Egipt: ekumeniczny zwrot

Wywiad z Bp Kyrillosem Williamem Samaan em, koptyjskim biskupem katolickim z Assiout

Ekscelencjo, Jego Świątobliwość Papież Franciszek i prawosławny Patriarcha koptyjski Tawadros II niedawno spotkali się w Rzymie. Czy to był ekumeniczny zwrot dwóch Kościołów ?

Bp Kyrillos : Tak, można byłoby to naprawdę tak nazwać. Jego Świątobliwość Papież Tawadros okazał od początku, że życzyłby sobie zbliżenia do innych Kościołów. Niedługo po wyborze Jego Świątobliwości Papieża Franciszka nalegał, aby go spotkać 10 maja, w dzień 40-ej rocznicy spotkania Papieża Pawła VI i patriarchy Szenudy III. To pewne, że nie jest bardzo łatwo otrzymać szybko audiencję w Watykanie. Jednakże dokonano wysiłku, by do niej doszło na życzenie Tawadrosa. Jestem więc naprawdę przekonany, że nastąpił zwrot. Jeśli chodzi o ekumenizm, Tawadros jest tak różny od swojego poprzednika Szenudy.

W jakim wymiarze ?

Bp Kyrillos : Z jednej strony, koptyjski patriarcha Szenuda chciał złożyć wizytę w 1973 Papieżowi Pawłowi VI w Watykanie. Z drugiej jednak szybko zaczął snuć obawy, że ekumenizm mógłby wprowadzić zamęt u wiernych i nie przypisywaliby oni już znaczenia wartościom ich własnej przynależności religijnej. Dlatego nie chciał utrzymywać żadnych stosunków z katolickim Kościołem lokalnym. Problem uznania chrztu katolickiego szczególnie ciążył na stosunkach między dwoma Kościołami w Egipcie. Na przykład katolicy nawracający się do Kościoła prawosławnego, aby móc się pobrać, muszą na nowo przyjąć chrzest.

Czy Ekscelencja oczekuje, że nastąpi zmiana?

Bp Kyrillos : Tak. Papież Tawadros sam to powiedział. Papież Szenuda wymagał ponownego chrztu, ponieważ, według niego, jedność wiary była niezbędna, aby uznać chrzest katolicki. Cytował tu List do Efezjan, gdzie mówi się o jednym Panu, jednej wierze, jednym chrzcie. Trudność będzie się brała stąd, że synod koptyjski jest wciąż złożony z licznych zwolenników Szenudy. Ale są też biskupi, którzy szli za wytycznymi Szenudy co do powtórnego chrztu z powodu czystego posłuszeństwa, a nie z przekonania. Nie mogę więc przewidzieć, czy będzie zmiana w sposobie postępowania. Mam jednak wrażenie, że serdeczność Papieża i otwartość umysłu przedstawicieli Kurii pozytywnie nastawiły Tawadrosa i jego towarzyszy, wśród których byli też uczniowie Szenudy.

Czy można byłoby powiedzieć, że problemy, jakie chrześcijanie przeżywają obecnie w Egipcie zrodziły zbliżenie ekumeniczne?

Bp Kyrillos : Tak, na pewno. «Gdy dwa lata temu wybuchła rewolucja, nastąpiły spontaniczne rozmowy między nami katolikami, prawosławnymi i protestantami. Chcieliśmy wypowiedzieć się jednym głosem. Instytucjonalnie, zbliżenie to wyraziło się w Radzie Kościołów Egipskich”.

Czy Ekscelencja myśli, że zbliżenie ekumeniczne napotka później trudność w problemie dotyczącym prymatu papieża?

Bp Kyrillos : Nie, nie sądzę. Pytanie o prymat Papieża było dyskutowane w debatach teologicznych prowadzonych między katolikami i członkami starożytnych Kościołów wschodnich. To, co obowiązuje [determinuje], to praktyka uznana w ciągu pierwszego tysiąclecia, przed schizmą Kościołów Wschodu i Zachodu. W swojej encyklice Ut unum sint z1995, błogosławiony Jan-Paweł II zaprosił wschodnich patriarchów do refleksji, jakie miałoby być sprawowanie ministerium Piotrowego, które wydawałoby się im do przyjęcia.

W skali międzynarodowej Kościół katolicki i Papież są uznawani jako moralny punkt odniesienia. Czy jest to pociągające dla Kościoła narodowego, jakim jest prawosławny Kościół koptyjski ?

Bp Kyrillos : Tak, to także ma znaczenie. Kościół obecny w świecie, jak im jest Kościół katolicki ma oczywiście inne środki niż Kościół jedynie narodowy, aby przyciągnąć uwagę na problemy mające miejsce w kraju. Kościół koptyjski czuje się umocniony sposobem, w jaki Kościół katolicki wyraża mu swoja przychylność. To jasno zostało wykazane podczas wizyty Tawadrosa.

PKWP, Oliver Maksan

(tł. S. A. Duda)

Irak: 80 procent chrześcijan opuściło ojczyznę

80 procent irackich chrześcijan porzuciło swą ojczyzną od upadku reżimu Saddama Husajna w 2003 r. – szacuje iracki redemptorysta ks. Paul Sati, który opiekuje się iracką diasporą w Antwerpii.

W tych dniach uczestniczył on spotkaniu zorganizowanym przez Fundację Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W jego przekonaniu sytuację w Iraku można określić mianem prawdziwej arabskiej zimy. Kraj, będący kolebką cywilizacji i chrześcijaństwa, stał się miejscem, gdzie chrześcijanie zostali skazani na wygnanie bądź stałe zagrożenie i konieczność ukrywania się – uważa ks. Sati.

Radio Watykańskie

Madagaskar – Kościół katolicki pomiędzy ubóstwem a chaosem politycznym i moralnym

„W niektórych regionach Malgasze żyją w nędznych warunkach, pomimo ropy, złota, diamentów”. Bp Rosario Vella opowiada przedstawicielowi „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” o sytuacji na Madagaskarze i dziele lokalnego Kościoła katolickiego: „Jest to Kościół ubogi dla ubogich”. Ten biskup z Sycylii – pierwszy salezjanin, który kieruje diecezją malgaską – przebywa na wyspie od 1981 r., a od 2007 r. jest biskupem w Ambanja, na północy kraju.

Po zamachu stanu, który wyniósł w dniu 17 marca 2009 r. byłego lidera opozycji Andry Rajoelina na urząd prezydenta Wysokiej Władzy Przejściowej – stawiając go na czele rządu, który nie zyskał żadnego uznania na poziomie światowym – Madagaskar przeżywa bardzo krytyczny moment. Na początku tego roku, 2013, wcześniejsze wybory odbywały się wiele razy i nie wyklucza się możliwości nowego rządu przejściowego. Malgasze są zmęczeni tą niepewnością, ograniczeniami ekonomicznymi i już stracili wszelką nadzieję. „Żyjemy w chaosie ekonomicznym, prawnym, politycznym, społecznym, a przede wszystkim moralnym – wyjaśnia bp Vella. Podczas gdy firmy międzynarodowe ogałacają wyspę z jej bogactw, bardzo wiele, zbyt wiele partii politycznych interesuje się wyłącznie swoim zyskiem, a same osoby są kupowane po najniższej cenie”. Podstawowe prawa, do nauki szkolnej i dostępu do opieki zdrowotnej, nie są zagwarantowane przez państwo. Tylko 15% ludności ma zapewnioną podstawową opiekę medyczną, a w wioskach dzieci umierają na choroby, które mogą być wyleczone. „Można zaakceptować ubóstwo rodziny, która żyje w chacie ze słomy, ale nie można tolerować tego, że nie może zapewnić ona opieki swoim dzieciom z powodu braku pieniędzy czy szpitala w pobliżu. Ponieważ to nie jest ubóstwo, to jest nędza”.

Także w najbardziej odległych wioskach, zanurzonych w lasach, Kościół wybudował szkoły i przychodnie zdrowia, które przyjmują wiernych każdej religii. Na północy kraju i w regionach nadbrzeżnych procent katolików jest minimalny: waha się pomiędzy 2 a 15%. Ale nasze drzwi są otwarte dla wszystkich” – stwierdza biskup Vella, przywołując ogromną pracę jakże wielu kapłanów, zakonników i zakonnic, którzy przemierzają pieszo nawet setki kilometrów, aby spotkać się z bardzo oddalonymi wspólnotami.

Dramatyzm tej sytuacji sprawia, że porzuca się tradycyjne wartości malgaskie – rodzinę, solidarność, poszanowanie drugiej osoby – „zastępując je żądzą władzy, chęcią łatwego zarobku, libertyńskim sposobem życia i desperackim relatywizmem”. Brak punktów odniesienia rodzi tragiczne konsekwencje dla wychowania dzieci i młodzieży. „Rodzice nie są już w stanie wychowywać swoich dzieci, a nauczyciele, nękani przeciwnościami, nie mogą w pełni spełniać swojego obowiązku. Na szczęście, i możemy to powiedzieć z podniesionym czołem, Kościół katolicki czyni wiele, powiem więcej, bardzo wiele na tym polu. Dla tych młodych nasze szkoły stanowią jedyną kotwicę ratunku”.

Edukacja należy do priorytetów Kościoła katolickiego. „Jesteśmy bardzo zatroskani przyszłością młodych Malgaszy i zasadniczą rzeczą jest zapewnienie im prawa do nauki i kształcenia”. Często w wioskach znajduje się tylko szkoła podstawowa i aby kontynuować dalej naukę, ci młodzi, w wieku 11, 12 lat, są zmuszeni do zmiany miejsca. Sami, daleko od domu i z niewielką ilością pieniędzy do dyspozycji, są wystawieni na liczne niebezpieczeństwa. I aby ich chronić diecezja Ambanja stworzyła „wioski”, w których mieszkają ci studenci, oddani pod opiekę rodzin albo też zakonnic czy kapłanów. „Od kiedy to rozpoczęliśmy, młodych, którzy kontynuują studia znacznie przybyło – mówi biskup. „Z przewodnikiem u boku jest łatwiej dla nich nie zatracić się czy być narażonym na niebezpieczeństwo, że zostaną wykorzystani. W przeciwnym razie, kiedy pieniądze się skończą, ci młodzi mogą wejść na drogę przestępstwa, a dziewczyny – prostytucji”. Na Madagaskarze prostytucja jest zjawiskiem bardzo rozpowszechnionym – a na niektórych obszarach takim zjawiskiem jest także turystyka seksualna – i często sami rodzice sprzedają swoje nastoletnie córki dla korzyści materialnych.

„Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, fundacja na prawie papieskim, założona w 1947 r. przez ojca Werenfrieda van Straatena, wyróżnia się jako jedyna organizacja, która realizuje projekty, aby wesprzeć duszpasterstwo Kościoła tam, gdzie ten jest prześladowany lub pozbawiony środków do pełnienia swojej misji. W 2001 r. zebrała przeszło 82 miliony euro w 17 krajach, gdzie ma swoje siedziby, i zrealizowała przeszło 4600 projektów w 145 krajach.

PKWP/ Marta Petrosillo

Nigeryjscy biskupi: Kraj zagrożony przez „bliźniacze potwory – korupcję i brak bezpieczeństwa”

To poważne ostrzeżenie przedstawił kardynał John Onaiyekan, arcybiskup Abudży podczas ostatniej wizyty w Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Kardynałowi Onaiyekan towarzyszył bp Matthew Hassan Kukah z diecezji Sokoto. Wspierani przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, obaj przywódcy kościelni omówili w obecności europejskich decydentów unijnych najpilniejsze wyzwania stojące przed Nigerią, aby pomóc im zrozumieć rzeczywistość panującą w jednym z trzech krajów priorytetowych dla UE w Afryce Subsaharyjskiej. Dwa pozostałe kraje to RPA i Kenia.

W swoich rozmowach z Komisją i innymi członkami parlamentu, jak również z władzami wykonawczymi UE (Komisją Europejską) oraz przedstawicielami politycznymi (Radą złożoną z 27 państw członkowskich), kardynał Onaiyekan i bp. Kukah przedstawili dwa podstawowe problemy, które wywołują szczególny niepokój, tzn. „bliźniacze potwory jakim są korupcja i brak bezpieczeństwa”. Według przywódców Kościoła, kraj którego PKB wynosi 244 mld USD, i który otrzymuje znaczą pomoc międzynarodową nie jest krajem biednym, ale korupcja i niegospodarność jest tak duża, że ​​bardzo niewiele osób korzysta z tej dobrej sytuacji kraju. „To wygenerowało bardzo wysoki poziom braku zaufania wśród ludności, która żeruje na innym groźnym codziennym zjawisku jakim jest brak bezpieczeństwa” – wyjaśnił kardynał Onaiyekan.

W przypadku gdy rząd sobie nie radzi z tymi zjawiskami, Kościół katolicki podejmuje kroki w celu przyjścia z pomocą wielu szkołom, szpitalom, ośrodkom pomocy społecznej i innym instytucjom niosącym podstawową pomoc w najbiedniejszych regionach Nigerii. „Kościół katolicki jest zainteresowany zapewnieniem dobrobytu wszystkim Nigeryjczykom, nie tylko tym ochrzczonym w naszym Kościele. Z około 170 mln Nigeryjczyków mniej więcej połowa to chrześcijanie różnych wyznań, a połowa to muzułmanie także podzieleni na różne grupy. Katolicy jednak są wciąż największą pojedynczą grupą wyznaniową w kraju, więc mamy duży wpływ na to co się tutaj dzieje i stąd spoczywa na nas również duża odpowiedzialność „, stwierdził kardynał Onaiyekan.

Biskup Kukah z diecezji Sokoto (w północno-zachodniej Nigerii), gdzie katolicy są mniejszością stwierdził, że społeczno-ekonomiczne wskaźniki dotyczące zdrowia, edukacji i dochodu na jednego mieszkańca w północnej Nigerii są wśród najgorszych w całej Afryce Subsaharyjskiej. „W regionie tym władzę sprawuje większość muzułmańska. Sposób w jaki wydają federalne pieniądze zależą od ich własnych priorytetów, koncepcji edukacji i zdrowia publicznego i nie są one takie same jakie propaguje UNESCO. Jest to region, gdzie powstała grupa Boko Haram”. Kardynał Onaiyekan dodał, że połączenie ubóstwa, braku zaufania i ogromny napływ broni z Libii spowodowały, że cały czas rośnie napięcie w tym regionie. Bardzo często przestępcy są lepiej uzbrojeni niż nigeryjskie siły bezpieczeństwa.

PKWP (tł. W. Knapik)