Był bardzo szanowani, nawet przez imamów i szejków. W klasztorze Mar Elias, gdzie mieszkał, dał schronienie ponad 50 rodzinom muzułmańskim z ponad 100 dzieciom.
„Z całego serca dziękujemy dobroczyńcom Pomocy Kościołowi w Potrzebie za solidarność, jaką okazali cierpiącym Syryjczykom i wszystkim ludziom mieszkającym w tym regionie . Błagamy o dalszą modlitwę za nas”.
Był to jeden z ostatnich komunikatów wysyłanych do PKWP przez katolickiego księdza Jacquesa Mourada, który został uprowadzony w Qaryatayn w Syrii w 21 maja br. Papieskie stowarzyszenie PKWP wspierało działania tego kapłana i zakonnika od 2004 roku, a szczególnie od początku syryjskiego kryzysu w 2011 roku.
Teraz – w dniu 21 czerwca, dokładnie miesiąc od dnia, w którym został porwany – PKWP zaprasza wszystkich do modlitwy za ks. Mourada i za wszystkich Syryjczyków. W 21 biurach krajowych PKWP uruchamiamy międzynarodową kampanię, za pośrednictwem mediów i mediów społecznościowych,: # PrayingForFatherMourad.
Wspólnota monastyczna w Deir Mar Musa założona w Syrii, na północ od Damaszku, przez włoskiego księdza Paolo Dall’Oglio, powitała tę inicjatywę PKWP z radością. „Wasze modlitwy są bardzo ważne nie tylko dla chrześcijan w Syrii, ale także dla wielu, wielu muzułmanów, którzy faktycznie są pierwszymi ofiarami fundamentalizmu. Pod względem liczby ofiar śmiertelnych, to oni cierpią najbardziej z rąk swoich współwyznawców „. powiedział o. Dżihad Youssef przedstawicielowi PKWP.
Ojciec Youssef, który jest również mnichem z klasztoru Deir Mar Musa, przypomniał, jak na terenie Qaryatayn ks. Murad stał się punktem odniesienia nie tylko dla chrześcijan, ale także dla społeczności islamskiej w tej okolicy. „Był bardzo szanowani, nawet przez imamów i szejków. W klasztorze Mar Elias, gdzie mieszkał, dał schronienie ponad 50 rodzinom muzułmańskim z ponad 100 dzieciom”. Ksiądz Murad pomagał również rodzinom w odbudowiu zniszczonych domów i dawał im żywność oraz leki z dostaw organizowanych przez PKWP.
Odpowiedzialny za pomoc na Bliskim Wschodzie w organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, ks. Andrzej Halemba, powiedział: „Ks. Jacques zawsze pomagał wszystkim ludziom, zarówno chrześcijanom jak i muzułmanom. Pomagał wszystkim, i nigdy nie stał z boku. Dlaczego taki człowiek został uprowadzony? Widzimy, jak po raz kolejny wojna niszczy najlepszych ludzi. Ks. Jacques jest duchowym przywódcą chrześcijan i muzułmanów. Ludzie z obu religii patrzą na niego i mu ufają „.
Sam ks. Mourad wcześniej pisał do PKWP „Nasza praca w imieniu muzułmanów jest prostym wyrażeniem Kościoła, który jest wezwany do pomocy wszystkim ludziom – czy to biednym czy chorym, przestępcom, grzesznikom i prześladowanym”.
Wraz z ks. Mouradem został porwany jego świecki współpracownik, Boutros Hanna Dekermenjian, armeński chrześcijanin, lat 38, który próbował zapobiec porwaniu. Jak mów o. Youssef , nie ma w chwili obecnej żadnych wiadomości o losie dwóch zakładników lub o tożsamości porywaczy. Ojciec Youssef zaprosił nas wszystkich do zjednoczenia się we wspólnej modlitwie, ponieważ uważa obecną sytuację chrześcijan na Bliskim Wschodzie jako prawdziwą próbę wiary. Jeśli naprawdę kochamy Chrystusa Ukrzyżowanego, to wówczas będziemy gotowi ofiarować siebie dla innych.
PKWP
Tłum. W. Kanpik
Kiedy w 2011 r., w środku nocy pierwsi syryjscy chrześcijanie z Homs zapukali do moich drzwi, to było dla nas jasne, że musimy im pomóc, to nasi bracia i siostry». Archidiecezja aktualnie pomaga 700 chrześcijańskim rodzinom. Bez hojnego wsparcia dobroczyńców PKWP, nie moglibyśmy tego robić.
George, mąż Flodi, pracował w sektorze budowlanym. Teraz też jest chory. Oboje nie mają pracy. Trójka dzieci pomaga utrzymać rodzinę. Flodia opowiada nam ze łzami w oczach: «Oni powinni chodzić do szkoły, nauczyć się zawodu, kontynuować naukę, ale to nie jest możliwe, potrzebujemy pieniędzy. Czy może pan sobie wyobrazić jak się czuje matka, kiedy przyszłość jej dzieci wali się? Czuję się winna». Jednak jej syn, szesnastoletni Eli nie obwinia rodziców, pracuje w magazynie i wykłada towary. «Nasi rodzice wcześniej robili wszystko dla nas, teraz przyszła kolej na nas». Jego trzynastoletni brat pracuje w piekarni. Starszy, siedemnastoletni Roger myje włosy klientom zakładu fryzjerskiego. Nie zarabiają wiele w trójkę. «Moi synowie pracują po dwanaście godzin dziennie i zarabiają maksymalnie 150 dolarów na miesiąc, to jest wyzysk, ale co możemy na to poradzić?». Żeby ich pięcioosobowa rodzina mogła wyjść na plus, potrzebują około 600-700 dolarów miesięcznie. Eli szybko przystosował się do nowej sytuacji. «Opuszczenie domu było okropnym przeżyciem, ale teraz tutaj mam przyjaciół i na szczęście wszyscy żyjemy i jesteśmy z naszymi rodzinami. Jestem za to wdzięczny. Jednak, chciałbym kontynuować naukę». Flodia patrzy na to z innego punktu widzenia: «to oczywiste, że tęsknię za Syrią, ale ile czasu teraz upłynie zanim zagoją się rany wywołane przez wojnę między chrześcijanami, sunnitami, druzami, kurdami, alewitami? Nie chcę wracać, jestem gotowa wyjechać dokądkolwiek».
Sytuacja uchodźców w Libanie nie będzie ulegać poprawie. Zgodnie z przewidywaniami, jeden na czterech mieszkańców Libanu jest uchodźcą syryjskim. Zgodnie z danymi ONZ jest tam już 1,2 mln uchodźców, ale nie wszyscy są zarejestrowani, dlatego może ich być znacznie więcej. Niektórzy mówią nawet o 2 mln Syryjczyków, którzy znaleźli schronienie w Libanie liczącym 4 miliony mieszkańców. «Solidarność Libańczyków ma swoje granice, powoli traci im się cierpliwość» mówi arcybiskup Darwish. «Znacząco wzrosła przestępczość. Ponadto, Libańczycy odczuwają napływ taniej siły roboczej. Nie ma pracy dla młodych Libańczyków, dlatego wielu decyduje się na emigrację. Jest to poważny ciężar dla tak małego kraju jak Liban. Rząd wydał już rozkaz nie wpuszczania do kraju ani jednego uchodźca więcej».
Wraz z sukcesami militarnymi, wielu przesiedleńców chce wrócić do swych wiosek i domów, ale ich domy zostały doszczętnie spalone, zwierzęta skradzione, a plony zniszczone. Rozpoczęła się pora deszczowa i nie można rozpocząć uprawy ziemi. Potrzeby są ogromne.
Sytuacja w Południowym Sudanie coraz bardziej się pogarsza. W związku z tym różne organizacje radzą zakonnikom i zakonnicom, aby opuścili kraj. Jednak nawet pomimo licznych gróźb, pozostają oni przy miejscowej ludności.