Indie: rząd stanu Karnataka odrzuca raport w sprawie ataków na kościoły w 2008 roku

16 października rząd stanu Karnataka wydał oświadczenie, w którym całkowicie odrzuca raport sporządzony przez sędziego BK Somasekhar, w sprawie ataków na kościoły i miejsca kultu chrześcijan w różnych częściach stanu. Według władz stanu raport posiada „motywację polityczną” i jest stworzony w celu „oczyszczenia z zarzutów grupy the Sangh Parivar”.

Dla pana Sajan George, przewodniczącego the Global Council of Indian Christians, GCIC (Globalna Rada Chrześcijan w Indiach, GRCI) decyzja podjęta przez rząd: „jest dobrą wiadomością, dzięki której mamy nadzieję, że ofiary prześladowania otrzymają sprawiedliwość i zadośćuczynienie”.

Wydany 28 stycznia 2011 roku raport twierdzi, że grupa the Bajrang Dal (grupa młodocianych bojówkarzy powiązana z ugrupowaniem Sangh Parivar) i jej koordynator Mahendra Kumar nie mają nic wspólnego z atakami na kościoły i miejsca kultu chrześcijan w stanie Karnataka. Jednakże od samego początku to sprawozdanie wywoływało krytykę ze strony grup społecznych, jak również chrześcijańskiej mniejszości. Szczególnie Kościół zawsze podkreślał stronniczość dokumentu, sporządzonego przez jedną osobę, która nie wzięła pod uwagę materiału dowodowego i zeznań świadków zebranych po atakach. W tym czasie rządy w stanie Karnataka sprawowała partia the Bharatiya Janata Party, BJP, hinduska nacjonalistyczna partia, którą wspierają radykalne grupy i organizacje hinduistyczne, znane w całości jako Sangh Parivar.

„Komisja Somasekhar zdradziła swój mandat. Sędzia złożył ten raport po 28 miesiącach, wydaniu 30 milionów rupii (500.000 dolarów amerykańskich), wysłuchaniu 300 spraw sądowych i zebraniu materiału dowodowego liczącego 800 stron. W tym samym czasie niewinni chrześcijanie byli systematycznie ofiarami wielkiego oszustwa”- powiedział pan George w wywiadzie dla AsiaNews.com.

W 2008 roku aktywiści z ugrupowania Sangh Parivar zaatakowali ponad 20 kościołów i miejsc kultu w Mangalore, Dakshina Kannada, Udupi, Bangalore, Kolar i na wielu innych obszarach.

Asia News

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol.: mgr Marcin Rak

Martin Baani – historia pewnego seminarzysty

Klerycy z IrakuWokoło wybuchają bomby, przeraźliwe odgłosy eksplozji napełniają serca strachem. Wśród okrzyków i ogólnego chaosu ludzie usiłują zabrać, co się tylko da i uciekają. Jednym z uciekinierów jest Martin Maani, 24-letni seminarzysta, który zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że wybiła ostatnia godzina Karamleshu.

Od 1800 lat chrześcijaństwo ma swoje miejsce w sercach i domach tej prastarej wioski. Teraz era chrześcijaństwa w tej wiosce dobiega smutnego końca. Nadciąga Państwo Islamskie.

Dzwoni telefon Martina: jeden z jego przyjaciół informuje go drżącym głosem, że okoliczne miasto Telkaif jest już w rękach „Da’ash”, co oznacza po arabsku „Państwo Islamskie”. Teraz przyjdzie kolej na Karamlesh.

Martin wybiega z domu swojej cioci, u której mieszka. Pędzi w kierunku pobliskiego kościoła św. Tadeusza Apostoła. Zabiera Najświętszy Sakrament oraz plik dokumentów, i ucieka. Na zewnątrz czeka samochód, w którym siedzi proboszcz Pater Thabet wraz z trzema innymi księżmi.

Martin wsiada do auta, które czym prędzej odjeżdża. Duchowni opuszczają Karamlesh. Wraz z nimi znika ostatni żywy ślad chrześcijańskiego charakteru wioski.

Gdy rozmawia się z Martinem w zaciszu seminarium św. Piotra w Ankawie, trudno sobie wyobrazić, że przeżywa on tak wielką tragedię.

„Aż do samego końca pszmergowie (kurdyjscy bojownicy) zapewniali nas, że jesteśmy bezpieczni. Później jednak usłyszeliśmy, że ustawiają ciężkie działa na Górze św. Barbary na skraju miasta. Dobrze wiedzieli, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna…”, żali się kleryk.

Wspominając tę straszną noc z szóstego na siódmy sierpnia, Martin jest już bezpieczny i znajduje się pośród pozostałych 27 kleryków seminarium św. Piotra. Wielu z nich również doświadczyło strachu związanego z ucieczką przed islamskimi terrorystami.

Martin i inni kandydaci do kapłaństwa są świadomi tego, że przyszłość chrześcijaństwa w Iraku nie zapowiada się dobrze. Spośród półtora miliona chrześcijan pozostało jedynie 300 000. Z kolei ponad jedna trzecia z nich musiała uciekać. Wielu, o ile nie wszyscy, chciałoby zacząć życie od nowa za granicą.

Martin jednak nie podziela ich pragnień: „Bez problemu mógłbym wyemigrować. Moja rodzina mieszka teraz w Kalifornii. Nawet dostałem wizę, by ich odwiedzić. Ale ja wolę zostać, a nie uciekać przed problemami.”

Seminarzysta podjął tym samym decyzję, którą podjęli również liczni księża pragnący realizować swoje powołanie i pomagać swoim niezależnie od okoliczności zewnętrznych.

„Musimy domagać się naszych praw. Nie możemy się bać”, stwierdza z przekonaniem Martin. Słuchając, jak kleryk bardzo szczegółowo opowiada o pomocy, którą świadczy rodakom na co dzień, odnosi się silne wrażenie, że jego miejsce jest faktycznie między chrześcijanami w Iraku. Martin jest subdiakonem. W tym roku kończy studia teologiczne. Jak Bóg da, za kilka miesięcy zostanie wyświęcony na księdza.

„Dziękuję za waszą modlitwę”, mówi mi na pożegnanie Martin. „Liczymy na wasze wsparcie.”

PKWP wspiera Martina i pozostałych kleryków seminarium św. Piotra w Ankawie na ich drodze ku ołtarzowi Pana oraz w służbie, którą świadczą Bogu i cierpiącym braciom.

Z Erbilu w północnym Iraku John Pontifex (PKWP)

Tł. Dominik Jemielita

Indie: Chrześcijanie do rządu: „Nie jesteśmy terrorystami”

Chrześcijanie w indyjskim stanie Madhya Pradesh wysłali list do rządu, w którym przypominają, że „nie są terrorystami i nie biorą udziału w przestępstwach i aspołecznych działalnościach”.

Według agencji informacyjnej Fides.org. list do rządu wysłano po tym, jak miejscowa policja w wyżej wymienionym stanie nie pozwoliła na zebranie chrześcijan w mieście Jobat, na obszarze Alirajpur. Spotkanie wyznaczono na 1 października, a jego organizatorem była fundacja „Moksha Foundation” z siedzibą w Jhabua we współpracy z chrześcijańskim forum pod nazwą „All India United Christian Front” (Zjednoczony Front Wszystkich Chrześcijan w Indiach). Chrześcijanie nie otrzymali pozwolenia na zebranie z powodu kontrowersyjnego małżeństwa pomiędzy młodym chrześcijaninem a kobietą, która wyznaje hinduizm. Ten ślub spowodował napięcia na tle religijnym na tym obszarze.

Policja poprosiła przewodniczącego Moksha Foundation o szczegółowe i osobiste informacje, dotyczące działalności fundacji, źródeł jej dochodów i członków. „W normalnych przypadkach policja podejmuje takie działania tylko pod presją organizacji radykalnych nacjonalistów hinduskich. Zadajemy sobie pytanie, dlaczego przeprowadza się takie kontrole i dlaczego nie udzielono nam pozwolenia?”- powiedział w wywiadzie dla Fides.org ksiądz P.J. Johny, rzecznik prasowy konferencji biskupów z Madhya Pradesh. Chrześcijanie będą się starać o ponowne zorganizowanie spotkania tak szybko, jak to tylko jest możliwe.

Fides

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol.: mgr Marcin Rak

Kamerun: „Tylko Kościół udziela pomocy ofiarom Boko Haram na północy kraju”

„W północnym Kamerunie trwa cicha wojna, o której wie tylko kilka osób, ale ten konflikt wywołuje poważny kryzys humanitarny”- twierdzi w wywiadzie dla agencji informacyjnej Fides.org. brat, misjonarz z PIME.

Fabio Mussi stoi na czele Caritas w Yagoua i posługuje na dalekiej północy Kamerunu, gdzie kraj graniczy z Nigerią i Czadem, miejscu działania islamskiej terrorystycznej organizacji Boko Haram. „Tylko na dalekiej północy kraju w prowincji Logone-Charie, jest ponad 40.000 uchodźców wewnętrznych pochodzących z kraju i z Nigerii. Idąc na południe ta liczba jest podwójna. Rząd wysłał wojsko i umieścił je wzdłuż granicy, aby nie dopuścić do ataków członków Boko Haram na terytorium Kamerunu, którzy poszukują jedzenia. Ta sytuacja ma miejsce, ponieważ nigeryjskie wojska znajdują się, na północnych obszarach Nigerii, kontrolowanych przez islamskich ekstremistów, i blokują dostawy żywności. Po tym, jak terroryści z Boko Haram zrabowali wszystko co mogli w Nigerii zaczęli przeprowadzać ataki na sklepy w Kamerunie. W tej krytycznej sytuacji misjonarze z PIME podjęli decyzję o pozostaniu, biorą pod uwagę wszystkie konsekwencje. Kościół to jedyna instytucja, która oferuje pomoc humanitarną dla uchodźców i bezdomnych osób. Inne międzynarodowe organizacje wycofały się z powodów bezpieczeństwa. My, jako Kościół w Kamerunie, wysyłamy żywność i przygotowujemy się do kopania studni na obszarach, gdzie władze podjęły decyzje o postawieniu obozów dla uchodźców”.

Brat Mussi przyznaje też, że: „Ludzie w kraju żyją w strachu z powodu nowej sytuacji. Jeszcze dwa lata temu Kamerun uważano za wyspę szczęścia w tym niestabilnym regionie. Teraz panuje brak zaufania wobec muzułmanów ze strony tych osób, które nie wyznają islamu. Z kolei jest prawdą, że różne osobowości świata islamskiego wspierają Boko Haram, a także ta terrorystyczna organizacja otrzymuje wsparcie z Nigerii i zza granicy. To ugrupowanie musi otrzymywać większe fundusze, niż te, które pochodzą z napadów i porwań. Zaawansowana broń kosztuje bardzo drogo”- dodaje misjonarz w wywiadzie dla Fides.org.

„Z drugiej strony, mamy muzułmańskich przyjaciół, od których otrzymujemy wsparcie. 60% z 7.000 uczniów w naszej szkole to wyznawcy islamu. Ich rodzice wysyłają ich do nas twierdząc, że nie chcą ulec presji ze strony Boko Haram, której nazwa oznacza: „Zachodnia Edukacja jest Zakazana”- powiedział brat Mussi.

Fides

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol.: mgr Marcin Rak

Indie: „Chrześcijanie poważnie zagrożeni”

Ruiny kościołaWedług katolickiego kapłana Kumar Singh, wybór należącego do hinduskiej partii Bharatiya Janata Party (BJP), Narendra Modi na premiera kraju sprawił, że świecka konstytucja kraju jest zagrożona.

Ksiądz Ajay Kumar Singh, który prowadzi działalność na rzecz poszanowania praw człowieka na obszarze Kandhamal, we wschodniej części indyjskiego stanu Odisha (dawniej Orissa), ostrzega o rosnącym wpływie radykalnych hinduskich sił na indyjskim subkontynencie. „Szczególnie zagrożona jest chrześcijańska mniejszość, która jest odrzucana przez ekstremistów jako obcy, a także przesłanie chrześcijan zagraża systemowi kast”- powiedział kapłan w wywiadzie dla międzynarodowej katolickiej organizacji charytatywnej Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Według księdza Kumar Singh, który należy do organizacji the Odisha Forum for Social Action, BJP dąży do ustanowienia krajowej religii, która odrzuca niższe kasty i wszystkie mniejszości religijne w Indiach. „Ci ludzie chcą też narzucić tylko jeden język: Sanskrit, mimo, że w Indiach używa się setki języków w codziennym życiu”- powiedział kapłan w wywiadzie dla PKWP dodając, że jest to najsilniejsze ugrupowanie polityczne w Indiach, które zaskakuje wielu obserwatorów, w tym duchownych chrześcijańskich i wiernych.

Ważnym jest dla nas, abyśmy zrozumieli co się dzieje. Jako członkowie Kościoła musimy myśleć w kategoriach, które wykraczają poza granice poszczególnych diecezji. Musimy działać na szczeblu regionalnym i narodowym w celu znalezienia rozwiązania na to wyzwanie. W przeciwnym razie powtórzy się wydarzenie z Orissy w 2008 r. i będzie ono znacznie gorsze, ponieważ niczego się z tego wydarzenia nie nauczyliśmy”- powiedział ksiądz Singh, nawiązując do wydarzeń z sierpnia 2008 roku, kiedy nacjonaliści hinduscy zaatakowali wioski chrześcijańskich dalits lub „nietykalnych”, którzy należeli do najniższej kasty w hinduskiej hierarchii społecznej. Według organizacji National People’s Tribunal, NPT („Narodowy Trybunał Ludu”, NTL), działającej na rzecz poszanowania praw człowieka w stanie Odisha, ponad 100 osób zginęło pod czas ataków, które były doskonale zorganizowane. Ponad 600 wiosek okradziono, zburzono 5600 domów, 295 kościołów i 13 szkół. 54.000 osób straciło dach nad głową. 34.000 osób nie mogło już powrócić do swoich wiosek. Około 10.000 dzieci nie mogło rozpocząć nauki w szkołach i musiały uciekać. Około 2000 chrześcijan zmuszono do apostazji, a liczne kobiety padły ofiarą gwałtów. Wielu sprawców tych aktów przemocy nie usłyszało żadnych zarzutów, pomimo, że są znani władzom w tym stanie. Ksiądz Kumar obawia się, że ta historia może się powtórzyć.

PKWP

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol.: mgr Marcin Rak