Premier Turcji: chrześcijanie i żydzi są dziećmi tego kraju

Premier Turcji Ahmet Davutoglu wziął w obronę chrześcijan i żydów przed wrogimi postawami nacjonalistycznymi w kraju.

„Oni są prawdziwymi dziećmi tego kraju” – słowa, które wypowiedział premier podczas spotkania w Ankarze z przedstawicielami mniejszości religijnych zacytował w internetowym wydaniu ormiański tygodnik „Agos”. „Oni nie przyszli z zagranicy i za granicę nie pójdą” – stwierdził Davutoglu i podkreślił, że jeśli ktoś próbuje rozróżniać między „właściwymi obywatelami” i „obywatelami drugiej klasy”, podkłada ładunek wybuchowy pod podwaliny państwa.

W Turcji, gdzie 99 procent mieszkańców stanowią muzułmanie, chrześcijanie czują się dyskryminowani. Co pewien czas tureccy nacjonaliści wyrażają podejrzenia, że mniejszości religijne pracują dla „sił zagranicznych”, takich jak Izrael, Armenia czy Grecja. Odnosząc się do tych pomówień Davutoglu powiedział, że ten, kto zaprzecza wspólnej historii muzułmanów i niemuzułmanów w Turcji, zdradza swoją własną przeszłość.

„Agos” podkreśla, że podobnie jak prezydent RecepTayyipErdogan, również i premier wyraził ubolewanie z powodu cierpień Ormian w czasie pierwszej wojny światowej. „Czujemy ból Ormian” – powiedział i podkreślił, że jego rząd będzie się w dalszym ciągu starał o dialog z diasporą ormiańską. W kwietniu przypada 100. rocznica początku masakr ludności ormiańskiej. Turcja w dalszym ciągu nie zgadza się na uznanie tamtych wydarzeń za „ludobójstwo”.

ts (KAI) / Ankara

Libia: bojownicy Państwa Islamskiego porwali 21 chrześcijan

Libijskie ugrupowania zbrojne, deklarujące związek z Państwem Islamskim, przyznały się do porwania 21 chrześcijańskich Koptów z Egiptu, którzy pracowali na terenie Libii.

Islamiści schwytali ich 31 grudnia i 3 stycznia. Opublikowali następnie zdjęcia, na których upokarzają chrześcijan, prowadząc ich na egzekucję. Zdaniem niektórych źródeł porwanym obcięto głowy. Sami terroryści tego nie potwierdzają.

Państwo Islamskie działa na terenie Libii w sposób niejawny. Są to różne ugrupowania, które twierdzą, że utrzymują więzi z kalifatem istniejącym na terenie Syrii i Iraku. W Libii korzystają z panującego tam chaosu i podziału kraju między zwalczające się nawzajem klanowe frakcje. Zdaniem specjalistów w najbliższej przyszłości można się spodziewać dynamicznego rozwoju Państwa Islamskiego w tym regionie.

(KAI/RV) / Trypolis

Ks. Waldemar Cisło po powrocie z Iraku

Tuż po przylocie z Iraku ks. Waldemar Cisło, dyrektor Sekcji Polskiej Papieskiego Stowarzyszenia PKWP, opowiedział o aktualnych warunkach życia irakijskich chrześcijan i o tym, jak – dzięki pomocy naszych Darczyńców – funkcjonują wioski dla uchodźców. Wywiadu udzielił dn. 8.02 na lotnisku Okęcie dziennikarzom przybyłym na konferencję prasową, którą zorganizowała Konferencja Episkopatu Polski.

Republika Środkowoafrykańska: uprowadzono pracownicę organizacji humanitarnej

Dwie osoby, duchowny oraz 67-letnia Francuzka, członkini współpracującej z miejscową Caritas katolickiej organizacji medycznej Codis, zostały uprowadzone 19 stycznia rano w stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej Bangui.

Według świadków porwania dokonali członkowie bojówek Anti-Balaka. Wracające z misji ofiary zostały zatrzymane przez terenowy samochód, w którym znajdowało się czterech uzbrojonych mężczyzn.

„Byliśmy w trójkę w naszym samochodzie jadąc z Damara, 70 km na północ od Bangi – powiedział br. Elkana Ndawatcha, który prowadził pojazd. – Wracaliśmy z misji. Zostaliśmy aresztowani przez czterech bojowników Anti-Balaka uzbrojonych w kałasznikowy, którzy podjechali do nas w środku miasta. Ja zostałem wypuszczony po tym, gdy zabrano mi wszystko, co miałem przy sobie: telefon komórkowy, dokumenty bankowe i pieniądze. Jeden z napastników wsiadł na moje miejsce w samochodzie i odjechał z dwoma pozostającymi tam osobami. Wszystko działo się w centrum dzielnicy Boy-Rabe” – poinformował zakonnik.

Akcja może być odwetem za aresztowanie 18 stycznia przez siły bezpieczeństwa ONZ jednego z przywódców terrorystów Rodrigue Nagïbona, zwanego generałem Andjilo. Porywacze zadzwonili bowiem później do krajowego sekretarza Caritas o. Elysée Guedjande i zażądali uwolnienia gen. Andjilo w zamian za wypuszczenie zakładników. Prawdopodobnie porwany wraz z Francuzką duchowny odzyskał później wolność.

Malezja: sąd najwyższy zakazał używania słowa Allah w tekstach katolickich

Kościół w Malezji przegrał długą batalię o prawo używania słowa „Allah” w tekstach katolickich. Wyrok został ogłoszony w odniesieniu do publikacji zamieszczanych w tygodniku The Catholic Herald po apelacji redakcji od takiego właśnie zakazu nałożonego przez sąd niższej instancji.

I choć adwokaci katolickiego pisma zapowiedzieli, że także od tej decyzji jeszcze się odwołają, to jednak sprawa wydaje się zamknięta niekorzystnie dla chrześcijan. Pięciu sędziów trybunału uznało bowiem jednogłośnie, że wyrok jest ostateczny, gdyż nie dopatrzono się błędów proceduralnych w działaniach sądów niższej instancji. W praktyce oznacza to, że prawo do używania słowa „Allah” jest zarezerwowane wyłącznie dla muzułmanów. Wyznawcy innych religii, także monoteistycznych, jak chrześcijanie, mieliby używać na określenie Boga wyrazu, który oznacza bóstwa pogańskie.

Wyrok trybunału jest zagrożeniem dla wolności religijnej w Malezji – uważa ordynariusz stolicy tego kraju, Kuala Lumpur. Abp Julian LeowBeng Kim powiedział, że odrzucenie przez sąd federalny apelacji Kościoła może „otworzyć puszkę Pandory”, co w konsekwencji ograniczy prawa mniejszości, zwłaszcza dotyczące sposobu funkcjonowania poszczególnych religii. „Jesteśmy rozczarowani tym wyrokiem, mimo iż był on poniekąd do przewidzenia. Mamy jednak nadzieję, że z tego doświadczenia narodzi się w naszej przyszłości coś dobrego. Słowo «Allah» jest istotne dla dwóch trzecich katolików w Malezji, którzy używają go w lokalnym języku Bahasha. Mamy nadzieję, że wyrok ogranicza się jedynie do używania go na łamach The Catholic Herald” – powiedział abp Leow.

Według adwokatów strony kościelnej to właśnie naruszenie wolności religijnej jest zasadniczym elementem w tej sprawie. Stąd też kwestia nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta. Tego optymizmu nie podziela redaktor naczelny pisma. Ks. Lawrence Andrew ma jednak nadzieję, że mimo wszystko w Malezji „nadal będzie można żyć razem w pokoju i harmonii”, a równocześnie „prawa mniejszości nie będą deptane”.

Radio Watykańskie