jednak mimo że dzieci przeżywają utratę ojców w duchu wiary, w ich oczach pojawiają się łzy: „Mój tata jest w Niebie, ale i tak jest mi smutno, bo to tak daleko”, wyznaje jedna z osieroconych dziewczynek.

Oliver Maksan

Tłumaczenie: Dominik Jemielita

Premiera filmu: „Zakazany Bóg”

6 listopada w kinach odbędzie się premiera filmu pt: „Zakazany Bóg”. To historia o prześladowaniu chrześcijan, jakie miało miejsce w Hiszpanii w latach 30-tych XX wieku.

To historia 51 klaretynów z Barbastro zamordowanych w lipcu i sierpniu 1936 roku, jednych z tysięcy męczenników hiszpańskich zamordowanych przez zwolenników rewolucji. „Zakazany Bóg” to kolejny po „Cristiadzie” film, trafiający na ekrany polskich kin, który opisuje okrutne prześladowania Kościoła w XX wieku, ale jest to też piękna i wzruszająca historia o głębi wiary, dojrzewaniu do męczeństwa i prawdziwego przebaczenia. Cudem ocalałe notatki uwięzionych i później zamordowanych Klaretynów są jednymi z najpiękniejszych świadectw wiary w dziejach chrześcijaństwa i to w czasach największej rzezi duchownych katolickich w historii (8 tys. zamordowanych!).

Trailer filmu można zobaczyć tutaj: https://vimeo.com/140159074

Syria: Islamiści ukrzyżowali chłopca

Do brutalnego morderstwa doszło w wiosce nieopodal Aleppo. Syryjscy islamiści odcięli 12-latkowi opuszki palców, a potem go ukrzyżowali.

Syryjscy islamiści odcięli 12-latkowi opuszki palców, a potem go ukrzyżowali. Do brutalnego morderstwa doszło w wiosce nieopodal Aleppo. Chłopiec był synem chrześcijańskiego przywódcy duchowego, który zainicjował budowę dziewięciu kościołów w Syrii.Rzecznik organizacji Christian Aid powiedział, że ekstremiści znęcali się nad chłopcem na oczach jego ojca. Po obcięciu opuszków palców i pobiciu 12-latka, zażądali od duchownego przejścia na islam. Tylko wtedy – jak twierdzili – dziecko zostanie uwolnione. Kiedy mężczyzna odmówił, dżihadyści dotkliwie pobili jego i dwóch innych chrześcijan. Następnie cała czwórka, na czele z chłopcem, została ukrzyżowana. Ofiary islamistów to również ośmiu pracowników organizacji pomocowej. Wśród nich były dwie kobiety w wieku 29 i 33 lat, które przed ścięciem zgwałcono na oczach tłumu. Od 2011 roku liczba syryjskich chrześcijan zmalała o dwie trzecie. W Iraku jeszcze w 2003 roku było ich 1,5 miliona, a obecnie jest ich niecałe 200 tysięcy.Zdaniem Patricka Sookhdeo, założyciela organizacji Barnabas Fund, pomagającej prześladowanym chrześcijanom na całym świecie, barbarzyństwo stosowane względem chrześcijan przypomina wydarzenia sprzed tysiąca lat, kiedy takie działania były na porządku dziennym. Aktywista podkreślił, że nazizm blednie przy działaniach dżihadystów, którzy – jego zdaniem – stracili jakikolwiek szacunek do drugiego człowieka.Źródło: fronda.pl

Republika Środkowoafryk.: „Musimy z powrotem postawić ludzi na nogi”

Republika ŚrodkowoafrykańskaW wywiadzie udzielonym przedstawicielowi PKWP, biskup koadiutor Cyr-Nestor Yapaupa z diecezji Alindao wyraża swoje obawy w związku z nadchodzącymi wyborami, które mają się odbyć 18 października. Jednocześnie wskazuje na znaki nadziei, na wyjście z kryzysu, w związku z przyjazdem Papieża do tego kraju pod koniec listopada.

Jaka jest sytuacja w Republice Środkowoafrykańskiej dziś, jeśli chodzi z zapewnienie bezpieczeństwa jej mieszkańców?

W stolicy i kilku głównych miastach przywrócono poczucie bezpieczeństwa dzięki obecności sił pokojowych ONZ. Z drugiej strony, w mniejszych miastach i na wsi, sytuacja jest trudniejsza dla miejscowej ludności. Wciąż istnieją grupy zbrojne; dochodzi do napadów, przemocy i wymuszeń ze strony bandy z organizacji balakas. Doświadczyliśmy tego ponownie nieco ponad miesiąc temu w mojej diecezji, gdy została spalona jedna z wiosek. My, biskupi nadal wzywamy do rozbrojenia, ale ani rząd, ani siły ONZ nie uczyniły wiele w tym kierunku. Sytuacja nie może się poprawić, jeśli nie pójdzie się ścieżką rozbrojenia.

Wybory mają odbyć się 18 października tego roku. Co Ksiądz Biskup sądzi o nich ?

Na razie wciąż jesteśmy pod władzą rządu tymczasowego, i czekamy na wybory, które mają się odbyć 18 października, ale zastanawiam się, czy zostały spełnione wszystkie warunki, aby przebiegły one prawidłowo. Czy to jest naprawdę czas, by przeprowadzić wybory, gdy wciąż mamy do czynienia z uzbrojonymi grupami ludzi, które pójdą na okupowane obszary i sprawdzą nazwiska ludzi na listach wyborczych? Czy naprawdę możemy spodziewać się przeprowadzenia wyborów w normalnych warunkach? To jest pytanie, które w tej chwili każdy sobie zadaje. To będzie bardzo trudne. MINUSCA (Misja ONZ – Misja do spraw stabilizacji sytuacji w Republice Południowoafrykańskiej) i rząd muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za te wybory.

Co czują chrześcijanie w obecnym czasie ?

To zależy od tego, gdzie oni mieszkają, ale ogólnie rzecz biorąc to przeważa wśród nich uczucie nadziei. Pod względem wiary, sytuacja w jakiej obecnie się znajdujemy powoduje, że wiara się wzmacnia i dodaje im wiele odwagi. Wyczuwa się, że są oni chrześcijanami coraz bardziej na serio, że są coraz bardziej zaangażowani w swoją wiarę. Często mówię do nich: «Możemy stracić wszystko; możemy stracić dobra materialne, ale nie straciliśmy nigdy naszej wiary. »

Jak wyglądają relacje z muzułmanami? Czy da się zauważyć jakieś zmiany?

W naszej diecezji, jako całości, nigdy nie było żadnej konfrontacji między chrześcijanami i muzułmanami. Oczywiście, mamy poczucie, że istnieje pewna powściągliwość wśród ludzi, ale mimo wszystko starają się nadal żyć razem. Udało się nam wspólnie z imamem i protestantami stworzyć platformy współpracy – mówiąc inaczej, prowadzimy rozmowy na różne tematy. Przyniosły one wiele dobrych owoców, tak że nawet władze proszą nas o rady. Bycie razem w ten sposób daje nam większą wiarygodność.

Na Zachodzie ludzie starają się przedstawić ten konflikt jako wojna pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. Czy to jest prawda?

Ubolewam nad tym, bo ten konflikt nie ma nic wspólnego z religią. Przedstawia się siły anty-Balaka jako «chrześcijańską milicję», ale kiedy widzę tę milicje, ze wszystkimi ich gris-gris (jujus, magiczne znaki) to nie ma to nic wspólnego z chrześcijaństwem. Jestem chrześcijaninem, noszę mój krzyż, a nie te magiczne znaki. W ten sam sposób grupy selekas nie reprezentują wszystkich muzułmanów. To nie jest konflikt religijny, lecz polityczny.

Przed jakimi wyzwaniami stoi dzisiaj Kościół w Republice Środkowoafrykańskiej?

Głównym wyzwaniem dla Kościoła jest przywracanie ludziom poczucia godności ludzkiej, przede wszystkim poprzez edukację młodzieży. Młodzi ludzie są przyszłością kraju; stanowią 70% wszystkich mieszkańców kraju. Musimy dać im poczucie sensu życia, i w ten sposób zyskamy dużo – ponieważ to oni wówczas będą w stanie odbudować kraj. Chcemy również zwrócić uwagę na formację ludzi świeckich, ponieważ teraz oni będą głównie odpowiedzialni za Kościół, oni będą tymi, których powinno się słuchać dużo więcej niż wcześniej. Następnie będziemy myśleć o odbudowie infrastruktury; ale przede wszystkim jest człowiek, którego musimy na nowo ukształtować.

Jakie są konkretne znaki nadziei na przyszłość?

Myślę, że powoli wychodzimy z kryzysu; powraca normalne życie. Niektóre wsie, które zostały porzucone, są znowu zamieszkałe, a w innych jest rozgraniczenie oddzielające muzułmańskie i chrześcijańskie dzielnice, ale w niektórych z nich znowu wróciło normalne życie. Są to znaki nadziei. Część uchodźców powraca do kraju, i mamy nadzieję, że tym, którzy pozostali za granicą, sytuacja ulegnie poprawie. To rząd musi zadbać o to, aby zachęcić tych, którzy jeszcze mieszkają za granicą do powrotu do ojczyzny.

Jakie nadzieje wiąże Ksiądz Biskup w związku z wizytą Papieża od 27 do 29 listopada tego roku?

Może wleje trochę nowego ducha w nasze serca i uspokoi napięcia, tak aby ludzie w naszym kraju stali się mocniejsi duchowo. Ludzie czekają na Ojca św. z wielką radością, i wszyscy aktywnie przygotowują się do tej wizyty. To wielki znak nadziei dla nas, ponieważ pokazuje nam, że pośród naszych trudności Papież myśli o nas.

PKWP ufundowała pięć ciężarówek, które będą używane do przewozu pielgrzymów w dziewięciu diecezjach kraju do miejsca papieskiej wizyty w Bangui (około 50 osób w każdym autobusie). Potem te samochody pozostają w diecezjach, gdzie będą wykorzystywane do wielu różnych działań. Umożliwią one ludziom z najodleglejszych obszarów kraju spotkanie z Papieżem w dniu 27, 28 i 29 listopada w stolicy Bangui. Biskup Cyr-Nestor Yapaupa chce podziękować wszystkim ofiarodawcom PKWP: „Wielkie podziękowania w imieniu chrześcijańskiej ludności Afryki Środkowej. Dzięki Wam, zdaliśmy sobie sprawę, że nie zostaliśmy opuszczeni. Wsparliście nas moralnie, duchowo i finansowo. Dla mnie jest to znak wspólnoty, znak Kościoła, który wspiera nas w tych trudnych czasach”.

Tłumaczenie: Wiesław Knapik